Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Niestety..., ale Bane miał rację.

20 posts / 0 new
Ostatni
Samarytanin
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Świętokrzyskie

Dołączył: 2020-11-28
Punkty pomocy: 84
Niestety..., ale Bane miał rację.

Cześć,

żeby nie przedłużać przejdę do rzeczy. Ze względu na mnogość wątków postaram się trochę to wszystko uporządkować.

I. Poprzedni związek i etap życia

Poprzednio napisałem tu wpis, w skrócie wyglądało to tak. Miałem dziewczynę, firmę, studiowałem drugi kierunek, wszystko było dobrze. Poza drobnymi sprzeczkami byłem zadowolony. Później przyszła pandemia, doszły problemy osobiste, rodzinne, prawne (ktoś ukradł moją tożsamość, ale brakowało mu paru informacji, żeby np. wziąć na mnie pożyczkę), ktoś z rodziny zmarł, ktoś zachorował, finalnie skończyłem bez dziewczyny, firmy, perspektyw. W sumie został mi wtedy tylko weekendowy kierunek studiów, które zacząłem hobbystycznie.

Była dziewczyna dała mi do zrozumienia, że to koniec, znalazła sobie nowych znajomych i raz chciała zerwać, a raz nie. Finalnie sam to zakończyłem. Uznałem, że będę miał godność i honor mężczyzny i nie będę skamlał o szansę, bo ja swojej winy tam nie widziałem. Później opadły emocję, dostrzegłem swoje błędy, jej błędy, ale konsekwentnie odmawiałem jej, nawet, jak proponowała zwykły koleżeński kontakt.

Finalnie założyłem tu konto, dostałem kilka rad i jakoś sobie żyje do tej pory. Nadal ciągnę studia, próbowałem zacząć nowy projekt, ale po pandemii przyszedł Nowy Ład i chuj wszystko strzelił, nim się rozrosło, później dokończyłem remont, sprzedałem dom za dużo więcej niż był wart, przemnożyłem tą kasę, kupiłem sobie mieszkanie pod stolicą (akurat to jest dość istotne w całej historii, ale o tym później) w okazyjnej cenie i uruchomiłem mały (ale jednak jakiś) dochód z najmu. Obecnie jestem na etapie przepisywanie umów z dostawcami na siebie, ale uważam, że dobrze się w tym odnalazłem. Jak ze wszystkim się uporam będę kombinował z nowym projektem i szukał kolejnej okazji do inwestycji.

II. Nowe dziewczyny

Nie wiem, czy jestem doświadczony w kwestii życia uczuciowego, czy nie, czy może za mało znam swoją psychikę, ale... uznałem, że zasada "czym się trułeś, tym się lecz" sprawdzi się idealnie. Poznałem kilka dziewczyn, z początku czułem przypływ emocji. A nawiązywałem różne relacji, to były różne osoby, z różnych środowisk, z różnymi typami osobowości itd.
Finalnie związałem się z dziewczyną o rok starszą od siebie, która, jak się później okazało miała podejście do życia, jakie miała i jednak się pożegnaliśmy.
Zobaczyłem też, że kręcenie z kilkoma dziewczynami zupełnie nie jest dla mnie.
Związałem się z inną dziewczyną, z którą jesteśmy prawie rok ze sobą. Nie jest to ten etap, gdzie mieszkamy ze sobą, ale długo było dobrze i się dość dobrze dogadywaliśmy, tyle, że trwało to do pewnego momentu.

III. Odnawianie kontaktu przez byłą

Od momentu rozstania z byłą, aż do teraz, próbuje odnawiać kontakt. Kilka razy zadzwoniła do mnie, jak moja dziewczyna była obok i zaczęła się "żalić", że kręci z czterema typami i żaden nie jest taki, jak ja, później pytała się, czy kogoś mam, żaliła się, że jakiś chłop ją zostawił itd.
Moja obecna dziewczyna skomentowała to w ten sposób, że fajnie sprawdza, czy nadal ma możliwość powrotu.
Później zaczęła być bardziej nachalna i zadzwoniła o drugiej w nocy z jakąś pierdołą, a parę dni później rano.
Ogólnie kontakt z tą byłą był tylko po to, aby oddała mi pożyczone pieniądze. Z racji tego, że chciałem zaoszczędzić sobie czasu na ciąganie się po sądach zgodziłem się na raty, do tej pory po wielu próbach normalnego dogadania się przesłała mi pierwszą ratę.

