Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Ważna lekcja.Ku przestrodze.<Captain>

Portret użytkownika Captain

Dzień dobry,

zgodnie z obietnicą piszę tego bloga.
Poukładałem sobie wszystko, podleczyłem a teraz piszę te podsumowanie jako przestrogę dla innych, tych którzy jeszcze nie zostali znokautowani, piszę też po to, żebym za jakiś czas go przeczytał i nie zapomniał tej jakże wspaniałej lekcji.

Na wstępie chciałbym podziękować wszystkim użytkownikom którzy przedstawili swoje opinie a w szczególnosci :septo, Eis, Ulrich II, nomen, Herteziusz, Biodegradowalny, Andy, kokoskop, Katmandu, Cumis, gen

Sytuacji nie będę opisywał bo jest przedstawiona w tych oto dwóch tematach:
http://www.podrywaj.org/forum/15...
http://www.podrywaj.org/forum/pa...

Wierzycie w instynkt? 6 zmysł? W przeczucie? Nie chodzi mi o wróżkowanie ani taroty. Po prostu o taki wewnętrzny głos,
podświadomość? Może to głos doświadczenia?Może to ten głos, który każe robić nam to na co mamy ochotę a my nie mając jaj go tłumimy? Każdy nazwie to inaczej ale mam nadzieję że wiecie o co chodzi.

Teraz szybki przelot przez tą moją znajomość( związkiem tego nie nazwę bo sposób zakończenia tego dobitnie pokazał że każda ze stron, na związek była nie dojrzała).
Początek, ach, jakiż piękny i książkowy. Akcja z klubu, wszystko z głową, można powiedzieć szczytowa forma. Taniec, potem pitu pitu, jako że późno było, zadbanie o bezpieczny powrót. Niemalże zapomniałem wziąć numer. Wszystko jak po maśle.(Dokładnie akcji nie opisuje bo nie taki jest cel bloga). Początek jak każdy inny. Zajebisty seks, pierwszy taka dłuższa znajomość z 8HB. Jednak gdzieś coś podpowiadało, że na dłuższą relację nic z tego nie będzie. W głowie jakieś pozostałości po poprzednim 3 letnim związku skończonym przez mnie. Ale to ja byłem Panem, ja zostawiłem a potem się nie nudziłem.
Relacja zdrowa, bez zazdrości. Cud miód i orzeszki. Pod koniec zimy, czyli mniej więcej po roku znajomości, pierwsze oznaki tego że szambo zaczyna się zapełniać. Generalnie w momencie gdy całkowicie opuściłem gardę, faja zmiękła, powoli zacząłem oddawać kierownicę. Dziewczę z gatunku narwanych. Typ co albo wielbi albo nienawidzi. Jednak często nieporadna. Kochana, ale jednak mój charakter okazał się za słaby żeby na dłużej trzymać tego dobermana w ryzach. Jeszcze wtedy nie przeczuwałem nadchodzącej chujni. Odrzuciłem sekcję sportową, bo jak kochanie rano w sobotę świergoliło żeby jeszcze poprzytulać się, pobawić, a tu z rana trzeba iść na kolejny w tygodniu trening.

-No kochanie sobota jest, prooooszę.

Ile razy wstawałem i szedłem tak za którymś faja zmiękła. Już jedną ręką kierownicę złapała. Powoli zaczęło się szarpanie, zazdrość o lajka na fb? ( ja pierdole że wtedy tego nie ukróciłem O.o)
Zamiast mocnym szarpnięciem sprowadzić wszystko do normy, to co zrobił Captain? Ano zamieszkał z ukochaną. Ach...
Kłótnie, sprzeczki, wspaniałe cytaty z mojej strony: jak Ci nie pasuje, droga wolna, ja Ciebie na siłę nie będę trzymał. Tysiąc przeróżnych sytuacji, a tu już paluszki drugiej ręki zaczepiają powoli o kierownicę.
Wtedy też intuicja zaczęła mi podpowiadać, żeby rzucić to w pizdu, ale jednak cojones były ZA MAŁE na to. Intuicja podpowiadała, ale jednak nie byłem świadomy i nie widziałem tych pierwszych objawów. Skupiony na uczelni, bo przecież wiedza się przyda, hajs się sam nie zrobi.

