Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Charakter vs socjal, czyli kilka słów o znajomościach by TYAB

Portret użytkownika TYAB

Ciąg dalszy...Wink

W poprzednim moi blogu skupiłem się na "maltretowanym" wyglądzie, a dziś poruszę temat socjalu. Oczywiście wszystko na podstawie legendarnego Daniela...Wink

Wiem, wiem, nie potrzebnie poruszam znów, ten temat "Daniela", ale napisałem bardzo, długiego bloga, którego po prostu podzieliłem i tak wrzucam sobie go po kawałku, więc musicie mi to wybaczyć Wink.

Osławiony "Daniel", który jest w typie każdej kobiety, ma nie tylko kasę i ten wygląd, ale także i socjal, który polega na tym, że zna bardzo dużo osób, bla, bla bla...Smile

Ogólnie rzecz ujmując "socjal" polega właśnie na tym, a żeby to sobie zobrazować to wyobraź sobie, że wchodzisz np: do klubu gdzie jest kolejka, a Ty wchodzisz bez niej i zbijasz pionę z bramką. Dodatkowo wchodzisz tam na sportowo ubrany. Siadasz na loży VIP, która jest zarezerwowana specjalnie dla Ciebie i co chwila ktoś do Ciebie podchodzi, aby się z Tobą przywitać, zbić pione, pogadać. Tak właśnie mniej więcej wygląda ten "socjal"...dzięki, któremu masz dodatkowe "przywileje" jak wejście na sportowo w miejsce, gdzie inni tak nie mogą.

Jak myślisz czy taki "socjal" jak opisałem powyżej zbudujesz tylko i wyłącznie dzięki "ładnej buźce" oraz "pieniądzom"?. Hmm...Tak się zastanowić to w pewnym sensie tak. Jak jesteś bardzo atrakcyjną kobietą, to będziesz miała ten socjal,bo każdy facet w okolicy będzie Cię "kojarzył", jak jesteś wziętym modelem z rozkładówek, który ma sesje w Mediolanie, Paryżu, Nowym Jorku, Tokio, Moskwie to masz ten socjal, za którym stoi tak naprawdę Twój sukces.

Jak masz "hajs", bo jesteś bogaty z domu to też jesteś "znany". Każda szkoła ma kilku takich gości, którzy są znani z tego, że są tylko synami bogatych i wpływowych rodziców. Zachodzi tu zjawisko znane w psychologii jako "zjawisko aureoli" czyli "hajsy","wpływy" rodziców spływają na dziecko. To tak jak z córką byłego Premiera Donalda T. (Mam nadzieje, że kiedyś zobaczę nagłówki gazet z tak, skróconym nazwiskiem) Kasią Tusk. Ona jest znana z tego, że jest córką Donalda i z niczego więcej, tak samo jak kiedyś nauczyciele obchodzili się jak z jajkiem z dziećmi lekarzy, sędziów, prokuratorów, dyrektorów, którzy byli "znani" lokalnie.

Jednak jak to pisał Bukowski "Odziedziczona zamożność jest chorobą; odbiera nam charakter, bo nigdy nie musimy udowadniać, że go mamy.

Czegoś tu brakuje, a brakuje właśnie tego CHARAKTERU. Charakteru nad, którym trzeba codziennie pracować...a jakoś o tym głośno się nie mówi.

Wiesz w tym całym "socjalu" to też nie chodzi o to, żebyś tylko zbijał te "piony" w klubach i ze wszystkimi w mieście był na "cześć". Chodzi mi całkiem o coś głębszego. Bo widzisz możesz ze wszystkimi zbijać "piony", ale jak przyjdzie co do czego, to np: nikt nie odwiedzi Cię w szpitalu. Swego czasu ja w moim mieście znałem można powiedzieć wszystkich. Jak wyszedłem na miasto, to co chwila machałem "cześć" przejeżdżającym samochodom. Co chwila jakiś samochód zatrąbił. Co chwila ktoś machnął po drugiej stornie ulicy, co chwila jakiś najebus idący z browarem w ręce, rzucał się na szyję mówiąc-"Ziooooom kiedy pijemy". Kiedyś przyjechała do mnie koleżanka z innego miasta i wyszliśmy sobie w weekend na spacer to powiedziała- "widzę, że znasz sporo osób...".

Tak zgadza się znałem sporo osób, a moja znajomość z nimi ograniczała się tylko do "kiwnięcia" głową lub machnięcia ręką. Tylko tyle. Czy to jest socjal?. Chuj z takim socjalem, bo gdybym poprosił o pomoc lub przysługę tych wszystkich osób to 95% osób jak nie więcej na tamtą chwilę by mnie po prostu olała. Nie wiem jak Ciebie, ale mnie taki "socjal" nie interesuje, gdzie znam 1000 osób. Bo prawda jest taka, że znasz 1000 osób, masz 1000 na fb, ale tak naprawdę w praktyce to wychodzi, że nie znasz nikogo.

Z ust mojej koleżanki padło bardzo ważne słowo z punktu widzenia tego "socjalu". Powiedziała "Widzę, że znasz sporo osób...". No i tutaj dodam coś od siebie.

