Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.

Kasa, czy kobiety? Jakie priorytety?

Portret użytkownika MrSnoofie

Haj, dawno nie pisałem - postanowiłem zabrać głos w tej smutnej dyskusji o kasie, wyglądzie, laskach i życiowych priorytetach. Z góry zaznaczam, że nie musicie się ze mną zgadzać, nie mam monopolu na prawdy objawione. Mam jedynie swoje spostrzeżenia, doświadczenia i swój obraz świata oparty o jedno i drugie. Więc:

KASA

Środki płatnicze. Przypominam, że tak brzmi nazwa pieniędzy - środki płatnicze. Nie cele, tylko środki. Moim zdaniem nie warto robić sobie z pieniędzy celu w życiu. Oczywiście, że lepiej mieć pieniądze, niż ich nie mieć, ale pieniądze w roli życiowego priorytetu przeważnie kończą się źle. Każdy, kto zacznie biec za wielką kasą, musi się pogodzić z tym, że trudno mu będzie pozostać wiernym dobrym wartościom. Pogoń za kasą w końcu wyklucza przyzwoitość, prędzej czy później taki ktoś staje przed koniecznością naginania własnego sumienia. Kasa, która staje się priorytetem, zabija w życiu bardzo wiele. Doprowadza do tego, że się zaniedbuje bliskich, że się ocenia ludzi przez pryzmat pieniądza, że się segreguje i wybiera znajomych pod kątem statusu materialnego, że dla zysku się niejednokrotnie manipuluje otoczeniem albo zdradza wartościowych ludzi, którzy ufają.

Rzeczy materialne cieszą bardzo krótko i bardzo płytko. Wiem, że trudno to wytłumaczyć komuś, kto nie ma kasy, ale możecie mi uwierzyć na słowo. Piszę to, bo kiedyś marzyłem o rzeczach, które teraz mam lub mogę mieć bez problemu. Zrealizowałem wiele moich materialnych marzeń i bardzo się z tego cieszę, ale wiem, co jest dalej - pragnie się po prostu innych rzeczy. Pragnienie posiadania niezależnie od stanu posiadania pozostaje, to jest constans. Masz auto - będziesz chciał większe. Masz większe - będziesz chciał jacht. To jest chomicze kółko.

Wielu wpada w pogoń za kasą jak w nałóg i wtedy mechanizmy są te same, jak u każdego uzależnionego: własną matkę sprzedam za kasę. Ponad to, jak każdy nałóg, ma swoją przyczynę. Przyczyna przeważnie (o ile nie zawsze, nie znam się) tkwi w nieuświadomionej potrzebie albo / oraz określonym, podświadomym i niewygodnym poczuciu braku. Czasami do pogoni za kasą motywuje kiepskie poczucie własnej wartości - wtedy człowiekowi się myli stan posiadania z wartością człowieka i siup, zapierdala, żeby MIEĆ. Czasami to jest przywiązywanie zbyt dużej wagi do fasady, czyli do opinii otoczenia - nie będę miał kasy, nie będę miał szacunku wśród ludzi. Będę miał kasę, będą mnie szanować, głaskać, lubić i się mną interesować. Ogólnie przeważnie chodzi o jedną z najsilniejszych potrzeb człowieka - potrzebę bycia ważnym. Tak się utarło w tym świecie, że ważny i poważany jest ten, który ma kasę, nie? Ten ma władzę, rozdaje karty, nie? Tak, i to jest jedna z najgorszych chorób świata.

Ludzie już dawno stali się dla kasy, nie kasa dla ludzi. Nie mam czasu ani miejsca, żeby tu dumać, jak wielkie spustoszenie w świecie sieje pogoń za kasą. Osobiście uważam, że pieniądze trzeba mieć, bo takie panują reguły w tej rzeczywistości. Mam je i staram się ich mieć więcej, ale uważam, że pieniądze są złe. Po prostu. Pieniądze jako cel życiowy są bardzo złe, to się nie sprawdza. Nie są warte z rezygnacji z czasu dla bliskich, nie są warte wyścigu ze szczurami, nie są warte naginania własnych granic, postępowania wbrew sobie. Zapamiętajcie to, bo każdy z Was nie raz w życiu stanie w takim punkcie, że to się odezwie. I w pewnym momencie dokładnie to może być odpowiedzią na Wasze rozterki.

