wielkosc liter: 60% 70% 80% 90%
Czy wiesz jak poderwać piękną dziewczynę?
Portal Uwodzicieli

Rozdział IX - czyli nic na siłę, faux pas i blondyneczka

Portret użytkownika Carlopactwo

W „Prologu” pisałem, że postaram się chronologicznie zestawić przygody, które spotkały mnie na życiowej ścieżce. Chodzi o kobiety rzecz jasna. Otóż kilka wpisów wcześniej wszelką chronologię i porządek szlag trafił. Tym razem będzie podobnie, bo sięgam właśnie do historii sprzed lat. To stare dzieje. Jeszcze starsze niż epizod w internacie i wypad na dziwki…
W okresie, kiedy działo się to, o czym mam zamiar napisać, miałem wiele koleżanek. A jak wiemy z autopsji, takie koleżanki mają jeszcze więcej koleżanek. Właśnie z taką koleżanką koleżanki nawiązałem hm… dziwną znajomość.
Podobała mi się. Miałem ochotę poznać ją nieco bliżej. Jej długie, kręcone włosy i zgrabny tyłek hipnotyzowały męskie spojrzenia. No dobra, może trochę przesadzam. Mimo wszystko była fajna. Pewnego dnia kierowany żądzą i może czymś więcej, zaproponowałem jej spotkanie. Umówiliśmy się w kawiarni, w centrum miasta. W starym lokalu. Z tradycjami. Usiedliśmy gdzieś w kącie, zamówiliśmy lody podawane w pucharkach i zaczęliśmy rozmawiać. Niestety, dialog kiepsko nam się kleił. Byłem poddenerwowany i czułem się nieswojo. Jakieś rozedrganie wewnętrzne opanowało moje trzewia. Dziwnie się z tym czułem. Zamknięta postawa, brak pomysłu jak dalej poprowadzić to spotkanie i z wielkim trudem wysławiane zdania doprowadziły do jednej z największych kompromitacji, jeżeli chodzi o moje relacje z dziewczętami. No cóż, mówi się trudno. Po tej nieudanej randce odwiozłem ją do domu (pożyczyłem samochód od brata, co by lepsze wrażenie zrobić) i wróciłem do siebie. Położyłem się na łóżku i oddałem filozoficznej refleksji. Pomyślałem sobie: - Co ja kurwa odpierdalam?!
Niestety, żaden głos nie odpowiedział na to fundamentalne pytanie. W związku z tym wziąłem telefon i wykręciłem numer. Odebrała.
- Mam dwa bilety do kina na fajny film… - zacząłem z nadzieją w głosie.
- Sorry, ale chyba nic z tego nie będzie. Nie pasujemy do siebie. – Prawdę powiedziawszy, to nawet nie pamiętam jak zareagowałem na to szczere wyznanie mojej niedoszłej dziewczyny. Znając siebie mogę jednak stwierdzić, że pewnie ogarnął mnie delikatny gniew. Jak się słusznie domyślacie, odpuściłem. Jakkolwiek by to wszystko wyglądało, nie zerwaliśmy kontaktu. To znaczy widywaliśmy się. Ja szybko do siebie dochodzę, więc normalnie z nią rozmawiałem podczas tych przypadkowych spotkań. Role się odwróciły, bo teraz to ona jakaś poddenerwowana była. Alergicznie reagowała na moją obecność. W międzyczasie dowiedziałem się, że randkuje z bratem mojej dobrej znajomej. W wyniku kilku zbiegów okoliczności, przypadkowych spotkań i paru innych czynników, jej stosunek do mnie znowu się zmienił. Mówiliśmy sobie „cześć”, a jej wzrok podpowiadał „No dalej, spróbuj jeszcze raz”. Nie spróbowałem. Wiedziałem, że historia kołem się toczy i wszystko wróci do punktu wyjścia. Pod koniec wpisu wytłumaczę, o co mi chodzi.

