Czy wiesz jak poderwać piękną dziewczynę?Jak sobie z tym radziliście?
Impreza firmowa, na której była strasznie wyniosła i śliczna kobieta "X" lat ok. 26. Faceci jej nadskakują, adorują, całują po rękach, rezerwują sobie koło niej miejsca przy stole... Ogólnie żałosny widok. X siedziała z dumną miną, grała niedostępną i czasem sprawiała wrażenie znudzonej.
Ja przez 2 godziny byłem zajęty koleżanką z pracy i totalnie panienkę X zlewałem. Dobrze się bawiłem, bo i koleżanka ładniutka i poczucie humoru ma. Czasem coś do siebie krzyknęliśmy z tą X przez stół, bo tak wypadało.
Lała się wódka. W miarę upływu czasu kolejni ludzie odpadali. Około połnocy impreza przeniosła się na pomost na jeziorze. W drodze nad jezioro mówię do niej:
- Ty, Mariola [miała inaczej na imię], przestań zgrywać taką niedostępną i się wyluzuj.
Wywiązała się chwilowa gwałtowana rozmowa, która składała się jej ST i mojego odbijania. W czasie imprezy w wąskim gronie nie zwracałem na nią uwagi, bo panienka naprawdę miała odpychający sposób bycia.
Następnego dnia: śniadanko przy stoliczku w plenerze, przychodzi do mnie szef (jesteśmy po imieniu) i mówi:
- Bruno! Idź kup kwiaty! X mówi, że ją obraziłeś wczoraj. Że straciła humor i jej zabawę zniszczyłeś.
Ja zdębiałem. Zapomniałem o tej sytuacji. Mówię, że chyba żartujesz, za co niby miałbym jej kwiaty dawać i przepraszać?
- Bruno, ja wiem, ona po prostu gada, ale zrób coś, bo to może nam w takich i takich interesach zaszkodzić. Idź kup jej te kwiaty.
Kurwa... Co za pieprzone bzdury. Po pierwsze na kwiaty to trzeba sobie zasłużyć! I tak siedząc w gronie znajomych myślę, co zrobić i jak wybrnąć. Ja pierdolę, co za kretynka... Ale mówię, ok, przy zbiegu interesów i takiej sytuacji trzeba trochę zgiąć kark. Mimo że w sposób oczywisty panienka desperacko próbuje się zemścić za to, że nie miała nade mną seksualnej władzy na imprezie i że śmiałem jej nie nadskakiwać, a zamiast tego zanegowałem... Myślę - za 2 dni nie będę o tym pamiętał, a kredyt trza spłacać...
Poszedłem do recepcji hotelu, wziąłem kartkę papieru z drukarki i zrobiłem dmuchanego króliczka - takie tam origami. Mówię do szefa - to jej dam zamiast kwiatów. On na to, że nie wierzy, że podejdę do tamtego towarzystwa i to zrobię (a X siedziała tam w gronie powiedzmy 5 VIPów). Prawie mu się roześmiałem w twarz
On: Poczekaj! Ja to muszę zobaczyć! Odczekaj chwilę! - i poszedł do tamtego stolika, żeby nie stracić widowiska.
Podszedłem, położyłem króliczka przed nią na stoliku i w obecności 5 VIPów podziękowałem X za zabawę wczorajszą, a jeśli powiedziałem coś, co mogło ją zaboleć, to mi przykro.
Na to X:
- No, jakby się człowiek przyjrzał, to by i królika w tym zobaczył.Dobrze, że nie różowy.
Znowu seria ST, które miały mnie wytrącić z równowagi, a wręcz upokorzyć chyba. Odbijałem spokojnie. Żebyście wy widzieli tą dumę na twarzy... Żadnego uśmiechu, żadnego obracania w żart, żadnej jakiejś postawy typu "stary, zapomnij o sprawie, było, minęło".
Wiecie, najlepsze jest to, że ja w ogóle nie próbowałem jej wyrwać na tej imprezie! Nul, nic. Tamten tekst na pomoście rzuciłem, mając w kompletnym zwisie, co sie wydarzy.
Kiedyś koleżanka Aniołek napisała tekst na swoim blogu o zawiści kobiet, które są w stanie narobić piekła, jeśli Bogu nie dziękujesz, że piękna kobieta raczy na ciebie spojrzeć. No i proszę, przykład. Oj, przyłożyłbym taką suczkę przez kolano i ostre lanie spuścił... Chyba że właśnie o to jej chodziło 

Miałem tylko jedno takie przyjęcie ale że byłem młody stażem to nie gadałem z wieloma osobami, bardziej tylko cześć cześć jestem kuśmi. Bruno nie martw się, zostanie starą panną:)
On: Poczekaj! Ja to muszę zobaczyć! Odczekaj chwilę! - i poszedł do tamtego stolika, żeby nie stracić widowiska
ha ha ha ale się uśmiałem
Ja na pewno nic bym jej nie dał. Zapytałbym się czy to jest polecenie służbowe i czy na tym polega moja praca, tzn. włażeniu w dupę jakieś rozpuszczonej lasce. Tak bym powiedział. Prawdopodobnie po tym jak szef by mi to powiedział to bym poszedł i zrobiłbym sobie niezłe pośmiewisko że poleciała do przełożonego jak małe dziecko z płaczem.
Dla mnie podstawowa zasada w pracy: nie daj sobie wejść na głowę nikomu! Nie ważne czy to jest twój przełożony, dyrektor czy prezes. Jeżeli zrobi to się umiejętnie to tylko zyskujesz szacunek i pokazujesz że masz wyższą wartość od innych.
Raz się żyje...
Nie pierwsza i nie ostatnia...
Nie spotykaj się z jedną kobietą, bo to niezdrowe...
Raz się żyje...
Nie pierwsza i nie ostatnia...
Nie spotykaj się z jedną kobietą, bo to niezdrowe...