KOBIETY

Wielu z Was przechodzi przez okres albo tkwi w takim okresie, że kobiety wydają się najważniejsze pod słońcem. Zainteresowanie kobiet, atencja kobiet, akceptacja kobiet i wszystko to, co za tym idzie - spotkania z kobietami, seks, związki. Nie, drodzy koledzy, kobiety jako cel w życiu kompletnie się nie sprawdzają. Po prostu, życie faceta nie powinno się kręcić wokół kobiet ani wokół kobiety. Dlaczego - zwłaszcza dlatego, bo kobiety nie chcą być w centrum życia faceta. Jeżeli je o to zapytacie, oczywiście część odpowie, że JAK TO?! Oczywiście, że chcą być oczkiem w głowie faceta, że tak to powinno wyglądać - najpierw ona, potem reszta świata! I to jest jeden z największych, klasycznych rozjazdów między deklaracją a odczuciami globalnej kobiety.

Związek ma wielką wartość, to jest chyba oczywiste. Trzeba mieć kogoś na drogę przez życie, kogoś lojalnego, ślicznego, kochanego, zdolnego do wsparcia. Trzeba mieć lustro, w którym się odbijesz i zobaczysz wszystko - swoje dobre strony i słabości. Po to, żeby móc łapać dystans, coś poprawiać, coś korygować. Trzeba mieć komu pomagać, kogo wesprzeć, z kim się podzielić tym czy owym.

Jednak drugi człowiek nigdy, przenigdy nie powinien stanowić o sensie życia człowieka. To jest po prostu wykluczone - człowiek szczęśliwy to człowiek w dużej mierze niezależny i samoustanowiony. Kobiety przychodzą i odchodzą, miłości przeważnie też, nawet te wielkie. Człowiek zawsze zostaje sam ze sobą i bezwzględnie musi być na to gotowy. Im większą część własnych potrzeb, zwłaszcza emocjonalnych, człowiek jest w stanie zaspokajać samodzielnie - tym mniejsze oczekiwania ma wobec innych. Im mniejsze ma oczekiwania, tym mniejsze ciśnienie wywiera na innych, a co za tym idzie, paradoksalnie tym więcej od nich dostaje. Dokładnie tak to jest z kobietami: im większe masz ciśnienie na ich uwagę, im więcej się po nich spodziewasz: towarzystwa, kontaktu, akceptacji, poprawy Twojego humoru - tym większe baty zbierasz.

Wiele razy tu czytałem historie, z których jasno wynikało jedno - chłopaki, jesteście zbyt często zależni, podatni na uzależnienie od kobiety. Zainteresowani kobietami lub kobietą w zły, chory sposób. Zabijacie się sami i swoje relacje, często w bardzo wczesnej fazie, nadmiarem oczekiwań: uwagi, towarzystwa, kontaktu, poprawy humoru. Obarczacie kobietę (lub kobiety) zbyt dużą odpowiedzialnością za swoje poczucie wartości, stan ducha, swoją teraźniejszość i przyszłość. Chcecie być ZBYT WAŻNI dla jednej kobiety lub zbyt atrakcyjni dla wszystkich i ta potrzeba Wam robi krzywdę.

Potrafię zrozumieć, że jeżeli ktoś już ma zdrowie, plany, kasę, kolegów, a nie ma powodzenia u kobiet - to go zaczyna zżerać i bardzo chciałby je mieć. Jednak tutaj pierwsza zasada sukcesu jest: nie miej ciśnienia na dupy. Po prostu. Laski bardzo szybko podświadomie i instynktownie rozpoznają ciśnienie, to jest zwyczajnie nie do zamaskowania. A jak już rozpoznają, gościu z ciśnieniem staje na szarym końcu kolejki do nich. Jeżeli masz ciśnienie - laska może Cię wykorzystać, żeby sobie Tobą poprawić nastrój, albo przywrócić poczucie własnej wartości po nieudanej relacji. Możesz mieć seks, możesz mieć koleżanki, ale na dłuższą metę wartościowa laska nigdy nie będzie chciała z Tobą być.

