Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Związki

Portret użytkownika Mendoza

Zbiór wskazówek własnych, zebrany przez te wszystkie lata.

-Masz tak o siebie dbać w związku, że GDYBY się skończył, nasz wyjść z niego lepszym człowiekiem, niż w niego wszedłeś.

-Jakakolwiek kontrola jest zupełnie bez sensu, bo po co mi kobieta, którą trzeba kontrolować?
Po za tym, jeżeli musi być kontrolowana, bo "może zdradzić" - to niech zdradzi jak najszybciej i sobie odejdzie z mego życia w tym momencie. Lepiej wcześniej niż późno. Po za tym...
Nie będę wchodził w rolę kontrolującego, bo to wkurwę niewygodne i niespokojne.
Więc - ona jest tak samo wolna jak i ja. I - najważniejsze i bardzo prawdziwe - "każdy mierzy swoją miarą."

-Kobieta będzie ze mną, jeśli ZECHCE. To jest poza moją wolą.
Moim zadaniem jest dbać o siebie, i dbać o nią tak, bym nic nie miał sobie do zarzucenia - żeby sprawić by była przy mnie szczęśliwa przynajmniej tak samo, jak ja przy niej.

-DBAJ o swoją kobietę, granicą tego, ile możesz dać, jest moment, w którym wyrzekasz się siebie.

-Ale. Miejsce, w którym jest ta granica, wskazuje na Twoją wsobność bądź też serdeczność.

-Do skorelowania z dwoma powyższymi, związek dużo daje, ale też, wymaga pracy i poświęceń. Z czego jesteś w stanie zrezygnować dla związku?

-Tam, gdzie się uczy lub pracuje, tam się chujem nie wojuje - musiałem!! Smile

-Związek się rozpada, gdy ludzie przestają być dla siebie atrakcyjni. (Zwłaszcza psychicznie / mentalnie)

-Twoje wyobrażenia barwią Twoją rzeczywistość. Uważaj na złe, podstępne, negatywne myśli, nie dawaj im uwagi, nie skupiaj się na nich, bo od uwagi rosną i pożerają całe dobro. Może się skończyć na tym, że wypowiesz coś, co nie miało, nie ma i nie będzie miało miejsca, robiąc twojej wybrance wielką przykrość. Zdania wypowiedziane w emocjach to wciąż słowa które mogą boleć.
Masz zły dzień? Poinformuj, zajmij się sobą, przetraw złe emocje w pojedynkę, nie wciągaj jej w swój mrok, sam z niego wpierw wyjdź.

-Nie dawaj sobie tyle praw do słabości co jej. Bo nie i już.

-Zapomnieć się i zabujać się to rzecz ludzka, zdarza się najlepszym. Grunt, to umieć z tego wyjść i stanąć z powrotem na szurach. A droga ku temu: Ona może odejść od Ciebie nawet dzisiaj, więc dbaj o siebie, zajmuj się sobą i prowadź się mądrze. To jest drogowzkaz ku równowadze.

-Tyle tych kobiet było, że i sam się w tym gubię, i mimo doświadczenia całego, wciąż sie zastanawiam, czy widzę ją taką jaka jest, czy taką jaką chciałbym by była.

-Znalazłem po drodze PIĘĆ ZŁOTYCH. Nikogo nie pytałem, czyje to, ani, czy mogę je podnieść, ani, czy chce być podniesione.
Podniosłem.
Obróciłem je w palcach.
-Ale zajebisty piątak!
Ale czy to zamieniło piątka w dychę? Albo sprawiło, że piątak poczuł się dychą?
A może po to tylko było, żeby sprawić przyjemność i mi, i piątakowi?

-Czytam tak te tematy... To jest dla mnie tak jaskrawie zauważalne, że aż się dziwię, czemu autorzy wątku tego nie widzą.
NIE DA SIĘ UROBIĆ KOBIETY.
Da się po prostu DOBRZE DOBRAĆ.
Dobrze wybrać spośród tłumu. Nie każda jest na dobre ruchanie, jak i nie każda jest na matkę waszych dzieci. Choć jedno drugiego nie wyklucza, tak samo jak jedno drugiego nie potwierdza.
Po za tym, są kobiety, których NIE UROBICIE CHOĆBY CHUJ NA CHUJU STAWAŁ. I chwała im za to, bo mają standardy, których w podskokach nawet nie sięgniecie, jak i są kobiety, które waszych potrzeb nigdy nie spełnią. A to potwierdza tylko to, że nie wszyscy są dla wszystkich. Skup się na tym czego szukasz i zrób wszystko by to wyszło, gdy ją znajdziesz.

