Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.

Gawędy z różowych wzgórz, czyli pamiętnik Wuja Heathcliffa Odcinek pt. nocna randka z Hanną

Portret użytkownika Heathcliff

Cześć szwagry,

No i obszedłem się smakiem. Seksu dziś nie było, za to kac i brak witamin jako efekt imprezy z Danielem męczył przezwiększość dnia niepodległości. W sumie może i dobrze, że najnowsza "owieczka" nie mogła zostać na noc u mnie. Ale o niej kiedy indziej, tym razem , pobudzony, sięgam do różowego pamiętnika i wrzucam delikatny Raport, bo adepci narzekają że mało tego na kochanym podrywaju.

No dobra, dziś będzie o Hani.

Hanię poznałem kilka lat temu (bardziej trzy niż sześć), na jednym z portali randkowych. 178 cm, czarne długie kręcone włosy niebieskie oczy, ładna buzia, zgrabna pupa figurka top klass, jednostka trochę w stylu Andie Mc Dowell. Gdzie był haczyk? Pewna drobna ułomność w jej , hm, wyglądzie zewnętrznym (nie powiem co byście jej nie zidentyfikowali) , ale zupełnie nie wpływająca na bzykanie i jego jakość. Ale po kolei.

Z Hanią jak dobrze pamiętam była ogólnie prosta piłka. Gadamy o ósmej wieczorem po raz pierwszy i –jest środek tygodnia- o dwudziestej drugiej ustawiamy się w centrum. Oczywiście buty i ząbki wyszorowane, prysznic wzięty, koszula zapięta, Kazimierze ziewają obudzone w portfelu, idę raźnym krokiem na spotkanie na przystanek.

Co już wiem? Wiem że panna nie kaprysi, jest spontaniczna, lat około 24 wówczas. Studentka na prywatnej uczelni. Oczywiście co robię to jak się zapoznajemy sprawdzam pierwsze wra. Zdjęcia zdjęciami, ale chemię weryfikuje real. Co polecam? Patrz jeden z drugim jak w pokerze na oczy i uśmiech kandydatki!. Czy podchodzi jak się witacie, czy zadowolona na twój widok. No i radzę cmoknąć w policzek: jak się nie odsuwa to znaczy że się częściowo spodobałeś. Niech ona przy tym poczuje Twój zapach (perfumy dobre!)

Reakcje u Hanny o których przed chwilą wspomniałem: okay. Idziemy więc zgodnie z moim planem do Dekady. Kolejna elementarna sprawa: miej człecze plan randki! Laski nie znoszą typów mruczących: „ co robimy?”. No więc ja wybrałem już przedtem klub. Myślałem: pusto będzie, pogadamy. A tu zonk! Tłok, jakaś impreza mimo że to nie weekend, gwarno jak w klatce z papugami podczas przeprowadzki… I znowu: co robić? Widzę że Hanka się stara. Nie narzeka, choć miejsce jej nie podpasowało. Zostawia mi decyzję czy zmienić lokal czy zostajemy? . Decyduję: że wychodzimy. Czemu? Halo, ona nie moja jeszcze! Po co mam dawać szansę innym typom odbić mi ją? Nie, zatem idziemy do Pawilonów na NŚ. Jest w miarę ciepło, tam tłoku nie będzie. Poza tym chcę ją spić trochę. Kwiatki podlane lepiej rosną.

Co już wiem przy okazji? Jak kobieta zmienia z tobą miejsca a nie ulatnia się: jest dobrze. Nie mamy limitu czasowego (pamiętaj- jak panna na wstępie mówi że ma mało czasu to w typie nie jesteś i wiele nie ugrasz). Jedziemy nacht centrum, ja ją oswajam rozmowę i- uwaga! – robię wywiad środowiskowy jak dzielnicowy. Takie sytuacje to woda na młyn by ona się odkryła. Co ważne? Rodzina, czy jest jakiś były, czym się interesuje itp. Proste: jest ładna i jest sama. Jakiś powód musi być.

No dobra, są pawilony. Zgodnie z przewidywaniami: puchy. Siadamy w barze z sziszą i rozmawiamy. Co się okazuje? Hania ma kłopoty rodzinne, no i ujawnia swój drobny defekt dzięki któremu ma zaniżone poczucie wartości. Ale poza tym laseczka top klass. No i miła. Nie gwiazdorzy, nie księżniczkuje. Taka dziewczyna z sąsiedztwa.