Problem nie polega na tym, ile ty osób znasz...tylko ile osób zna Ciebie.... To po pierwsze, a po drugie wiesz może Cię bardzo dużo osób znać, bić z Tobą piony, walić lufy na imperkach, klepać po plecach, ale ogólnie będziesz dla nich tylko pajacem. Może Cię znać bardzo dużo osób i jak będziesz wchodził do lokalu to będą mówić ukradkiem- "ooo przyszedł ten frajer co...". W sumie to jebać to co będą mówić, bo ludzie zawsze będą gadać, jednak chcę Ci uświadomić, że socjal ma dwie strony medalu. Możesz być znany, lubiany, lecz w oczach innych osób przegrany i nieszanowany, albo będziesz znany i szanowany. Specjalnie opuściłem słowo LUBIĆ bo to, że ktoś Cię będzie lubił, nie oznacza, że będzie szanował. Może ktoś nie darzyć Cię sympatią, ale będzie Cię szanował. I taka osoba może powiedzieć o Tobie różne brzydkie słowa typu: "o przyszedł ten chuj, fiut, skurwiel"jak wejdziesz gdzieś do pomieszczenia, ale nigdy nie powie- "o to ta ciota, frajer, cipa...", a jak to powie to szybko podświadomość wyśle mu SMS-a, że te słowa będzie mówił z kupą w gaciach, a jego głos będzie się łamał.

To, że ktoś Cię lubi to bardzo fajnie, ale musi dodatkowo Cię szanować i na szacunku do Twojej osoby należy zacząć BUDOWAĆ SOCJAL Sympatia jest bardzo ważna, ale liczy się jeszcze szacunek. To tak jak na dworze królewskim błazna wszyscy lubią, bo on zabawia króla, ale to król podejmuje decyzje.Króla można nie lubić, ale ma się do niego szacunek.

Popatrz na dwie osoby: Bronisław Komorowski i Donald Tusk. Na obu z nich wiesza się psy (i słusznie), jednak to jeden z nich jest "błaznem", a drugi "królem". Jeden i drugi zapracował na to swoim wizerunkiem. Tuska mnóstwo osób nienawidzi, określa go różnymi epitetami, ale nigdy nie takimi jak Komorowskiego z którego internety po dziś dzień mają nietęgą bekę tak jak z Kwaśniewskiego. To taki przykład, który wpadł mi do głowy, aby uzmysłowić Ci o co mi chodzi.

Kiedyś mój "kolega" stał na bramce w jednym z bardzo popularnych lokalów. Znaliśmy się z osiedla od dziecka. Zawsze jak go mijałem była piona, śmiechy, chichy, żarty-żarciki, podśmiechujki. Był to okres co miałem zero kasy praktycznie. Więc podszedłem do niego najebany i chciałem, aby mnie wpuścił za darmo. Wpuścił mnie, ale zanim to zrobił to pożartował sobie ze mnie, pośmiał się, pokręcił głową mówiąc-"oj tyab, tyab,tyab...". Ja najebany-uhahany wszedłem do lokalu, a znajomym powiedziałem, że wszedłem bo-znam bramkarza..., a prawda była taka, że wszedłem bo wziąłem go na śmiech i litość . Można i tak Wink.

Dziś sytuacja inaczej wygląda. Znam bardzo dobrze właściciela jednego z lokali i wchodzę sobie jak do siebie do domu. Heat w swoich blogach opowiada o wielkim socjalu Daniela. Cóż jeśli to prawda to trzeba dodać, że Prawie nikt nie rodzi się z socjalem... no chyba, że jesteś synem/córką rodziny królewskiej, tak samo Daniel się z nim nie urodził, po prostu umiał zdobywać sympatię osób i wywoływać w ich oczach szacunek do swojej osoby.

Prawie nikt nie rodzi się z tym "socjalem", go się wyrabia głównie swoim charakterem . To od Ciebie zależy czy wyrobisz sobie ten socjal z szacunkiem do Twojej osoby, czy nie. Możesz mieć pieniądze tatusia i mieć socjal np: wkupując się w "nowe znajomości". Mając pieniądze, owszem będziesz miał pełno znajomości. Niestety bez charakteru, nie będziesz miał szacunku, a te znajomości po prostu kupisz. Kiedyś za małolata w nasze towarzystwo chciał się wkupić pewien bananowy dzieciak, który ewidentnie do nas nie pasował. Oj codziennie był golony z pieniędzy na browary, ziółko, imprezki, szamę itd.

Innymi słowy:

Aby mieć ten "socjal" musisz mieć ten charakter. Wiesz nikt nie chce utrzymywać znajomości z jakimiś ciotami na dłuższą metę. Wiesz po czym wnioskuję, że pan Heatcliff wymyślił sobie tego "Daniela" dla poparcia swoich tez na temat: pieniędzy, kobiet, wyglądu, bla, bla, bla...Bo takie osoby z "socjalem" nie utrzymują wielkich kontaktów z ludźmi "słabymi", a po blogach Heata utwierdzam się, że takim jest człowiekiem...(To był ostatni raz, jak nieobecnego wywołałem do tablicy, ale musiałem...Wink

