Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.

Mieć/chcieć - krzywe zwierciadło i rola jednostki w grupie.

Portret użytkownika Mendoza

Panuje jakaś konsternacja we wpisach, wieje smutkiem i zrezygnowaniem. Więc trzeba będzie to jakoś zrównoważyć i prysnąć garść iskier na zmoczony (być może) jesienną aurą proch wewnętrzny. Bo cienie zaczynają tutaj pomykać jak we własnym landzie.

Ofiary losu, przegrańcy, potykańce, paskudy wyjące. Przestańcie płakać. To nie czyni was ani chwile wyjątkowymi. Zachowujecie się jak by działo się wam coś strasznego i oryginalnego. Że nie dostajecie tego, co chcielibyście w swych krytych marzeniach dostać. Że rzycie jest trudne i ciężkie. A no. Bywa ciężkie i można zebrać od niego wpierdol nawet za darmo. Jak już jednak pisałem, nie czujcie się wyjątkowi z tego powodu żeście się wyjebali. Bo życie napierdala wszystkich bez wyjątku, jednych mniej, drugich bardziej, w zależności od miejsca, kierunku i czasu. Ale nie zapomina o nikim. Bo takie po prostu jest.

Niejako od urodzenia, matka natura oczekuje od każdego nowego stworzenia tego, by to dziergnęło mieczyk z ziemi i wywalczyło sobie co zechce. Tak działa ewolucja, i tego nie przeskoczycie.
Ckliwie patrząc się na własną osobę nie posuniecie się nawet o mikrometr.

Zacząłem od ostatniego wątasku - niech będzie. Zamiast wciąż czegoś oczekiwać od świata i tupać infantylnie nóżką w przypadku niepowodzeń, zadajcie sobie ten niebywały trud odpowiedzi na te pytanka.

CO JA, mam do zaoferowania?

CZYM mogę podbudować tych, których mam dookoła siebie?

Moim zdaniem to powinno być jedną z definicji dojrzałego emocjonalnie faceta.

Zamiast chcieć takiej i siakiej kobiety warto się zastanowić co Wy macie do zaoferowania. I wierzcie mi, pieniądze to naprawdę nie wszystko. Chociażby po ostatnią swoją kobietę wyciągnąłem rękę mieszkając w wynajętym pokoju, jeżdżąc obrdzewiałym autem prawie tak starym jak ja. A to była autentyczna Modelka, jak to się teraz modnie tu pisze, wyższa ode mnie, piękne włosy do pasa, ułożona, nie głupia, logicznie można było z nią rozmawiać i ustalać. Dałem jej to, czego żaden typ z wypchanym portfelem nie potrafił jej zapewnić. Poczucie bezpieczeństwa, pogodę ducha, uwagę, akceptację i mega wspierające podejście.

Wracając, bo zaraz niepotrzebnego raporta tu wcisnę.

Zamiast jechać autostradą do kresu nocy, rozejrzyjcie się jak poprawić własny stan. Jak można stać się chociażby małą, ale pozytywną zmianą na tym świecie, żeby rozsiać pozytywny wibe nawet tylko dla swoich bliskich.

I tak dochodzimy do kolejnego wątku, jakim jest autodefinicja, MrSnoofie pisał już o tym z gruby rok temu.

To jest to, że wiecie kim jesteście BEZ konieczności odbijania się w krzywym zwierciadle cudzych oczu. W pytkę ważne moim zdaniem, bo bez tego nie da się zbudować stabilności emocjonalnej. To niejako znajomość siebie, umiejętności dostrzeżenia swych zalet i wad, mocnych stron i słabości, własnych aspiracji i siły wewnętrznej.
A jak się patrzy w lustro, to się widzi wszystko co należy poprawić i się nie zasłania materiałem ani człowiekiem. Obraz siebie to też kwestia dialogu wewnętrznego którego ton należy sobie samemu wypracować.

Jak dziesięć osób mi mówi, że jestem nic nie warty to sobie nie buduje na tym natychmiastowo obrazu siebie, jasne, sprawdzam, odnoszę do swych działań i ich motywów. Ale mam świadomość, że nie jestem cudzą opinią. Dzięki temu się nie szarpię, nie drę szat, bo ktoś mnie nie lubi / nie akceptuje.

To jest podporą stabilności emocjonalnej, a taka stabilność to swoiste mury trzymające poczucie bezpieczeństwa, które można zapewnić sobie i swoim bliskim.

Jestem przekonany, że piszę do ludzi inteligentnych i tyle wystarczy.

Odpowiedzi

Wpis super, warto pracować

Wpis super, warto pracować nad sobą, ale warto pamiętać, że jest takie powiedzenie, kłamstwo powtórzone 100 razy staje się prawdą, a wpływ otoczenia jest bardzo silny.

Portret użytkownika Mendoza

Masz rację, otoczenie też ma

Masz rację, otoczenie też ma wpływ na nasz obraz. Dlatego należy świadomie pilnować, kto jest blisko nas, komu daje się do siebie dostęp i w jakie towarzystwo się chadza. Czasami warto zostać nawet samemu jak palec by zrobić miejsce nowym osobom w naszym życiu. Takim, dla których nasze szczęście nie jest obojętne.

Ps. Dziękuję za opinię

Tylko że wzorce w

Tylko że wzorce w podświadomości są budowane najmocniej w młodym wieku.
Jak ktoś mieszka w niesprzyjającym otoczeniu, a nie ma możliwości jego zmiany, to jest problem, prawda?

Trudno sobie wyobrazić, żeby 8 latek czy 14 latek wybierał sobie znajomych (narzucone w szkole są znajomości), rodziców, nauczycieli, księdza, bandziorów na osiedlu itd.