Kochanie poczuło potrzebę wychodzenia na piwo z przyjaciółkami. A taka domatorka, ileż to razy wolała zostać w domu niż iść. Chociaż jak chciała to miałem inne moim zdaniem ważniejsze priorytety.
Któregoś razu jak wróciła, piękny festiwal frajerstwa z mojej strony. Kochanie a dużo tam innych chłopaków?

-Nieeee, prawie wcale.

Jako że nie bywałem w tamtych rejonach, wierzyłem jak najbardziej. Teraz akurat pracuje w sąsiedztwie tamtych miejsc i wiem że rzeczywistość wygląda caaałkiem inaczej. Tym bardziej że do mniej więcej 10 miesiąca miała takie branie, ach ileż razy to ją nie podrywali a ona się nie dała. Ach jak zdziwiona była że nie jestem zazdrosny. Jednak to był czas gdy kierownicę trzymałem twardo. Przez ostatnie pół roku podobno nie podrywał nikt. (hahah)

Zarys macie, bardziej się nie zagłębiam bo nie o żale tu chodzi a wnioski.
Dalszą część macie w linkach na górze. Gdzieś przebijały się głosy rozsądku, jednak rozpocząłem festiwal frajerstwa. Pytanie kurwa po co. Bo nigdy mnie nie zostawił ktoś kogo darzyłem jakiś 'uczuciem'? Bo bałem się straty, a może dlatego że byłem 'uzależniony od bycia w związku? Bo w sumie 3 lata, a potem piękny przeskok i 1,5 roku?

Jakie wnioski z tego wyciągnąłem? ( tak, jest to na stronie, jednak zaznanie tego w praktyce jest może nie tyle co najlepszą lekcją a najbardziej efektywną)

1. Nigdy, ale to nigdy nie podporządkowujcie życia dziewczynom. Chodzi mi o pasje itp. Wiadomo, we wszystkim trzeba mieć umiar i są różne sytuacje.

2. Bądźcie obserwatorami. Czy w tematyce PUA czy LTR czy w życiu, biznesie. Wszędzie, wszędzie trzeba być zajebistym obserwatorem. Nie bez powodu jest przysłowie: Mowa jest srebrem a milczenie złotem. Tu przyszło mi do głowy fajne ćwiczenie. Siądźcie sobie gdzieś gdzie jest większe skupisko ludzi, spróbujcie po zachowaniu, mowie ciała, ocenić emocje jakie kierują w danej chwili tą osobą, czy jest szczera, zamknięta, otwarta. Nie zawsze się dobrze oceni, ale tu chodzi o kształcenie umiejętności obserwacji. I nie tłumcie intuicji.

3. Chcecie być puASami, mieć zajebisty związek, dobrze żyć? Zajrzyjcie w głąb siebie. Ogarnijcie wszystkie niedomknięte tematy. Żyjcie w zgodzie ze sobą. Ja na przykład po tej całej chujni opisanej w dwóch tematach nawiązałem kontakt z ojcem po 12 latach bo trochę urosły mi jajeczka oraz doszedłem do wniosku że to się odbija na moich relacjach z kobietami.

