Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

POBIŁEM DZIŚ REKORD - Czyli kilka słów o rzucaniu się na GŁĘBOKĄ WODĘ-by TYAB

Portret użytkownika TYAB

Hej chcę się podzielić z wami czymś, co zaobserwowałem i ciekaw jestem waszej opinii w tej kwestii. Blog znów wyszedł długi, ale mam nadzieje, że dający do myślenia. Beka, bo zacząłem pisać o czymś innym, a wyszło mi jeszcze coś innego i jak zwykle się rozpisałem na tyle, że przeczytają to chyba najtrwalsi zawodnicy:D.

Większość z was myślę, że wie, że mam taki swój ranny rytuał, który pomaga mi rozkręcić dzień. W tym rytuale mam różne rzeczy m.in ćwiczenia na pamięć, czyli takie ćwiczenia na komputerze, które rozwiązuje dzień w dzień już od około 2 lat.

Ćwiczenia pamięci na komputerze, wyglądają mniej więcej tak, że ustawiam sobie stopień trudności i rozwiązuje zadania, które wymagają np: zapamiętania ciągu znaków. Im poziom wyższy, tym o wiele trudniej zapamiętać te znaki, bo jest ich dużo więcej i mniej czasu mam na ich zapamiętanie. Rozwiązuje te ćwiczenia tak, że muszę biegle opanować stopień najwyższy tak, że będę musiał sam sobie stawiać utrudnienia, ponieważ te stawiane przez komputer są już dla mnie niewystarczające. To tak jakbyś grał w FIFĘ na najwyższym poziomie, ale jesteś taki dobry w te klocki już, że najwyższy poziom stawiany przez komputer, jest dla Ciebie taki prosty, że możesz pozwolić sobie na relaksacyjną zabawę podczas grania .

Ja zawsze rozpoczynam od następujących poziomów: łatwy, średni, trudny . Najpierw idzie łatwy, czyli żebym się rozejrzał o co chodzi w tym wszystkich. Poziom łatwy jest zazwyczaj prosty, więc szybko przechodzę do poziomu średniego i tu pojawiają się schody, ponieważ na tym poziomie utykam nawet na 2 miesiące. Na tym poziomie utykam 2 miesiące, tylko dlatego ponieważ na to ćwiczenie przeznaczam maksymalnie 10-15 minut dziennie, oraz w głowie mam takie myśli, które zaobserwowałem jeszcze nie, jeszcze nie jesteś gotowy, aby przejść na wyższy poziom. Musisz najpierw dobrze opanować poziom średni, by móc wejść na najwyższy poziom. Łącznie, aby przejść poziom od najniższego, do najwyższego i znać go biegle w danym ćwiczeniu, potrzebuję na to nawet i pół roku ( było takie ćwiczenie jedno, które opanowałem biegle, dopiero po pół roku).

Dobra widzę zanudzam, ale przyjrzyj się temu co napisałem. Czy nie widzisz tutaj podobieństwa do życia codziennego, gdzie włączają Ci się myśli " NIE JESTEM JESZCZE GOTOWY?.

Jakiś czas temu zakończyłem opanowałem biegle ćwiczenia z zapamiętywaniem znaków i przeszedłem do następnego z zapamiętywaniem wyrazów. Na początku wyskoczył mi długi ciąg wyrazów, a ja pomyślałem sobie:-"o ja pierdole, ale to trudne..". Jednak dalej robiłem te ćwiczenia, aż i zapamiętywanie wyrazów zaczęło stanowić dla mnie pestkę i doszedłem do takiej wprawy, że sam sobie skracałem czas, aby mieć jeszcze trudniej. Gdy stwierdziłem, że Tak jestem już gotowy na wyższy poziom , doznałem szoku....Chcę ustawić na najwyższy poziom, patrzę a ja kurwa jestem na najwyższym poziomie, który stał się dla mnie już banalny.

Dało mi to do myślenia. Poziom najwyższy opanowałem mniej więcej w takim samym czasie, a nawet i krótszym, co i poziom średni na, którym utykałem na grube miesiące. NAJWYŻSZY POZIOM, OSIĄGNĄŁEM W CIĄGU MIESIĄCA. Przez pomyłkę od razu ustawiłem grę, na najwyższy poziom i nawet o tym nie wiedziałem. Z początku było bardzo trudno, ale i te trudności minęły, a mój umysł zaczął przystosowywać się do nowej sytuacji. Wszystko robiłem na nieświadomce. Taka jedna mała pomyłka, sprawiła, że zaoszczędziłem kupę czasu. Normalnie pewnie bym dalej siedział na poziomie średnim , rozkminiając, czy jestem gotowy, wejść poziom wyżej........Osiągnąłem cel jaki sobie założyłem, od razu rzucając się na głęboką wodę. To był czysty przypadek i nawet jak przeczytasz mój blog wcześniejszy pod tytułem "Mój Rytuał, czyli jak zaczynasz swój dzień", piszę że opanowuje ćwiczenia pamięciowe, aż dojdę do najwyższego poziomu.

Postanowiłem jakiś miesiąc temu, od razu zacząć od najwyższego poziomu, ale w innym ćwiczeniu. Nie bawiłem się w żadne przechodzenie przez poziom łatwy, aby rozejrzeć się- "co i jak", ani w poziom średni, tylko od razu ustawiłem wszystko na maksa. Z początku było bardzo ciężko, bo nim wzrokiem ogarnąłem te literki, to już mi znikały. Jednak im dłużej próbowałem, nie poddając się tym, mój umysł zauważył że zapamiętywanie znaków to jest jak schemat. Po pewnym czasie wiedziałem, gdzie się od razu spojrzeć, z czym skojarzyć i tak o to dziś po niecałym miesiącu czasu, znów opanowałem najwyższy poziom bardzo trudnej gry pamięciowej.Wiedziałem to, ponieważ miałem już doświadczenie. Normalnie, tak jak wcześniej robiłem, taki stan rzeczy nastąpił by zapewne w okolicach lutego, ponieważ pewnie przez 2 miesiące bym przygotowywał się mentalnie, do tego czy, aby na pewno jestem gotowy..... Wiesz co jeszcze zaobserwowałem w tej grze?. Jest wielka różnica pomiędzy poziomem łatwym, średnim, a zaawansowanym . To, że opanowałem biegle poziom średni tej gry pamięciowej, wcale nie sprawiło, że łatwiej mi było na poziomie zaawansowanym. Poziom zaawansowany, ten najtrudniejszy zaczynałem od zera. Więc skoro zaczynałem od zera, to nie lepiej od razu zaczynać od najtrudniejszego poziomu?.
WWW.DAMCIDOMYSLENIA.PL Więcej znajdziesz na mojej stronie:)