A osoba, która ma ten "socjal" charakteryzuje się tym, że to inni ludzie zabiegają o jej towarzystwo. Osoba, która ma "socjal" oparty na szacunku, charakteryzuje się tym, że np: w klubie siada sobie wygodnie w loży, a to inne osoby, przychodzą do niej się przywitać i porozmawiać. Mój "socjal" charakteryzował się tym, że to głównie ja, leciałem np: w klubie z ręką, od gościa do gościa i się z nimi witałem i tam zagadałem. Raz nawet dostałem ST w związku z tym od kobiety, która powiedziała- "Czemu Ty ciągle pierwszy cześć wszystkim mówisz...". Oczywiście nie zrozum mnie źle, nie chodzi mi o to, żebyś siedział jakiś naburmuszony i czekał, aż ktoś podejdzie i się przywita, ani o to żeby pierwszy się nie przywitać z kimś, ale niech da Ci do myślenia to, że osoba, która lata od prawa do lewa po ludziach z ręką szuka tak naprawdę jakby akceptacji u nich i wita się z ludźmi, którzy w gruncie rzeczy mają na niego wyjebane tak naprawdę.

Innymi słowy, abyś mnie dobrze zrozumiał, bo te forum ma tak, że za bardzo się tu analizuje każde wersy;).

Wiesz kiedyś byłem na imprezce, na której pojawił się pewien "chłopak". Znałem go , tyle o ile, takie zwykłe cześć i machnięcie ręką na ulicy, nic więcej. Gdy tylko go zobaczyłem, wstałem i szybko zacząłem lać mu miarę i lecieć jak pies z tymi miarkami by przywitać Pana i się kurwa z nim napić, jakby ta osoba miała wielki wpływ na moje życie i była samym Papieżem, a potem zaprosiłem go prawie, że ceremonialnie do stołu. Obniżyłem tym samym swoją wartość, a jego podwyższyłem i tym samym podbiłem jego socjal. Kobiety jak to widziały, to widziały dwie osoby: niewolnika i króla. Po imprezce ja pojechałem do domu, a król dalej pił by potem skomentować moją osobę mówiąc-"Tyab, to ciota" Wink.

Pisze Ci to, ponieważ jak wspomniałem, abyś aż tak nie pajacował. Tak naprawdę to ja tej osobie zrobiłem socjal, a nie sobie,a ta osoba tego nie doceniła. Skąd taka paziowata postawa się wzięła?. Cóż z mojego charakteru. Był to okres kiedy byłem na kolanach jak niewolnik...Smile.

Na Twój socjal wpływają różne rzeczy. Twoje sukcesy, Twój wygląd, To kim się otaczasz, pieniądze-też i owszem, nie ma co ukrywać, że pomagają, Twoja postawa/zasady życiowe, ale wszystko i tak zamyka się w słowie CHARAKTER.

Jak pisałem wcześniej Twój charakter ma wpływ na Twój wygląd. Sukcesy osiągasz głównie swoim charakterem, niczym innym. Możesz osiągnąć w dzisiejszych czasach szybki i tani sukces np: wysrać się i zjeść gówno Wink. Sukces osiągnięty zbyt szybko i zbyt łatwo, na dłuższą metę, bardzo dużo kosztuje-zobacz jak kończy spora liczba piłkarzy, celebrytów itd...To kim się otaczasz, też zależy od Twojego charakteru, bo to on przyciąga ludzi do Ciebie. Jak masz charakter poddańczy,który jest bardzo nieatrakcyjny dla kobiet, to będziesz przyciągał chujowe osoby. Pieniądze? tez zarabiasz swoim charakterem. One nie leżą na ulicy, trzeba się po nie schylić. Twoje zasady życiowe też zależą od Twojego charakteru. Ludzie z charakterem maja zasady odnośnie finansów, kobiet, biznesów, relacji między-ludzkich, a osoby bez tego charakteru, nie mają ich w ogóle.

Innymi słowy:

Warto poznawać nowe osoby. Kiedy poznajesz taką osobę to Ty i ona macie białe karty i tylko od was zależy jak i jakimi literami zapiszecie historię waszej znajomości w nich. Poznając nową osobę jesteś dla niej zagadką i wielką niewiadomą, którą druga osoba będzie chciała poznać, by ją rozwiązać, oczywiście o ile stwierdzi, że warto jest w ogóle przysiąść do tego rebusa i pogłówkować poświęcając na to czas.

To czy ktoś wyświadczy Ci jakąkolwiek przysługę jak o nią poprosisz, albo będzie chciał nawiązać i utrzymywać z Tobą kontakt lub nawet poprosić Ciebie o pomoc lub przysługę, świadczy o tym jak zacząłeś zapisywać właśnie tą białą kartę, która jest odpowiednikiem Ciebie i Twojego życia jak CV. To przez to jak zapisałeś kartę zależy, że nie raz opłacać się będzie dla Ciebie poproszenie o pomoc czy przysługę osobę, którą słabo znasz, a nie osobę z 20 letnim stażem znajomości.

O tym jak zapiszesz białą kartę zależy głównie od:

1.Pierwszego wrażenia jakie wywołasz u tej osoby. Jeśli wywołasz negatywne, no to osoba pierwsze linijki waszej znajomości może zapisać nie tak jakbyś tego oczekiwał. Jeśli wywołasz złe pierwsze wrażenie, to może to zaważyć na tym, że ta osoba nie będzie miała ochoty poznać Cię bliżej i przekonać się, czy jesteś wartościowym człowiekiem i warto utrzymywać z Tobą kontakt. Pierwsze wrażenie też mówi osobie, która Cię poznaje, czy pasujesz do niej.( To tak w skrócie, a więcej będzie w moim e-booku, który szykuję, a to co piszę to tylko wycinek z niego Wink).