Problem w obecnym związku zaczął narastać, kiedy obecna dziewczyna słyszy imię mojej byłej to ją skręca. Chciała do niej numer, żeby zadzwonić i powiedzieć, że nie życzy sobie telefonów o drugiej w nocy i ma się trzymać ode mnie z daleka, ale powiedziałem, że sam to ogarnę. Napisałem do byłej dość dosadnie, że nie życzę sobie pewnych rzeczy i nie chce odnawiać kontaktu. A wcześniej, że nie podoba mi się forma relacji z nią, że odzywa się do mnie, jak czegoś chce, najczęściej były to prośby o rady w kwestii jej biznesu, albo pytania z zakresu specjalistycznej wiedzy, którą to nabywałem na pierwszych studiach. Niemniej jednak, przy drobnych spięciach z moją dziewczyną, słyszałem "idź sobie do swojej byłej". Później przepraszała, ale dla mnie było to dość dziecinne. Rozmawiałem z nią na ten temat i powiedziała tylko, że działa jej na nerwy, że ją wkurwiają jej podchody, że na co ona liczy dzwoniąc o drugiej w nocy? Albo, że jest żałosna próbując wrócić i mówiąc, że ma czterech typów w alternatywie itd.

IV. Problemy w związku

Od jakiegoś czasu zaczęło się psuć, a raczej od momentu, kiedy była zaczęła odnawiać kontakt. Dziewczyna zaczęła być bardziej drażliwa, jeżeli chodzi o jej temat. A ja? Robiłem wszystko żeby psychicznie się od tego odciąć. Nałożył się dodatkowy stres, zmarła kolejna osoba z rodziny, kupno i sprzedaż nieruchomości, a robiłem to samodzielnie, to było dla mnie dość duże obciążenie psychiczne. I to co pisałem wcześniej, że znalazłem naprawdę okazyjne mieszkanie pod Warszawą, w świetnej lokalizacji, dobrym stanie, ale... 5 minut drogi z buta do bloku byłej. Co jakby nie patrzeć nie pomogło w tworzeniu nowej relacji.
Teraz mieliśmy się spotkać, od słowa do słowa, a była to naprawdę pierdoła pokłóciliśmy się i przełożyłem spotkanie. Mam wrażenie, że kłótnia o pierdołe ma drugie dno i jeżeli nie znajdę przyczyny, to będzie to wracać.

Zaczynam się bać, że i z jednej i drugiej strony może się to wiązać z moją byłą. Tzn. dziewczyna jest zazdrosna, a ja podświadomie chce powrotu. Gdzie mentalnie, logicznie i perspektywicznie byłbym skończonym idiotą, jakbym wrócił, ale (zapewne Wy też tak macie) wyobrażacie sobie rozmowę z byłą, gdzie nie jesteście tymi tą wersją siebie, która została zdradzona/kopnięta w dupę, ale tą wersją siebie, która odnosi sukcesy, która przewyższa o głowę obecnych partnerów tych Waszych byłych. Takimi ludźmi, którzy inaczej pokierowaliby tą relację, gdzie wiem, że to się nie stanie. Gdzie wiem, że trzymam się tego co powiedziałem i nie robię sobie z mordy cholewy, wiem, że mam swoją godność i wiem, ile jestem wart, ale odgrywanie tego w mojej głowie przecież nie jest oznaką słabości? Żeby nie było, robiłem wszystko, żeby się "wyleczyć" po rozstaniu. Wróciłem do rodzinnego miasta, znalazłem sobie dziewczynę, zajęcie, skupiłem się na swoim życiu i to zaprocentowało dobrą inwestycją (oczywiście kierowałem się swoją intuicją finansową, bo jakbym chciał "stalkować" byłą i kupić mieszkanie bliżej, to były na tej samej ulicy, ale kierowałem się tylko i wyłącznie okazją. Dopiero na miejscu okazało się, że to znajome rewiry) i... mam wrażenie, że chuj to wszystko strzelił.

Jak łatwo się domyśleć po tytule, czytałem blogi Bane'a. Niestety za mało rozwinął on etap zmiany. I tak wiem, że nie jest nieomylny, wiem, że jakbym chciał wrócić, to powinienem być w życiu byłej, ale nie mogę tak ryzykować. Problem, jaki tu chce poruszyć, że mój związek, który wydawał mi się dobrym związkiem, został zachwiany i jesteśmy blisko rozstania. Widziałem wczoraj, że jak odwołałem spotkanie, to chciała się pogodzić i się pogodziliśmy. Tak, jak mówiłem, poszło o pierdołę, ale nie wierzę w kłótnie o pierdoły, tak samo, jak czytam artykuł, że ktoś kogoś zabił, bo źle zrobił jajka. Wierzę w problem, który trafi jakąś osobę od środka i daje o sobie znać, przy pierwszej lepszej okazji.

