Czy wiesz jak poderwać piękną dziewczynę?Jest to mój pierwszy wpis w blogu. Nie miałem zamiaru nic tutaj umieszczać tylko korzystać z rad zamieszczonych tu notek.
Jestem facetem, który jest może nie strasznie, ale na pewno nieśmiały.Znaczy wszystko do czasu aż lepiej poznam osobę, wtedy potrafię być w miarę towarzyski. Podobnie tyczy się sprawa dziewczyn. 2 tygodnie temu zakończył się mój 2 i pół roczny związek. Wszystkiego co możliwe już skosztowałem ale jakoś nie odblokowało to pewności siebie do dziewczyn.
Wtedy przypadkowo trafiłem na tą stronę i stwierdziłem że od teraz będę żyć pełnią życia.Tak, od razu po przeczytaniu wszystkich artykułów Gracjana ruszyłem na podboje naładowany energią. Wszystkie podboje (było ich chyba z 3-4 wypady na miasto) kończyły się na pytaniach "która godzina" lub "jak dojść...". Stwierdziłem po kilku próbach że chyba nigdy się nie przełamię aby rozwiązać bardziej zawiłą gadkę. I nadszedł dzisiejszy dzień.
Zrobiłem kolejny wypad na miasto naładowany koleją dawką artykułów z tej strony. Spotkałem pewną dziewczynę i oczywiście standard "cześć , masz może zegarek?" odp. "nie,ale jest tak gdzieś 18.20" -"aha,dzięki" i długa...
Następnie chodzę sobie po mieście na polowanie i chodzę i chodzę.Aaa... i tutaj warto wspomnieć o tym że nie jestem jakimś needy. Podchodząc do dziewczyny nie mam zamiaru wyłapać od niej od razu numeru albo wyskoczyć na szybki numerek. Chcę po prostu nabrać pewności siebie aby później spotęgowane praktyki przełożyć na konkretne cele.
No i szedłem sobie ulicą i nagle. "Mam!". Idzie sobie ulicą dziewczyna nie widziałem z twarzy tylko plecy ale nie chodziło mi o to najważniejsze dla mnie teraz to zagadać. Skręciła do sklepu "Rossmann". Ale ochroniarz powiedział mi że zamykają. A ja szukając excusa mówię sobie "no dobra idę i tak by nic z tego nie było" i poszedłem. Zrobiłem rundkę wokół supermarketu który jest obok "Rossmann'a" i robie nawrót. Patrzę a mój target idzie sobie w stronę przeciwną. Więc ruszam za nią. Ona zatrzymuje się na przystanku. A ja przechodzę obok niego(shitttt). Oglądam się po pewnym czasie a ona wróciła się. Więc robie ponowny nawrót ;D i tak na takich nawrotach i minięciach przeszedłem za nią z 1.5 albo 2 km ;D Na pewno się skapnęła o co chodzi bo się obracała czy idę za nią. (wiem że to spierdoliłem i powinienem był podejść od razu).I po przejściu określonej trasy mówię sobie „no idź cioto jedna, co stracisz? przecież Cię nie zje ani nie zabije najwyżej Cię zleje”. No i hop podbijam z tekstem „Cześć”. Czuje że głos mi się trzęsie jak żelatyna na ruchomym koniku na placu zabaw. „Słuchaj bo stwierdziłem że nie daruję sobie tego jak do Ciebie nie podejdę” . Ona patrzy na mnie jak na palanta, ale po tym jak zaskoczyła co powiedziałem mówi „A to miło” (sama się speszyła lekko) z lekkim uśmiechem. A więc ciągnę „Moglibyśmy się poznać” i nawet nie czekając na jej odpowiedź „XYZ”. Przedstawiła się również. I rozmowa się ciągnęła „Gdzie idziesz” itp. . Pogadaliśmy trochę na przystanku po czym niczym z pod Ziemi nadszedł jej kuzyn. Przyłączył się do nas. Stwierdziliśmy że pójdziemy do baru. Zamówili po Tymbarku a mi jako abstynentowi z wyboru jak najbardziej to odpowiadało. Rozmowa po przyjściu kuzyna niezbyt się kleiła bo oni gadali o swoich znajomych a ja siedziałem jak taka pizda. Czasami próbowałem coś w trącić ale rozmowy się nie kleiły. Oni po chwili że muszą już iść na autobus i czy jadę z nimi a ja na to że nie. No bo w sumie i tak oni gadali swoje a ja swoje. Więc mówię „ nie ja już muszę niestety iść, do zobaczenia”. I ruszyłem.