2.Jaką masz reputację i kim się otaczasz. Czy masz reputację zaufanej osoby, czy każdy wie, że Tobie nic nie można powiedzieć, bo wszystko wypaplesz. Czy masz reputację frajera, błazna, przygłupa czy osobę, która „coś może”. Błazen jest od zabawiania, króla który podejmuje decyzje i jest wpływowy. Błazna wszyscy lubią, ale to nie on podejmuje decyzje w królestwie/grupie. Pisałem już o tym...Wink

3.Jak się zachowujesz w towarzystwie. To jak się zachowujesz wyrabia Ci reputację. Jak zachowujesz się jak taki wiecznym jajcarz bananem na twarzy, który nakręca „bekę” 24/h to jesteś błaznem, a jak jesteś błaznem to masz reputację błazna jak pisałem wyżej. A może jesteś zwykłym burkiem i chamem, któremu słoma z butów wystaje i za każdym razem robi wiochę?.

4. Jak inne osoby Ciebie traktują, a właściwie jak pozwalasz siebie traktować przez inne osoby. Czy wzajemność wasza polega na tym, że poprzez świadczenie im usług typu: podwózki, stawianie alkoholu, sponsorowanie wieczorów, wymieniasz to na zaakceptowanie przez nich Twojej osoby. Ty jesteś pachołem od przysług, a oni Cię akceptują i pozwalają Ci się z nimi kumplować. Traktowanie zależy głównie od reputacji jaką masz. Jak jesteś błaznem, tak jesteś traktowany.

5.masz życiowe osiągnięcia. Czy w zasadzie Twoje jedyne osiągnięcie to wypicie 0,5 wódki w ciągu 10 sekund, albo zjaranie 1 g skuna naraz. Jest to bardzo ważny punkt, bo ludzie lubią otaczać się ludźmi wpływowymi, którzy "coś" mogą. To czy "coś" możesz zależy od Twojego charakteru. Tym "czymś" może być np: załatwienie jakieś ważnej sprawy dla drugiej osoby, która bywa nieosiągalna dla innych osób.

Zwróć uwagę kogo chcesz poznawać, bo aby budować ten "socjal" musisz poznawać inne osoby. Musisz wiedzieć kogo chcesz poznawać i kim się otaczać i do tych ludzi pasować. Jeśli nie masz konkretnie sprecyzowanych osób z którymi chcesz nawiązać znajomości i którymi chcesz się otaczać to Twoje znajomości będą byle jakie, a zazwyczaj nic nie warte. Musisz być uważny kogo chcesz poznać i jakich ludzi dopuszczać do siebie. Po co Ci mieć socjal u jakiś leszczy którzy jedyne co potrafią to obgadywać za plecami?.

Relacje międzyludzkie są jak ciepły i przyjemny kominek, który w ponure i chłodne dni rozgrzewa nasze serca sprawiając, że nasza dusza kompie się w cieple i blasku płomyczków sprawiając nam tym samym wielką przyjemność i radość. W końcu jesteśmy osobnikami stadnymi i normalnie nie możemy funkcjonować żyjąc w samotności. Jednak jeśli nie będziemy uważni to ten ciepły i przyjemny płomyczek może wyrwać nam się spod kontroli i zacząć palić nas i sprawiając nam ogromny ból.

Im dłużej będziemy pozwalać na to, tym ogień będzie większy i ból będzie rósł mocniej, aż dojdzie do tego że nasze całe życie stanie w ogniu i zostanie przez niego kompletnie zniszczone, pozostawiając po sobie tylko popiół, zgliszcza, przykre wspomnienia oraz łzy. Pierwszą oznaką tego, że stajemy się mniej uważni i ogień przybiera na sile jest zanikające prawo wzajemności między nami, a drugą osobą.

Ja chce poznawać osoby nastawione na rozwój, które w miarę się prezentują, są oczytane oraz nie narzekają i tylko tyle. Są to moje absolutne minimalne wymagania jakich oczekuję od drugiej osoby, abym nie wyrzucił jego białej karty od razu do kosza z urzędu. Jednak na wszelki wypadek jestem też uważny i za plecami mam butelkę wody, aby przygasić ogień jak zacznie mnie za bardzo parzyć sprawiając mi ból. Jeśli butelka nie pomoże, to mam jeszcze wiadro, które zgasi na dobre ten ogień i każdy z nas rozchodzi się w swoją stronę. Pytanie tylko czy Ty masz wodę, czy oliwę?.

Od tego jak masz zapisaną swoją kartę, będzie zależało to czy jesteś dla tej osoby wartościowy i ważny. A od tego czy jesteś wartościowy i ważny dla kogoś, zależy Twój "socjal".

Bo widzisz...

Jak jesteś dla każdej osoby dostępny 24/h to Twoja wartość jest zerowa i przez to będziesz niedoceniany i nieszanowany, a właściwie nieszanowana i niedoceniana będzie Twoja znajomość. Powtarzałem już to wiele razy, ale jeszcze raz przypomnę: „Może ktoś Cię lubić, ale nie koniecznie będzie Cię szanować”. To od szacunku zależy Twoja wartość i to czy będziesz doceniany przez inne osoby i miał ten "socjal". To zależy od tego czy jak ogień zaczyna rosnąć w siłę, to umiesz go zgasić i przystopować. Jeśli tego nie zrobisz to...oj będzie bolało.