W życiu jest podobnie. Bo życie to gra, nie pytasz, czy zasady jej są sprawiedliwe, tylko chcesz osiągać jak najlepsze w tej grze wyniki. Gra się by wygrywać, ale czy nie zauważyłeś ile osób tak naprawdę stoi w miejscu?. Nie zauważyłeś ile osób zatrzymało się na poziomie średnim, bojąc wskoczenia na wyższy poziom?. Wystarczy spojrzeć na oferty pracy. Ile osób startuje na stanowiska typu: sekretarka, pracownik biurowy, urzędnik. Moja ex kiedyś starała się o pracę do jednej z księgarni w Warszawie. Na rozmowę kwalifikacyjną przyszło tyle ludzi, że aż zawijali się na winklu na AL. Solidarności. Było tylko jedno miejsce, a chętnych na "pracę biurową" ok 100. Jak możesz się domyślać, był to CASTING. Casting w którym nie wygrywasz roli w filmie, lecz 1500 złotych miesięcznie w Stolicy Polski.

Kiedyś starałem się o pracę w Urzędzie Skarbowym w Warszawie. Biłem się z ok. 40 osobami o jedno miejsce na którym miałbym zarabiać też z 1500 złotych. Podobnie było z Inspekcją Handlową, gdzie starałem się o pracę. Uczyłem się kurwa 3 tygodnie przepisów, aby potem jechać ok. 170 km na test wielokrotnego wyboru z punktami ujemnymi w zamian o umowę zastępstwo i 1800 złotych na rękę. Przeszedłem test, ale odpadłem na rozmowie kwalifikacyjnej i tak straciłem ok. miesiąca czasu, żyjąc w nadziei dostania pracy i ucząc się rzeczy, których już nie pamiętam.

Chciałem koniecznie wbić się na średni poziom. Jednak na średni poziom chce się wbić cała masa innych ludzi. Na samą myśl o tym, abym mierzył wyżej niż jakiś zwykły Urząd Skarbowy czy Inspekcja Handlowa dostawałem palpitacji serca. Jest takie powiedzenie Mierz w księżyc, bo nawet jeśli w niego nie trafisz, to i tak znajdziesz się pośród gwiazd .

Jak byłem młodszy chodziłem do liceum. Było to jedno z najlepszych liceów w moim mieście, które miało mi otwierać drogę do życiowego eldorado, tak jak zapowiadał dyrektor na otwarciu mówiąc "Po tym Liceum 90% osób, dostaje się na studia dzienne". Najpierw chodziłem do jednej klasy, z której mnie wyrzucono za zachowanie. Problem pojawił się, że wszystkie klasy, były zapchane i nie bardzo było mnie, gdzie brzydko mówiąc-"wsadzić". Jednak była jedna klasa, którą uczyli sami najbardziej wymagający nauczyciele, ponieważ wychowawczyni tej klasy załatwiła z dyrektorem tak, że jej klasę mieli uczyć najbardziej wymagający nauczyciele. Jako, że po pół roku zwolniło się 5 miejsc, ponieważ niektórzy nie wytrzymali presji nauki, miałem do wyboru, albo idę do tej klasy, albo zmieniam szkołę. I tak trafiłem do klasy, gdzie jak uczył mnie matematyk, to ten najbardziej pojebany w całej szkole. Jak uczyła mnie chemica, to ta co chciała ze wszystkich alchemików kurwa zrobić. Jak uczył mnie fizyk, to najbardziej wymagający w całej szkole, który chce z Ciebie zrobić Einsteina.....

Musiałem dostosować się do nowych warunków, ponieważ zwiększył się poziom. Z łatwego, skoczyłem od razu na zaawansowany. Na początku było kurewsko trudno. Musiałem ostro zapierdalać, ponieważ miałem różnice "programowe" oraz większe wymagania. Nie ukrywam ciężko było przez pół roku, ledwo zdałem, ale potem jakoś przystosowałem się do nowego otoczenia i do warunków w nich panujących . Z czasem zacząłem uczyć się mniej więcej tak, jak w starej klasie,przy takim samym nakładzie czasu na naukę, z tą różnicą, że miałem o wiele bardziej wymagających nauczycieli. Kiedyś na samą myśl o tym, że miałbym chodzić do tej klasy oblewały mnie poty, jednak jak przyszło co do czego, przystosowałem się do nowych trudnych warunków. (Tak poza tematem, to uczyli mnie najbardziej wymagający nauczyciele, chodziłem z prymusami szkolnymi, którzy mieli 4, 5 i 6, a większość z tych prymusów, zatrzymała się na poziomie średnim. Najlepsza uczennica z tej wymagającej klasy, pracuje za najniższą krajową w bibliotece, z tego co wiem, to nikt nie ma i nawet nie miał własnej firmy, tylko wszyscy etat, gdy tymczasem kolega z podstawówki, który był uważany przez wszystkich za inwalidę umysłowego mógłby ich wszystkich kupić).

Zadam Ci pytanie. Jak według Ciebie najlepiej i najszybciej nauczyć się języka chińskiego?. Najlepiej uczyć się go w szkole, dwie godziny tygodniowo?,jak to przeważnie jest w szkołach, czy ewentualnie dorzucić do tego jeszcze drugie 2 godziny na kursach języka chińskiego?. A może lepiej jest się od razu rzucić na głęboką wodę i pojechać do Chin i zamieszkać tam pół roku i dodatkowo jeszcze się ucząc języka?. Kto szybciej się nauczy języka? osoba, która chodzi do szkoły, albo na jakieś kursy dla początkujących, by zwiększać z roku na rok poziom trudności, aż znajdzie się na poziomie zaawansowanym, czy od razu rzucić się na głęboką wodę i zacząć naukę całkowicie od zera na poziomie mega zaawansowanym?, gdzie nie będzie tłumacza, tylko sam lektor 24/h ?.

Właśnie nieznajomość języka blokuje wiele osób do tego, aby wyjechać np: za granicę. Boją się, że na przykład sobie nie poradzą, bo słabo znają język i ewentualnie czekają, aż się podszkolą w nim, żeby było im łatwiej , ponieważ nie są jeszcze gotowi. Wspominałem już tutaj o moim koledze, w poprzednim blogu, który jest na stronie głównej. Gość ten pomimo bardzo słabej znajomości języka angielskiego, wsiadł w samolot kilka lat temu i z uciułanym niecałym 800 funtów pojechał do Anglii. Rzucił się na bardzo głęboką wodę: bez języka, bez znajomości, bez pracy, bez planu B. Pojechał całkowicie w ciemno stawiając wszystko na jedną kartę i licząc się z tym, że jeśli coś nie wypali, nie będzie miał jak wrócić do Polski.