I tak, jak pisałem wcześniej, nie chce wracać do byłej. Nie chcę tez pisać, że jakbym mógł, to bym wrócił, bo to faktycznie wyglądało tak, jakby chciała mieć darmowe doradztwo biznesowe i doradztwo w innym zakresie, ale zauważyłem, że do momentu, kiedy nie gadaliśmy, mój obecny związek był lepszy.

Z góry dziękuję za przeczytanie i odpowiedzi.

Co do wdrażania Waszych rad z poprzedniego forum, a także rad, które wyczytałem w innych tematach, bo niektóre były dość uniwersalne, to wdrożyłem prawie wszystkie. Nie poszedłem tylko do psychologa. Wziąłem się w garść. Wyznaczyłem sobie cel, jakim była stabilizacja finansowa i małymi kroczkami tam szedłem. Teraz mam drugi cel, kolejne mieszkanie, które planuje kupić za gotówkę i też idę po swoje małymi kroczkami. Do tego chodzi kolejny pomysł na biznes, który uwzględnia sytuację geopolityczną na świecie i w kraju i powrót do życia sprzed pandemii.

Pozdrawiam i zapraszam do komentowania, nawet, jak mam dostać zjeby Smile

Tarzan
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Z dala stad

Dołączył: 2022-01-30
Punkty pomocy: 33

Przede wszystkim to nie dziwie sie twojej dziewczynie. Jest az tyle tej kasy do oddania? Osobiscie nie jestem fanem kontaktu z bylymi, zazwyczaj zle to sie konczy i calkowite odciecie byloby lepsze.
Nawet jesli nie mozesz odciac sie od bylej, choc byloby to raczej najlepsze rozwiazanie (wydaje mi sie ze nie jest to tez bez wplywu na ciebie), ale mozesz chociaz zablokowac jej numer na noc (z tego co kojarze sa aplikacje ktore to oferuja choc niektore w wersji pro). To porabana sprawa, ze twoja ex dzwoni do ciebie po nocach.
Poza tym nie mozesz byc na kazde jej zawolanie (a tak to troche wyglada), twoja dziewczyna czuje sie przez to zagrozona. Jak juz to odbierac od niej telefon raz na kilka dni lub raz na tydzien, choc jak dla mnie to i tak nie brzmi dobrze. Woz albo przewoz.

Samarytanin
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Świętokrzyskie

Dołączył: 2020-11-28
Punkty pomocy: 84

Powiedziałem wprost, że sobie tego nie życzę. Kasy ma do oddania ponad 6 tysięcy, po rozstaniu z jej inicjatywy podpisaliśmy umowę. Żyje bez tych pieniędzy już tyle lat, że mógłbym żyć dalej, ale musiałem na nie zarobić, często wybierając między życiem prywatnym itd. nie widzę powodu, żeby jej odpuścić.

A była na chwilę obecną się ze mną nie kontaktuje. Nie wiem, że np. kupiłem blisko niej mieszkanie, bo kontakt mamy urwany, nie utrzymuje również kontaktu z jej znajomymi.

Wiadomo, że nie będę co miesiąc pisał do byłej, żeby mi oddawała po 200-300 zł, później odbierał 5 telefonów, gdzie 4 będą w sprawach, właśnie tak, jak to ująłeś, żebym był na jej każde zawołanie, a wisienką na torcie będzie żalenie się na jej byłego/obecnego. Tylko wybiorę bardziej oficjalną drogę.

Javareal
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2021-09-04
Punkty pomocy: 346

Jak cię na to stać to odpuść te 6 tysięcy złotych i urwij kontakt całkowicie. Płacisz cenę 6k + cenę przywiązania i cierpienia w ramach odsetek i jeszcze masz cały czas podświadomy pretekst, żeby utrzymywać kontakt. 6k to nie dziecko tylko pieniądze.

//Nie spoglądaj już na innych jak na środek narkotycznego zaspokajania.//

Samarytanin
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Świętokrzyskie

Dołączył: 2020-11-28
Punkty pomocy: 84

Niestety tak średnio mnie stać. No ale, jeżeli to jedyna opcja, żeby żyć normalnie, to wiadomo, że odpuszczę.

