Stalo sie. Pojechalem do Bostonu drugi raz w zyciu nie po to zeby podrywac ale najzwyczajniej w swiecie pozwiedzac. Z racji tego ze znowu zaczalem czytac stronke pomyslalem w drodze, ze trzeba potrenowac przed powrotem do polski. Ubrany w nowe butki i kraciasta koszule, do tego dzynsy i czerwone okulary wyruszylem. Zaczelo sie od niewinnych pytan o droge bo zeczywiscie mozna sie tam pogubic. Znalezlismiy co trzeba i pytanie co dalej? Dlaczego by nie pojsc na harvard?! Jak pomysleli tak zrobili. Gdy bylismy juz na miejscu troche bez sensu bylo lazenie i podziwianie tego samemu. Powiedzielm kolegom, ze zaraz znajde przewodnika a oni tylko na mnie popatrzyli i poszli. Nie minelo 5 min kiedy zobaczylem zajebista panne hb8,5. 3 sec i podbijam z tekstem czy jest stad i czy nie chcialby mnie oprowadzic. Troche zdziwiona zgodzila sie dzieki czemu zobaczylem caly collage i oczywiscie campus
pozniej ladnie podziekowalem, domknalem calusem i poszlismy cos zjesc.