-Uważaj o co prosisz, bo jeszcze to dostaniesz.

-Związek nie tworzy Ciebie. TO TY TWORZYSZ ZWIĄZEK.

-Szczęśliwy to ten, co los szczęśliwy sobie przygotował.

-NIE TŁUM EMOCJI, ale naucz się je mądrze upuszczać

-Jakkolwiek, cokolwiek, będać w związku, wciąż jesteś jednostką

-Zajmij się czymś, wysil się, zmęcz się.

-Twoja kobieta nie będzie zawsze mądra, Ty też nie. Bądź uważny.

-Nie musisz z nią być

-Masz OBOWIĄZEK informowania jej, co ci nie pasuje, co ci się nie podoba. Ona nie czyta w Twoich myślach. I można się zdziwić, jak bardzo oczywiste rzeczy dla Ciebie, nie są oczywiste dla niej. Kobieta (dobra kobieta), nie robi Ci na złość naumyślnie, ona może nie wiedzieć, co Ciebie boli. Wiele kwasów i kłótni bierze się z braku komunikacji WERBALNEJ.
TRZEBA ROZMAWIAĆ. Nawet na czasem trudne do wypowiedzenia tematy.

-Trzymaj się swoich zasad. Jeżeli już chcesz je zmienić, przemyśl pieć razy i nie w jeden dzień. Przemyśl konsekwencje.

-Podejście, podejście i jeszcze raz podejście. Nie mamy wpływu, co los nam zgotuje, mamy wpływ na to, jak to przyjmiemy i jak to rozwiążemy.

-Ideały nie istnieją

-Obserwuj. To co mówi, nie koniecznie musi być tym, co myśli i tym, co zrobi.

-Daj również możliwość swojej kobiecie dbania o ten związek. Rób dużo, ale nie wszystko

-NIE WOLNO rozwiązywać jej problemów za nią. To niezdrowe. Ona musi sama sobie z tym poradzić, nie wolno jej odbierać tej możliwości. Służ uwagą i czasem, ale jeśli sama nabrudziła, niech też sama posprząta.

-Ona nie może stać się Twoim pomysłem na życie.

-Ona zasługuje na to, by poznać autentycznego Ciebie.

-Kobieta posunie się tak daleko, jak jej na to pozwolisz.

Może coś w przyszłości dopisze, a może nie.

Co się u mnie sprawdza, u was może mieć odwrotny skutek.

"Miarą prawdy jest jej skuteczność"

PS.

- Nie ważne jak bardzo super kobieta by nie była, w pewnym momencie stanie się zachłanna, egoistyczna. Trzeba jej pogrozić paluszkiem i pokazać granicę.

Odpowiedzi

Fajnie opisane wszystko w

Fajnie opisane wszystko w jednym miejscu, bez zbędnego pierdolenia:)

Portret użytkownika Mendoza

Stara nie pisana prawda,

Stara nie pisana prawda, skupiam się na tym, co by chciał usłyszeć odbiorca, a nie to, co bym chciał opowiadać...

Bardzo fajny blog. "DBAJ o

Bardzo fajny blog.

"DBAJ o swoją kobietę, granicą tego, ile możesz dać, jest moment, w którym wyrzekasz się siebie.

-Ale. Miejsce, w którym jest ta granica, wskazują na Twoją wsobność bądź też serdeczność."

Niby rozumiem, ale proszę o rozwinięcie, zwłaszcza to z tego drugiego myślnika.

Portret użytkownika Mendoza

Dla niektórych przyjemnością

Dla niektórych przyjemnością będzie odebranie kobiety z lotniska, dla drugich problemem będzie zrobienie jej rano kawy.

Portret użytkownika Heathcliff

Fajne, jak malo co ostatnio z

Fajne, jak malo co ostatnio
z tym piątakiem zyli to żeś pojechal jak ojcowie pustyni. najs! Smile

Portret użytkownika Mendoza

Dziwnym trafem, twój

Dziwnym trafem, twój komplement jest dla mnie ujmą.