Gość na początku zaczepił się w jakimś tanim motelu i biegał szukał pracy. Umiał tylko powiedzieć "I looking Job". Na początku zaczepił się na budowie. Potem biegał po restauracjach i zmywał gary. Gdy złapał tej lekkiej stabilności zaczął ogarniać sobie inną pracę i wylądował jako kierowca wózków widłowych w Pepsi. Tak wyglądała w wielkim skrócie jego historia, której nie będę streszczać. Dziś Anglię ma, ale w Polsce. Jak z nim rozmawiałem to powiedział mi jedną rzecz, że po tym ciężkim doświadczeniu jakim było poradzenie sobie w obcym kraju, bez języka, daje mu taką pewność siebie, że wie, co by się nie zdarzy, on sobie poradzi. Jego umysł przystosowywał się do nowych warunków. Od razu wskoczył na LEVEL HARD, gdy tymczasem inni, rozmyślali, czy sobie poradzą .

Wiecie co? tak z obserwacji i z doświadczenia wnioskuję, że jeśli rzucisz się na głęboką wodę, to kwestia czy utrzymasz się na powierzchni czy utoniesz zależy, od tego czy przetrwasz na samym początku, czy się poddasz, ponieważ napotkasz trudności psychiczne . Na samym początku jest najtrudniej, ale to minie. Wszystko mija, problemy, które miałeś kiedyś, dziś prawdopodobnie się z nich śmiejesz, ponieważ wydają Ci się tak małe i niewarte uwagi. Wszystko przeminie złe chwile przeminą, ale nawet jak odnosisz sukces za sukcesem, wiedz że to też kiedyś minie.

Grając w te moje gry pamięciowe, początki były najtrudniejsze. Nie mogłem dosłownie wzrokiem ogarnąć tych wszystkich literek, ponieważ tak szybko znikały. Jednak nie poddałem się i robiłem to do upartego, aż pojawił się w mojej głowie pewien SCHEMAT DZIAŁANIA. Schemat ten bierze się z doświadczenia. Im dłużej coś robisz z zaangażowaniem, tym Twój umysł zaczyna rozpoznawać pewien schemat. Tak wszystko według mnie ma swój schemat, nieważne czy grasz w gry na komputerze, czy poznajesz kobiety lub zarabiasz pieniądze. Schemat bierze się właśnie z doświadczenia.....

Grałeś kiedyś w "UNREAL TOURNAMENT"?. Jak jesteś rocznik 85-90 to na bank kojarzysz tą gierkę. Jest to taka typowa strzelaninka, a właściwie mordobicie, gdzie krew się lała litrami. Była w tej grze opcja, że się dzieli na drużyny i się zdobywa flagi przeciwnika. Ja na na max. levelu jakim był bodajże "UNHUMAN" czyli nieludzkim, potrafiłem ograć komputer do zera?. Miałem taki patent, że wiedziałem, którędy iść i w jakim miejscu się wybić, aby zdobyć flagę. Tym jednym patentem, ogrywałem komputer do zera na max levelu. A skąd mi się to wzięło? skąd wiedziałem z jakiego miejsca się wybić?. Otóż doświadczenie. Grając w UNREALA zaliczałem mnóstwo HEADSHOTÓW. Jednak się nie poddałem i dalej grałem, aż mogłem zdobywać te flagi z zamkniętymi oczami.

Grałeś kiedyś w FIFĘ 2001?. Powiem Ci, że ja wygrywałem dwucyfrowymi bramkami na najwyższym poziomie. Miałem patent na strzelanie bramek. Mój umysł obserwował co działo, a co nie i tak doszedłem do tego, że wiedziałem, że jak podbiegnę z piłką w róg boiska i dośrodkowuje klawiszem "A", i od razu zacznę naciskać "D" to mi gość wbiegający w pole karne zrobi przewrotkę i bramka była 100% pewna. I tak doszedłem w tej grze do takiej wprawy, że brałem sobie drużynę z jakiegoś wypizdowia i ogrywałem Fc Barcelone do zera m.in tym właśnie patentem.

Grając w FIFĘ 2011 opanowałem ją do tego stopnia, że wiedziałem z którego miejsca mam oddać strzał, z jakim naciskiem nacisnąć klawisz i jak się ustawić, aby padła bramka z przed pola karnego. Zanim do tego doszedłem pudłowałem, moje akcje były blokowane, albo bramkarz je łapał.

Grając pierwszy raz w golfa nie będziesz grał jak Tiger Woods. On zna swoje ciało na tyle, że wie jak ustawić je co do milimetra i z jakim kątem się odchylić, aby posłać piłkę prosto do dołka. Zanim opanował tą sztukę, oddał tysiące nieudanych uderzeń. Zanim nauczył się tego schematu dla niego, czyli jak ułożyć swoje ciało, musiał się uczyć tego latami przez doświadczenie, aż instynktownie wie już jak się ustawić.

Podobnie było z Michaelem Jordanem. Odniósł sukces, ponieważ odniósł tyle porażek. Na jego jeden celny rzut, przypadało tysiące nieudanych, które ćwiczył dzień w dzień. Zobacz jak Lewandowski grał w BVB, a jak teraz gra w Bayernie. Teraz jest otoczony piłkarzami wyższej klasy i musi dorównywać do poziomu. Jego mózg, ciało się przystosowuje do poziomu. Inaczej grał w reprezentacji jak grał w BVB, a inaczej gra teraz.

Grałeś w NEED FOR SPEEDA, byle jakiego nawet?. Grając pewnie zauważyłeś, że im dłużej grasz, tym zaczynasz znać trasę na pamięć, a co za tym idzie wiedziałeś dokładnie w którym miejscu skręcić, w którym przyhamować, aby nie wypaść z trasy, wiedziałeś w którym miejscu jest tzw. Black Point czyli najtrudniejsza cześć trasy. No wiedziałeś, bo tyle razy wypadłeś z trasy, tyle razy rozbiłeś wóz, że wiedziałeś, już gdzie skręcić, przyhamować, gdzie i kiedy przyspieszyć, aby wygrać wyścig. Podobnie było z Micro Machine na Pegazusie. Jak byłem mały to przychodził do mnie sąsiad i graliśmy. Ogrywałem go zawsze, ponieważ ja tą grę miałem na co dzień, a on nie. Zawsze wiedziałem dokładnie, gdzie skręcić motorówką, w którym momencie, gdzie czają się pułapki. Wiedziałem to z doświadczenia. Gdy rodzice sąsiadowi kupili Pegazusa na gwiazdkę to już tak łatwo nie miałem:)