Podobnie jak w temacie hajsu - często głód kobiet lub związku ma podłoże i charakter nałogowy. Nuda we własnym życiu, niechęć do zajęcia się sobą, chęć ucieczki od własnego życia w czyjeś, ciekawsze, powoduje palącą potrzebę lasek. Żeby aby coś się działo! Mam coś na widelcu? Nie mam? Jestem przegrywem, jest nudno, nic się nie dzieje. Buuu, tak mi smutno, nie mam romansu, nie mam związku, nie rucham... o, a tamten i tamta ma, ale lipa. A do tamtego do laski same lecą, a ja nawet jak podejdę i dostanę numer, to nie odbiera… I sobie ryje pałę jeden z drugim, jaki to życiowy dramat. Albo w drugą stronę - mam powodzenie, ruchajmy na potęgę! Dzień bez randki dniem straconym. Co prawda życie w miejscu stoi, ale nacięć na chuju przybywa, bajla!

Byłem w każdej z tych sytuacji, uwierzcie mi, dlatego mam prawo coś napisać. Byłem bohaterem każdego z tych stanów ducha - nie polecam żadnego. Na tym się źle wychodzi, to nic nie daje. To naprawdę dziwne uczucie, odkłonić się lasce, która się dwuznacznie uśmiecha, a tydzień później przypadkiem skonstatować, że się ją dymało po pijaku 3 miechy wstecz. Jasne, taki etap, okres może być potrzebny, żeby poznać ten świat - zobaczyć, co dla mnie, a co nie dla mnie. Ale do chuja wacława, to nie może być treść męskiego życia i nie jest receptą na męski żywot. To może być emocjonujący dodatek, równoległa jakaś płaszczyzna. Z tym nie można chodzić spać i się budzić, bo to jest po prostu z dupy. To nie jest właściwa półka w męskim życiu na kobiety i basta.

CO W TAKIM RAZIE?

Ja sam. Dokładnie tak, moi koledzy, ja sam. Samodzielność, samostanowienie, samowystarczalność - to jest odpowiedź. Człowiek zawsze będzie zależny od innych, bo jest istotą społeczną - od towarzystwa, akceptacji, od współpracowników, zleceniodawców, zleceniobiorców, pracodawców, lekarzy, prawników. Ale najgorszy rodzaj zależności to uzależnienie emocjonalne. Zwłaszcza wtedy, kiedy ma zły wektor, vide wkrętka w lewą dupę, albo małżeństwo z głupoty z tępą dzidą. Albo uzależnienie od powodzenia u kobiet.

Gorąco współczuję ludziom bez zajawki. Nie chcę używać słowa „pasja”, bo tu się wytarło do żywego, będę używał słowa zajawka. Zajawka to jest to, co pozwala spędzić dowolną ilość czasu bez poczucia, że ten czas uleciał. To coś, co daje satysfakcję, wyznacza cele, jest źródłem twórczej rozterki albo / oraz cyklicznego, kojącego i najlepszego na świecie poczucia samospełnienia. To jest coś, dzięki czemu nawet na chwilę Wam do głowy nie przyjdzie, że dupy za słabo za Wami biegają, albo że sąsiad ma bardziej zielony trawnik.

Kolego jeden i drugi, gwarantuję Ci na piśmie, że jeżeli będziesz konsekwentnie, sumiennie i z pasją… tfu, z pełnym zaangażowaniem cisnął w swoją, tylko swoją stronę - dostaniesz wszystko, o czym marzysz, a inni mogą tylko marzyć. Nawet nie będziesz wiedział kiedy, to stanie się Twoim źródłem dochodów - bo będziesz w tym coraz lepszy i świat zwyczajnie zacznie Ci za to płacić. Będą się przyłączać ludzie, którzy się zajmują tym samym, bo wiedza zawsze jest cenna. Dobrzy, kurewsko dobrzy w czymś ludzie zawsze imponują innym, nie potrzebują do tego bogactwa. Po prostu są ważni, uznani, szanowani i interesujący. Nawet choćby informatycy, najnudniejsi na świecie - jeżeli są zajebiści, po prostu imponują, mają szacunek, twórczą satysfakcję, ścieżki rozwoju. I hajs. Imponują również tym upragnionym przez Was kobietom, taka jest prawda. Kobiety uwielbiają facetów w czymś dobrych, ekspertów. Kobiety się zabijają, zapierdalają za facetami ZAJĘTYMI. Zajętymi innymi kobietami, sobą i pracą. Zabijają się, żeby być dla faceta najważniejsze, bo to jest wyzwanie. To jest misja nie do spełnienia i gruszka do skakania dożywotnio - wbić się przed zajawkę u faceta. What? Chyba żartujesz, kochana Smile