Kolejna rada: ważne jest na początku znajomości miejsce które wybierasz. Było o tym wiele powiedziane w podstawach, ja dorzucę też następujące: Pawilony są w zasadzie nie najlepsze bo laski lubią drogie miejsca. Natomiast wybrałem je, bo ważne by mieć na randce miejsce spokojne i bezpieczne. Dlatego odradzam ogródki itp. Albo miejsca których nie znasz. Nie wiesz wtedy kiedy się zamykają, jak z selekcją, jakie ceny itp. Ale pufy, orient, itp. jak najbardziej się nadają na zacieśnienie kontaktu.

na miejscu siadłem naprzeciwko niej. Tu nie ma reguły ale doszedłem do wniosku że nie muszę się spieszyć z tzw. kinem. Pozanęcam, pozanęcam. Gadka się klei. Więc kolejny trick : komplement. Ja Hannie komplementuję kolczyki i to jaki ona tworzy w rozmowie nastrój (panowie, zwracajcie uwagę na dodatki! Facet co pokazuje że docenia dobór dodatków daje lasce pewną gwarancję że i w łóżku dba o szczegóły;)), Hania się rozkrochmala. Uwaga, mówię miłe rzeczy bo ona była wcześniej miła. Neg nie jest konieczny.

I tu niespodziewajka przyjemna. Dziewczyna niebogata ale upiera się, że odstawić mi chce piwo (wziąłem pierwszą kolejkę). Aż idzie w tym celu do bankomatu. Można? Można, ale pamiętajcie-tak jest w stolicy rzadko. Natomiast oczywiście to dobrze, bo paskudzie i nudziarzowi by nie chciała ładna lasia bro odstawić. Słuchajcie dlatego co kobieta mówi, nawet jak nie o was mówi. I pamiętajcie- nie ma zachowań kobiet „ z litości”!

Co się w ogóle potem okazało? Że ja nie do końca byłem w Hani typie. Natomiast skąd wyjątek od reguły? Ano mówię. Hania się napatrzyła kiepskich akcji koło siebie. I powiadam: okazuje się że tego typy panny co gorzki chleb jadły mniej lecą na „chłopaka marzeń”, a więcej- na charakter. Tylko powtarzam: to rzadkość u tych ładnych. Ale miłe że jeszcze takie się spotyka. I znowu: tego się można wywiedzieć. Np. ciekawym pytaniem jest: co sobie o mnie pomyślałaś jak mnie zobaczyłaś? To także trick: jak lasce się nie podobasz nie powie ci miłych rzeczy, byś się nie dobierał mylnie zachęcony. Jak zaś uśmiecha się i powie np.”fajny” to już masz feedback.

No to teraz pytanie co dalej z Hanną? Proponuję kulturalnie drinka u siebie. I tu mała zagwozdka. Jedziemy, zgodziła się, ….ale najpierw po pieska do niej. Czyli taksa zahacza o dwa numery na trasie. Trudno, pójdzie na to Kazimierz cały ale pamiętajcie adepci! Jak do ciebie na chatę, nie żałuj na taksę. Różne batoniki wam będą tłumaczyć, że nie trzeba itp. ale Wujo prawi- nie skąp! Taksi nocą=ona się czuje i bezpiecznie i ciut luksusowo. No i jest ci „coś” winna. Comprende?

No więc zagryzam zęby i jedziemy po teriera. Tak przy okazji: trzeba było ustąpić. Bo laski co mają zwierzaki są ograniczane ich potrzebami fizjologicznymi. Znowu: tego jak nie uwzględnisz to polegniesz. Ja uwzględniłem i SIĘ NIE KŁÓCIŁEM. Kułem żelazo póki gorące. Chciałem ją mieć u siebie, no to i na kompromisy poszedłem.

No dobra, znajomy taksiarz podjeżdża na nowy świat, rundka do niej, ja czekam w wozie, dama z pieskiem wraca po dłuższej chwili. Piesio – o dziwo - sympatyczny, jest po za tym socjał bo mnie zwierzak polubił. Usz , to też szcześliwie kolejna wzięta przeszkoda. One sobie dopowiadają idiotyzmy typu: pies szczeka tylko na złych itp. No nic, jedziemy do mnie na drinka. Obok sklep, za jednym zamachem zrobimy zakupy…

Właśnie: kolejna złota rada! Jak sprawdzić czy laska na Cb leci? Otóż jeśli świeżo poznana kobieta chce u ciebie wieczorem pić alkohol to znaczy że ci ufa i się jej podobasz! Nie czarujmy się, to taki trick z procentami. Obie strony mają dzięki temu wymówkę : facet by byś śmielszy, ona : by być łatwiejszą. Aha, kolejna rada Wuja: miej zawsze w lodówce flachę. A jak nie masz to bierz przede wszystkim to co ona chce i lubi. Jedne damy wolą browar, inne wino itp. ważne by ona chciała pić co kupicie! Niby banalne ale NIE WCISKAJ JEJ DO DZIOBA WÓDY JAK ONA WÓDY NIE TRAWI!