Przez pandemię i upadek biznesu straciłem dużo więcej (nawet nie chce tu rzucać kwotami, ale 6 tys to jest nic) niż te 6 tys i jakoś żyje. Ciężko, bo ciężko, ale co mam zrobić? Startuje od zera. Biznes jako tako pomógł mi teraz w negocjacjach itd. ale praktycznie startuje od początku.

menelaos
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2015-11-12
Punkty pomocy: 140

Przed chwilą mówiłeś że kupiłeś mieszkanie za gotówkę i chcesz kupić jeszcze drugie.... I jest Ci ciężko?

Malylunch
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 24
Miejscowość: Kraniec globu

Dołączył: 2019-10-12
Punkty pomocy: 732

Czytaj że zrozumieniem. Kupił mieszkanie bo sprzedał to które było w spadku... To takie proste.

Wszystko czego pragniesz jest po drugiej stronie strachu

`Ćwicz wieczorem, potem rano
I idź po swoje, jakby Ci to odebrano

Samarytanin
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Świętokrzyskie

Dołączył: 2020-11-28
Punkty pomocy: 84

Dokładnie tak, z tym, że dom był w fatalnym stanie, tam czas zatrzymał się 50 lat temu, został jedynie ocieplony i miał zrobiony dach. Sprzedałem po fajnej cenie, ale musiałem dołożyć sporo pieniędzy ze swoich oszczędności, żeby kupić to mieszkanie, które teraz mam. Niemniej jednak uważam obie transakcje za okazje.

Co do drugiego mieszkania, to jest to kolejny mój cel. Taki mam sposób, żeby nie zamulać, żeby działać, żeby iść do przodu. Cel, taki sam, jak kończenie studiów, czy powrót na siłownie i ogarnięcie formy Smile

Poza tym, nie wiem, miałem takie podejście, że dlaczego mam odpuszczać kasę dorosłej osobie? Z którą na dodatek związek rozpadł się w dość konfliktowej atmosferze i z którą nie chce utrzymywać koleżeńskich kontaktów? Owszem wiadomo, że 6 tysięcy, to nie majątek, ale to chyba jest normalne, że próbuje odzyskać co moje. Zwłaszcza, że pierwotnie wybrałem formę dogadywania się, a nie straszenia sądami itd.

Mendoza
Portret użytkownika Mendoza
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Nigdzie na stałe

Dołączył: 2012-10-28
Punkty pomocy: 2227

Kłótnia o pierdoły to moim zdaniem upuszczanie emocji z innej mańki.
Trzeba pytać, jak ktoś leci na około i nie umie do brzegu.
Dobrze kombinujesz.

Rozwiązywanie problemów to umiejętność dobrych relacji.

Po piątej byłej nauczysz się im zasadzać takiego kopa na dupę że aż Ci odcisk na stopie zostanie. Out is out.

Zajebiście, że masz umowę pisemną, oddaj do komornika, gdziekolwiek. A byłej krzyż na drogę. W dupie ma Twój obecny związek, i w dupie ma Twój spokój, nie szanuje Cie. Skasuj ją. Umiesz w interesy, umiesz dojrzeć, że to tylko balast.

Emocje emocjami, za dekadę nie będziesz nawet o niej pamiętał, skup się na celu i drodze i wio.

________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.

NocnySen
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Myslowice

Dołączył: 2019-11-27
Punkty pomocy: 56

Złóż wniosek do sądu, sprawa cywilna. Papier masz. Kilka kroków i spokój. Jeśli przez kilka lat tego nie odzyskales to po dobroci nie odzyskasz. Oswiadcz to Twojej partnerce i ciesz się spokojem.

Bonusik.
Przy partnerce napisz jej wezwanie do zapłaty i wyślij żegnając się z przeszłością tym czułym gestem.

Następne próby kontaktu z Tobą niech Cię irytują.

Samarytanin
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Świętokrzyskie

Dołączył: 2020-11-28
Punkty pomocy: 84

Dziękuję za odpowiedzi. A proszę powiedzcie mi, jak mam sobie radzić, jak widzę, że kłótnia o pierdołę eskaluje? Widzę, że to nie poszło o to, a emocje dały upust, czy dobrym pomysłem jest pogadać i zapytać, co się dzieję?

Możliwe, że błędnie założyłem, że jest efekt oddziaływania byłej, ale od tego momentu zaczęło się psuć.

Ananas1
Nieobecny
Płeć: kobieta
Wiek: 34
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2021-01-31
Punkty pomocy: 574

Ex chce Ci obciągnąć zeby dług umorzyć a nie tam jakieś powroty. Poza tym co to za idiotka że nie może oddać takiej sumy przez ponad rok albo chociaż połowę. Co to za babsko w głowie mi się nie mieści. Obecnej się nie dziwię ze tak reaguje. Osoba trzecia w związku tylko go psuje. Ciebie chyba jednak podnieca że jesteś w myślach ex ale spuściła by Cię w kiblu po miesiącu powrotu. Dbaj o to co masz a przeszłość do odcięcia.

