Czy wiesz jak poderwać piękną dziewczynę?
Parę osób prosiło mnie żebym powiedział, jak stałem się popularną i dominującą osobą wśród kolegów i koleżanek w szkole. Nie chcę was zanudzać swoimi dziejami, więc napiszę zamiast tego bardziej uniwersalny poradnik.
Jeśli chcesz mieć najpiękniejsze kobiety - 9tki i 10tki - warunkiem (prawie) niezbędnym jest dobra pozycja wśród ludzi, z którymi oboje macie styczność. Kobiety są ewolucyjnie uwarunkowane do wybierania mężczyzn, którzy mają dużo wartościowych przyjaciół i są przez nich szanowani. Żeby to osiągnąć, musisz zrobić dwie rzeczy:
1. BYĆ SAMCEM ALFA.
Po prostu masz dominować i pokazywać swoją wysoką wartość. Masz cały czas być w centrum. Przebywaj z najważniejszymi i najbardziej wartościowymi ludźmi. Gdy z nimi rozmawiasz, bądź w centrum uwagi. Mów więcej i ciekawiej od innych. Uśmiechaj się, pracuj nad mową ciała. Mów głośno, pewnie, powoli. Zachowuj się jakbyś myślał, że jesteś wodzem tych ludzi. Albo nie. Po prostu tak myśl.
2. ZDOBYĆ SYMPATIĘ LUDZI.
Nie myślcie, że potrafię wyjaśnić w paru zdaniach, jak zdobyć dziesiątki przyjaciół. Mogę w tym najwyżej pomóc. Po pierwsze, miej wysoką wartość. To znaczy, bądź zdrowy, wesoły, przyjazny, pewny siebie. Po drugie, musisz mieć coś do zaoferowania swoim potencjalnym przyjaciołom. Na przykład przedstaw im jakąś fajną laskę, daj bilet na jakiś koncert, spytaj przy okazji czy chce jakiś film na dvd itp. Cokolwiek. Jeśli jesteś lokalnym znanym DJem albo właścicielem klubu albo coś w tym stylu, to nie musisz tego robić. Jeśli masz 2 metry wzrostu i sylwetkę Schwarzeneggera i do tego trenowałeś 5 lat kickboxing, też nie musisz nic robić. Ludzie automatycznie będą chcieli zostać twoimi przyjaciółmi. Jeśli jesteś w grupie, w której jest jakaś atrakcyjna kobieta - okazuj brak zainteresowania tą kobietą (negi). Inaczej pozostali faceci cię znienawidzą. Poza tym, jeszcze parę porad:
- Rozmawiaj z innymi ludźmi o tym, co ich interesuje. Czasem trudno to wyczuć. Jeśli trudno to wyczuć, to pytaj tych ludzi o ich osiągnięcia, o ich życie. Każdy lubi mówić o sobie.
- Nie krytykuj. To zniechęca ludzi do ciebie. Najwyżej powiedz, że byłoby lepiej, jakby cośtamcośtam albo że jest ci przykro że ktośtam zrobił cośtam.
- Bądź szczery. Jedno wykryte kłamstwo i tracisz przyjaciela.
- Okazuj swoje uznanie i zainteresowanie drugą osobą. Przy tym staraj się sprawiać wrażenie naturalnego i szczerego.
Powodzenia ;]
Odpowiedzi
Mylisz się co do tego co masz
wt., 2010-01-19 21:07 — NeofitaMylisz się co do tego co masz oferować potecjalnym "przyjaciołom"- nie przekupisz ich takimi "darami"- za takie rzeczy nikt cię nie polubi... Może polubi cię wtedy kiedy mu to dasz, ale szybko zapomni. Masz oferować dobry humor, swoją wysoką wartość itd...
Masz rację. Filmik na DVD nie
wt., 2010-01-19 21:11 — FergandMasz rację. Filmik na DVD nie gwarantuje czyjejś przyjaźni. Ale w klubach, na imprezach itp nie można w 15 minut pokazać całej grupie nieznajomych całej swojej wartości. Takie oferty różnych rzeczy jakie opisałem wzbudzają krótkotrwałą sympatię tych ludzi i są przydatne przy krótkotrwałych znajomościach. Takich metod zdobywania przyjaciół uczył m. in. Mystery i Soul
Być może obaj mamy rację.
wt., 2010-01-19 21:27 — NeofitaByć może obaj mamy rację. Albo obaj jej nie mamy... Hehe. Pozostawię Twój wpis bez oceny.
Nie czytałem ich metod,wydaje
pt., 2010-03-05 14:07 — vertusNie czytałem ich metod,wydaje mi się,że takie pozyskiwanie przyjaciół może zejść na przyjaźń materialną,choć nie zawsze,to wszystko zależy od osoby,jak to odbierze i jak to wykorzysta potem.