Portret użytkownika Mendoza

Tak bynajmniej czytałem, i

Tak bynajmniej czytałem, i sądzę, że tak jest. Że w młodości budowane jest rusztowanie osobowości, kręgosłup zachowań i wzory reakcji na otoczenie. Ale to nie oznacza, że się nie da tego przebudować, wymaga to większego wysiłku niż na początku ale się da.

Wątpię, że w szkole narzucone są znajomości, z reguły bywałem wtedy samotnikiem. Z nikim się nie trzymałem.

A co do tego, by szukać winnych, by móc mieć do czegoś/kogoś żalu, to to jest bez sensu. Lepiej się z tym szybko zacząć napierdalać i przemieniać na taki obraz, jaki się chce, zamiast jojczyć że jest nie tak, jak być "powinno".

Zgadzam się, ale taka

Zgadzam się, ale taka pseudomotywacja może być zgubna, bo wiadomo że niektórzy nigdy nie będą sobie radzić z kobietami z racji różnych czynników, nawet po staniu się najlepszą wersją samego Siebie. I po przeczytaniu niektórych blogów np. jak to im striptizerka obciąga z połykiem mogą mieć spory dysonans.

A ja z tym co napisał kolega

A ja z tym co napisał kolega wyżej się całkowite zgadzam. Wydaje mi się że największy wpływ maja tu czasy szkoły średniej. Odczuwam to teraz bardzo mocno jestem na studiach i zauważyłem taka prawidłowość ze ludzie najlepsze znajomosci, pierwsze relacje z płcią przeciwna maja właśnie w tym okresie i to bardzo kształtuje osobowości głównie w kontekście kontaktów towarzyskich. Ja wbrew sobie poszedłem do technikum i cztery lata z samymi facetami, na bardzo niskim poziomie intelektualnym sprawiło ze traktowałem wszystkich jak gorszych od siebie nie miałem z kim pogadać bo już taki jestem ze jak minie irytuje poziom intelektualny kogoś to momentalnie łapie do takiej osoby obrzydzenie i nie chce mieć z nią nic wspolnego. Tak wiec ja nieśmiały z natury z zerowym poczuciem wartości a dotego wrażliwy nie zyskałem nic przez 4 lata co pomogło by mi w rozwoju, a wręcz przeciwnie. I mam przekonanie graniczące z pewnoscią że jakbym poszedł do liceum z ludźmi których bym akceptował to byłbym do przodu o 3 lata w rozwoju, czyli nie zaczynał bym wszystkiego na studiach od zera. Tak więc wydaje mi się ze właśnie te niejako narzucone znajomosci maja kolosalny wpływ szczególnie dla ludzi takich jak ja zakompleksionych z trudnych rodzin.

Portret użytkownika eldoka

Fajny, wartościowy wpis,

Fajny, wartościowy wpis, dobrze się czytało.

Jedyne do czego mogę się przysadzić to błąd ortograficzny ("Że rzycie jest trudne i ciężkie"), pisze się "vibe" a nie "wibe" i w Twoim komentarzu źle użyłeś słowa "bynajmniej" - używa się go raczej jako zaprzeczenie czegoś (np. Czytałeś tą gazetę? -Bynajmniej, tylko przeglądałem.).

Ale to tylko tak w ramach poprawności językowej a nie przypierdolenia się celowego. Wink

A co do tej ogólnej, smutnej jak pizda sytuacji na forum, że przeważają wpisy negatywne, to może kwestia pory roku? Mało słońca, dupeczki poubierane jak na Antarktydzie, nie ma nawet na czym oka zawiesić. Laughing out loud

Portret użytkownika Mendoza

Dziękuję za opinię i

Dziękuję za opinię i poświęcony czas.
Co do RZycia - to to było celowe. Wibe - nie wiedziałem jak to się piszę. A o "bynajmniej" to już Meangirl zwracała uwagę publiczności.
Dzięki za poprawki. No offence.

No cóż, może trzeba je wciągać do swojej jaskini i tam rozbierać, by się napatrzeć, skoro nie ma innej drogi Wink

Portret użytkownika eldoka

Też tak pomyślałem po

Też tak pomyślałem po skomentowaniu, że jednak mogło to być celowa gra słów.

Problem z tym, że nie jest to takie łatwe, żeby je zaciągnąć. Mimo wszystko taki mam plan Laughing out loud

Pozdro i z fartem!

Portret użytkownika noris

W momencie gdy ktoś mnie

W momencie gdy ktoś mnie ocenia, zawsze sobie zadaje pytanie- a kim ty jesteś żeby mnie oceniać i wyrażać publicznie opinie na mój temat... Bo jak wiadomo publiczne wyrażenie negatywnej opinie na czyiś temat, daje podstawę ów osobie 'niedowartościowanej', aby mogła się poczuć lepiej w czyiś oczach. Jeśli odpowiedź brzmi- nikim, to można mieć tę opinię, głęboko w d.... Swoją drogą osoba wartościowa która nas w jakiś sposób ocenia, raczej nie powie, czegoś złego na nasz temat publicznie, wygląda to raczej tak, że w 4 oczy to powie... I wtedy można w pewien sposób przesiać otrzymaną informacje i ewentualnie jeśli uznamy, że jednak coś w tym może być prawdy, to się do tego stosujemy, w końcu nierzadko, otrzymana w ten sposób opinia, daje postawę do tego aby w jakiś sposób się rozwijać i eliminować swoje ewentualne wady. Niestety jak to często w życiu bywa, częściej w życiu mamy do czynienia z pierwszą sytuacją.