Korzystając z okazji opiszę jeszcze jedną przygodę z tamtego okresu. Poznałem dziewczynę. Była nowa w moim dobrze wszystkim znanym miejscu pracy. Szybko się zakumplowaliśmy, w związku z czym, zacząłem ją łapać za dupę. Ale ja byłem wtedy jebnięty…
Mniejsza z tym. Dziewczyna była naprawdę ładna. Zgrabna blondyneczka. I te jej pełne usta. Normalnie jak sobie o tym teraz pomyślę, to…
Eh, co ja się będę rozpisywał. To były czasy, kiedy sporo imprezowałem ze znajomymi z osiedla. Jak zwykle w piątek udaliśmy się sporą grupą do „najbardziej wypasionego klubu w mieście”. Co ciekawe, spotkałem tu tę śliczną koleżankę o pełnych ustach i zmysłowym spojrzeniu. Nie zastanawiając się długo, chwyciłem ją za rękę i pociągnąłem na parkiet. Ten obraz zastygł w mojej pamięci jak zdjęcie. Pamiętam to dokładnie. Muzyka zagłuszała wszystko. Może to i lepiej, bo nie trzeba było tracić czasu na zbędne rozmowy. Ludzie szaleli. Było już późno, więc alkohol zrobił swoje, powodując u większości klubowiczów ogólne rozprężenie moralno-obyczajowe. Pękały bariery i ograniczenia, co uwydatniały szaleńcze podrygi niektórych osób. Podkład muzyczny dopełniał tego typowego dla baletów obrazu. Gdzieś na obrzeżach stali chłopcy w obcisłych sweterkach uwydatniających ich wyrzeźbione na siłowni mięśnie. Jeden z nich popijał drinka udając, że nie widzi zalotnych spojrzeń skąpo ubranej dzierlatki. W tym wszystkim my, badający się wzajemnie.
- Pozwolisz mi na coś więcej, niż tylko delikatny klaps w tyłek? – myślałem sobie. Moje ręce wędrowały po jej gibkim ciele. Czułem mrowienie w kroczu, z każdym następnym muśnięciem jej drobnych pleców, ramion, dłoni, bioder. Byliśmy już mocno rozgrzani. Pot wystąpił mi na skronie, podczas gdy ona delikatnie otworzyła usta, by móc lepiej oddychać. Kosmyki włosów opadły jej na czoło, w tym szale gorących ciał. Wyginała się w ekstazie tańca, a mi kutas rwał spodnie. Erotyzm chwili był niemal namacalny, co skończyło się namiętnym pocałunkiem na środku parkietu. Uśmiechnęła się, bo dobrze czuła moje podniecenie.
Zaschło mi w gardle. Po raz kolejny chwyciłem ją za rękę i poprowadziłem do baru. Musiałem napić się piwa. Po drodze spotkałem kolegę, którego jedyną reakcją na nasz widok był wyciągnięty w górę kciuk. Jemu też się podobało.
Usiedliśmy na sofach. Piłem piwo i gadałem od rzeczy. Przez to ględzenie poczułem się zmęczony i senny. Poza tym nie mogłem już siedzieć tam i patrzeć na te zakazane mordy nałogowych imprezowiczów. Powiedziałem, że odprowadzę ją do domu, bo wiedziałem, że mieszka gdzieś w okolicy. Po drodze wymieniliśmy jeszcze kilka namiętnych pocałunków i parę istotnych informacji. Ona nie chciała i przede wszystkim nie mogła spotykać się z żadnym facetem. Miała swojego. Robił gdzieś w Anglii podobno. Mnie to i tak nie obchodziło, bo nie miałem zamiaru jej uwieść. Byłem zmęczony i chciało mi się spać. Nawet nie myślałem o tym, żeby wprosić się jej do domu. A nóż z wredną matką mieszka? Zresztą, ona sama jakaś nieruchawa była w kwestii spędzenia wspólnej nocy. A może mi po prostu umiejętności zabrakło? Nie wiem. Wtedy się nad tym nie zastanawiałem…

Obiecałem wytłumaczyć, o co mi się rozchodziło pod koniec pierwszej opowiastki. Otóż każdy powinien uzmysłowić sobie, że zły dzień czy gorsza forma, to coś naturalnego. To zdarza się wszystkim. W moim przypadku dość długo to trwało, ale nie chce mi się teraz wikłać w jakieś tłumaczenia dotyczące tej kwestii. Gdzieś we wcześniejszych blogach pisałem na ten temat. Poza tym warto wspomnieć złotą zasadę „Nic na siłę”. Jak tylko wkręcałem sobie, że idę na randkę, to wszystko się sypało. Najlepszy jest spontan…

Odpowiedzi

Portret użytkownika Kratos

Ostatni akapit... Święte

Ostatni akapit... Święte słowa.