A gdzie tu miejsce na
wt., 2010-01-19 22:04 — salubA gdzie tu miejsce na spontanicznosc? heh
Jesli chodzi o 1pkt to sie praktycznie w calosci NIE ZGADZAM.
Tu nie chodzi o to zeby nad kims dominowac , badz pokazywac swoja wyzszosc!! Co Ci to da? Predzej czy pozniej sie przejedziesz... Jesli czujesz ze jestes cos wart i mozesz tym samym zdobywac szczyty-w porzadku, to jest fajne. Bycie samcem alfa heh..... BYC PO PROSTU SOBA-O TO CHODZI.. Sa o tym arty a jak nie, to sie pokusze i zrobie...
Zgadzam się z salubem. To się
wt., 2010-01-19 22:18 — BlueZgadzam się z salubem. To się kłóci z drugim punktem: bądź szczery.
Najlepiej być liderem.
wt., 2010-01-19 22:18 — HexNajlepiej być liderem. Posiadać trochę zawyżoną wartość i pozytywną samoocenę. Pieprzyć krytykę. Jeśli lubisz robić to, i to jestes w tym świetny to naprawdę działa na ludzi. Byle tylko panować nad sytuacją i nie dać się puścić nerwom. Jak ostatnio jeden idiota(całe życie pije dosłownie) powiedział do mnie i do kumpla niby w żartach, że wolałby zmywać rzygi niż być jednym z nas to nie wdawałem się w dyskusję (a gośc nieźle śmierdzi ;dd)
spodziewalem sie czegos
śr., 2010-01-20 12:31 — manvexspodziewalem sie czegos lepszego ;]
tacy co dają↓ filmy bilety
śr., 2010-01-20 17:48 — Marcin92tacy co dają↓ filmy bilety gry itp są tylko wykorzystywani xD
Wszystko fajnie jeśli
śr., 2010-01-20 18:37 — frozenKAIWszystko fajnie jeśli zastosujemy w naszym środowisku punkty 1. i 2. ... tylko jakie jest ryzyko, że zamiast mnóstwa przyjaciół, którzy będą nas szanowac i wspierac zdobędziemy mnóstwo pasożytów wykorzystujących nas jako "drabinkę" do pięcia się w górę we własnej hierarchii społecznej...?
Moim zdaniem bardzo duże.
A ponieważ kobiety, jakie w ten sposób przyciągniemy, będą mniej więcej tak samo nas traktowac, jak reszta pasożytujących na nas pseudoprzyjaciół...
no ale zależy co kto oczekuje od życia.
Pozdrawiam
a ja dalej nalegam zebys
śr., 2010-01-20 19:48 — glinx11a ja dalej nalegam zebys jednak opisal dokladnie swoja historie. chodzi mi tu glownie o to, ze w Twoim wypadku nastapila zmiana w trakcie jednej szkoly, w oczach znajomych z frajera stales sie bohaterem. sam osobiscie nie ciesze sie duza popularnoscia na uczelni, wszyscy mnie tam znaja, ale pelnie funkcje raczej takiej... no nie wiem, komicznej postaci, z ktorej mozna sie posmiac ale na pewno nie warto blizej poznac. nie ukrywam ze nie umiem rozmawiac z ludzmi, podejrzewam ze glownie dlatego, iz w ogole nie potrafie myslec o kims innym niz o sobie. wiec nie pogardzilbym radami kogos, komu sie to udalo
Glinx, to jest dziwne ze nie
pt., 2010-01-22 07:41 — salubGlinx, to jest dziwne ze nie potrafisz z ludzmi rozmawiac. Przeciez znalazla by sie masa tematow. Arty piszesz dobre, ciekawe i Twoja polonistka jakby je przeczytala to pewnie by Cie do domu na noc zaprosila... (chyba ze to stary beton to cofam mysl).
Mysle, ze tutaj czujesz sie swietnie, bedac z nami i uczestniczac w zyciu forum. Sprawia CI to radosc? Pomysl w ten sposob o rozmowie z ludzmi. Ze to jest tak satysfakcjonujace jak udzielanie sie na stronie... porownaj sobie to do czegos, co naprawde uwielbiasz i nie mow mi kurwa ze nie ma takiej rzeczy. I podejdz do tego na luzie, jakby to byla heh zwykla niezobowiazujaca pogawedka.