Zobacz jak jest w realnym życiu. Ludzie dostaną takiego HEADSHOTA od życia i się poddają. Nie chcą dalej walczyć, wycofują się, gdy wypadną z zakrętu. Ludzie łatwo się poddają i wtedy toną. Jak się rzucisz na głęboką wodę, to jak się poddasz to utoniesz. Grając w gry na komputerze tak łatwo się poddawałeś? no nie, potrafiłeś do upadłego grać, aż przejdziesz dany etap, że matka musiała Cię wyganiać z domu. Grałeś w Mario Bros? za którym razem przeszedłeś Mario? za pierwszym? czy może za xxxx razem?. Grając wiedziałeś, gdzie czyhają pułapki, gdzie wyskoczy grzybek, wiedziałeś kiedy masz się wybić, aby przeskoczyć KRÓLA KUPĘ i uratować księżniczkę Wink. Grałeś kiedyś w MAX PAYNA? Chodzi mi o tego starego z 2001 ROKU?. Wiesz, że ja grając w niego potrafiłem przejść go, nawet nie uzupełniając sobie życia?. Po prostu nie wiedziałem, że jest taki klawisz po naciśnięciu, którego moje życie jest doładowane. I tak w nieświadomce przeszedłem Max Payna co było wielkim utrudnieniem, bo grałem na maksymalnym poziomie trudności:).

Im bardziej przegrywałem, gdy mnie zabijali, tym włączałem grę od nowa, nie poddając się mówiąc-"NIE NADAJĘ SIĘ, NIE PORADZĘ SOBIE, TO NIEMOŻLIWE. Im bardziej mi nie wychodziło w grze, tym mocniej zęby zaciskałem i tym bardziej ta gra mnie wciągała. A jak jest w prawdziwym życiu? coś nie wychodzi, od razu człowiek się poddaje. Boi się ustawić poziom zaawansowany w tej grze zwanej życiem, ponieważ on woli level easy. albo level medium .

Jaka jest różnica w życiu pomiędzy LEVEL EASY, LEVEL MEDIUM. a LEVEL HARD?

Różnica jest taka, level easy to level easy. Też ma swoje schematy postępowania i nie wymaga, aż takiej determinacji. LEVEL EASY to jest jak czytanie tych wszystkich książek o uwodzeniu. Możesz czytać i być ekspertem teoretykiem. Wiele osób łapie się na taki myk, tych trenerów uwodzenia, którzy wypuszczają produkt za produktem np: Uwodzenie dotykiem. Gość myśli sobie-"Kurwa, uwodzenie dotykiem, nauczę się tego, warto to znać". Gdy tymczasem inny trener wypuszcza-"Mistrzowską Mowę Ciała". Gość myśli sobie-"WOW, uwodzenie dotykiem w połączeniu z Mową ciała, to jest to. Nauczę się tego i dopiero zacznę poznawać kobiety, bo nie jestem jeszcze gotowy". Tutaj jeszcze inny trener wypuszcza swój nowy produkt-" Sekrety Uwodzenia Zapachem". Gość sobie myśli-"Nie no, kurwa uwodzenie zapachem też by się przydało. Ogarnę uwodzenie dotykiem, mistrzowską mowę ciała i uwodzenie zapachem i wtedy będę podchodził". W międzyczasie jeszcze inny ancymon wypuszcza-" Tajemnice Zabójczo Seksownego Wzroku. Zdobądź ją samym spojrzeniem". Gość już od 3 miesięcy uczy się mistrzowskiej mowy ciała, uwodzenia dotykiem i zapachem, ale stwierdza, że no przydało by się też do tego uwodzenie wzrokiem. Gdy już wszystko umie, gdy po pół roku teorii i walenia konia wkuł wszystko na blachę, nagle wychodzi "Uwodzenie Dotykiem 2.0-Poznaj Całkiem Nowe i Niepublikowane Dotąd Sposoby Na Uwodzicielski Dotyk". Gość sobie myśli,-"Ciekawe co tutaj jest? jakie nowe sposoby? ciekawe, muszę to mieć...". Tak to mniej więcej wygląda.

LEVEL MEDIUM czyli już podchodzenie do kobiet. Im więcej podchodzisz, tym nagle łapiesz, że istnieje pewien schemat postępowania z kobietami. Nagle zauważasz, że jeśli zlejesz słowa -"MAM CHŁOPAKA" i będziesz robił swoje, to istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że z tej mąki będzie chleb. Podchodziłem do mnóstwa kobiet i ja mam swój schemat. Mam swój patent np: na numer telefonu, po którym 99% kobiet daje mi go. Oczywiście potem bywa różnie, bo numer telefonu tak naprawdę o niczym jeszcze nie świadczy, ale wiele znajomości takich zakończyło się sukcesem.

LEVEL HARD czyli rzucenie się na głębokie wody SHB. OK ustalmy jedno. Nie mam Porsche, nie płacę za seks i Danielem nie jestem, więc moich takich naprawdę SHB mogę policzyć na palcach dwóch rąk. Jednak już zdążyłem się dawno zorientować, że GRA z SHB, jest całkiem inna niż z innymi kobietami. To co działa na inne dziewczyny, niekoniecznie zadziała na SHB i nie mówię tu o hajsie.

Tutaj fajnie by było, żeby wypowiedział się jakiś ogarnięty w te tematy gość, bo ja z SHB nie mam, aż takiego dużego doświadczenia. Jednak śmiem twierdzić, że można uczyć się podrywu na SHB, od razu rzucając się na głęboką wodę, a nie najpierw poznawać te brzydkie, potem średnie itd... Będzie to o wiele cięższa praca. To jest jak z samochodami. Czytając teorię nie nauczysz się jeździć samochodem. Musisz do niego najpierw wsiąść, by się nauczyć. Im dłużej jeździsz, tym masz lepszą wprawę i mniejszy stres. Tak naprawdę uczysz się jeździć samochodem po zdanym egzaminie na prawko. Większość szkół jazdy uczy tylko zdania egzaminu, a jazdy sam się będziesz uczył. Jednak SHB jest jak czołg. A czołgiem inaczej się jeździ niż samochodem, więc jak masz ochotę jeździć czołgiem, to czemu od razu się nie przesiąść na czołg?. Po co tracić?

Kiedyś gdzieś słyszałem, że żeby najpierw nauczyć się latać samolotem musisz, nauczyć się latać awionetką. Mam kolegę pilota, który powiedział, że inaczej lata się awionetką, a inaczej samolotem (swoją drogą co tam Porsche Daniela. Zróbcie kurs pilotażu samolotu, to zobaczycie jak dupy lecą na pilotów;)).Nie ma porównania, niby to i to lata, ale różnice są ogromne. Tak samo jak robiłem kurs prawka na C (nie zdałem egzaminu i dałem sobie spokój), to musiałem posiadać prawko na B, aby móc rozpocząć kurs. Inaczej się jeździ ciężarowym, a inaczej osobowym. Na pierwszy rzut oka to i to jeździ, ale inaczej wchodzi się w zakręt, jest inna technika jazdy. To, że miałem prawko na B, nic nie znaczyło, musiałem od nowa uczyć się jazdy i łapać wprawę i doświadczenie. Tak jak w grze!!!!.