Jak sam siebie nie szanujesz, to inni to będą widzieć i też nie będą Cię szanować, traktując Cię tak jak na to sobie pozwalasz. Jeśli pozwolisz, aby podpalano Ci życie, to spłoniesz. Jeśli będziesz pozwalał sobie wejść na głowę to tak jakby druga osoba zabierała Ci pióro i atrament, które potem będzie wylane na Twoją kartę i narobioną kleksów i błędów ortograficznych i pomyłek, co może świadczyć o tym, że będziesz traktowany jako błąd, pomyłka, którą łatwo jest wykreślić. Twoja karta będzie pomazana i pokreślona nadając się tylko do wyrzucenia. To co charakteryzuje osoby w wysokim "socjalem" opartym na szacunku, to jest to, że oni mają szacunek do swojej osoby.

Dzisiaj przyjaźnie wyglądają tak, że jeden i drugi przy wódce klepie się po plecach, a tak naprawdę karty tych osób są całe w błędach i pomyłkach, a nauczycielka jaką jest życie wystawia z tego sprawdzianu jaką jest ich znajomość, ocenę niedostateczną.

Jeden i drugi klepie się po plecach, a ich znajomość to jedna wielka pomyłka i nieporozumienie, gdzie albo jedna strona jest dymana i wykorzystywana, albo oboje nawzajem polewają się benzyną i podpalają, obgadując się za plecami, puszczając plotki, gdzie jeden drugiemu życzy tak naprawdę jak najgorzej, trzymając kciuki za niepowodzenia i zazdrości każdego sukcesu sprowadzając w dół.

Przyjaźnie i znajomości, które sami tworzymy z innymi ludźmi są zapisane na zapisując białe karty swoim zachowaniem, szacunkiem, zasadami, które są świadectwem tego jak jesteśmy postrzegani przez innych ludzi i co są oni skłonni dla nas zrobić, a co nie.

Szacunku nie zbudujesz z dnia na dzień, a co za tym idzie "socjalu", no chyba, że zjesz gówno i wrzucisz na youtuba he he, oj to będziesz miał "socjal". Szacunku do swojej osoby uczysz i przez to budujesz "socjal". Tak, to Ty uczysz ludzi jak mają Cię traktować. Może to brzydko zabrzmi, ale musisz ich tresować jak psy, bo jeśli tego nie zrobisz, to znajdą się tacy, którzy będą robili „kupę” prosto na Twoje buty, albo w najgorszym przypadku będą Cię gryźć.

Psy się tresuje i jak są posłuszne to wynagradza się ich ucząc, że jak będą aportować to będzie nagroda, jeśli będą szczać gdzie popadnie to będzie kara. Jeśli masz znajomych, którzy Cie nie szanują to z jakiś powodów to robią. Musisz się od nich odciąć i zacząć poznawać inne osoby u których będziesz miał białą kartę. Szanuj tych, co i szanują Ciebie, goń Tych, którzy na to zasługują.

Opowiem Ci teraz pewną historię:

Miałem kiedyś kolegę, który dzwonił do mnie tylko wtedy, aby opowiedzieć mi o imprezce na której był w Weekend. Zawsze mi opowiadał z kim był, kogo poznał, z kim tańczył, co pił, jak się bawił, czym jechał oraz ile wydał pieniędzy. Znaliśmy się z 15 lat czyli można powiedzieć, że bardzo długo. Przez 15 lat spotykaliśmy się dosyć regularnie, piliśmy piwka, ale nigdy nie byliśmy razem w jakimś klubie, dyskotece, czy innym miejscu publicznym. Nigdy też nie zapoznał mnie ze swoimi znajomymi, o których tak opowiadał i których miał na zdjęciach oznaczonych na Facebooku. O dziwo nigdy nie miał ze mną zdjęć i nigdy mnie na nich nie oznaczał, a miał pełno zdjęć z oznaczonymi innymi osobami.Była to ogólnie osoba, która miała bardzo duży "socjal" w moim mieście...

Zawsze opowiadał kogo zna, a na moje pytanie, żeby mnie zapoznał z tą osoba, zawsze odpowiadał- „Kiedyś poznasz”. W tygodniu utrzymywał ze mną kontakt, ale jak przyszedł Weekend, to milczał i miał inne towarzystwo do zabawy. Wiele razy nudziłem się więc do niego dzwoniłem w piątek pytając się- „Co tam działasz dzisiaj”. Zawsze wtedy odpowiadał mi, że albo już jest umówiony, albo- „Ty nie wiem”, „racze nigdzie nie wyłażę”, a koniec końców potem wrzucał fotki z klubów jak pije, tańczy i się bawi ze swoimi „lepszymi” znajomymi, których nie ukrywam chciałem przez niego poznać i których nie było mi dane poznać.