żebyś miał to czego chcesz wcale nie musisz być najlepszy – musisz być po prostu nieco lepszy niż ci, którzy Cię otaczają.

Samarytanin
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Świętokrzyskie

Dołączył: 2020-11-28
Punkty pomocy: 84

Ciebie chyba jednak podnieca że jesteś w myślach ex ale spuściła by Cię w kiblu po miesiącu powrotu.

Nie, nie podnieca. Wiem, że gdybym wrócił, to byłbym idiotą. Pokazała mi na każdy możliwy sposób, że to nie jest partnerka do życia dla mnie. Nie interesuje mnie, co robi, z kim robi itd. Ale to, żeby nie robiła tego moim kosztem.

Kiedyś pisała mi, żebym pomógł jej rozwinąć firmę, to wtedy mi odda. Powiedziałem, że te pieniądze miałem, bo zarobiłem, a drugi raz ich zarabiać nie mam zamiaru.

Co do jej "wypłacalności", to jest osoba, która dostała więcej niż ja, ale nie umie swoim majątkiem zarządzać. Na początku wisiała mi 50 tys, później oddała 44 tys, a to jest reszta. Żeby oddać mi 50 tys, musiała wziąć kredyt pod zastaw mieszkania, bo miała inne długi, w efekcie ma dług na 200 tys, o którym wiem, jakieś zaległe czynsze w spółdzielni, pozapożyczała się też po znajomych itd. Ale to mnie średnio interesuje, bo uważam, że skoro ja wyciągam rękę, daje możliwość rozbicia na raty i normalnego dogadania się "po ludzku", to zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, żeby załatwiać to poza sądami.

I jeżeli o ex, to nie mam z nią kontaktu, za każdym razem pisałem, żeby nasz kontakt ograniczał się do kwestii długu i zwrotu kasy. A co do samego związku z nią, potraktowała mnie, jak śmiecia po 4 latach związku, rozumiem, że jej się później odwidziało. Rozumiem, że niektóre rzeczy w nerwach mówią się same, ale tego było za dużo. Dlatego po znalezieniu sobie innej dziewczyny i rozstaniu z inną, znalazłem tą, a nie odwracałem się w tył.

A i jeżeli chodzi o to, czy bolało. Jak skurwysyn.

Targecik
Nieobecny
Płeć: kobieta
Wiek: 27
Miejscowość: '*

Dołączył: 2014-02-20
Punkty pomocy: 553

"Waszych rad z poprzedniego forum, a także rad, które wyczytałem w innych tematach, bo niektóre były dość uniwersalne, to wdrożyłem prawie wszystkie. Nie poszedłem tylko do psychologa. "

To idź Laughing out loud Ciągnie Cię do tej ex ciągle jak nic. Racjonalnie wiesz, że to słabe, ale emocjonalnie Cię tam ciągnie i choćbyś 10 firm założył i zarobił miliony, to to się nie zmieni samo z siebie.

"Problem w obecnym związku zaczął narastać, kiedy obecna dziewczyna słyszy imię mojej byłej to ją skręca. Chciała do niej numer, żeby zadzwonić i powiedzieć, że nie życzy sobie telefonów o drugiej w nocy i ma się trzymać ode mnie z daleka"
Może jeszcze chciała ją pobić? Laughing out loud

"powiedziała tylko, że działa jej na nerwy, że ją wkurwiają jej podchody, że na co ona liczy dzwoniąc o drugiej w nocy? Albo, że jest żałosna próbując wrócić i mówiąc, że ma czterech typów w alternatywie itd."
Odwalasz straszny trójkąt emocjonalny. Przyjąłeś zasadę, że znajdziesz kobietę, żeby zapomnieć o tamtej, ale jak widzisz to nie działa. Doprowadziłeś do sytuacji, w której Twoja była realnie wpływa na Twój związek. Mówisz, że nie masz z nią kontaktu prawie wcale, ale to nie ma znaczenia. Wystarczy, że rozmawiasz o niej z Twoją aktualną kobietą i to tak jakby stała między wami. Temat jest dla Ciebie w głowie dalej nieprzerobiony.

