Czy wiesz jak poderwać piękną dziewczynę?
Witam wszystkich, jest to mój pierwszy wpis na blogu i chciałbym opisać swoją historię. Gdy poszedłem na studia (w mieście w którym mieszkam) zaczęły się imprezki, akademik, alkohol. Panny raczej mi nie w głowie były ! Wcześniej były krótkie związki które szybko kończyłem
Dzięki kumplowi na jednej z imprez poznałem dziewczynę która mnie w ogóle nie przyciągała moje podejście do niej było obojętne. Lecz rok później zacząłem z nią rozmawiać spotkaliśmy się parę razy, byłem nie śmiały ale w końcu powiedziałem jej że musimy porozmawiać no i tak się zaczęło coś pięknego. Nie wiele czasu mieliśmy dla siebie ale jak już był ten czas to był wspaniały. Po niecałym roku (po powrocie z wakacji) powiedziała mi iż to nie ma sensu że nasze charaktery są inne ja jestem za spokojny ona żywa...przez cały związek byłem miękki to ja mówiłem Kocham ja zabiegałem o nią itp. Gdy usłyszałem że to koniec nie mogłem w to uwierzyć, zacząłem pisać smsy na GG głupie opisy (stałem się frajerem) -wróciła do mnie i znów było pięknie i cudownie lecz po czasie zaczęło się znowu psuć nie jeździłem do niej zbyt często (studiuje w poznaniu), wymawiała mi to, udało mi się ją znowu przekonać kwiatami i wróciło szczęście - do czasu. Gdzie znowu coś zaczęło się pieprzyć, no to moja osoba że bardzo mocno dziewczynę kocha zaczęła znowu prosić błagać itp. Szczęście trwało dosyć długo zaręczyliśmy się. Jej rodzice kupili w poznaniu mieszkanie dla nas (jedynaczka) zrobiliśmy razem z nią remont było super lecz coś znów się popsuło z mojej winy zrobiłem się leniwy ukończyłem studia, pracy szukałem lecz znaleźć nie znalazłem i znów musiałem walczyć płakać o uczucie...Jednak jakoś się kolejny raz udało, było fantastycznie znalazłem prace zacząłem kolejne studia. Miałem się uczyć języka lecz to zlałem, stałem się typowym domownikiem i cipkiem ! I znów przyszedł kryzys, powiedziała że to koniec że byłem dla niej zawsze tylko przyjacielem i ma nadzieje że zostaniemy przyjaciółmi, ja przez chwile miałem tyle siły że powiedziałem ok. Lecz po tym jak wyjechała do rodziców nie było jej kilka dni zadzwoniłem do jej koleżanki rozmawiałem też z jej kolegą no i dzwoniłem do niej oraz do jej matuli którą szanuję mając nadzieję że da się to wszystko jakoś znowu posklejać lecz tym sposobem jeszcze bardziej nabroiłem. Oddała mi pierścionek zaręczynowy...wyprowadziłem się od niej, wróciłem do swojego rodzimego miasta, do mamy do znajomych kumpli by przemyśleć co dalej, poukładać sobie pewne sprawy. Nie jesteśmy ze sobą już około 2tygodnie a ja ciągle myślę marzę o niej... i czekam. Nie odzywam się do niej bo wiem że nie powinienem wiem też że to moja wina, że się rozstaliśmy i cierpię męczarnie, w tej chwili pragnę ją odzyskać, choć to nie jest możliwe. Znam swoją osobę -jest głupia bo wierzy że kiedyś ona wróci, a przecież po tych 4.5roku to nie możliwe. Dzięki tej stronie zrozumiałem jaki głupi byłem że dałem jej 100% siebie, że nie byłem do końca facetem ! Dzięki tej stronie dostałem też małą nadzieję że wróci...poczekam zajmę się swoją osobą zobaczę co z tego uczucia zostanie. Z mojej historii można wyciągnąć dużo wniosków...nie bądźcie frajerami panowie...nie dawajcie kobietą 100% siebie...miejcie swoje zdanie i jego się trzymajcie...jeśli nie wychodzi to wy zrywajcie by nie czuć żalu że kobieta zerwała...
Pozdrawiam serdecznie i proszę o komentarze...
Odpowiedzi
Na moje kobiecie wystarczy
pon., 2009-08-31 09:35 — HoonerNa moje kobiecie wystarczy 50% Ciebie. Ba! Rzekłbym nawet że oddanie się Jej w takich proporcjach pozwala utrzymać Ją na długo, jak nie na zawsze przy sobie!
Nic tylko działać, szczególnie w Twoim wieku.
Kolejna historia z prawie identycznym przebiegiem zdarzeń - na moje chłopaku, nie czekałbym na Jej litość i kolejny krótki czas spędzony razem - pamiętaj - "inne też mają", a jest ich na świecie grubo ponad 10 milionów w samej Polsce
za kazdym razem podoba mi sie
pon., 2009-08-31 16:40 — Marcoza kazdym razem podoba mi sie ta przemiana z frajera w normanego faceta a docelowo w podrywacza
Glownym bladem ktory popelniaja "mili chlopcy" jest to ze traktuje swoja dziewczyne/narzeczona/obiekt zainteresowania jak jakas wyrocznie, jakby byla im przeznaczona, ja po czasie wiem ze nie mozna sie przywiazywac do jednej panny, w koncu tego kwiatu jest pol swiatu... 
Mogę dopisać do tego
pt., 2009-09-04 10:58 — koloMogę dopisać do tego wszystkiego że dziś rano zagadałem do pięknej kobiety,bardzo miło mi się z nią rozmawiało, ale jak mi powiedziała że ma 3jkę dzieci to coś mnie przyblokowało
I wolałem powoli urywać temat i jak najszybciej uciec !
Czy to normalne ?
Od ciebie zależy z kim chcesz
śr., 2009-09-16 23:00 — OceanOd ciebie zależy z kim chcesz porozmawiać i możesz w każdej chwili iść dalej.