Kiedy rzuciłem pracę w Urzędzie Skarbowym, byłem jakiś czas bezrobotny. Jednak nie długo, gdyż znalazłem pracę w Kancelarii Komorniczej. Nie ukrywam, przechodziły mi przez głowę myśli czy sobie poradzę, ponieważ teraz praca była w terenie z trudnymi ludźmi, a i przepisy całkiem inne, których musiałem się od nowa uczyć. Żeby zdobyć pracę musiałem przekonać szefa, że pomimo braku doświadczenia na tym stanowisku, jestem w stanie je szybko nadrobić. Rzuciłem się na głęboką wodę, ponieważ ani wiedzy miałem, ani doświadczenia, jeszcze w pracy wkurwiała mnie taka jedna pizda, która jak się coś jej pytałem odpowiadała-"Jeszcze tego, nie wiesz?, już dawno powinieneś to wiedzieć". Chcąc nie chcąc musiałem to zdzierżyć. Doświadczenie łapałem tak, że jak się pomyliłem, to była zjebka, a nie raz ta wariatka darła ryja na całą kancelarię i przy dłużnikach. Jednak rzucając się na głęboką wodę musisz liczyć się i z takimi ludźmi, że trafisz na nich. Będą leczyli kompleksy kosztem Ciebie, jak im pozwolisz. Na początku siedziałem cicho, a jak wracałem do domu uczyłem się tych pierdolonych przepisów do zarzygania. Gdy już mniej więcej wiedziałem O.C.B z doświadczenia, wyciąganych wniosków, oraz wiedzy, zamknąłem mordę tej krzykaczce. Praca w Kancelarii to też był SCHEMAT, który zacząłem zauważać. Wpływało pismo, trzeba było je wklepać do komputera, ewentualnie odpisać, wykorzystując gotowe wzory i tylko zmieniając datę. Wiadomo, że trzeba trochę znać się na przepisach, ale miałem koleżankę, która pracowała 20 lat w kancelarii. Ona miała tylko wykształcenie średnie. Po maturze dostała tą pracę za starego Komornika. Ona wiedzę miała z doświadczenia i potrafiła więcej, niż asesorzy, po wielu szkołach. Przechodziły mi przez głowę myśli-" A może rzucić to w pizdu i wyjechać w Bieszczady?". Nie ukrywam też miałem ciężkie dni, ale właśnie to jest efekt głębokiej wody lekko nie ma i po prostu trzeba to przetrwać zaciskając zęby i dalej robić swoje. Z czasem się przystosowałem do nowego środowiska, nowych ludzi, nowych sytuacji np: że wbijam się komuś na chatę. oraz nowej wiedzy, aż doszedłem do wniosku, że jednak to nie jest to co mnie kręci.

Dziś jestem sprzedawcą w branży produktów finansowych, uznawanych za jedną z najtrudniejszych dziedzin sprzedaży. Na początku też lekko nie było, ość stawała w gardle, ale to też minęło i jest coraz lepiej. Żeby się utrzymać na powierzchni, codziennie po pracy ćwiczyłem, ćwiczyłem, ćwiczyłem. Potrafiłem przez do późnej nocy prowadzić w myślach i przed lustrem dialogi z klientem, oraz czytałem, a potem testowałem to w praktyce. Dalej czytam dużo na temat sprzedaży, wywierania wpływu, bo jest to moje być, albo nie być w tej branży i chce być na bieżąco. Codziennie też ćwiczę przed lustrem, nagrywam się na kamerę i sprawdzam jak wypadłem. Żeby nie utonąć ZAPIERDALAM Z DETERMINACJĄ . Dziś jak napiszę tego bloga, będę znów ćwiczył. Jutro mam spotkanie z klientem i będę się do tego spotkania przygotowywał kilka godzin i nie ma, że święto. Dodatkowo jeszcze muszę dziś zrobić inne rzeczy, także rozpisując się tak jak teraz, trochę mi nie na rękę, ale lubię w sumie pisać, to tez moja pasja i hobby. Co Ciekawe w sprzedaży tez jest ten schemat. Wiem już jak 90% klientów reaguje na to co im powiem i na każdą ich reakcję mam już odpowiedź, która akurat dla mnie działa.

Jeśli rzucisz się na głęboką wodę, bez przekonania, bez głodu sukcesu, bez determinacji to utoniesz poddając się i mówiąc-"TO NIE DLA MNIE". Tak nie dla Ciebie, bo sukces nie jest dla wszystkich. Większość ludzi gra w życiu na poziome EASY, albo MEDIUM, jednak mało osób, chce wejść poziom wyżej. Poziom EASY nawet o tym nie śni. level medium niby chce, ale boi się, że może się nie udać i co będzie?. Level medium chce, ale np: mówi-" Jeszcze nie teraz, jeszcze nie jestem gotowa, jeszcze nie umiem tych rzeczy .

Niby pracodawca chce osobę z doświadczeniem wieloletnim, wiedzą i osoby przeglądające oferty pracy same się skreślają mówiąc-"EE TO NIE DLA MNIE".-"Nie mam takiej wiedzy", "Nie mam doświadczenia".

Słuchaj znam wiele osób, co nie miało doświadczenia, takiego jakiego chciał pracodawca, ale dostali pracę. Kwestia jest przekonania pracodawcy o TWOIM POTENCJALE . Jeszcze raz powtórzę wiedzę idzie zdobyć, tak samo doświadczenie jak nie masz, a to potencjał świadczy o Tobie jak o człowieku. Osoba co ma wiedzę i doświadczenie, może być wypalona, może jej się nie chcieć pracować, może nie będzie potrafiła przekonać do siebie pracodawcę. Oczywiście są pewne warunki np: jak aplikujesz na stanowisko gdzie potrzeba biegle znać Angielski i znajomość jego jest kluczowa, a Ty go nie znasz, no to najpierw podszkol swój angielski. Kiedyś startowałem do E&Y i przeszedłem te ich śmieszne testy, ale anglika oblałem:D. Tak samo jak wiedza i wykształcenie jest potrzebne na dane stanowisko np: medycyna, ale w sporej ilości ogłoszeń jakie zaobserwowałem, to kwestia przekonania do siebie pracodawcy, że ma się ten potencjał, ażeby to zrobić trzeba rzucić się na głęboką wodę i przetrwać początek, a potem to sam się umysł dostosuje do warunków i zaczniesz zauważać schematy jakie rządzą się tą pracą

Żeby rzucić się na głęboką wodę, trzeba zaryzykować i zrobić to z determinacją. Jeszcze raz powtórzę to właśnie determinacja sprawi,że przetrwamy najtrudniejszy okres . Jak coś Ci nie wychodzi, to włóż serce w to co robisz, a bardzo szybko dostosujesz się do nowych warunków, nawet tych najtrudniejszych. Tak działa ludzki organizm.