A moze to jest problem ze Ciebie znaja? Ze sobie o Tobie cos pomysla? Mialem tak kiedys, ze bedac w swoim najblizszym miescie, blisko 20tysiecznym, odczuwalem jakies wiezi z tymi ludzmi. I czuje je nadal, jakbysmy sie po prostu znali, a mijasz czlowieka na ulicy i pewnie wiecej go nie zauwazysz. Jednak kiedy pojechalem do stolicy, tamtejsi mieszkancy wydawali sie mi sie zajebiscie obcy, bila od nich taka "niechec" , empatia, nie wiem jak to nazwac. O ile kiedys mialbym problem z zagadaniem do osoby z tego mojego miasta to w takiej stolicy wogole bym sie nie krepowal, bo nie bylo zadnych "wiezi". Nie wiem czy dobrze Ci to wytlumaczylem
Musiałem się trochę nad
pt., 2010-01-22 21:00 — glinx11Musiałem się trochę nad Twoimi słowami zastanowić.
No cóż... myślę, że moim problemem jest to, że mam wyobraźnię, natomiast niewiele doświadczenia. O co mi chodzi? O to, że wszyscy moi znajomy co chwila wtrącają jakieś mniej lub bardziej zabawne anegdotki ze swojego życia. A ja? Już przestałem się łudzić, że nieliczne śmieszniejsze sytuacje, jakie mi się w życiu zdarzają, kogokolwiek rozbawią (choć zdaję sobie sprawę, że nie chodzi tu o jakość samego żartu, ale o to, kto go opowiada) - więc ich nie opowiadam. Zresztą na ogół nie ma czego opowiadać. Mam nudne życie, to fakt, nie posiadam żadnej pasji ani ciekawych zainteresowań. Oczywiście o ile się orientuję w przypadku moich kolegów nie jest o wiele lepiej, zresztą ciężko spodziewać się innego wyniku - paru tam gra w zespołach, inny tańczy, ale to wszystko. Z tego wynika, że ciekawa samorealizacja wcale nie jest wymagana do posiadania tabunu przyjaciół. Na smutne przykłady natykam się co i rusz: liczba moich znajomych na NK (poniżej stu), słyszę, jak ludzie opowiadają o swoich zajebistych sylwestrach, osiemnastkach i nadchodzących feriach, które spędzą w gronie najbliższych przyjaciół, podczas gdy ja będę siedział w domu.
Miałem dziś kolejną bardzo nieprzyjemną sytuację: staliśmy pod salą w kolejce, czekając na wpisy do indeksu. Ja już swój dostałem, ale chciałem zobaczyć, jak innym pójdzie. No i tak gadam na ten temat (jeśli chodzi o szkołę, to jeszcze jakoś udaje mi się prowadzić rozmowę) z paroma kolegami, a po chwili słyszę rozbawiony głos koleżanki, że mam już wpis i żebym spierdalał. Oczywiście wszyscy brechta, jakby dopiero co przeczytali Najśmieszniejszy Żart Świata z Monty Pythona. Mnie zatkało, dostałem totalną pustkę w głowie - zresztą nawet jakbym wymyślił jakąś ciętą ripostę, to pewnie bym jej nie zastosował. Z doświadczenia wiem, że to tylko pogarsza sprawę (no bo to JA ją akurat powiedziałem). Jakoś to przebolałem, choć, prawdę mówiąc, miałem wtedy ochotę odwrócić się na pięcie i pójść prosto na palarnię. Czasem czuję, że jestem bliski załamania, chciałbym do któregoś z tych ludzi zagadać, żeby nie kopał leżącego, że nie wie, jak to jest, kiedy nikt cię nie lubi, a zarazem nikt nie chce powiedzieć dlaczego. Jestem wobec siebie na ogół bardzo krytyczny, ale w tym wypadku byłem gotów po prostu trzasnąć tę koleżankę po twarzy - ostatecznie czym zasłużyłem sobie na takie traktowanie, przecież nic nikomu nie zrobiłem. Moją najgorszą zbrodnią było wsypanie kolegi w pierwszej gimnazjum, którego zresztą na następnej przerwie ze łzami w oczach prosiłem o wybaczenie. Dlatego zastanawiam się często, czy nie spróbować wziąć ich na litość, co kontrastowałoby z obrazem luzaka, na jakiego pozuję - który to obraz nie przyniósł żadnych rezultatów. Ale raczej tego nie zrobię. Mimo wszystko.
Nie da się ukryć, że kontakty z kobietami są częścią ogólnie pojętych kontaktów międzyludzkich. I dopóki nie zjednam sobie innych, dopóty będę spotykał się z niechęcią ze strony drugiej płci co do mojej osoby. Ale nie wiem, jak tego dokonać. Być może główną przyczyną moich porażek jest fakt, że jestem, co tu dużo mówić, egoistą. Często instynktownie przestaję słuchać rozmówcy, kiedy zaczyna mówić o sobie. Nie ma takiej osoby, nawet w rodzinie, co do której czuję miłość. Trzy lata temu, na pogrzebie babci, którą znałem dość dobrze, ani razu nie poczułem żalu za odchodzącym człowiekiem, który dodatkowo w ostatnich chwilach życia musiał obserwować, jak jego dzieci skaczą sobie do gardeł. Wiem, że to nienormalne, ale nic nie potrafię na to poradzić - nigdy nie zaznałem smaku miłości albo współczucia, a jak to zrobić, jeżeli nie potrafi się nawet rozmawiać z innymi?