Akurat to wiem z doświadczenia, bo bez kitu, nawet nie wiem kiedy, po nastu latach intensywnej, cierpliwej i pełnej zaangażowania pracy stałem się takim człowiekiem. Zostałem ekspertem, którego jedni polecają, a inni przychodzą po opinię. Podejmuję decyzje, biorę na siebie bez pierdnięcia dużą odpowiedzialność, głośno mówię i wyraźnie „tak, zrobię wam to zajebiście!”. Jak coś idzie bardzo nie tak, a inni załamują ręce - ja im się śmieję w twarz, podnoszę na duchu i podaje gotowe rozwiązania. Zanim oni przejdą przez swoje smutne jak pizda zwątpienie i zaczną się nad rozwiązaniem zastanawiać. Zostałem człowiekiem, któremu praca sprawia niesamowitą satysfakcję, chodzę tam tak, jak Wy na imprezę, z taką energią. A wracam z jeszcze lepszą. Mam wrażenie, że kasa mi płynie na konto za to, że się bawię, a jedyny problem mam taki, jak większość z Was - właśnie z dupami. Tyle że nie z tym, że mnie olewają, tylko z tym, że mnie dzień w dzień uwodzą, a jestem w związku. Mam podstawy przypuszczać, że tak jest, bo mam pokłady dobrej energii. Jestem wkręconym w robotę liderem, niezłomnym ziomem bez złych humorów zapierdalającym do celu. Mam poczucie, że to mi daje władzę nad wszystkimi - sobą samym, współpracownikami, każdą sytuacją, problemami oraz kobietami. Jestem coraz starszy, siwieję, przybywają mi jakieś tam zmarszczki, jest kilka kg nadwagi. To jest widocznie bez znaczenia, bo mam ciągle otwarte drzwi do świata lasek młodszych o wielenaście lat. Zajebistych, pięknych, ambitnych, zdolnych, dowcipnych, konkretnych sztuk.

I co mi na to powiecie, jebane marudy od hajsu, wzrostu i innych mądrych teorii? Że na pewno jestem wysoki i mam hajs? Jestem wysoki, mam powyżej 180cm, taki się urodziłem. Hajs mam, bo przez naście lat w branży nauczyłem się, jak hajs zarabiać. Zasuwałem, aż dotarłem do miejsca, w którym mówię cenę, a jak komuś nie pasuje, mówię bez dyskusji nara. Bo mogę sobie na to pozwolić. I tak nic z tym hajsem poważnego nie robię, rozpierdalam go z uśmiechem lekką ręką na to, co mnie jara, bo mogę. Powoli myślę o mieszkaniu albo domu, bo mnie moja kobieta przekonuje, że to jest potrzebne i mądre. Czy ja tego potrzebuję? Teraz - wcale, w przyszłości - potrafię sobie wyobrazić, że się przyda, więc może na to pójdę.

Na koniec powiem tyle: zajmijcie się sobą. Wbijcie się w coś, zaangażujcie, oddajcie się bez reszty czemukolwiek ambitnemu, a to Wam zaprocentuje. Nie dupom się oddajcie, nie analizom jakichś bogatych leszczy z kasą od rodziców. Nie filozofii o sałaciarach z Mazowieckiej i dupach piłkarzy, nie biciu na papkę kwestii wzrostu faceta. Nie przychodźcie tu jęczeć, bo

MARUD NIKT NIE LUBI!

Ani w pracy, ani w towarzystwie, ani na forum. Zrozumcie, ludzi rozsiewających złą energię, zarażających gangreną zwątpienia się po prostu nie lubi. Ludzie nastawieni do przodu po prostu odstrzeliwują marudy ze swojego otoczenia, a laski unikają marud. Weźcie swoje śmierdzące, smutne tyłki w swoje ręce, bo jesteście młodzi. I powinniście latać pod sufitem, a nie kurwa jęczeć. Zróbcie ze swoim życiem coś, co da Wam ENERGIĘ. Włóżcie swoją energię w coś, co Wam ją pomnoży i odda. Bo w życiu, a zwłaszcza w relacjach damsko - męskich nie liczy się ani wzrost, ani hajs, liczy się tylko to jedno - ENERGIA. To decyduje, ta energia, którą w sobie nosicie, którą emanujecie, z którą się budzicie i usypiacie. Właśnie to, nie wzrost, hajs, status czy urodzenie Was wszystkich dzieli prostą kreską na pizdeuszy i facetów.