Jak pewnie zauważyliście nie spytałem się o numer. Tak. Może jakby nie przyszedł ten czub to bym się w końcu spytał a tak …nawet mnie nie ciągnęło do tego. Chciałem tylko się przełamać . Na numery jeszcze przyjdzie czas.
Chciałem tą notką uświadomić bojące się osoby ,że warto, jak najbardziej, podejść i się przełamać. Uwierzcie mi , że jak później wracałem do domu czułem się jak wielki zwycięzca. Zwycięzca nad swoją niemocą. Przełamcie się ten jeden raz a reszta pójdzie już z górki. Polecam wybrać się na miasto jak już się ściemni. Przynajmniej w moim wypadku jestem wtedy pewniejszy siebie niż za dnia.
Tak więc ten pierwszy krok jest ogromnym krokiem w dalszych działaniach.
Jeśli ktoś doczytał do końca to podziwiam za wytrwałość w tych nudnych wypocinach.
Odpowiedzi
"Polecam wybrać się na miasto
wt., 2010-01-19 14:34 — cHoCoLaTe"Polecam wybrać się na miasto jak już się ściemni. Przynajmniej w moim wypadku jestem wtedy pewniejszy siebie niż za dnia."
- Jesteś wampirem
A tak serio to dobry post o pewności siebie, nic nie straciłeś a zyskałeś doświadczenie
Pozdr.
"Przełamcie się ten jeden raz
wt., 2010-01-19 15:49 — bordowo-granatowy"Przełamcie się ten jeden raz a reszta pójdzie już z górki."
Z własnego bądź co bądź niewielkiego doświadczenia wiem, że to nie jest tak do końca prawdą. Wszystko zależy od poziomu pewności siebie jaki masz. Jeśli jest na przyzwoitym poziomie, nie boisz się kobiet, nie boisz się z nimi rozmawiać, ale nigdy do nich nie podchodziłeś tylko dlatego, że nikt Ci wcześniej nie powiedział, że poznawanie nowych kobiet jest takie fajne, to owszem, przyznam ci rację.
Jeśli natomiast jest się nieśmiałym, introwertycznym facetem, który dopiero zaczyna przygodę z kobietami (mój przypadek), to nie ma sensu sie spinać i próbować "czegoś większego", jeśli nawet spytanie o godzinę w każdej sytuacji!!! stanowi wyzwanie, żeby nie powiedzieć problem. Podejdziesz, przełamiesz się, ale będziesz zestresowany i wszystko pójdzie nie tak jak chciałeś, to kolejne podejścia będą wyglądały podobnie. Podejście ma być pełne luzu i pozytywnej energii. Jeśli tak nie jest, to znaczy, że trzeba rozpocząć pracę u podstaw, czyli pytanie o godzinę i drogę tak długo, aż będziesz to robił praktycznie mechanicznie, zawsze kiedy będziesz miał na to ochotę. Jeśli poczujesz, że to nie stanowi już żadnego wyzwania, zachowujesz się w takich sytuacjach całkowicie swobodnie, to wtedy można przeskoczyć na wyższy poziom (indirect/direct). Ja zamiast pokonywać kolejne stopnie, chciałem przeskoczyć od razu z 1. na 3., a tak się nie da (opisałem to na blogu). Myślełem, że jak podejdę do laski i spytam się, czy się ze mną prześpi, to od tej pory strach przed podrywaniem zniknie całkowicie. Co z tego, że przez jakiś czas po takiej akcji czułem się naprawdę zajebiście, skoro na drugi dzień "wszystko wróciło do normy".
Jeśli jesteś na tyle pewny siebie, żeby bez żadnego "ale" podejść do laski i spytać ją o opinię, pogadać swobodnie przez kilka minut z uśmiechem na ustach, to masz już z górki i możesz stosować direct. W przeciwnym razie nie ma się co spinać bo i tak nie wyjdzie.
Robienie czegoś na siłę przynosi efekt odwrotny od zamierzonego.