NIGDY NIE MÓW, ŻE CZEGOŚ NIE POTRAFISZ. WSZYSTKIEGO IDZIE SIĘ NAUCZYĆ. KWESTIA DETERMINACJI, WIARY I PRZETRWANIA POCZĄTKOWYCH TRUDNOŚCI. Z CZASEM ZACZNIESZ ŁAPAĆ, Z CZASEM ZACZNIESZ SIĘ PRZYSTOSOWYWAĆ DO DANEGO ŚRODOWISKA, TAK JAK Z JĘZYKIEM CHIŃSKIM, KTÓREGO DZIŚ NIE ZNASZ, ALE W CHINACH JAKBYŚ POMIESZKAŁ NAWET MIESIĄC JUŻ ZNAŁBYŚ PODSTAWY.. Oczywiście jakbyś chciał się nauczyć, bo jeśli byś się nie chciał nauczyć, to mieszkając i 1000 lat w Chinach byś go nie znał, tak jak Araby mieszkające we Francji wiele lat, a niektórzy nie znają dalej francuskiego. Dziś czegoś nie potrafisz? ale jutro możesz się tego nauczyć. Nie masz wiedzy na jakiś temat zdobądź ją tylko nie czytaj tylko, bo wiedza, a doświadczenie to tak naprawdę dwie różne rzeczy.

Możesz nie umieć matematyki i być z niej nogą, ale jakbyś otaczał się matematykami, czytał dużo na temat matematyki, ćwiczył matematykę, zadawał dużo pytań i nie poddawał się, to prędzej czy później zaczniesz ją rozumieć. Ja kiedyś nie potrafiłem rozwiązywać zadań z Chemii, tych jebanych Moli. Ale siadłem, któregoś razu i zacząłem rozwiązywać te zadania, zacząłem analizować, aż w mojej głowie pojawił się schemat rozwiązywania tych zadań . Ale do tego schematu musiałem sam dojść, żeby go zrozumieć. Zawsze byłem noga z matematyki, ale hmm....z perspektywy czasu, wiem że to było tylko moje przekonanie. Nigdy tak nie usiadłem na poważnie do matematyki, zawsze byłem na nie, mówiłem-"NIE POTRAFIĘ" i nie potrafiłem.

Możesz być biednym gościem, ale jak zaczniesz się otaczać ludźmi, którzy dużo zarabiają, jak będziesz dużo o tym czytał, zadawał pytania, zdobywał wiedzę i praktykował, to Twoja sytuacja materialna się poprawi. Ja jeszcze w 2011 roku nie miałem nawet na piwo, a dziś milionerem i Danielem jeżdżącym Porsche nie jestem, jednak w tym roku zarobiłem najwięcej pieniędzy w moim życiu jak do tej pory. To gdzie jestem pod koniec 2015, a gdzie byłem w 2011 to niebo, a ziemia. Nie ma ludzi przy mnie z 2011, nie ma nawet tych z 2012 i niektórych z 2013.Są nowe znajomości, a mój umysł dostosowywał się do nowych warunków.

Możesz być ułożonym gościem, ale zaczniesz otaczać się narkomanami i frajerami, możesz skończyć tak jak oni. Twój umysł i ciało będzie dostosowywało się do każdych warunków do tych dobrych i do tych złych. Widzisz? MOŻESZ WSZYSTKO to działa w dwie strony.

Nie tak dawno napisał do mnie chłopak odnośnie Maratonu. Pytał się jak się przygotowywałem do niego, ponieważ on chce przebiec gdzieś we Wrześniu za rok Maraton. Zanim przebiegnie, chce sobie trochę pobiegać i gdzieś na wiosnę przebiec pół maraton, albo i dwa, zanim zdecyduje się na te 42 kilometry. Zauważcie tutaj ten schemat? ten schemat brzmi NIE JESTEM GOTOWY. Okazało się, że gość już teraz biega 3 x w tygodniu 10 kilometrów, ale on nie jest gotowy, żeby przebiec Maraton, tylko rozdrabnia się na jakieś półmaratony. Widzicie ten schemat? POCZEKAM, AŻ BĘDĘ GOTOWY, BO NIE JESTEM?. Po co tyle zwlekać?. Kilka lat temu na starcie maratonu poznałem pewnego grubaska. Okazało się, że on za bardzo nie przygotowywał się do maratonu. Głównie to spacerował, a jak biegał to nie przekraczał 5 kilometrów. Bieg pierwszy raz maraton i go przebiegł. Owszem ciężko mu było, ledwo żył, wyglądał jak na zdechu, ale nie czekał, aż będzie gotowy tylko od razu przebiegł. Nie rozdrabniał się, że najpierw schudnie, apotem przebiegnie 20 km, by potem za rok przebiec 42 km, tylko je przebiegł od razu. I który z nich pierwszy osiągnął swój cel?. Powiem tak co do maratonów, 20 kilometrów to Ty nawet nie podchodź, jak chcesz biegać, przebiegnij 42, a nie baw się w połówki. Gdybym przyłożył mu pistolet do głowy i kazał przebiec maraton, to śmiem twierdzić,że byłby wstanie już teraz go przebiec w tej chwili.

Podsumowując:

Po co tracić czas i bawić się w jakieś LEVEL EASY , od razu uczyć się trzeba NA LEVEL HARD. Najlepsi bokserzy, maja najlepszych sparingpartnerów. Jeśli by ćwiczyli i otaczali się cieniasami, to by nie byli mistrzami. Jak otaczać się to najlepszymi.

Dobra rozpisałem się za bardzo. Sorry za błędy, nie sprawdzałem po czytaniu, ale za bardzo na czerwono nie jest..

Odpowiedzi

Jednak śmiem twierdzić, że

Jednak śmiem twierdzić, że można uczyć się podrywu na SHB, od razu rzucając się na głęboką wodę, a nie najpierw poznawać te brzydkie, potem średnie itd...