Co znaczy dla Ciebie "idź i się weź" mym skromnym okiem

Portret użytkownika Kensei

"-Twoje wyobrażenia barwią

"-Twoje wyobrażenia barwią Twoją rzeczywistość. Uważaj na złe, podstępne, negatywne myśli, nie dawaj im uwagi, nie skupiaj się na nich, bo od uwagi rosną i pożerają całe dobro. Może się skończyć na tym, że wypowiesz coś, co nie miało, nie ma i nie będzie miało miejsca, robiąc twojej wybrance wielką przykrość. Zdania wypowiedziane w emocjach to wciąż słowa które mogą boleć.
Masz zły dzień? Poinformuj, zajmij się sobą, przetraw złe emocje w pojedynkę, nie wciągaj jej w swój mrok, sam z niego wpierw wyjdź."

Skąd ja znam te czarne scenariusze w głowie, zbedną hiperczujność i okazyjne nieskatalizowane emocje, ech. To myślę jedna z niewielu przestrzeni na której wciąż się wykładam i pole do poprawy.

Fajne vademecum.

Portret użytkownika GrowTank

"Nie dawaj sobie tyle praw do

"Nie dawaj sobie tyle praw do słabości co jej. Bo nie i już"

Rozumiem, że uzasadnienie tego byłoby dłuższe niż cały wpis stąd tak krótko i niemerytorycznie?

Portret użytkownika Mendoza

Mądremu nie trzeba

Mądremu nie trzeba tłumaczyć.

A jeżeli nie rozumiesz...

http://podrywaj.org/perspektywa_...

Portret użytkownika Dominikkow

Tamten post to było prowo

Tamten post to było prowo jakiejś laski. Jej wiarygodność jest zerowa tak samo jak i jej zdrowie psychiczne, którego nie da się zmierzyć przez neta. Może być takie prawdopodobieństwo, że zaprojektowała swoje problemy na mężczyzn. Mówiąc prościej: przerzuci je na innych z myślą, że się ich pozbędzie (podświadomie).

Ale zgodzę się z tym, żeby nie być zbytnio wylewnym wobec lasek. Zawsze daje to pewną władzę nad nimi. Czy to ona będzie się zastanawiała co z nim nie tak, czy sobie pomyśli że jest macho menem. To co tamta laska wypisała to jest po prostu dehumanizacja, to tak jakby laskom wykładać, że nie mają prawa do seksu.

Portret użytkownika Mendoza

Do

Do Growtanka:

Ponadto...

Zastanowiłbyś się nad tym chwilę, byś może znalazł odpowiedzi, dlaczego tak a nie inaczej.

Ja nie jestem tu po to, byś cokolwiek zrozumiał, bo to NIE MOJA BROCHA. To twój problem man.

Możesz tu przeczytać expa, którego zebrałem przez lata. Wychodzę z założenia, że piszę do ludzi inteligentnych. Jedyne na co Ciebie stać, to jeszcze mi tu jojczyć. Nie szanuję takich ludzi i szkoda mi na nich czasu. Takich, którzy niewiele od siebie dają bądź nic, a jeszcze mają czelność wymagać od innych.

Dominikkow

Czytałem wpis MeanGirl wiele razy. Moje doświadczenie, obserwacje i wnioski pokrywają się z wieloma rzeczami o których ta dziewczyna pisze. A zwłaszcza o słabości mężczyzn i zniewieścieniu. I to mi się zgadza już lat kilka. Jestem praktykiem. Sprawdziłem to już dziesiątki razy.

Nie mówię, że to PRAWDA ABSOLUTNA. Piszę, MOIM ZDANIEM zgadzam się z tym.

Jakby człowiek chciał, to mógłby tak każdą negatywną myśl uznać za projekcje. Czy to byłoby właściwe? Takie same rozkminy miałem jak Ty. Może zamiast wchodzić w cudzy świat umysłu, zbudować swój i dumnie się z nim po świecie obnosić?

Mówisz, dehumanizacja. Odbierania praw do pewnych uczuć. Bo podejrzewam, że o to Ci chodzi. Mężczyzna ma pewną niepisaną rolę w społeczeństwie. Czy się odważy ją objąć, zależy od niego. A czy powinien czy nie powinien, to już kwestia indywidualna. WRACAJĄC - Bycie słabym mentalnie nie jest pożądaną cechą u mężczyzn. Co oczywiście nie wyklucza, że pizda nie znajdzie sobie dziewczyny, bo owszem, znajdzie. Pytanie jest raczej, CZY MĘŻCZYZNA POWINIEN DAWAĆ SOBIE PRAWO DO BEZNADZIEJNOŚCI, PASYWNOŚCI, MARAZMU, WYMAGAĆ OPIEKI OD SWOJEJ PARTNERKI, KTÓRA Z REGUŁY (nie zawsze), GORZEJ SOBIE RADZI Z TRZYMANIEM EMOCJI W RYZACH???? Czy jest zdrowe wymagać od słabszego, by niósł nie tylko swój ciężar, ale i twój?