Kompletnie się nie dziwię czytając te bolesne wypociny o niesprawiedliwości wielkiej na świecie. Musicie zrozumieć jedno, świat ma w dupsku kwaśne marudy o energii śmierdzącego starorzecza Gangesu. Zwłaszcza świat atrakcyjnych kobiet.

Peace!

Odpowiedzi

Brawo! Dla takich

Brawo! Dla takich blogów-perełek jeszcze wchodzę na tę stronę. Widać MrSnoofie, że masz wgląd w samego siebie i na podstawie własnych doświadczeń potrafisz wyłowić uniwersalne spostrzeżenia, którym daleko do banałów i frazesów. I do tego przedstawić je w przystępnej formie.

Portret użytkownika Kołboj

I tak to wszystko to gówno w

I tak to wszystko to gówno w ostateczności człowiek zostaje sam jak palec.

Portret użytkownika Informatyk

Nigdy nie zostaje sam, jeżeli

Nigdy nie zostaje sam, jeżeli wierzy w Boga

Portret użytkownika Creedence

Ta... piszesz tak bo jesteś

Ta... piszesz tak bo jesteś wysoki i przystojny postaw się w naszej sytuacji.

Tak serio, tego mi trzeba było nawet nie w temacie kobiet.
Zgłaszam na główną, i niech to będzie początek nowego forum bez Danieli.

Portret użytkownika Mendoza

Creedens - zluzuj ze swym

Creedens - zluzuj ze swym smutnym memoriałem o swoim wzroście, jestem z metra ciętym gościem, ledwie sięgam metr siedemdziesiąt, czy to jakiś faux pas tej ziemi, że mnie na nią życie wypuściło?

Proszę Cię Smile

Portret użytkownika Creedence

Haha Ja żartuje Mendoza.

Haha Laughing out loud Ja żartuje Mendoza. Przyznam słaby żart, ale się złapałeś.

Portret użytkownika Mendoza

Tekst jak zwykle - syty. Tak

Tekst jak zwykle - syty.
Tak miły dla oczu i duszy, że ogrzewa niczym ognisko na wypiździelewie Borów Tucholskich w środku zimy.

Esencja.

I o to chodzi z kobietami - nie to jak wyglądasz, się poruszasz, jaki masz ton głosu czy znaczek na kluczyku - najważniejsze jest to, co przez człowieka przemawia - a oczy sprzedają duszę szybciej niż dźwięk bąka.

Jeżeli jest energia - wszyscy dookoła o tym wiedzą, jak jest kibel - czują, że śmierdzi.

Dzięki

Czytajac to podswiadomie

Czytajac to podswiadomie widze siebie w przyszlosci co daje motywacje do pracy i rozwoju.. cóz, oby tak sie stało

Snoofie mozna wiedziec ile masz lat na karku?

Portret użytkownika David Durden

Komentarze w stylu: "Hej

Komentarze w stylu: "Hej Snoofie, zobacz tego instagrama, gościu jest przystojny, ma kasę i zobacz jaką ma laskę, co o tym myślisz?"

Za... 3..2..1!

A jednak nie. Gary ma bana Sad

Portret użytkownika Hasano

Takiego właśnie blogu

Takiego właśnie blogu potrzebowałem -idź za swoją pasją , życiem a dziewczyna pójdzie sama za Tobą Wink Pozdrawiam !

Leci do ulubionych. Żadko

Leci do ulubionych.