Dokładnie tak Smile Ja nigdy nie atakowałem przeciętnych kobiet, bo wnętrze mi na to nie pozwalało. Jednak nie wszyscy mogą atakować te kobiety z najwyższej półki, jeżeli nie zrozumieją pewnych faktów Smile (tzn. mogą, ale efektów nie będzie)

Od dawna powtarzam, że sprzedaż prowadzi człowieka na wysoki poziom. Nie zaczniesz szukać sposobów, to po 3 miesiącach stracisz pracę. Sprzedaż uwalnia kreatywność i w kontaktach z kobietami pozwala na skuteczne efekty Smile

wchodze na podrywaj.org i

wchodze na podrywaj.org i patrze ze ciekawy tytul bloga hm?
klikam!
widze ze strona sie prawie nie konczy mysle:
"ozzz chuuuj! to sie chlop rozpisal!"
generalnie nie lubie raczej czytac blogow (bardziej preferuje ogladanie vlogow, zwlaszcza po angielsku gdzie jeszcze przy okazji szkole jezyk), no ale dobra! raz na ruski rok mozna cos przeczytac! zawsze to jakies nowe doswiadczenie!Wink
...i co?!
I KURWA NIE ZALUJE ANI TROCHUU!!!
Prze zajebisty text stary! mega motywujacy! konkretny! tresciwy! Naprawde super mi sie go czytalo!
Podoba mi sie jak przeplatasz watki swojego zycia z roznymi historiami "duzych" ludzi tego swiata, mozna dzieki temu z latwoscia poczuc o co Ci chodzi mowiac o tych wszystkich SCHEMATACH, DETERMINACJI i akcji zwiazanej z RZUCANIEM SIE NA GLEBOKA WODA...
Sam w moim zyciu rowniez staram sie osiagac to co nieosiagalne i nie zadawalac sie tandeta (GET RICZ OR DAJ TRAJIN! hehehe!Wink ) takze text tego typu zajebiscie dodal mi motywacji! wiecej takich artow prosze!

"Mierz w księżyc, bo nawet jeśli w niego nie trafisz, to i tak znajdziesz się pośród gwiazd."

aaaaj!!! Laughing out loud Laughing out loud Laughing out loud

ps.
polecisz jakies z tych cwiczen na poprawienie pamieci?!
sam nad moja staram sie pracowac uczac codziennie pol godziny slowek angielskiego... ale jezeli masz cos godnego do polecenia to chetnie sprawdze!

Portret użytkownika TYAB

Robie ćwiczenia, techniki

Robie ćwiczenia, techniki pamięciowe. Kiedys taki dodatek był do gazety prawnej na plycie.

z książek polecam:

-Terry Horne-Trenuj swój umysł
-Daniel G. Amen- Zmień swoje życie, zmień swój mózg-czytam właśnie. Super ksiażka.
-www.kazdytakmoze.pl- strona mistrza swiata w układaniu z zamknietymi oczami kostek rubika.

Portret użytkownika TOA

"trenuj swój umysł", też tą

"trenuj swój umysł", też tą książkę zakupiłem niedawno w empiku, przykuła moją uwagę i teraz ciągle napieprzam w sudoku Laughing out loud

dzieki!: )

dzieki!: )

Portret użytkownika BarT

Przejebany tekst. Pomogl mi o

Przejebany tekst. Pomogl mi o wiele Wink

Portret użytkownika Ulrich II

a moim zdaniem wręcz

a moim zdaniem wręcz odwrotnie
jeśli ktoś jest nieśmiałym, mało pewnym siebie chłopakiem (jakich wielu na stronie) rzucenie na głęboką wodę spowoduje tylko pasmo porażek, nerwów i zniechęcenia

a jeśli najpierw skupi sie na rozmowie i opanowaniu nerwów "pozna wroga" czyli dziewczyny to zobaczy, że to zwykłe osoby, a nie jakieś magiczne jednorożce

zresztą przykłady "z życia" na podstawie gier komputerowych to trochę wieje #stulejakontent Wink

Chwila wypowiedzi od ok 35

Chwila wypowiedzi od ok 35 sek.

Portret użytkownika Ulrich II

tia, idealny przykład - Tyson

tia, idealny przykład - Tyson który bił żonę, zgwałcił dziewczynę, gnił w pierdlu, odgryzł ucho, stracił wszystko przy rozwodach, geniusz w chuj
Laughing out loud

Ale to jedno zdanie jest

Ale to jedno zdanie jest genialne Smile Dobrze to wiesz.

Portret użytkownika Ulrich II

wiesz, żeby to takie łatwe

wiesz, żeby to takie łatwe wszystko było, powiedzieć-napisać to nie problem
sam widzę po forum Wink

Bo słabe pod naporem porażek

Bo słabe pod naporem porażek upada Wink i, klucz, nie wstaje.

Portret użytkownika TOA

Jeśli wiesz tyle o Tysonie bo

Jeśli wiesz tyle o Tysonie bo przeczytałeś coś, że "kiedyś tam zgwałcił żonę" to się nie wypowiadaj jak nie masz wiedzy o tej osobie.

Portret użytkownika Ulrich II

a gdzie ja napisałem że

a gdzie ja napisałem że zgwałcił żonę ?

Portret użytkownika TOA

Przepraszam, zgwałcił

Przepraszam, zgwałcił dziewczynę*

Portret użytkownika TYAB

Ulrich, Cóż słabsze wyginą,

Ulrich, Cóż słabsze wyginą, przetrwają te twardsze, tak było, jest i tak będzie zawsze

Portret użytkownika Heathcliff

Hitler też tak myślał. na

Hitler też tak myślał.
na szczęście pokonali go słowiańscy "podludzie" z czerwoną gwiazdą na czapce.

a przykłady które podajesz to jest polska patologia właśnie. Kraj gdzie przygłup łamiący prawo nie płacący podatków depczący godność pracowników ma się lepiej niż osoby po studiach.

siła przebicia... jasne...

Portret użytkownika czysteskarpety

A co studia znaczą w

A co studia znaczą w dzisiejszych czasach. Ja widzę samych absolwentów na kasie w żabce.

Portret użytkownika Mendoza

Są różne firmy, oraz różne

Są różne firmy, oraz różne sposoby nimi ( oraz ludźmi) zarządzania. Ze wszystkich Twoich komentarzy przebija czarnowidztwo i jednostanowiskowy spojrzenie na... niezmiernie w dodatku mały obraz. Współczuję braku umiejętności poznawczych.

Portret użytkownika TYAB

Godność pracowników ahahaha

Godność pracowników ahahaha nie popłacz się

Jak znasz jakąś firmę, która nie płaci podatków i depcze godnosć pracowników, to czemu tego nie zgłosisz gdzieś? tylko płaczesz na internecie? czemu nie zrobisz nic z tym?

Dla mnie Hitler ze swoimi i

Dla mnie Hitler ze swoimi i tak nieźle wytrzymywał. Od '41 napindalać się z całą planetą? Przez 4 lata. Najs.

I kolego, tych z czerwoną gwiazdą sponsorowali Ci z białą gwiazdą.