Po drugie, radzenie sobie w życiu to też wybór. Bycie ofiarą nie służy nikomu, choć wiem, że to BAAAARDZO wygodne, bo sam taki byłem. Ale. TO DO NICZEGO DOBREGO NIE PROWADZI, i dlatego właśnie Meangirl ma moim zdaniem racje.

Portret użytkownika GrowTank

Taki komentarz przez jedno

Taki komentarz przez jedno moje zdanie. Widzę, że trafiłem w czuły punkt.

Portret użytkownika Mendoza

Rozumiem, że prowokacja, to

Rozumiem, że prowokacja, to maks co masz tu do zaoferowania?

Portret użytkownika Dominikkow

Okej, ale droga "prawdziwego"

Okej, ale droga "prawdziwego" mężczyzny, czyli roli narzuconej prze z społeczeństwo to droga do wypalenia. Nie mówię od razu, żeby być ofiarą, biernym człowiekiem. Tylko żyć bardziej świadomie, dać sobie pole żeby czasami odpuścić, popełnić błąd i nie rugać siebie za to. MeanGirl forsuje bardzo toksyczną męskość, która w zestawieniu z tym, co głoszą feministki, afirmując kobiecość "jakąkolwiek" tworzy rozdźwięk.

Projekcja, to mam namyśli że ona ma problem osobisty ze sobą. I chce przerzucić te problemy na facetów. Gdyby mogła dać sobie sama tego, czego żąda od innych, to nie pisałaby takim jezykiem.

Portret użytkownika Mendoza

Ależ oczywiście, że mamy

Ależ oczywiście, że mamy prawo do błędu, do błądzenia, do porażki. Tylko nke budujmy sobie z tego ołtarzyku.

Wiem co to projekcja Dominikkow, nie musisz mi takich rzeczy tłumaczyć. W takim razie, każda negatywna myśl, którą wypowiesz, też może być projekcją.

Portret użytkownika Dominikkow

W pewnym sensie "negatywne

W pewnym sensie "negatywne myśli" to niewypowiedziane potrzeby, które się kanalizują w ten sposób. I tu jest sedno jej problemów. Kiedy nie potrafisz zaspokoić swoich potrzeb, to chcesz żęby to zrobili inni.

P.S. Wyszukałem parę postów MeanGirl. Pierwsze myśli które mi towarzyszyły po przeczytaniu:

-uzurpatorska,
-stawiająca się w dyskusji wyżej od innych, pokazująca swoją wyższość,
-zacietrzewiona,
-dokonuje moralnych osądów (nie wiem jakim prawem),
-mówi facetom jacy mają być a z drugiej, że facet ma mieć swoje zdanie i być stanowczym (niespójność).
-w pewnym momencie czytania jej wypowiedzi, odnoszę wrażenie jakby chciała ukarać facetów, ubierając to w moralizatorskie słówka.
-odnosi się ad personam wobec adwersarzy,
-stosuje ghost lighting,
-stosuje bardzo nieprzyjemny język jakby wojskowym był, albo starą nauczycielką po 40 latach użerania się z bombelkami.

Gdzieś wyczytałem od SweetWitch, że to najprawdopodobniej facet jest...

Portret użytkownika Mendoza

A może całe zastępy

A może całe zastępy psychologów się mylą?
A projekcja to bujda?
A może każdy w głowie ma swój świat, i żyga nim na zewnątrz cokolwiek by nie zrobił?
Albo nawet ma inną percepcje tego samego świata, co mój i twój. A skoro ten świat wygląda dla niej inaczej, to i inaczej na niego reaguje? I nie trzeba wypowiadać zaklęcia "projekcja!"...

A co do tej twojej "analizy" malującej na czarno. To, że jest wredna, niemiła, czy cokolwiek tam sobie dojrzysz, to nie oznacza, że nie może mieć racji. Ludzie mili nie mają monopolu na prawdę.

A co do ostatniego zdania.
Gdzieś wyczytałem, że Dominikkow otwiera tylną bramę za paczkę fajek.

Nie obraź się, użyłem tej samej techniki co Ty, żeby Ci uwidocznić jak to działa.