Żadko się tutaj udzielam ale postanowiłem wtrącić swoje 3 grosze. Poprostu bardzo Ci snoofie dziękuję za tego bloga jak i za resztę Twoich przemyśleń, bardzo do mnie trafiają i czuje że mam podobne przemyślenia na wiele tematów, a ten blog jest takim podsumowaniem ostatnich 2 miesięcy mojego życia. A dokładnie chodzi o zajawki, to właśnie one od jakiegoś czasu znowu pomagają mi się odnaleźć na tej planecie (rysunek, kalistenika i psychologia) do tego stopnia że nie uciekam w kompulsywne zachowania np. masturbacje, siedzenie godzinami przed pc, czy chore znajomości z kobietami i inne destrukcje, poprostu pakuje tą energię w coś co może mnie rozwijać, w coś wartościowego a Twój blog to takie jakby poklepanie po ramieniu i potwierdzenie że idę słuszną drogą. Jeszcze raz dziękuję pozdrawiam

Portret użytkownika TYAB

ehhh a ja już bloga kończę

ehhh a ja już bloga kończę też o tej tematyce:(. Pisałem go tydzień Laughing out loud.

Portret użytkownika Hasano

Tyab z chęcią go przeczytam

Tyab z chęcią go przeczytam Wink

Portret użytkownika MrSnoofie

Dawaj dawaj

Dawaj dawaj Smile

Portret użytkownika baudelaire

Jakbym o sobie czytal choc

Jakbym o sobie czytal Wink choc mniemam ze jeden z drugim i tak bedzie marudzic ze mu z dupami nie wychodzi;)

Portret użytkownika Dobrodziej z Północy

Gdy kilka lat temu trafiłem

Gdy kilka lat temu trafiłem na ekipę starszych ode mnie facetów z podobnym podejściem do życia zaczęło mi się w nim układać. Serio, tym wpisem przypominasz mi moich kumpli Smile ulubione.

Portret użytkownika mgk

A ja już nie rozumiem - jeśli

A ja już nie rozumiem - jeśli ktoś ma w priorytetach życiowych, że zamiast leżeć do 9 to wstaje codziennie o 6, bo ma marzenie mieć w posiadaniu Porshe, a nie Toyote jest już złym Danielem który nie ma żadnych wartości w swoim życiu? To nic, że zamiast dłużej sobie pospać i się lenić codziennie walczy ze sobą, ćwiczy samokontrolę i dyscyplinę... Przecież leci tylko na hajs, nie to co ja, dobry człowiek bez pieniędzy.

I jeszcze te komentarze w stylu "Pomasturbujmy się trochę mentalnie, nie chce mi się robić więc jeśli ktoś napisze że przecież nie trzeba mieć hajsu w życiu, to napisze jakim cudownym jest człowiekiem!".

Boli mnie, że pieniądz jest dla Was wartością samą w sobie. Dla hipokryzji, najbardziej przyjaźni i otwarci ludzie których poznałem byli właśnie tymi, o których stwierdziliście że są "bogatymi dzieciaczkami" (to nic że dorobili się sami, biedni ludzie lubią łatwo szufladkować. I nie są tak dobrzy, jak im się wydaje)

No kurwa, ze skrajności w skrajność, nie da się złapać złotego środka prawda?

Portret użytkownika MrSnoofie

Dlaczego się denerwujesz,

Dlaczego się denerwujesz, man? To tylko mój punkt widzenia, poza tym wielki szacun do pracowitych, sam jestem pracowity i to rozumiem. Co do marzenia o Porsze - porsze bardzo Smile Tyle że mowię, bedzie miał Porsze - zachce Lambo, "marzenia" posiadania są trefne i płytkie, moim zdaniem oczywiście, napisałem o tym. Nie napisałem nic, co możnaby wziąć za zachętę do lenistwa ani też gloryfikację ubóstwa. Przekaz jest taki, że optymalnie, jak pieniadze nie są celem samym w sobie, tylko owocem dobrej, satysfakcjonującej pracy i dobrej energii. Cokolwiek bym nie napisał, można powiedzieć "ło, szufladkuje!" - jak inaczej opisywać świat, jak nie przy pomocy przykładów postaw? To nie jest jebana książka nauki życia, tylko blogas na podrywaju, czilałt Wink

Portret użytkownika Dobrodziej z Północy

Parafrazując klasyka: Każdy

Parafrazując klasyka: Każdy trochę szufladkuje... Smile

Portret użytkownika mgk

Denerwuję się, bo impulsem do

Denerwuję się, bo impulsem do napisania tego komentarza były pierwsze zdania tego bloga - już się bałem że znowu będzie "Kasa się nie liczy, ona jest tylko dla idiotów którzy nie potrafią uwodzić jak my!!!!!"