Ja nie pamiętam co kupiliśmy, ale na pewno coś było. Jesteśmy u mnie na kwadracie. Puszczam muzykę, gitara, te sprawy… polecam panowie taniec 1:1 w domu i gitarkę. One lubią zdolnych gości. Podobnie jak masaż gitara i taniec piękna droga do zaczęcia całowania i wędrówki łapek. Oczywiście, przypominam: jak laska przychodzi do Cb pierwszy raz do domu NIE WOLNO rzucać się na nią od wejścia. Trochę cierpliwości. Niech oswoi się z chałupą, niech wie że może wyjść a ty nie gwałcisz. Śmieszne? Dla nas może tak, ale one naprawdę miewają adoratorów co w 4 ścianach atakują by dziabnąć od progu jak komary nad jeziorem.

Czyli rozumiecie? Rozgrywam grę swobodnie i bez napięcia. Mamy czas, mamy nastrój, mamy alko. Nic nie jest pewne, bo to pierwsze spotkanie. Ale już jestem w finale konkursu szopenowskiego!
….. tu nagle zonk. Piesek zrzygał się na dywan. Ay. Lasce głupio, ściera z dywanu wiadomo co. Niemniej dalej można ją czarować słowem. Wiecie: głos, wyuczone teksty itp. pomyśl że jesteś na scenie. To nic że grasz ciągle tego samego Hamleta. Chcesz braw? Mów to co widownię ponosi. Nie bądź sobą. Bądź swoją najlepszą wersją. Pisałem zresztą o tym bloga niedawno.

I teraz najciekawsze. Mianowicie blog ten jest uśmiechem Heatha, że dobro czasami popłaca.

Otóż po pierwszych pocałunkach (zdaje się w tańcu w salonie) laska zaczęła mi się zwierzać. I…płakać. Chciała autentycznie nie seksu, ale by ktoś ją wysłuchał! Napięcie musiało opaść. Miała …mocno niewesołą sytuację życiową. Nie chcę się wgłębiać co i jak, ale współczułem jej, ba, próbowałem pomóc. Panowie, WIEM ŻE TAK NIE WOLNO. ALE CELOWO DAŁEM SIĘ WPAKOWAĆ W SZUFLADKĘ PT. MANKIET PRZYJACIELA. Nie zawsze trzeba być sukinkotem. Czasami trzeba poświęcić Attraction, po to by świat stał się odrobinę lepszy. Zaręczam wam, wielu z was na moim miejscu zrobiłoby tak samo.

No cóż, pożeglowało spotkanie w konsekwencji w stronę zatoki : tu nie będzie bzykania. Ale okay- trochę zły na siebie ale i wewnętrznie spokojny pocałowałem Hannę jak się już uspokoiła w nosek, dałem koc, zostawiłem ją w salonie na kanapie wraz z pieskiem któremu zgotowałem wody w miseczce i życzyłem dobrej nocy. Zdejmując spodnie samotnie w sypialni strofowałem się tylko melancholijnie : eh Heath, czy ty musisz za dobrą wróżkę robić?

Testosteron buzuje. Poskramiam pokusę szturmowania dziewczęcia w salonie. Niech tam, może ona to kiedyś doceni. Pewnie nie doceni, ale trudno… czułbym wstręt od siebie jakbym się zaczął na ostro dobierać po takich smutach.

Mija około pięciu minut, nagle otwierają się drzwi sypialni. Wchodzi roześmiana Hanna.

"Nie chcę tak spać sama, mogę się położyć obok?"-pyta i zdejmuje spodnie.

Ciągu dalszego możecie się domyślać. Poczułem się jak w kreskówce z dobrym zakończeniem . Smile

I tyle. Wnioski? Chyba najważniejszy jest taki że dla dobrych dziewczyn warto czasami spróbować być dobrym. Nie zawsze, nie z każdą, zazwyczaj – nie opłaci się w long runie odgrywanie samarytanina. Ale trzeba mieć zwyczajnie serce dla tych, którym po prostu los rozdał kijowe karty.