Powodzenia, podchodź do dziewczyn i rozmawiaj z nimi;]
Powiem Ci tak : ja , tak jak
wt., 2010-01-19 17:13 — Andrew7 (niezweryfikowany)Powiem Ci tak : ja , tak jak napisałem, może spytałem się przed tą akcją 4 razy dziewczyn o godzinę. I zaraz potem naładowany pewnością siebie ruszyłem do dziewczyny prosto z mostu. Szczerze mówiąc nie oczekiwałem żadnych ogromnych skutków, żadnych nr. telefonów, a tym bardziej czegoś dalszego. Ja chciałem po prostu podejść i spróbować nawiązać kontakt,przełamać się. Myślałem sobie co będzie dalej to będzie.Nie obchodziła mnie szczególnie myśl że "co będzie jak mnie spławi?". Oprócz "otwieracza" nie miałem żadnego planu czysty spontan. I , nie wiem jak u innych, ale u mnie takie wrzucenie na głęboką wodę wiele pomogło. Następnego dnia od razu podszedłem do dziewczyn i pogadałem , na które wcześniej bałem się wgl spojrzeć(nie dosłownie). Więc jeśli nie jesteś zbytnio podłamany, nie jesteś needy, ani bardzo mało pewny siebie to oczywiście MOŻE takie wrzut do wody nie być dobrym wyjściem. Ale jeśli nie jest z Tobą tragicznie(podkreślam TRAGICZNIE) to śmiało wbijaj do laski. Nic nie stracisz;)
On pisze z perspektywy kogoś
czw., 2010-01-21 09:23 — OceanOn pisze z perspektywy kogoś po dwuletnim związku i jak sam stwierdził doświadczonego. Ci którzy zawsze byli sami mają o wiele trudniej.
ja tylko taką małą radę dam
wt., 2010-01-19 16:13 — player09ja tylko taką małą radę dam odnośnie tego kuzyna, w takich sytuacjach bardzo dobrze jest 'skumplować się' z takim 'niechcianym osobnikiem' jakby Twój target zauważył że jej zaufany człowiek Cię polubił miałbyś ogromnego plusa.

Rozumiem Cie, bo też jestem trochę nieśmiały/niechętny do obcych ludzi i mimo iż w gronie przyjaciół uchodzę za dusze towarzystwa to wśród dopiero co poznanych nie potrafię się otworzyć... ale trzeba się przełamywać, pozdrawiam
Właśnie podobnie
wt., 2010-01-19 17:02 — Andrew7 (niezweryfikowany)Właśnie podobnie postępowałem. Na ogół mało włączałem się do rozmowy ale jak już to nastąpiło to zagadywałem głównie do tego gościa, ponieważ go znałem z widzenia ze szkoły to padło pytanie np.: "jesteś jeszcze z tą swoją XYZ?" albo "idziesz na studniówkę?". Że tak powiem miałem więcej punktów zaczepnych do niego niż do niej;)
Bardzo fajnie opisałeś
wt., 2010-01-19 19:33 — kokoBardzo fajnie opisałeś przełamywanie swojej nieśmiałości. W łamaniu własnych barier nie należy się śpieszyć, jest to długa i czasem męcząca droga. Ja wciąż walczę z tą moją ułomnością względem kobiet, wiem że nie ma czego się bać a jednak czasem wymówki biorą górę.
Ostatnio zacząłem ćwiczyć z Demonic Confidence, bardzo fajne szkolenie na to aby być pewnym siebie. Niestety musiałem przerwać jednak wrócę do tego i to szybko. Polecam
Daję link do pobrania <za linki jest ban > (może mnie admin za to nie zbanuje )
Fajnie, każde doświadczenie
wt., 2010-01-19 20:38 — BlueFajnie, każde doświadczenie wzbogaca. Dobrze, że dziewczyna nie wzięła Cię na początku za śledzącego ją maniaka i nie zwiała.
Czasem ratunkiem na zatuszuwanie nieśmiałości jest po prostu nie myślenie o niej. Ale nie wolno sobie czegoś zabraniać, bo to działa bardziej jak zachęta niż środek na odepchnięcie nieśmiałości. Wręcz przeciwnie: skupić się na dziarskim kroku, pogrążyć w rozmowie.
Miałeś szczęście, że
czw., 2010-01-21 09:18 — OceanMiałeś szczęście, że chciała z tobą rozmawiać po łażeniu za nią przez te 20 minut. W takich sytaucjach wyjdzie się na zboczeńca natręta. Szkoda że nie napisałeś o pewnym ważnym momencie, bo jestem ciekaw, co się działo i co ty i ona powiedzieliście kuzynowi, gdy zapytał kim jesteś. Jeśli chodzi o wychodzenie nocą, czy w dzień, to zależy co komu bardziej pasuje.
Podchodzi kuzyn a ona "o
czw., 2010-01-21 14:09 — Andrew7 (niezweryfikowany)Podchodzi kuzyn a ona "o cześć XYZ! To jest mój kuzyn XYZ a to jest AAA.(wiesz poznała nas ze sobą) Kolegę właśnie poznałam przez chwilą" takim tekstem a on "aaaaa" i to było tyle
i dalej szła gadka szmatka o dupie maryni.
Dobre Pozdrawiam
wt., 2010-01-26 22:45 — OceanDobre
Pozdrawiam