Oczywiście dzwonił do mnie w niedzielę po południu mówiąc- „Ty spontan był”. Zawsze była gadka, że tam jakiś Krzysiek z którym mnie nigdy nie poznał i którego znałem zawsze z opowieści, czy inny kurwa Zbyszek podjechał po niego, wypili i potem dojechał jeszcze jakiś ziomek i tak na spontanie wylądował w klubie oddalonym o 100 kilometrów od mojego miasta. Oczywiście było za późno, aby mnie poinformować o tym spontanie.

Ogólnie to wyglądało tak, że znamy się bardzo dobrze, ale nigdy jakoś publicznie nie wychodziliśmy razem. W tygodniu się znamy, ale w Weekendy już nie, bo była cisza z jego strony i nieodbieranie telefonów. Aaa, sorry raz zadzwonił do mnie pytając się czy jadę z nim i jego kolegami na imprezę, bo jest jedno miejsce wolne. Oczywiście po chwili dodał- „tylko weź kasę i szykuj się bo za 5 minut jesteśmy..." Wink.

Potrzebował mnie wtedy, kiedy ktoś mu wypadł z imprezy. Zauważ wśród znajomych, czy dowiadujesz się o imprezach lub uroczystościach jako jeden z pierwszych, czy jako jeden z ostatnich, gdzie ktoś pyta się tylko Ciebie- „idziesz, czy nie?”. Gdzie zawsze jesteś zapraszany jako ostatni na 5 minut przed seansem, gdzie mało czasu masz i musisz biec, szybko, szybko, aby się wyrobić, czy to na wesele czy to na urodziny. Bo widzisz w pierwszej kolejności na urodziny, wesela i inne takie-takie... zapraszane są osoby z "socjalem". To od nich rozpoczyna się lista "gości".

Jak piliśmy browary to też ja je kupowałem jak szedłem do niego do domu, a tam siedzieliśmy i słuchałem jego bajkowych opowieści z imprez. Potem jak wypiliśmy musiałem się zmywać, bo on gdzieś musiał jechać zaraz, albo ktoś przyjeżdżał do niego i będą załatwiać interesy. Ja byłem gościem, który mu umilał czas jak się nudził. Tak to wyglądało. Byłem takim męskim umilaczem czasu, co przyniesie piwko, posłucha opowieści z krypty i słodko popierdoli, a na koniec grzecznie zawinie się do domu.

Jak myślisz jak mu trzeba było pomóc wysypać gruz jak robił remont, wnieść meble do mieszkania, kupić jakieś browary, wypchać samochód z podwórka i inne tego typu rzeczy, to do kogo się zawsze odzywał w pierwszej kolejności?. Oczywiście, że w pierwszej kolejności do mnie. Czy myślisz, że on odzywał się do innych osób z którymi imprezował, żeby pomogli mu przy remoncie, przeprowadzce albo wnieść meble?. Nie, zawsze pisał do mnie, jeśli chodziło o takiego typu niskich lotów przysługi.

Jaka była moja wartość w jego oczach, tak o takie „wartościowe” przysługi byłem proszony, oczywiście bez wzajemności. Moja wartość była niskich lotów, to idealnie nadawałem się do murzyńskich przysług. Wiedział, że tylko w takich sytuacjach mogę mu pomóc, a osoby z którymi balował miały większą wartość w jego oczach oraz "socjal" niż moja i nawet o to ich nie prosił, ponieważ wiedział, że i tak mu raczej odmówią. Zresztą pewnie i głupio mu było poprosić te osoby o taką przysługę.

Wyobraź sobie, że masz dwóch znajomych, których znasz równą ilość czasu. Jeden jest typowym żulem z ulicy, a drugi wpływowym politykiem i biznesmenem. Kogo z tych dwóch poprosisz o przysługę np.: o pomoc we wniesieniu tapczanu, a kogo poprosisz o radę z cyklu- „Jak żyć Panie Premierze”?. Myślę, że doskonale znasz odpowiedź.

Pytanie teraz takie czemu tego polityka nie poprosisz o wniesienie tapczanu, tylko żula?. Przecież on też jest Twoim znajomym?. Nie pasuje to trochę co?. Kolega polityk ma większą wartość w Twoich oczach, niż kolega żul, więc do niego będziesz kierował przysługi i prośby wysokich lotów, a do kolegi żula niskich w stylu: przynieś, podaj, podwieź, pozamiataj, które mogą być niedoceniane i nieodwzajemniane przez Ciebie w przyszłości. To taki przykład, może lekko naciągany, ale myślę, że jest sporo w nim prawdy...

Zwracaj uwagę na to o jakie przysługi jesteś proszony przez ludzi i ile one wysiłku od Ciebie wymagają: fizycznego, finansowego, emocjonalnego oraz czasowego. Bo jeśli ktoś prosi Cię o np.: załatwienie pracy jego dzieciom w jakiejś firmie, to znak że możesz mieć wysoką pozycję w jego oczach oraz socjal, ale jeśli ktoś tylko przypomina sobie o Tobie wtedy kiedy trzeba mu pomóc przy: przeprowadzce, remoncie, wysypaniu śmieci, pilnowaniu dziecka, pilnowaniu psa, czy sprzątaniu, a w innych okolicznościach i sytuacjach ma Cię w dupie, a co najważniejsze Ty na takie przysługi od niego nie możesz liczyć, to znak, że nie masz wartości w oczach tej osoby i jesteś jednym słowem dymany bez mydła i wzajemności. Szkoda czasu na taką znajomość. To jest taki mały szczególik, na który być może nie zwracałeś dotąd uwagi.