Przepraszam za błąd. Nie mniej jednak, po prostu jestem już zirytowany tym, jak łatwo przechodzi się ostatnio na tej stronie ze skrajności. Napiszesz, że kobieta woli poczuć się jak księzniczka i zjeść w porządnej restauracji a nie w barze mlecznym? Usłyszysz, żeś Gary. Zbierasz pieniądze i zależy Ci na nich? Usłyszysz, żeś Gary. To trochę jak "Nie jesteś z nami to jesteś przeciwko nam" i jeśli w komentarzu nie zawrzesz zdania w stylu "Pieniądze się nie liczą / W pua trzeba mieć energię!" tylko napiszesz coś, co nawet nie jest przeciwieństwem tych tez a lekkim impulsem do dyskusji - już jesteś nietolerowany.

Tak czy inaczej, fajny blog Smile Mam bardzo podobne podejście do życia i przepraszam, że w ostatnim komentarzu stwierdziłem że nie możemy tutaj znaleźć złotego środka - myślę że bardzo dobrze go znalazłeś.

dawaj bloga o złotym środku

dawaj bloga Wink o złotym środku

Portret użytkownika V

zlotego srodka NIE MA, ALE CO

zlotego srodka NIE MA, ALE CO NIEKTORYM PRZYDALBY SIE ZLOTY STRZAL

Portret użytkownika Pinokio

Dziękuję Snoofie za tego

Dziękuję Snoofie za tego bloga

W sumie to nic odkrywczego.

W sumie to nic odkrywczego. Przeczytanie podstaw, klasycznych blogów na tej stronie kieruje właśnie na takie tory jak opisane w blogu wyżej.
Niestety nie wszyscy potrafią czytać ze zrozumieniem, dlatego wywiązała się ta dyskusja, która już trwa miesiące.

Portret użytkownika skaut

Prosta prawda. Jednak ja

Prosta prawda. Jednak ja tutaj, juz jakis czas temu, bylem za gosciem ktory mial ENERGIE, i latal sobie pod sufitem. Nie przejmowal sie bo byl mlody etc..

Wiekszosc go jechala, ale przeciez w naszym pieknym kraju nie brakuje takich co i na Lewandowskiego dobrego slowa nie powiedza. Ja bylem za chlopakiem.

A na imię mu bylo.... Jenny...
Nie...
Tradycja...
Tez nie...
Kurwa... Anarky?

P.s szacun za to, ze Ci sie chopie chce jeszcze pisac.

Pewne rzeczy warto

Pewne rzeczy warto przypominać, zwłaszcza gdy robi się to w bardzo dobrym stylu;)

Ja cały czas celuje w tą przestrzeń życia gdzie ludzie są niezależni od posiadanych środków.
Mało kto o tym mówi, bo to też mały odsetek ludzi. Pięknym uczuciem jest zarabianie w pewnym momencie sporych sum i bycia tym samym człowiekiem, który "mimo że coś ma" nie psuje się od środka. W zasadzie "mieć" i nadal "być" to bardzo fajny sprawdzian dla samego siebie.

Pozdrawiam;)

Portret użytkownika Kołboj

A tak poważnie to bardzo

A tak poważnie to bardzo mądry blog, jeden z niewielu wartościowych na tej stronce. Smile

Portret użytkownika Richie

Bardzo dobry blog. Te

Bardzo dobry blog. Te wszystkie rzeczy sa dodatkami. Wiadomo, niektore sa potrzebne bardziej, inne mniej. Najpewniejsza inwestycja - sami My. Bo tak naprawde lepsza wersja " Ja " moze dac komus duzo wiecej ( rodzinie, bliskim ) i tu wcale nie chodzi tylko o rzeczy materialne.

Bardzo dobry blog, dziekuje Smile

Ps : Naprawde brakuje tu takich blogow.

Portret użytkownika TOA

Akurat adekwatny blog do

Akurat adekwatny blog do mojej sytuacji w związku, dzięki! Smile

Portret użytkownika czysteskarpety

Chciałem skopiować fragment

Chciałem skopiować fragment który szczególnie mi się spodobał, ale potem był następny i następny... Nie będę kopiował całego bloga ;p Dużo mądrych rzeczy, logicznych argumentów, świetny blog.


Tutaj zapiszesz się na listę osób do których Admin Gracjan wysyła porady, wiadomości i unikalne artykuły. Z tych porad korzysta już ponad 25 000 osób.