4. Karma w jakiejś formie istnieje. Więc nie czyń bliźniemu tego co Tobie nie miłe Wink
----

Jak wyglądało moje życie po tym jakże tragicznym wydarzeniu. Wstałem, otrzepałem kolana i idę dalej. Inne też mają. Ogarnąłem sobie robotę na wakacje, poznaje kobiety, różne ciekawe akcje, Spełniłem swoje marzenie o trzydziestce Wink Myślę że to jest temat na następnego bloga. Kontaktu z eks nie szukałem. Po 3 tygodniach ciszy sama zaczęła szukać kontaktu. Z błahego powodu ale jednak powód do kontaktu znalazła. Po wyjaśnieniu spokojnie z mojej strony że to ona podjęła decyzję o rozstaniu, nie chcąc tego naprawiać. Nie to nie, ja się narzucać nie będę, kontaktu z Nią nie potrzebuję. Dwa dni później żeby sobie głowy nie zawracać powiadomieniami od niej usunąłem ją ze znajomych. Dwa dni później telefon, że dlaczego, że zachowuje się jak dziecko.
Koleżanko, zamknęłaś rozdział, ja nie umiem się z Tobą kolegować. Poza tym z tego co pamiętam nie chciałaś kontaktu, więc po co mi taka znajoma. ( Takie wyjebongo miała ale na tablicę mi wchodziła bo skąd by wiedziała że już w znajomych nie jesteśmy) Za jakiś czas telefon od niej, w sumie nie wiem po co. Teraz śpiewka że nie wie co robić, że przeprasza za tamte 10 minut co przyjechałem ALE NIE BYŁA GOTOWA EMOCJONALNIE. Mam dziwne wrażenie że to nie koniec historii i gdzieś jeszcze będzie próba podlania kwiatka. Tym bardziej rozumiem jej zdziwienie bo wcześniejszy jej były plątał się jej po życiorysie przez 2 lata a ona umiejętnie go podsycała. Ja nie będę.

Jedno wiem, wracać nie chcę. Koniec.

P.S
Uprzedzając negatywne komentarze. Wiem, nie napisałem tu nic odkrywczego. Jedynie własne doświadczenia. Nie żalę się, mam nadzieję że będzie to lekcja dla innych.

Odpowiedzi

Portret użytkownika franzllang

No i pięknie. Miałem prawie

No i pięknie. Miałem prawie tak samo, dzisiaj się z tego śmieję Laughing out loud

Portret użytkownika Mendoza

Moim zdaniem nie ma co się

Moim zdaniem nie ma co się śmiać z takich PRZYGÓD.

Portret użytkownika franzllang

Nie chodzi o naśmiewanie się

Nie chodzi o naśmiewanie się z kogoś. Dzisiaj po prostu śmieję się z tego, że kiedyś mogłem być tak ślepy.

Portret użytkownika Mendoza

Yeah - przebudzenie,

Yeah - przebudzenie, wyciągnięcie wniosków z niepowodzenia, odnalezienie siebie - to podstawowy krok do życiowego szczęścia.

Obserwować - by zrozumieć. Zdecydowanie łatwiej i prościej się poruszać na tym świecie ludzi, kiedy łatwo czytamy intencje innych.

Kurwa no - lekcja odrobiona na 6.

Nie tak jak niektórzy na forum bojący spojrzeć w siebie, przyznać się przed samym-sobą że ma się w głowie zajebisty burdel... i że jedyną osobą która może go posprzątać to właściciel owej główki.

Portret użytkownika Biodegradowalny

No i zajebiscie, witaj z

No i zajebiscie, witaj z powrotem ;p btw te ćwiczenie z obserwacja brzmi naprawdę fajnie.

Portret użytkownika Hooner

Ja również przeżywam teraz

Ja również przeżywam teraz osobiste "oczyszczenie" po dostaniu kopa w dupala po 2latach zwiazku z "tą jedyną"... Spotykam się z różnymi laskami, ale właśnie wczoraj coś we mnie pękło. Dostałem kosza od dziewczyny z którą się krótko spotykałem po rozstaniu, myśląc że coś z tego będzie. Panowie czasami trzeba sobie dać czas, aby zacząć tworzyć jakiekolwiek relacje. Myślę, że każda ogarnięta kobieta wyczuje, że nie jesteśmy gotowi na związek, świeżo po zerwaniu. Teraz skupiam się na sobie, w ogóle nie szukam laski, bo ostatnie przygody pokazały, że nie jestem na to gotowy i robię krok w tył. Autor bloga może ma tyle szczęścia, że może działać już teraz. Tego sobie życzę również.

Pozdrawiam

Portret użytkownika Mendoza

To fakt - również to

To fakt - również to odczuwałem. Coś jak chwiejne fundamenty i wciąż łatwe lgnienie ku zbyt niebiezpiecznym uzależnieniu wobec partnerki / opieraniu na niej szczęścia.

Pozdro - owocnych poszukiwań, napraw orz wniosków. Hooner.

Portret użytkownika Senssi

Miałem podobną sytuację, nie

Miałem podobną sytuację, nie łam się każdy kiedyś znajdzie swoją kobietę mi też nie było to dane teraz Smile