Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Ona, czyli walka z samym sobą cz.2 - w.b. Grey

Portret użytkownika Grey.

Część pierwsza: http://www.podrywaj.org/blog/ona...

Na myśl o wspólnym zamieszkaniu czułem jakbym wygrał życie, euforia porównywalna z wygraną milionów na loterii lub informacją że Justin Bieber zostaje deportowany do Kanady. Zastanawiała mnie tylko jedna rzecz...dlaczego nie widzę w Niej radości? Przestała się cieszyć spotkaniami ze mną, przestała się cieszyć wszystkim, szczęście z Niej uciekło.

Logika < Emocje - na tym etapie rozmowy i tłumaczenie nic już nie pomogły. Czułem że spadam, zapierdalam w dół. Miałem rację.

Rozstaliśmy się tydzień przed Naszą rocznicą, miesiąc przed przeprowadzką. Usłyszałem że nie jest ze mną szczęśliwa, że od pewnego czasu walczy ze sobą i nie jest mnie pewna. Powiedziała że chce być sama, chce korzystać z życia, zrobić coś dla siebie, i kiedy mnie widzi to nie czuje już nic. Puściłem Ją, podziękowałem za wspólnie spędzone chwile i urwałem kontakt.

Nie będę opisywać tego co się działo ze mną po rozstaniu, nie chcę do tego wracać. Pierwsze tygodnie były trudne: ćpanie, zawał serca, w chuj alkoholu i chroniczna bezsenność. Raz poszedłem w taki melanż że 4 dni nie zamknąłem oczu.

Po 2 miesiącach spotkałem się z Nią. To było tak jakbyśmy widzieli się pierwszy raz. Widziałem jak się do mnie uśmiecha, jak patrzy na mnie. Znów zobaczyłem te iskierki w oczach, biło od Niej szczęście. Zaproponowała mi wspólny krótki wyjazd po Jej tatę za tydzień, powiedziała że chce żebym to ja jechał. W drodze do auta widząc kawiarnie powiedziała że możemy tu kiedyś przyjść, bo podobno fajna. Co ja wtedy czułem w środku, to jest nie do opisania. Czułem się jakbyśmy dopiero co się poznali, wszystko nagle wróciło i jeszcze mocniej mnie pierdolnęło. Nic po sobie nie pokazałem.

Wyjazd po Jej tatę miał być wczoraj, jednak nie pojechałem. Zmieniła plany, pojechała z mamą...podobno. Napisała mi że nie chce mieć ze mną bliższego kontaktu, przypomniała jeszcze raz że mnie nie kocha, że walczyła ze sobą i dopiero teraz jest super szczęśliwa, kiedy jest sama. Kontakt znów się urwał, a ja nie latałem i nie będę za Nią latać, mam swój honor.

Czy mam do Niej żal? Mam tylko o to, że nie walczyła. Poddała się, wymazała to co było między Nami i odeszła. Tchórz.

Mimo tego jak myślę o Niej to przed oczami mam tylko najpiękniejsze chwile spędzone razem z Nią:
-wspólne spacery i spotkania między pracą
-pierwszy pocałunek
-nasze głupkowate teksty
-driftowanie (mówiła na to "ślizgi")
-moment kiedy powiedziałem że Ją kocham
-wyjazdy do mojego rodzinnego miasta
-kiedy się o Nią biłem
-pierwszy taniec
-pierwsza wspólnie spędzona noc
-wyjazdy do Jej dziadków
-gra na xboxie z Jej tatą
-Jej uśmiech, kiedy leżeliśmy w ciszy na łóżku i wpatrywaliśmy się w siebie

To co najbardziej pamiętam to chwile, kiedy mówiła mi że mnie kocha. Patrzyła na mnie tymi swoimi wielkimi oczami i wtedy czułem, że to jest właśnie ta kobieta przy której się zestarzeję.

Myliłem się(?)

Jestem i będę zdobywcą.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Grey.

"Zresztą chyba sam wiesz,

"Zresztą chyba sam wiesz, gdzie zjebałeś. Zostałeś sklasyfikowany przez kobietę jako element, który w jej życiu zabiera szczęście, zamiast dodawać szczęścia, bilans był prosty."

Doskonale wiem, zgrabnie to ująłeś. ALE

przed rozstaniem niejednokrotnie mówiła mi że jest ze mna szczęśliwa, tydzień przed rozstaniem pisala że myśl o wspólnym mieszkaniu daje Ją napędza. Napisalem że nie widzialem w Niej szczescia, ale Ona zawsze miała humorki więc wierzyłem w to co mówi, a mówiła pięknie.