Z Hanią poszedłem jeszcze później do łóżka znowu i znowu było miło. Ale to inna historia i nie ma sensu o niej rozprawiać. Teraz Hanna ma chłopaka , jest z tego co widzę „na fejuniu” szczęśliwa. Git. Nie wchodzę jej w drogę, i ja- stary drań- życzę dobrze dziewczynie z kolczykami i włosach jak Andie Mc Dowell... Panowie, nie bądźcie darwinistami. Tyle.

Odpowiedzi

Heathcliff kurde no. Jakoś

Heathcliff kurde no.
Jakoś coraz bardziej ludzki się stajesz Laughing out loud

Szacunek za to co opisałeś. Bardzo pozytywnie!

Portret użytkownika Elba

Mam identyczne odczucia A

Mam identyczne odczucia Smile

A to: "gwarno jak w klatce z papugami podczas przeprowadzki…" miodzio. Jeśli autora, gratuluję. Fajne.

Portret użytkownika Creedence

Mi się podoba Rozważne

Mi się podoba Wink
Rozważne zagranie

Portret użytkownika Cafe

Fajnie sie to czyta

Fajnie sie to czyta Wink

Portret użytkownika NinetyFourth

I dobrze zrobiłeś, czasami

I dobrze zrobiłeś, czasami wydaje mi się, że ci wszyscy PUA są nazbyt bezlitośni.

heath czy jak tam sie

heath czy jak tam sie zwiesz..prawdziwy z ciebie sukinkot;-) i ostry ogier...portal randkowy,wyuczone teksty na pewno poprawnie wymówione..pierwsza klasa.Kolejny level przed tobą-real..zacznij poznawać w realu a nie w sieci.To tak jak przeskoczyć z 3 ligi do ekstraklasy.Generalnie zrobiłes to co zamierzałeś ,gratuluje.

Portret użytkownika Heathcliff

dzięki, ale wiesz, ja nie

dzięki, ale wiesz, ja nie potrzebuję.

na żywo w klubie to jeden góra maks dwa kontakty od NAPRAWDĘ FAJNYCH dziewczyn. Przez net natomiast za friko kilka numerosów ogarniam.

tylko że fakt, te kontakty z neta często patykiem na wodzie pisane. Nie jestem fanem łapania za rękaw obcej kobiety, Grzywocz ma sporo racji w tym względzie.

Portret użytkownika Dobrodziej z Północy

No nie poznaję kolegi Blog

No nie poznaję kolegi Laughing out loud
Blog bardzo dobrze napisany, historia ciekawa, coś z czym sam bym się utożsamiał.

Takie historie opisuj a nie o piniondzach i szeklasz waść prawisz Smile

Myślę, że to zasługuje na stronę główną jak nic od dawna, Panowie do dzieła, tam jest taki przycisk tuż nad komentarzami Smile

Portret użytkownika Heathcliff

Dzięki! starałem się opisać

Dzięki!
starałem się opisać akcję w której miałem na początku to co kluczowe czyli umiarkowane podobanie się , a przed puentą dać kilka wskazówek adeptom jak nie spieprzyć jak jest nieźle.

Portret użytkownika Dobrodziej z Północy

Wyszło Ci

Wyszło Ci

Portret użytkownika saverius

Kazimierze heh, ale bieda

Kazimierze heh, ale bieda Smile

Pierwsze spotkanie i panna

Pierwsze spotkanie i panna idzie do mieszkania faceta? Ja nie wiem jak Wy te kurwiszony wyszukujecie.

Portret użytkownika Heathcliff

rany, Ty i wielu innych nie

rany, Ty i wielu innych nie czaicie punktu widzenia lasek.

one mają "okresy szaleństw" kiedy tak robią i okresy kilkuletnich związków gdzie są wierne i przykładne. kto tego nie kmini ten się frustruje.

ja to nazywam "zasadą Daniela": nie ma rzeczy których laska nie zrobi, tylko facet i czas musi być odpowiedni

Twoja matka też miała takie

Twoja matka też miała takie okresy, że dawała facetom po kilkugodzinnej znajomości?

Portret użytkownika Guest

a chcesz się pożegnać?

a chcesz się pożegnać?