Portret użytkownika Kensei

Ciekawa dyskusja w sumie, sam

Ciekawa dyskusja w sumie, sam zaplusowałem czołga bo byłem ciekaw merytorycznego dyskursu w tym temacie, wszak to rzuca się w oczy jak jedynym argumentem tu było zwyczajne "bo tak".

I właśnie przykład meangirl jest tu piękną skrajnością i generalizacją idiom prawdziwego mężczyzny.

Bo tak po prawdzie to tu mamy do czynienia z dwoma prawdami, które nie tyle się wykluczają, co po prostu muszą trafić na odpowiedni grunt żeby się sprawdzić. Odpowiedni grunt, czyli oczekiwania ze względu na wzorce dla obu stron.

Tak, społecznie, kulturowo, ba, nawet biologicznie plciowo myślę jest zapisane takie wymaganie by facet był "twardszy".

I Mendoza, masz swoje doświadczenia, które to potwierdzają, ja mam podobne, w połowie, bo w połowie też mam odwrotne poniekąd, np takie jak panny (dla niektórych to mogą być wojujące feministki tzw) z którymi się spotykałem, lub spotykam, które bardzo cenią sobie "niegranie" maczo, wrażliwość (ale nie przewrazliwienie na swoim punkcie!), szczerość w trudnościach, przyznanie się do błędu, nawet te ludzkie chwilę słabości jak łzy, które naturalnie rozładują napięcie. I te panny, silne baby, które odrzuca granie twardziela, który boi się okazać słabość, bo one też to wyczują, tak samo jak brak spójności czy inne niejasności i niezgodności, te panny właśnie dostrzegają wartość w okazywaniu jakże ludzkiej słabości.

Ja bym tu się raczej pokusił o inny patent - uzupełnienie. Warto być silnym, wiadomo, zawsze, ale nie zawsze się jest, po prostu. Natomiast warto być silnym kiedy trzeba, kiedy sytuacja w relacji tego potrzebuje. I nie ma w tym nic złego, jeżeli czasem tę energię i siłę ma kobieta, może zabrzmi trywialnie, ale gdy Ty nie dajesz rady z czymś, to nie musisz koniecznie nakurwiać i być skałą, czasem właśnie potrzeba, podobnie jak wspomniałeś Mendoza wcześniej - rozmawiać. Podzielić się tym brzemieniem, samo podzielenie i pucowanie się, często wystarczy by znaleźć siłę i ogarnąć cokolwiek trzeba. Mądra kobieta niezamknieta w stereotypach czy konserwatyzmach odnośnie męskości - doceni prawdziwość. Oczywiście - kumam, że to trochę jest porada związana z nastawieniem, a nie rzeczywistością, dla niektórych. Porada jaki lepiej mieć mindset. Ale rzeczywiście trzeba tu uważać na jedno - niech to się nie przeradza w presję, że trzeba takim być i chuj, bo laski takich chcą - tu jest granica. Bo nadal, trza być sobą.

Portret użytkownika Mendoza

Macho macho macho! Ja jebie.

Macho macho macho! Smile

Ja jebie. Nie mam pojęcia, czy wy tak na serio, czy to ja się wyrażam nie jasno.

Czy po prostu piszemy o jednym, tylko każdy widzi co innego?
(wkurwiające swoją drogą)

Wrażliwość - super
Ckliwość - be

Szczerość, autentyczność - super
pozerstwo, granie - śmierdzące be

Płacz - nigdy super, no chyba, że cios życiowy. A zwłaszcza w ogóle be i żyg, gdy samemu się jest odpowiedzialnym za gównianą sytuacje.

Błędy, słabości - super
Rozczulanie się nad nimi - Be Be Be

Jestem w chuj wrażliwym człowiekiem, autentycznym i szczerym do bólu. Mam czasem krótki lont, czasem nawet foszka puszczę ALE się siebie nie wstydzę w ogóle, żadnego swojego uczucia się nie wstydzę. Nie ukrywam kim jestem, nie gram, nie aktoruję. Jestem naturalem, gdyby to oczami PU rzec.

Myślę, że niezrozumienie mojej postawy, bierze się z niemożności dopatrzenia się motywów tejże postawy. Ujrzenia sprężyny napędowej.

Nie jestem skałą i to ostatnia rzecz, w jaką bym się ubrał.
Ja sobie zwyczajnie nie daje prawa, by nie ogarniać w życiu. Więc napierdalam się z nim tak jak mogę i staram się nie żalić, choć, mogę o tej walce opowiadać.

Krótko mówiąc, wystrzegam się użalania nad sobą.