Poza tym to nie tak że ciągle pokazywałem złe emocje, było tak podczas kłótni, na codzień jestem bardzo silny i optymistyczny

Portret użytkownika Grey.

Wiele razy o tym myślałem,

Wiele razy o tym myślałem, ale chyba za bardzo wczułem się w rolę "rycerza", który Ją w życiu nakieruje i pomoże. Takiej krzywizny chyba nie dało się wyprostować.

Portret użytkownika 008

Kurde, nie kumam. Piszesz: Ja

Kurde, nie kumam. Piszesz:

Ja już dawno zauważyłem, że trudne chwile też trzeba umieć przeżywać tak, żeby nie wciągać w mrok kobiety. Ona może widzieć, że jesteś w mroku, że masz ciężko, że walczysz. Ale kiedy słabość przerabiasz na negatywne emocje, których ujście znajdujesz w Waszej relacji, zaczyna być źle.

Strasznie sztuczne mi się to wydaje, a może źle Cię rozumiem. Przecież nie dalej jak tydzień temu sam pisałeś:

Nie ma najmniejszego sensu gra aktorska przed kimś, przy kim mam usypiać i się budzić. Wartościowe kobiety nie odchodzą z powodu męskich potknięć na drodze. Odchodzą wtedy, kiedy mężczyzna się wypierdoli i ze strachu usiłuje im wmówić, że to tylko ziemia się przestała kręcić pod stopami.

Może o pierwszej w nocy nie jestem zbyt lotny, ale przecież pierwszy cytat to w zasadzie słownikowa definicja nielojalności. Wątpię, żebyś oskarżał o to wszystkie panny; wytłumacz proszę, co miałeś na myśli.

Portret użytkownika Pierrot

Zawał serca ?

Zawał serca ?

Portret użytkownika Grey.

Jestem zdrowym facetem, ale

Jestem zdrowym facetem, ale po jednej rozmowie z Nią wylądowałem w szpitalu. Diagnoza: zawał serca lub stan przed zawałowy. Do dzisiaj nie wiem, wkurwiony tym wszystkim wypisałem się na rządanie

Portret użytkownika Pierrot

No to nieźle było ... niezła

No to nieźle było ... niezła jazda.

Portret użytkownika zivetar

Czy mam do Niej żal? Mam

Czy mam do Niej żal? Mam tylko o to, że nie walczyła. Poddała się, wymazała to co było między Nami i odeszła. Tchórz.

Mało która walczy. Paradoksalnie - walczą te, które za nami latają. A przecież tych nie chcemy. Jebane sprzeczności Smile

Dobra historia. Powodzenia. I nie pozwalaj sobie na trzecią próbę kontaktu.

Portret użytkownika Grey.

"Mało która walczy.

"Mało która walczy. Paradoksalnie - walczą te, które za nami latają. A przecież tych nie chcemy. Jebane sprzeczności"

widzę że masz tak samo jak ja Wink No i dzięki za pomysł na kolejnego bloga!

Portret użytkownika 008

ale wiesz, że to działa w

ale wiesz, że to działa w obie strony, co nie? Każdy chyba kiedyś walczył i się skończyło

Portret użytkownika Hooner

Podobna historia do mojej,

Podobna historia do mojej, tyle że u mnie staż dłuższy i więcej powodów do zerwania było. I prawda absolutna - kobiety spierdalają w podskokach, gdy nie czerpią z relacji pozytywnych emocji. Nawet, gdy czuły je wcześniej w nadmiarze. Łatwo adoptują obraz pt. "On stał się słaby, markotny, robi mi awantury o nic i zaniedbał się bydle jedne, a ja nie mogę się bawić w miłość, bo swoją drogą to uczucie zauroczenia już też mi minęło..." I tak kończy się wielka miłość. Ale wiesz co stary?? Przegrałeś ten związek już w momencie, gdy ją poznałeś, tam na tym mokrym krześle. Nie ma na tym świecie rzeczy, które można nazwać SZALONYMI i mieć pewność, że wszystko się w tych sprawach uda. A to było szalone uczucie z Twojej strony, od początku.

Portret użytkownika Creedence

Dla mnie ta historia jest

Dla mnie ta historia jest pozytywna na końcu czytałem z uśmiechem na twarzy nawet nie wiem dlaczego, bo niby to jest smutne i mogło skończyć się tragicznie.

Piękne wspomnienia, przeżyty czas. Trzymaj się i powodzenia.

Portret użytkownika Grey.

Dla mnie kiedyś też będzie

Dla mnie kiedyś też będzie pozytywna Smile

Oby jak najszybciej