Krótko mówiąc - czytałęm stronkę od jakiegoś czasu. Sporo rzeczy z lekcji czy też shit testów naturalnie znałem wcześniej, ale człowiek uczy się całe życie. Stronka jest świetna:)
Teraz postanowiłem, że opiszę moją bieżącą sytuację. Z chęcią poczytam co doświadczeni mają do powiedzenia.
Jakieś 4 miesiące temu poznałem laskę. Tutaj od razu powiem, że według mnie HB8 może HB9. Wiem, że wiele facetów do niej uderza, także jest obyta w temacie i zna sporo sztuczek.
Na początku wszystko było ok. Ona chciała się spotykać ze mną, nawet miała o to do mnie wyrzuty
Początkowo shit testy odbijałem bez problemu i wiedziałem, że wszystko idzie w dobrą stronę. Niestety na początku dałem trochę ciała z dotykiem. Były pocałunki, ale wiedziałem że nie do końca takie jakie powinny być.
Po 2 miechach posypało się. Dałem się sfrajerzyć. Stałem się needy, tzn. parę razy chciałem się spotkać, a ona niby się godziła na spotkanie a potem na dzień przed spotkaniem mówiła, że jej nie pasuje. Tutaj muszę powiedzieć, że w 2 czy 3 przypadkach to było uzasadnione. Natomiast mam wrażenie że parę razy specjalnie przesunęła spotkania. Dałem się wciągnąć w jej push&pull
i zauważła że mnie bardziej zależy. Oczywiście zaczęła się oddalać, co mnie wkurzało. Dlatego też postanowiłem że zastosuję chłodnik. Chciałem zobaczyć jak na to zareaguje. Po dwóch dniach do mnie się odezwała: co u mnie i dlaczego się nie odzywam. Nie odpisałem. Napisała jeszcze czy się na nią gniewam itp. Również nie odpisałem. Na następny dzień napisałem coś żeby wiedziała że żyję. Już wtedy wiedziałem że chłodnik to za mało, bo tak jak pisałem wcześniej ona zna te klocki. Dlatego zdystansowałem się do niej. Ona niby zachowywała się tak jak wcześniej, ale wiedziała że coś jest nie tak.
Jakiś czas temu zaproponowała, żeby się spotkać. Ja powiedziałem, że w ten dzień co zaproponowała to mi nie pasuje, ale na drugi dzień mogę się spotkać. Ona powiedziała że da mi znać. Jest dzień w który mamy się spotkać a ona nie daje znać. Tutaj jeszcze muszę powiedzieć, że ona ma tak że odpisuje po kilku godzinach. Od razu muszę powiedzieć, że rozmów prawie w ogóle nie odbiera. Twarda sztuka. Wkurzyłem się na maksa. Napisałem jej krótkiego sms, że mam dosyć olewania i że życzę powodzenia. Za minutę dostaję smsa: o co chodzi?
Ja -chłodnik. Nic nie piszę. Za 30 minut sms z zapytanie czy coś ona zrobiła? Ja - chłodnik. Za kilkanaście minut znowu sms, czy mnie czymś obraziła? Ja - chłodnik. Po godzinie zaczęła dzwonić. Zadzwoniła 3 razy na ile pozwalał operator. Ja - chłodnik. W związku że było późno poszedłem spać. Na drugi dzień tak lekko po 8 dzwoni. Ja - chłodnik. Po kilkunastu minutach mam telefon - numer zatrzeżony. A że w pracy czekałem na taki telefon to odebrałem. Okazało się że to ona. W opanowany sposób powiedziałem że nie podoba mi się jej zachowanie. Nie mówiłem konkretnie o co chodzi, ale dawałem jej do zrozumienia że nie potrzebuję jej. Niech sama się zastanowi czy wszystko z jej strony było ok. Po kilkunastu minutach powiedziałem, że muszę kończyć bo mam pracę. Później napisała, że chciałaby się spotkać i porozmawiać o tym. Ja powiedziałem, że weekend mam zajęty, bo jestem w piątek umówiony. W sobotę spotykam się ze znajomymi, a w niedzielę żużel itp. Napisałem że może we wtorek będę miał czas. Przyszedł wtorek. Ona nic nie pisze. Znowu się wk.rwiłem. Napisałem, że na początku pisze, że zależy jej na spotkaniu, a potem nic. Napisałem, że jest o krok od tego abym w ogóle nie pisał. Szybko napisała, że tak nie jest, że jej zależy itd. Minęło parę dni ona znowu napisała czy możemy się spotkać we wtorek