Portret użytkownika Kensei

No przy tym rozwinięciu to

No przy tym rozwinięciu to się ze wszystkim zgadzam, absolutnie, poza jednym.

Płacz - nigdy super, no chyba, że cios życiowy. A zwłaszcza w ogóle be i żyg, gdy samemu się jest odpowiedzialnym za gównianą sytuacje.

Super jest właśnie to, że są sytuacje w których płacz bardzo pomaga i nie jest niczym złym. "nigdy super" - brzmi jak zaprogramowana blokada na tego typu wyrażanie emocji, i to się np rodzi w człowieku jak za dzieciaka ktoś gada ze halo co taki duży chłopiec płacze? Taki duży a płacze jak baba? Jak za małolata go cisną od pizdy jak się rozplacze, takie rzeczy wciskają do głowy właśnie ten zjebany stereotyp, że łzy to coś złego, że trzeba ich unikać.

Bottom Line is - kto decyduje o tym co dla Ciebie jest sytuacją wartą łez, która sytuacja ma prawo Ciebie boleć na tyle, żeby sobie "pozwolić" na łzy?

Portret użytkownika Mendoza

"Bottom Line is - kto

"Bottom Line is - kto decyduje o tym co dla Ciebie jest sytuacją wartą łez, która sytuacja ma prawo Ciebie boleć na tyle, żeby sobie "pozwolić" na łzy?"

To jest pytanie retoryczne

Portret użytkownika Kensei

No i piąteczka

No i piąteczka Smile

Portret użytkownika Mendoza

Kensei, tak zupełnie na

Kensei, tak zupełnie na boku.

Co kogo to obchodzi, czy Ty się z czymś zgadzasz czy nie?????

Portret użytkownika Kensei

A skąd ja mam wiedzieć i po

A skąd ja mam wiedzieć i po co się zastanawiać co kogoś obchodzi a co nie i przez pryzmat tego kryterium decydować o swoich wypowiedziach w jakimś temacie? Chcę to się dzielę, nie to nie Smile

Portret użytkownika Mendoza

Wybacz, najebany byłem,

Wybacz, najebany byłem, waliłem co mi przyniosło

Portret użytkownika Kensei

Haha tak coś czułem, że jakiś

Haha tak coś czułem, że jakiś trigger wjechał i lekka frustracja z jakichś tam powodów. Luźno. Tak rozszerzając, to wiesz, nie pisze takich rzeczy żeby się do czegoś przyczepić, czy też z punktu jakiegoś kurwa guru sruru cnie. Zwykły koleś jak Ty, który tam jakieś swoje doświadczenia zebrał. Tu myślę, że jak wrzuca ktoś bloga czy piszę na forum, publicznie w necie, no to raczej jest to jakieś zaproszenie do dyskusji w danym temacie, niezobowiązujące oczywiscie zaproszenie (vide Heath, mnie nie zaprosi już do swoich dyskusji zbyt łatwo xD). No i tu nie chodzi o jakieś tam racje mojsze czy Twojsze, ideą wtedy myślę jest rozwijanie wątków wybranych z zagadnienia, to pozwala na nabranie szerszych perspektyw, zglebienje problemu i w efekcie poszerza horyzont. Przynajmniej z mojej strony.

Portret użytkownika Mugen

Dobry blog. Podpisuje się pod

Dobry blog. Podpisuje się pod większością.
Dodam od siebie:
- Nie bądź hipokrytą.
- Związek to obusieczny topór. Uważaj co robisz bo możesz oberwać tym samym.

Portret użytkownika Dobrodziej z Północy

Taka forma do mnie nie

Taka forma do mnie nie trafia. Trąci mi to mądrościami z kalendarza ogrodnika. Krzepiący cytat na każdy dzień, tylko co z tego? Nikt się przecież nie będzie tego na pamięć uczył (mam nadzieję). Osobiście zanim doszedłem do połowy, to nie pamiętałem początku, a szkoda bo niektóre są naprawdę dobre.

Portret użytkownika Mendoza

Zaraz tam ogrodnika

Zaraz tam ogrodnika (jeż)

Żaden pacierz. Choć widzę, że niektótzy to pod kazanie pańskie ubierajo. (chyba taka kultura...)

Zwyczajnie mówię SWOJĄ prawdę.

I jeden chuj, czy komuś to pasuje czy nie. Przecież zielony dolar nie jestem.

Portret użytkownika Dobrodziej z Północy

Ale wiesz do czego zmierzam

Ale wiesz do czego zmierzam