Staraj się poznawać ciągle nowe osoby, ponieważ u każdej nowej osoby będziesz miał białą kartę, którą będziesz zapisywał. Jeśli jesteś z małego miasta, to tutaj może być lekki problem, ponieważ w małych miastach plotki rozchodzą się piorunująco, a nawet Twoi znajomi mogą sami je puszczać z zazdrości jakby Ci kiedyś w życiu wyszło, wydrapując z odmętów przeszłości jakieś krzywe i kompromitujące akcje w których grałeś główną rolę. Takie rzeczy też wpływają na Twój"socjal" a właściwie na "anty-socjal".

Zwracaj uwagę też na to, czy o przysługę lub pomoc, która jest drobna i nie wymaga za dużo wysiłku emocjonalnego, fizycznego oraz finansowego od drugiej osoby, którą znasz przysłowiowe „kope lat”, musisz wręcz błagać biorąc tę osobę na litość.

Ja wiele razy musiałem kilka razy powiedzieć-„oj weź kurwa ziomek no”, „proszę no” do mojego byłego już kolegi, którego znałem multum czasu, aby ten zlitował się i raczył mi wyświadczyć jakąś drobną przysługę typu podwózkę, gdzie korona by mu z głowy nie spadła. Czy osoba z "socjalem" i szacunkiem by musiała tak "błagać"?.

Zwróć uwagę czy musisz poniżać się i płaszczyć,aby uzyskać pomoc od ludzi, którymi na co dzień się otaczasz w towarzystwie. Jeśli tak, to znak, że masz maluteńką wartość w ich oczach. Niby tutaj działa prawo wzajemności, ale co to wzajemność, jak musisz kogoś lizać po uszach, aby zrobił Ci łaskę lub niedźwiedzią przysługę.

Jak pierwszy raz dawno temu, przeprowadzałem się do Warszawy to poprosiłem kolegę, którego znałem całe życie i z którym niejeden litr pęk, o podwózkę. Zanim się zgodził musiałem go wręcz błagać, oraz obiecać, że pokryję koszty przejazdu i postawię jeszcze za to flachę, więc ta przysługa by była jednak droga. Owszem taki miałem zamiar zrobić, przecież nie będę jechał na krzywy ryj jak ziomek poświęca się finansowo i czasowo, jednak sam fakt mówienia do kolegi, którego się zna całe życie- „No weź proszę, zapłacę Ci za przejazd i postawię butelkę do tego” jest żałosny. Tym bardziej żałosny, jak takiej osobie kiedyś w czymś pomogłeś. Osoby z wysokim "socjalem" tak nie mają...

Zwróć uwagę czy Twoi najbliżsi koledzy, którymi się otaczasz na co dzień pamiętają o przysłudze dla Ciebie o którą ich prosiłeś. Widzisz warto się przypominać i pilnować swoich interesów, bo ludzka pamięć bywa zawodna, jednak problem zaczyna się robić jak musisz do swojego dobrego kolegi wydzwaniać kilkanaście razy i przypominać się w kółko tak aby on przypadkiem nie zapomniał, że np.: ma Ci w czymś pomóc tak jak obiecał odbierając mu tym samym argument do tego, aby Ci nie powiedział- „Ty zapomniałem”. O osobach z dużym "socjalem" się pamięta...

Często ludziom nie chce się czegoś robić i zwalają na swoją pamięć. Jest to oczywiście ściema i znak, że nie masz w oczach tej osoby dostatecznej wartości, tak aby pamiętała o tym, że ma Ci coś załatwić czy tam pomóc lub wyświadczyć przysługę w inny sposób. Gdyby Twojego kolegę lokalna piękność poprosiła o taką samą przysługę, to wątpię, żeby wyleciało mu to z głowy, wręcz przeciwnie jestem pewny, że jeszcze by dzwonił do niej pytając się o to, czy przysługa, którą ma jej wyświadczyć, jest jeszcze aktualna. Lokalna piekność ma "socjal", który jest oparty o jej urodę i jeszcze kilka elementów o których napiszę w następnym blogu dotyczącym charakteru i kobiet...

Ja wiele razy musiałem o coś prosić kolegów, płaszcząc się biorąc na litość, a przy tym wielokrotnie się przypominać, aby przypadkiem nie zapomnieli o czymś ważnym dla mnie, albo aby nie mieli pretekstu by zwalić na brak pamięci, jednak jeśli w grę wchodziły pieniądze, które ja byłem im winny, to oni takich rzeczy z jakiś tajemniczych powodów nie zapominali i nie raz potrafili wydzwaniać już z samego rana, przypominając o tym, że 20 złotych im wisisz za wczorajszy melanż. Nigdy nie miałem 100% pewności, że jakiś mój dobry kolega z którym oczywiście imprezowałem i znałem się „tyyyyyle lat” nie powie mi na - „5 minut przed seansem”, że nie może, albo że zapomniał.