Co tu dużo pisać... Piękny przekaz, jasno zobrazowany. To się ceni.

Poza tym... historia z blondynką jest prawie identyczna jak mój wczorajszy wypad na balety (opiszę to niebawem w blogu).
Jak sam ująłeś... Historia lubi zataczać koło.

Co do samej treści bloga. Słabsza forma, gorszy dzień... Bywa i tak, że po prostu nie spodobamy się lasce (np. nie jesteśmy człowiekiem z otoczenia, do którego przywykła, itd)

Świat to nie jakaś utopia, gdzie wszystko idzie po naszej myśli. Niby nic odkrywczego, ale widać, że wiele osób na tej stronie wręcz w paranoję wpada.

Dlatego zgłaszam na główną. Wartościowy tekst... O ile ktoś potrafi czytać ze zrozumieniem.

Pozdro!

Portret użytkownika Carlopactwo

Masz rację Kratos. Niektórzy

Masz rację Kratos. Niektórzy powinni sobie to uswiadomić. Porażka wpisana jest w nasz życiorys i tyle. I tu też zasada złotego środka się potwierdza, bo przecież nie można popadać w przesadę. Nie można na siłę szukać przeszkód, bo wpadniemy w paranoje. Warto jednak mieć swiadomość otaczającej nas rzeczywistości. Nie miejmy złudzeń. Nie bądźmy naiwni. To wszystko łączy się z pojęciem dystansu, o którym pisałem wcześniej...

Portret użytkownika Erykowski

Zgodze sie z poprzednikiem,

Zgodze sie z poprzednikiem, ze to jest bardzo wartosciowy wpis. A co do '' nic na sile '' przerabialem juz to tyle razy, ze trafnosc tego stwierdzenia jest dla mnie bardzo dobitna Smile wiecej takich wpisow, pozdro

Portret użytkownika dzesio katana

Właśnie nic na sile -

Właśnie nic na sile - sprawdzone już w moim imieniu Wink

A tak po za tym to słabszy dzień trzeba przeboleć z myślą ze jutro będzie lepiej Wink

Portret użytkownika anonycoder

Jak widać nawet zajętą

Jak widać nawet zajętą dziewczynę da się poderwać trzeba tylko techniki Smile

Portret użytkownika Carlopactwo

Anonycoder, ja wówczas zadnej

Anonycoder, ja wówczas zadnej techniki nie miałem. Działałem spontanicznie, pod wpływem chwili. Poza tym watpię w te jej opowieści o chłopaku z Anglii. Ściemniała pewnie, bo to jeden z najbardziej rozpoznawalnych chwytów wszystkich tych dziewic...

Portret użytkownika salub

Każdą słabszą chwilę

Każdą słabszą chwilę neutralizujmy w taki sposób, aby pozostała słabą chwilą a nie całym zepsutym dniem.

Jeżeli coś nie wychodzi przez moment, warto zrobić coś na otrzezwienie i ratować np resztę wieczoru.

A czasem trzeba postawić ostre kroki... Ech zmęczony podróżą jestem.

Portret użytkownika Carlopactwo

Czasami jest tak, że do złych

Czasami jest tak, że do złych chwil można się przyzwyczaić. To ciekawa kompilacja. Swego rodzaju masochizm z optymistycznym spojrzeniem na przyszłość Wink


Tutaj zapiszesz się na listę osób do których Admin Gracjan wysyła porady, wiadomości i unikalne artykuły. Z tych porad korzysta już ponad 25 000 osób.