przed weekendem majowy. Napisałem że wtorek mi nie pasuje i że dam jej znać kiedy mi pasuje. Na drugi dzień napisałem, że chcę szybko to załatwić i nie będzie środa. Ona napisała, że w środę wyjeżdza i nie da rady. Może po weekendzie się spotkamy - zapytała. Ja na to że po weekendzie nie mam czasu bo przez pierwsze dwa tygodnie jestem zajęty. Tydzień po weekendzie majowym napisała co u mnie i czy się zobaczymy ? Ja na to, że weekend mam zaplanowany i do przyszłej środy nie mam czasu. Napisałem że w środę znajdę trochę czasu. Napisałem godzinę i miejsce. Powiedziała, że ok. Do środy nie dała znać. W środę zapytała się czy spotkanie jest aktualne. Napisałem że tak. Spotkaliśmy się. Parę rzeczy sama powiedziała że źle się zachowywała, a parę ja powiedziałem.Pytała się mnie czy możemy zostać przyjaciółmi. Ja na to że nie. Mam bardzo wysokie wymagania co do przyjaciół i to nie jest takie proste. Pytała się czy się z kimś spotykam (czyaj randki). Powiedziałem, że jasne że się spotykam. W klasztorze nie mieszkam. Powiedziała, również że pierwszy raz miała taką sytuację, że ktoś (czytaj facet) jej wygarnął co się nie podoba. Tutaj dochodzę do wniosku, że to może być prawda, ale pewności nie mam. Po 1,5 godz. powiedziałem że muszę coś dzisiaj załatwić i spadam.
Wiem, że napisałem ze szczegółami, ale chciałem poznać wasze opinie na ten temat. Co się wam podoba, a co nie.
Mam też prośbę o wasze zdanie czy to jeszcze warto ciągnąć czy nie?
Jeżeli tak, to chętnie wysłucham propozycji.
Teraz postanowiłem, że opiszę moją bieżącą sytuację. Z chęcią poczytam co doświadczeni mają do powiedzenia.
Jakieś 4 miesiące temu poznałem laskę. Tutaj od razu powiem, że według mnie HB8 może HB9. Wiem, że wiele facetów do niej uderza, także jest obyta w temacie i zna sporo sztuczek.
Na początku wszystko było ok. Ona chciała się spotykać ze mną, nawet miała o to do mnie wyrzuty
Początkowo shit testy odbijałem bez problemu i wiedziałem, że wszystko idzie w dobrą stronę. Niestety na początku dałem trochę ciała z dotykiem. Były pocałunki, ale wiedziałem że nie do końca takie jakie powinny być. Po 2 miechach posypało się. Dałem się sfrajerzyć. Stałem się needy, tzn. parę razy chciałem się spotkać, a ona niby się godziła na spotkanie a potem na dzień przed spotkaniem mówiła, że jej nie pasuje. Tutaj muszę powiedzieć, że w 2 czy 3 przypadkach to było uzasadnione. Natomiast mam wrażenie że parę razy specjalnie przesunęła spotkania. Dałem się wciągnąć w jej push&pull
i zauważła że mnie bardziej zależy. Oczywiście zaczęła się oddalać, co mnie wkurzało. Dlatego też postanowiłem że zastosuję chłodnik. Chciałem zobaczyć jak na to zareaguje. Po dwóch dniach do mnie się odezwała: co u mnie i dlaczego się nie odzywam. Nie odpisałem. Napisała jeszcze czy się na nią gniewam itp. Również nie odpisałem. Na następny dzień napisałem coś żeby wiedziała że żyję. Już wtedy wiedziałem że chłodnik to za mało, bo tak jak pisałem wcześniej ona zna te klocki. Dlatego zdystansowałem się do niej. Ona niby zachowywała się tak jak wcześniej, ale wiedziała że coś jest nie tak. Jakiś czas temu zaproponowała, żeby się spotkać. Ja powiedziałem, że w ten dzień co zaproponowała to mi nie pasuje, ale na drugi dzień mogę się spotkać. Ona powiedziała że da mi znać. Jest dzień w który mamy się spotkać a ona nie daje znać. Tutaj jeszcze muszę powiedzieć, że ona ma tak że odpisuje po kilku godzinach. Od razu muszę powiedzieć, że rozmów prawie w ogóle nie odbiera. Twarda sztuka. Wkurzyłem się na maksa. Napisałem jej krótkiego sms, że mam dosyć olewania i że życzę powodzenia. Za minutę dostaję smsa: o co chodzi?