Portret użytkownika saverius

Moze i miala. W takim razie

Moze i miala. W takim razie miala super zycie i jej gratuluje Smile

Sorcia za brak polskich znakuf ale pisze z komci.

patologia...

patologia...

Portret użytkownika saverius

Ty prostaku. Niby w jaki

Ty prostaku. Niby w jaki sposob taka kobieta jest "kurwiszonem", skoro nie dostala dobr materialnych za seks?

Sorcia za brak polskich znakuf ale pisze z komci.

Portret użytkownika Heathcliff

dzięki Saverius.

dzięki Saverius.Smile

Portret użytkownika saverius

NP Niestety mam brak

NP

Niestety mam brak tolerancji do tego typu postaw wzgledem kobiet, wiec reaguje atakiem na taka polaczkowa zasciankowosc. My Zydzi tak mamy.

Edit: sorcia, ale zapomnialem dodac:

"Sorcia za brak polskich znakuf, ale pisze z komci."

O ile przyjemniej się czyta

O ile przyjemniej się czyta coś takiego Wink

Ehhhh wychodzi na to, że też jestem kurwiszczem, też się bzykałem na pierwszym spotkaniu Laughing out loud

Czy ty poznałes jakakolwiek

Czy ty poznałes jakakolwiek kobiete nie na czacie,portalu,wortalu gadu gadu lub pitu pitu?

Portret użytkownika Heathcliff

Owszem. Tylko po co się

Owszem.
Tylko po co się męczyć, pocić na parkiecie, wydawać na drinki, drzeć się przez zatłoczoną zadymioną salę pełną spoconych ludzi lub robić za desperata na ulicy, skoro jest Wujek Net?

to tak jakby zamiast ze strzelbą chodzić na polowania z łukiem.

Portret użytkownika Guest

neeeeeeee... to tak, jakby

neeeeeeee... to tak, jakby zalać sobie "zupkę chińską" albo samodzielnie zrobić rosół

Portret użytkownika Konstanty

Heatch, jak preferujesz

Heatch, jak preferujesz 'podrywać' w necie to nie dziw się i nie płacz, że wygląd ma tam tak kolosalne znaczenie. Ty jak wybierasz kandydatkę do flirtu przez portal, to rozumiem kierujesz się jej pozytywną aurą i dobrym serduszkiem, a nie zdjęciami tak? Hipokryzja z Twojej strony.

Portret użytkownika Heathcliff

Konstanty, wygląd ma

Konstanty, wygląd ma znaczenie i tu i tu. Po prostu sprzeciwiam się bajeczce że w necie laska patrzy na wygląd i zasoby a na żywo nagle tą samą laskę co wstała rano od Fejunia czy Sympatii wyrwiesz na fajny bajer nie będąc blisko jej typu...

wiesz, kierowanie się przez faceta wyglądem a przez laskę wyglądem to nie to samo. bo biologia jest różna, takie coś to w banku spermy. Smile

akurat mi tu bardzo daleko do hipokryty. mówię jak jest.

kto w 2016 używa gadu gadu

kto w 2016 używa gadu gadu zacofańcu? masz ty w ogole fejsa i wiedze jak wygląda obecny podryw?

Portret użytkownika TYAB

O w mordę, gościu wyrywa na

O w mordę, gościu wyrywa na necie i się mądrzy co do wyglądu?Laughing out loud. Ja myślałem, że to chociaż jebaka, który ma swoją filozofie z którą się nie zgadzam, a tu już widać...o co chodzi z tym-"TYPEM".

Portret użytkownika Heathcliff

no trochę jebaka tak:) a

no trochę jebaka tak:)
a filozofię mam, wystarczy się w blogi wczytać ze zrozumieniem.

tyle że ja biorę pod uwagę istnienie Danieli a wielu podrywajów stosuje mechanizm wypierania. spoko

TYAB a tak z ciekawości, w jakim rejonie Polski działasz. śląska aglomeracja?

Portret użytkownika Konstanty

Nikt niczego nie wypiera.

Nikt niczego nie wypiera. Naturale byli, są i będą. Nie muszę być naj w tej dziedzinie, podobnie jak nie musze być naj kucharzem, naj kierowcą itd. Interesuje mnie satysfakcjonujący poziom i styka. Uwodzenie to umiejętność jak każda inna. Nie mam bólu dupy, że gdzieś tam śmigają kolesie, którzy mogą wyrwać na same ładne oczy hb100, za którą ja musiałbym się nieźle nachodzić. Nie rusza mnie to tak jak Ciebie. Smile