Przepraszam za długiego posta.
Kurwa mać. "Ludzie zachowują
pt., 2010-02-05 15:28 — NeofitaKurwa mać. "Ludzie zachowują się jak wygłodniałe harpie." Niech mnie hój, masz kuresko ciężkie relacje w uczelni. Jak jedna pizda ci mówi nieprzyjemne rzeczy to ty nie możesz udawać "luzaka" i pokazywać jak to machasz ręką na takie rzeczy. Ludzie to widzą i wtedy dopiero wybuchają śmiechem(jeszcze większym).
No, dość samego czytania, w
pt., 2010-02-05 17:30 — EuroNo, dość samego czytania, w końcu się wypowiem. Poza tym witam wszystkich.

Tylko, że do wszystkiego doszedłem sam. Ty masz tą stronę, świetnie wskazującą drogę, na prawdę świetnie.
Fergand - a guzik, guzik , guzik. Nie zgadzam się w ogóle z Twoim wpisem.
1) Tutaj chyba opisałeś co zrobić, że by Cie wybrali na nr 1 w okręgu wyborczym, a nie o byciu tym całym alfa
2) Tez kiedyś bardzo się przejmowałem opinia innych, nie potrafiłem ludzi
do siebie przyciągnąć i nadal nie potrafię. Nic na siłę, mam kilku
kumpli, ale za to z prawdziwego zdarzenia, a że wszyscy u mnie na roku
się znają, razem stoją w grupkach, żartują, mi nawet nie zauważają -
wali mnie to, nic na siłę. Co najważniejsze - dobrze mi z tym, po części to mój wybór.
glinx11 - chłopie...
liczba moich znajomych na NK (poniżej stu)
Ja mam około 60 osób i żyje, a jeśli się tym przejmujesz to chyba tylko temu, że Cię tutaj polubili nie dostaniesz ostrej riposty za ten płacz.
Z tego co przeczytałem widzę, że jesteś pośmiewiskiem swojej grupy/roku na uczelni. Tylko jak, psia krew, chcesz budować lepszego siebie dając sobą pomiatać i przejmując się tym???
Dlatego zastanawiam się często, czy nie spróbować wziąć ich na litość, co kontrastowałoby z obrazem luzaka, na jakiego pozuję
Ta... padnij na kolana, głowę popiołem posyp i przeproś, że żyjesz. O to chodzi, że pozujesz, nie jestes sobą a reszta to widzi, najprawdopodobniej gdybym spotkał Cię w realu to nie byłbym zbyt miły, gdyż takiej postawy 'cwaniackiej' - co to ja nie jestem - sam nie cierpię.
Często instynktownie przestaję słuchać rozmówcy, kiedy zaczyna mówić o sobie.
To poległeś. Nie potrafisz być duszą towarzystwa to przynajmniej słuchać trzeba umieć, ot co. Gdy nie masz nic ciekawego do powiedzenia, a i wysłuchać nie chcesz drugiej strony wtedy jesteś klarownym celem ataku. Grupy przede wszystkim, gdyż znacie się i tworzycie pewną zamkniętą społeczność, a taka natura ludzka, iż zgnojenie kogoś czyni poniżających, w swoim mniemaniu, lepszymi.
Reasumując - robisz wszystko na siłę, a frustracja tylko to potęguje. Olej kolegów z roku, koleżanki, skup się na swoim dobrym samopoczuciu. Najpierw polub siebie. Ażebyś miał motywację proponuję zapomnieć o panienkach dopóty, dopóki nie staniesz się facetem, nie łajzą. Też taki byłem, kropka w kropkę, uwierz
Ups... chyba sie zbytnio rozpisałem...
Dobrze napisałeś. Prawdą jest
pt., 2010-03-05 14:18 — CarlopactwoDobrze napisałeś. Prawdą jest to, że ta strona w świetny sposób pokazuje drogę. Prawdą jest to, że należy robić wszytko, aby czuć się świetnie z samym sobą. W końcu prawdą jest też to, że aby podrywać kobiety, najpierw trzeba stać się mężczyzną. Nikt tego nie osiągnie działając wbrew sobie, i robiąc coś tylko po to, aby przypodobać się komukolwiek. Niektórzy niestety zgrywają kozaków, a wyrywając dupy łapią się tanich chwytów mających na celu oczarowanie panienek. Żeby oczarowywać panienki musisz być sobą. Musisz być facetem z jajami, a nie kiepską podróbą południowoamerykańskiego lowelasa...