Ale to chodzi bardziej o jednostki, a nie masy. Więc polemika o podłożu wojennym jest bez sensu tutaj.

Są ludzie słabsi i silniejsi.

Pic polega na tym, że niektórzy słabi zaczynają ogarniać temat i orientują się, że też mogą rosnąć w siłę. To zależy tylko od nich.

I warto by się zastanowić dlaczego to "przygłupy" w tym kraju otwierają dobrze prosperujące biznesy.

"To przykre, że ludzie głupi są tak pewni siebie, a mądrzy tak pełni wątpliwości..."

Portret użytkownika TYAB

Jeszcze warto dodać, kogo

Jeszcze warto dodać, kogo uważamy za "przygłupa"? czy stolarza, który ma fach w ręku, jest dobry w tym co robi i tym samym dzięki temu ma co do garnka włożyć, ale nie potrafi się podpisać......czy osobę po studiach, która tak naprawdę skończyła te studia, ale i tak nie ma potencjału, wiedzy, ani doświadczenia, tylko ma ten papierek ze studiów, który może w dzisiejszych czasach mieć każdy, będąca na utrzymaniu rodziców, wiecznie narzekająca, powtarzająca w kółko-"czas spierdalać z tego kraju"?

Mierzenie czyjejś inteligencji na podstawie "skończonych studiów", to jest dopiero przygłupie. Co świadczy o inteligencji? To, że wiesz co to morena denna, pantofelek, ile mieszkańców mają Indie i gdzie najwięcej wydobywa się węgla?. Bo czego w większości uczą w szkołach? pierdół, głupot, zapychających umysły, które w życiu są dobre do krzyżówek i do 1 z 10. Dzieci ludzi bardzo wpływowych w USA, uczą się całkiem innych rzeczy, niż ich zwykli rówieśnicy z państwowych szkół. Mierzenie czyjejś inteligencji na podstawie papierka, to jest dopiero chore w kraju, gdzie rok w rok uczelnie wyższe, wręcz wypluwają magistrów.

W podstawówce chodziło do mojej klasy dwóch takich "przygłupów" , a właściwie nie chodziło, bo więcej ich nie było niż byli. Kiedy wszyscy szli do liceum, bo tak trzeba, bo tak mama kazała, bo do zawodówki idą głąby, to u nich oczywiste było, że zawda to max gdzie mogą pójść. Zawodówki nawet nie skończyli...Z tego co wiem, to jeden jak tylko weszliśmy do Unii od razu wyjechał do Anglii, a drugi jeździł po rynkach. Kiedy ja się uczyłem na klasówkę z Biologii, to jeden z nich wstawał o 2 w nocy, bo musiał na rynek jechać pomagać i zarabiać na prawo jazdy. Gdy ja uczyłem się do matury, gość łapał nowe kontakty, uczył się handlu i biznesu. Gdy ja uczyłem się na studiach, gość otwierał swoją firmę, gdy ja kończyłem studia, gość kupował swoje mieszkanie za gotówkę, gdy ja rejestrowałem się po studiach jako bezrobotny, ponieważ nie było we mnie ani potencjału, ani nie miałem odpowiedniej wiedzy, ani doświadczenia, gość rejestrował swoją nową furę. I czy nazwać go można "debilem", "przygłupem", "kretynem", bo handluje na rynkach i nie ma wykształcenia?

Drugi ten co siedział w Anglii, nie wiedział nawet w 8 klasie podstawówki, gdzie leży Warszawie na mapie. Czy dziś to wie? jeśli nawet nie wie to co? ważne, że wie gdzie leży Rosja, bo tam wysyła swoje tiry.

I dlaczego to "przygłupy" zdobywają kobiety, a mądrzy intelektualiści nie?

Za kilka, a może kilkanaście

Za kilka, a może kilkanaście zdań w tym wpisie kliknąłem na główną!

Czytajcie!

Portret użytkownika panxyz

Machiavelli w "Księciu"

Machiavelli w "Księciu" pisał, aby trafić w cel strzelając z łuku należy mierzyć wyżej niż się on znajduje Wink

Portret użytkownika Konstanty

Dzięki. Bardzo ciekawa

Dzięki. Bardzo ciekawa perspektywa, która coś mi uświadomiła. Jak zwykle się rozpisałeś, i dobrze. Twoje blogi zostawiam sobie zawsze na deser. Smile

Portret użytkownika Mendoza

Bloga przeczytałem po

Bloga przeczytałem po łebkach. Dzięki za Tego bloga. Dodajesz wiele wartościowych wpisów na tej stronie, pokazując, że MOŻNA osiągać wiele.

Właśnie wróciłem do mieszkania po kolejnym spotkaniu Toastmasters w Berlinie. Swobodnie na nim, i po nim, rozmawiałem po angielsku i niemiecku. Jest progres. Ale żeby go osiągnąć - potrzebowałem zeżreć masę goryczy z własnych porażek. Na wielu frontach. I do końca życia będą w moim jadłospisie obok szampana.

Jedno dodam do tego tekstu :
Nie ma co się bać klęsk i błędów, bo one są nieuniknione. I to one przede wszystkim uczą, ukazują słabości, nad którymi moim zdaniem należy pracować - by się stać bardziej wartościowym człowiekiem i dla siebie, i dla społeczeństwa.

Nasi przodkowie orali i ich przodkowie również. Nas to nieuniknie. A Ci, którzy się przed tym wzbraniają - przegrają z życiem.

Dla tych, którzy mają wątpliwości, powiem jedno: Jak przechodzisz już przez piekło, to nie ma co się zatrzymywać.

"Jak przechodzisz już przez

"Jak przechodzisz już przez piekło, to nie ma co się zatrzymywać"

No kuźwa! Zajebiste!

Dałeś sobie spokój z prawkiem

Dałeś sobie spokój z prawkiem na C? A w którymś blogu kiedyś przypadkiem nie pisałeś, że je skończyłeś?

Portret użytkownika TYAB

teorie zdałem na C. Prawko na

teorie zdałem na C. Prawko na B mam i mam wózki widłowe;d

Nie ma ludzi bez wad. Ważne

Nie ma ludzi bez wad. Ważne że wartościowo pisze. Tak tylko od nas zależy czy się z tym tekstem zgodzimy czy nie.
Poza tym i tak prawda leży po środku a mały trening przed wielkim wyzwaniem nikomu nie zaszkodził Laughing out loud Według mnie najważniejszy przekaz z tego wpisu to porostu nie poddawać się, a poza tym nigdy nie można być czegoś pewny jeśli się tego nie sprawdzi i nie podniesie rękawicy. (dwa otwarcia z rana to chyba nie zły wynik Laughing out loud //początkujący)