Witam .
Na portalu bazowalem duzo wczesniej przed zalozeiem konta jakies 3 miesiace i powiem przez te 3 miesiace rozmowa z kobietami stala sie dla mnie wielka przyjemnascia gdy widze jakas ladna laske podejde nie zeby ja poderwac tylko zeby pogadac . Ten czas oceniam na duzy + oczywiscie byly jakies wzloty i upadki , ale zdobylem kilka nr , poznalem kilkadzisiat naprawde fajnych lasek . Lecz narazie mam juz swoja dziewczyne tez 3 miesiace .
Na poczatku naszego zwiazku gdy jeszcze gleboko niestudiowalem tej str. bylem pieskiem oczywiscie , lecz po miesiacy teorii na tej str i praktyce w terenie z innymi dziewczynami to ja moglem sobie pozwolic na wiecej mniej sie musialem starac . A od polowy miesiaca cos jakby peklo , wiem napewno ze jestem mega zauroczony w niej {zakochany) niepowiem wam czy uwiodla mnie jej uroda czy poprostu ona teraz mnie zmanipulowala , bardzo duzo o niej mysle a chcialbym zeby to ona myslala wiecej o mnie tak bylo niedawno . To ja wkladam wiekszy wklad w nasz zwiazek niz ona , gdy ona cos zrobi nietak zadzwoni przeprosi to ja odrazu odpuszczam jakby nigdy nic . Niewiem czemu tak mam poprostu slabosc od jakiegos czasu moze chwilowy kryzys ze jej tak ulegam ? Teraz czuje pustke i bardz sie boje ze ja strace , tak wiem niepierdolcie mi tu miej jaja by robic na co masz ochote rozumiem ani nieboj sie ze cos stracic ja to wszytsko wiem i stosowalem to w 100% . Lecz mam to w glowie lecz inna polkula mozgu dziala tak jakby moja dziewczyna ja zaprogramowala niewiem jak sobie z tym poradzic , czuje ze jestem mega zakochany ciesze sie z tego ,lecz ja przesadzam 100%zaangazowania nieprzespane noce , martienie sie czemu ona tak zrobila szybkieodpuszczanie . Niewiem kompletnie dodam jeszcze ze to moj pierwszy zwiazek na zasadzie ze poczulem narawde cos czego nigdy wiecej nieczulem wczesniej to byla dziewczyny czy jej niebylo to samo a teraz duzo duzo uczuc . Moze gdy dosaten prawdziwego kopa od niej zrozumiem ze zle robilem wkoncu mam 17 lat duzo przedemna . Jak myslicie panowie chwilowy kryzys ? Jej manipulacja przez ten czas i moj blad ze uleglem . Albo czy zamale doswiatczenie wzwiaku pierw dostane kopa i moze pozneij sie opamietam i niebede tak sei angazowal w nastepne zwiazki ;p
gdybyś był jakąś bakterią, to od momentu "urodzenia" radziłbyś sobie w swoim marnym życiu sam. Jesteś człowiekiem i istnieje cos takiego jak "doświadczenie" dzięki ktoremu wiesz, że prąd 6000V cię zabije, bez doswiadczania tego osobiście. Więc przestań smecić i weź sie za siebie
Przez sekunde pomyśl: a może to oni mają rację?
"Kobieta powinna powstrzymać swoje kokieteryjno-prowokacyjne zachowanie, aby umożliwić mężczyźnie wykształcenie pozagenitalnych form osobowej komunikacji"
Możesz w to wejść, ulegać jej czarowi, z wiarą w świetlaną przyszłość i pieśnią w sercu brnąć przez mgłę. Jest szansa, że dojdziesz, gdzie chcesz. Naprawdę tak uważam.
Ale można też mieć dystans do zakochania. A może zwłaszcza do tego. Mgły nie rozproszysz, bo jest jej za dużo, a nawet i byś nie chciał, bo przecież błogo tam, prawda?
Ale można włączyć światła przeciwmgielne. Czyli: jeśli nagle masz wrażenie, że koniecznie musisz coś zrobić, zadzwonić do niej, iść, kupić, przytulić po raz 34 w ciągu minuty itp (to jest mgła), to pamiętaj, że względem innej laski, pierwszej z brzegu, tak byś nie zrobił (światła). Przeczekałbyś. Pomyślał. Zanegował. Czy to przeczy Twojemu zakochaniu? Nie. To pozwala nie rozpierdolić się na najbliższej ścianie.
Nie słuchać Gena i nie zmieniać "zasłużonego"
musisz sobie znaleźć jakieś zajęcie (sport) i dużo czasu spędzać z kumplami, koleżankami też, wtedy nie będzie tyle o niej myślał, a w związku z tym nie będzie Ci tak odpierdalać
dobrze, że zauważyłeś co robisz źle, tylko nie znasz sposobu, żeby sobie dupska nie stłuc, dobrze, że pytasz na forum o to, a nie zostawiasz jakby się nic nie działo
ostateczna decyzja co z tym zrobisz zależy oczywiście od Ciebie, ja Ci tylko poradziłem, życia za Ciebie nie przeżyje