"Zaczynam się bać, że i z jednej i drugiej strony może się to wiązać z moją byłą. Tzn. dziewczyna jest zazdrosna, a ja podświadomie chce powrotu. Gdzie mentalnie, logicznie i perspektywicznie byłbym skończonym idiotą, jakbym wrócił, ale (zapewne Wy też tak macie) wyobrażacie sobie rozmowę z byłą, gdzie nie jesteście tymi tą wersją siebie, która została zdradzona/kopnięta w dupę, ale tą wersją siebie, która odnosi sukcesy, która przewyższa o głowę obecnych partnerów tych Waszych byłych. Takimi ludźmi, którzy inaczej pokierowaliby tą relację, gdzie wiem, że to się nie stanie."
Jakbyś był z niej wyleczony, to byś tak nie miał. Nie prowadziłbyś żadnych rozmów z nią w głowie. Zwisałoby Ci, że dzwoni o 2 w nocy. Nie odebrałbyś i na przyszłość wyciszyłbyś telefon na noc. I tyle. A u Ciebie te kwestie podchodzą pod główne problemy związkowe. Analizujesz to, przeżywasz, zastanawiasz się itp. Żyjesz tym.

Zauważ, że nawet mieszkanie kupiłeś koło byłej. Nie mówię, że specjalnie, ale tak w życiu jest, że ciągnie nas do niedokończonych spraw.

"zauważyłem, że do momentu, kiedy nie gadaliśmy, mój obecny związek był lepszy."
Moim zdaniem to co się dzieje to jest tylko objaw innych słabych kwestii w relacji, w której jesteś. Ta relacja Cię nie satysfakcjonuje, więc tęsknisz za byłą. Emocjonalnie jesteś ciągle w tamtej relacji, a ta aktualna to zastępczy temat.

PS. "Kilka razy zadzwoniła do mnie, jak moja dziewczyna była obok i zaczęła się "żalić", że kręci z czterema typami i żaden nie jest taki, jak ja, później pytała się, czy kogoś mam, żaliła się, że jakiś chłop ją zostawił itd."
Dlaczego przy swojej aktualnej dziewczynie prowadzisz takie rozmowy? Nie umiesz nie odebrać? Albo powiedzieć po prostu: "Nie mam teraz czasu na rozmowę z Tobą". To by wystarczyło, żeby dać Twojej dziewczynie do zrozumienia, kto jest dla Ciebie ważniejszy. A Ty jeszcze te zwierzenia przekazujesz obecnej pannie...

Samarytanin
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Świętokrzyskie

Dołączył: 2020-11-28
Punkty pomocy: 84

Dziękuję za merytoryczny post.

Jeżeli chodzi o odebranie tel w nocy, to akurat złożyło się tak, że ktoś z rodziny był w szpitalu i musiałem czekać pod telefonem. Co do wyłączania tel na noc, raz to robię raz nie, taka sytuacja zdarzyła mi się pierwszy raz. W zależności od zmęczenia, raz bym odebrał, raz nie, a innym razem o tej porze byłbym jeszcze na nogach.
Poza tym, taka pora jest zarezerwowana do nagłych przypadków. Nikt normalny nie dzwoni o 2 w nocy żeby pogadać i zapytać o pierdołę. Normalnie owszem odebrałbym od byłej o takiej porze, bo mogłoby się tak zdarzyć, że np. potrzebuje pomocy i akurat tylko ja odebrałem. Różne są sytuacje, teraz jestem mądrzejszy.

Wcześniejszą rozmowę przeprowadzałem obok obecnej, bo nie było innego wyjścia. Poza tym, nie mam powodów, żeby przed nią ukrywać cokolwiek. Z natury niczego nie ukrywam w związku, bo albo mi relacja odpowiada, albo nie i ją kończę. Nigdy nie zdarzyło mi się, żeby mieć kogoś na boku, czy nawet flirtować.

Zastanawia mnie tylko, co mogę jeszcze zrobić? Z mieszkaniem fakt, wyszło dziwnie. Ogłoszenie znalazłem w Internecie, nie wiedziałem, że to obok byłej. Kierowałem się okazyjną ceną w stosunku do standardu, metrażu i lokalizacji to naprawdę jest strzał w dziesiątku. Mieszkać tam nie zamierzam, bo mieszkanie pod inwestycje nie kupuje się pod siebie. Jeździć tam będę raz na rok, jak nie rzadziej, bo pieniądze od najemców będę miał na konto. Nie wiem, czy za bardzo nie nadinterpretujesz tego, albo w drugą stronę, ja się za bardzo bronię, aby Twoja teoria się sprawdziła.
Na dodatek weź pod uwagę, że jakbym naprawdę, ale to naprawdę zagrać byłej na nosie, to były mieszkania na tej ulicy. Droższe, ale w cenie rynkowej, mogłem je kupić. Mówiąc wprost patrzyłem przez dawną przypadłość handlowca i przedsiębiorcy i szukałem okazji.