Zawsze była ta nutka niepewności, która sprawiała, że przypominałem się praktycznie co 5 minut. Może i to było wkurwiające, ale uwierz wiele razy miałem tak, że z kimś umawiałem się na „wyświadczenie mi drobnej przysługi”, gdzie ostatecznie, ktoś nie odbierał telefonu, albo mówił, że jednak nie da rady bo.......i w miejsce tych kropek wstaw najbardziej denne powody, które nie powinny być przeszkodą dla gościa, który znał mnie praktycznie całe życie i z którym się kumplował. No, a może nie miałem tego "socjalu" zbudowanego na szacunku?. Hmm...socjalu nie miałem, bo i nie miałem charakteru.

Mój błąd polegał na tym, że tolerowałem mimo to takie sytuację i nie uczyłem ludzi jak mnie mają traktować. Ktoś kto mnie zrobił w chuja na 5 minut przed seansem, dalej był moim kolegą bez zwrócenia nawet mu najmniejszej uwagi. Ludzie o wysokim "socjalu" wybaczają, lecz pamiętają...

Dobra, za dużo już napisałem:). Nie będzie podsumowania, podsumowanie zrób sobie sam w głowie. Następny blog, będzie o kobietach i charakterze. Również bardzo obszerny. Przypominam tylko, że jest to jeden blog, tylko podzielony;).

P.S Sorry za ewentualne błędy, robiłem kopiuj-wklej z małymi poprawkami Wink

Odpowiedzi

Bayt, dzięki za dobrą robotę,

Bayt, dzięki za dobrą robotę, ale pliz, nie krzycz w tytułach - prosiłem już o to. Zmień też tytuł w poprzednim.

Portret użytkownika Spark

Napisz jeszcze do BANE'a żeby

Napisz jeszcze do BANE'a żeby pozmieniał tytuły...

Portret użytkownika TYAB

aa aa ok:)

aa aa ok:)

Momentami rzeczywiście dało

Momentami rzeczywiście dało mi do myślenia, sam popełniłem czy nadal popełniam podobne błędy. Wydaje mi się ze twój problem polega na tym ze za bardzo liczysz na pomoc innych . Ja uważam że prędzej zeświruje niż się doczekam pomocy, o pomoc proszę tylko w ostateczności , a to pewnie też automatycznie podnosi socjal. Tyab ile masz lat?

Portret użytkownika TYAB

Hmm...warto mieć osoby, które

Hmm...warto mieć osoby, które Ci pomogą, chociażby dobrym słowem i którym Ty pomożesz:)

Miałem nie czytać, bo wpis

Miałem nie czytać, bo wpis jest bardzo długi ale jak zacząłem to już skończyłem. Nawet wyrobiłem się przed meczem.
Bardzo spodobał mi się ten blog. Jest w nim wiele prawdy i mądrych spostrzeżeń.

Pozdrawiam.

Nigdy nie miałem socialu

Nigdy nie miałem socialu Wink
Tyab...za długie

Portret użytkownika Stary Cap

Jeśli chodzi o relacje z

Jeśli chodzi o relacje z mężczyznami, to szybko przekonałem się, że daleko idąca asertywność jest, jak najbardziej wskazana. Z kobietami, jest już trochę inaczej, można pozwolić sobie na więcej "miękkich zachowań".

Portret użytkownika TYAB

dokładnie, ale też zależy od

dokładnie, ale też zależy od sytuacji:)

Portret użytkownika marine_trooper

tl;dr ale zgłaszam na główną

tl;dr ale zgłaszam na główną Wink

Kiedy ktoś wiecznie szuka

Kiedy ktoś wiecznie szuka akceptacji na zewnątrz i nie potrafi sobie wyrobić pozycji w towarzyskiej rozmowie, przez co kończy jako błazen, bardzo często tak to się właśnie kończy.

Good job

Portret użytkownika mgk

Dostajecie darmową, naprawdę

Dostajecie darmową, naprawdę wartościową wiedzę a Wy jeszcze nudzicie, że za długo, no proszę Was.

Bardzo fajne, pozdrawiam.

Jak dokonałeś tego

Jak dokonałeś tego "przebudowania charakteru" ?
I czy u Ciebie też w momencie zaczęcia traktowania ludzi szczerze - z wzajemnością - nagle większość tych kontaktów urwała się i kolega, który oferował wyjście, gdzieś "za 5 minut" po usłyszeniu słów:
"stary, co Ty odwalasz, dzwonisz 5 minut przed czasem i masz w dupie moje plany i zamiary - taki z Ciebie kolega"
znikał z twojego życia na dobre ?

Portret użytkownika TYAB

Jak?. Bardzo długo i ten

Jak?. Bardzo długo i ten proces trwa cały czas. Tak, kontakty się urwały.

Portret użytkownika truestory44

Super, dzięki wielkie Tyab .

Super, dzięki wielkie Tyab Smile. Z ciekawości zapytam. Jaki byl poprzedni tytuł?

Bardzo mądry i wyczerpujący

Bardzo mądry i wyczerpujący blog.

Jakbyś znał Cristiano

Jakbyś znał Cristiano Ronaldo, to byś go poprosił o pomoc w wywiezieniu gruzu? Laughing out loud

Portret użytkownika TYAB

Gdybym znał to bym ci

Gdybym znał to bym ci odpowiedział, ale nie znam...

Portret użytkownika BigBastard

Długie i treściwe...jak

Długie i treściwe...jak bigos.

Będzie kontynuacja serii?

Będzie kontynuacja serii?