Jeżeli jednak byłoby tak, jak mówisz. A ja miałbym podświadomie chęć powrotu, albo wyjaśnianie czegokolwiek i racjonalnie broniłbym się chociażby przed zwykłą koleżeńską relacją i pójściem na kawę, to co innego mogę zrobić poza wzbranianiem się przed tym? Będąc na diecie ciągnie mnie do niezdrowych rzeczy i jakoś się wzbraniam. Będąc na studiach fajnie było sobie melanżować 7 dni w tygodniu, ale wybrałem treningi i jakoś dałem radę. Tym bardziej nie pojmuje, dlaczego teraz jest inaczej. Bo tak, jak napisałaś rozmową z nią toczyła się w mojej głowie. Ale tylko tam. Nie śledzę jej życia, nie wiem, czy ona nadal tam mieszka, czy ma kogoś, czy nie itd. Odzywałem się w sprawie kasy, gdzie ona raz napisała, żeby ustalać to przez naszego (a raczej jej znajomego). Z nim się dogadałem, ale momentami rozmowa była dość napięta, niemniej jednak wypracowaliśmy jakąś ugodę, a ona to zlała. Dopiero pomogło straszenie sądami.

Podsumowując, czy dobrze zrozumiałem. Jedyna opcja to terapia? Pytam, bo średnio w to wierzę, znaczy, nigdy nie byłem u psychologa na terapii, byli moi znajomi, dostali jakieś kartki, mieli robić jakieś ćwiczenia, płacili kupę kasy, a finalnie i tak to średnio co dało. Wiem, że każdy przypadek jest inny i też nie mogę wszystkich wrzucać do jednego wora, ale pytam poważnie, bo już to rozważałem, a nie wyrzucać kasy w błoto.

Targecik
Nieobecny
Płeć: kobieta
Wiek: 27
Miejscowość: '*

Dołączył: 2014-02-20
Punkty pomocy: 553

"Wcześniejszą rozmowę przeprowadzałem obok obecnej, bo nie było innego wyjścia. "

Oczywiście. Byłeś zamknięty w jednej celi z dziewczyną i nie dało nie wyjść? Laughing out loud Nie chcę Ci dowalać, ale punktuje Ci absurdy Twojego myślenia. Jesteś po prostu emocjonalnie uzależniony od byłej i będziesz racjonalizował wszystko, żeby dopasować sobie sensowną teorię do tego co robisz.

"Nikt normalny nie dzwoni o 2 w nocy żeby pogadać i zapytać o pierdołę. "
Masz rację. Dlatego to tylko pokazuje, jak bardzo ta relacja jest nienormalna. Twoja była ma problemy z granicami i będzie je przekraczać tak długo, jak długo będziesz na to pozwalać.

"nie mam powodów, żeby przed nią ukrywać cokolwiek"
wystarczy info, że masz niekiedy kontakt z byłą w celu odzyskania środków, które jest Ci winna. Twojej panny nic innego nie powinno interesować, a Ty powinieneś zadbać o to, żeby jej w to nie mieszać. Problem z tym, że ona czuje, że Ty emocjonalnie jesteś w tamtej relacji. To się czuje.

"Będąc na diecie ciągnie mnie do niezdrowych rzeczy i jakoś się wzbraniam. "
Dobre porównanie. Tylko, że uzależnienie od emocji może być silniejsze niż od niezdrowych rzeczy. Widzisz problem polega na tym, że mózg nie rozróżnia tego co wyobrażone, od tego, co realne. Jeśli myślisz o byłej, to tak jakby koło Ciebie stała. Jeśli prowadzisz z nią w głowie rozmowy, to one generują takie same emocje, jakby to były prawdziwe rozmowy. Niestety tak działa biologia. W tej sytuacji Twój mózg jest przeciwko Tobie.

" Bo tak, jak napisałaś rozmową z nią toczyła się w mojej głowie. Ale tylko tam."
No właśnie to jest gorsze niż jakbyś się z nią spotykał. Bo Ty nie rozwiązujesz problemu. Masz w sobie dużo niewyrażonych emocji do niej, dlatego to ciągle wraca. Międlisz to w głowie, ale one dalej tam są. Na poziomie racjonalnym tego nie rozwiążesz.

"Jedyna opcja to terapia?"
Nie, ale musisz znaleźć jakiś sposób na przerobienie tego w głowie. Terapia jest bardzo pomocna, bo zamiast gadać z nią w głowie, mógłbyś to komuś powiedzieć. Ktoś spojrzałby na to z innej perspektywy. Dowiedziałabyś się czemu się wjebałeś w coś takiego i co z tym zrobić. Tylko musiałbyś znaleźć odpowiedniego psychologa, a to niekoniecznie będzie ten pierwszy, do którego pójdziesz.

Jest druga opcja. Musisz zakazać sobie tych rozmów w głowie. Po prostu zawsze jest Ci przychodzi to na myśl, to przekierowujesz uwagę na coś innego. Nie myślisz o tym, ani dobrze, ani źle. Myśl o niej = o patrz jaki ładny samochód za oknem. To jest trochę jak ćwiczenie mięśni na siłowni. Na początku będzie Ci ciężko, ale z biegiem czasu mózg się przyzwyczaja do tego, że myślenie o niej nie wzbudza w Tobie aż takich emocji.

To Cię trochę wzmocni i będziesz mieć większą kontrolę nad emocjami z nią związanymi, ale nie rozwiąże to problemu na zawsze. Przyjmij, że na poziomie biologii jesteś narkomanem, bo takie relacje aktywizują te same obszary w mózgu co narkotyki. Gadając z nią w głowie bierzesz sobie dawkę narkotyku.

Ja bym na Twoim miejscu najpierw napisała bardzo długi list, w którym bym napisała wszystkie żale do byłej (oczywiście na Twoje potrzeby, a nie żeby go wysłać) Potem bym się zastanowiła, ile z tych żali chciałbyś przekazać swoim rodzicom. To są zaskakująco zbieżne żale Wink Możesz to pisać i tydzień, i miesiąc. Jak już poczujesz, że wszystko wylałeś z siebie, to zaczynasz na każdą myśl o niej przekierowywać uwagę na coś innego.

No i przede wszystkim na ten czas blokujesz byłą. Na pół roku na początek.

Szukaj sobie też czegoś innego, co Ci da dużo emocji, żeby zastąpić te emocje, która ona Ci daje. Nowi znajomi, podróże, jakieś emocjonujące hobby.

Samarytanin
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Świętokrzyskie

Dołączył: 2020-11-28
Punkty pomocy: 84

Dziękuję za długo i merytoryczną odpowiedź.

Co do odebrania telefonu przy obecnej, to nie przyszło mi do głowy, aby wyjść, bo zakładałem, że nie będzie to długa rozmowa i nie była. No ale fakt, mogłem to przeprowadzić bez udziału mojej obecnej dziewczyny.

A jeżeli chodzi o resztę, to skorzystam z Twojej rady Smile

Pozdrawiam

Targecik
Nieobecny
Płeć: kobieta
Wiek: 27
Miejscowość: '*

Dołączył: 2014-02-20
Punkty pomocy: 553

Super, powodzenia Smile

CiasteczkowyPotwór
Portret użytkownika CiasteczkowyPotwór
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2017-09-09
Punkty pomocy: 234

Brawo stary, że się odbiłeś tak trzymać.
Według mnie błędem jest właśnie rozbieranie tego na czynniki pierwsze. Wspłuczce do kibla wymieniasz zawór albo usszczelkę i tyle. Kupiłeś, wynajmij, zapomnij o sprawę. Gdy ex zadzwoni "nie mam czasu rozmawiać, pamiętaj o rcie, miłego dia" koniec rozmowy. Tyle. Rozbierasz to na czynniki pierwsze za bardzo przez to więcej o tym myślisz i więcej ryjesz sobie badnie, wbiegasz w zamknięty krąg. Po prostu odpuść zamist iść do psychologa idź na piwo z kumplami albo pojedź gdzieś z dziewczyną na weekend, żyj dalej układaj se życie i nie myśl o eks bo to zbędne, zbędne działania zabierają czas a czas to pieniądz. zoptymalizuj się Smile

Samarytanin
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Świętokrzyskie

Dołączył: 2020-11-28
Punkty pomocy: 84

Właśnie tak zrobię.

Z dziewczyną miałem spędzić weekend, ale nie wyszło. Jakoś się dogadaliśmy.
Ogólnie jestem dość spokojny, moja dziewczyna również (w sumie zawsze dobierałem sobie spokojny typ osób do związków). Myślę, że na spokojnie możemy o tym pogadać.

Też myślę, że z psychologiem poczekam Smile

Dzięki za miłe słowa.
Trzymaj się.