Ja -chłodnik. Nic nie piszę. Za 30 minut sms z zapytanie czy coś ona zrobiła? Ja - chłodnik. Za kilkanaście minut znowu sms, czy mnie czymś obraziła? Ja - chłodnik. Po godzinie zaczęła dzwonić. Zadzwoniła 3 razy na ile pozwalał operator. Ja - chłodnik. W związku że było późno poszedłem spać. Na drugi dzień tak lekko po 8 dzwoni. Ja - chłodnik. Po kilkunastu minutach mam telefon - numer zatrzeżony. A że w pracy czekałem na taki telefon to odebrałem. Okazało się że to ona. W opanowany sposób powiedziałem że nie podoba mi się jej zachowanie. Nie mówiłem konkretnie o co chodzi, ale dawałem jej do zrozumienia że nie potrzebuję jej. Niech sama się zastanowi czy wszystko z jej strony było ok. Po kilkunastu minutach powiedziałem, że muszę kończyć bo mam pracę. Później napisała, że chciałaby się spotkać i porozmawiać o tym. Ja powiedziałem, że weekend mam zajęty, bo jestem w piątek umówiony. W sobotę spotykam się ze znajomymi, a w niedzielę żużel itp. Napisałem że może we wtorek będę miał czas. Przyszedł wtorek. Ona nic nie pisze. Znowu się wk.rwiłem. Napisałem, że na początku pisze, że zależy jej na spotkaniu, a potem nic. Napisałem, że jest o krok od tego abym w ogóle nie pisał. Szybko napisała, że tak nie jest, że jej zależy itd. Minęło parę dni ona znowu napisała czy możemy się spotkać we wtorek przed weekendem majowy. Napisałem że wtorek mi nie pasuje i że dam jej znać kiedy mi pasuje. Na drugi dzień napisałem, że chcę szybko to załatwić i nie będzie środa. Ona napisała, że w środę wyjeżdza i nie da rady. Może po weekendzie się spotkamy - zapytała. Ja na to że po weekendzie nie mam czasu bo przez pierwsze dwa tygodnie jestem zajęty. Tydzień po weekendzie majowym napisała co u mnie i czy się zobaczymy ? Ja na to, że weekend mam zaplanowany i do przyszłej środy nie mam czasu. Napisałem że w środę znajdę trochę czasu. Napisałem godzinę i miejsce. Powiedziała, że ok. Do środy nie dała znać. W środę zapytała się czy spotkanie jest aktualne. Napisałem że tak. Spotkaliśmy się. Parę rzeczy sama powiedziała że źle się zachowywała, a parę ja powiedziałem.Pytała się mnie czy możemy zostać przyjaciółmi. Ja na to że nie. Mam bardzo wysokie wymagania co do przyjaciół i to nie jest takie proste. Pytała się czy się z kimś spotykam (czyaj randki). Powiedziałem, że jasne że się spotykam. W klasztorze nie mieszkam. Powiedziała, również że pierwszy raz miała taką sytuację, że ktoś (czytaj facet) jej wygarnął co się nie podoba. Tutaj dochodzę do wniosku, że to może być prawda, ale pewności nie mam. Po 1,5 godz. powiedziałem że muszę coś dzisiaj załatwić i spadam.
Wiem, że napisałem ze szczegółami, ale chciałem poznać wasze opinie na ten temat. Co się wam podoba, a co nie.
Mam też prośbę o wasze zdanie czy to jeszcze warto ciągnąć czy nie?
Jeżeli tak, to chętnie wysłucham propozycji.

Hohoho ;p to sie naprawde mocno licytowaliscie o termin spotkania
Ja ze swojej strony powiem tak. Na poczatku popelniles kilka bledow ale w pore sie opamietales i naprawiles to co zjebales. Potem juz do twojego zachowania wzgledem jej nie mam zastrzezen. Wydaje mi sie ze laska za wszelka cene nie chciala dac ci sie zdominowac. Chciala pokazac ze to ona jest pania i wladczynia, ze umowi sie z toba tylko wtedy kiedy bedzie miala na to czas i ochote.Z tego testu wybrneles wzorowo, nie dales sie zdominowac. Pokazales jej ze masz swoje zycie ktore jest ciekawe i niezalezne od niej. Napewno jej to zaimponowala ze nagle znalazl sie koles ktory przed nia nie kleka i nie oddaje poklonow tylko po prostu facet z jajami. Mysle ze swoim ostatnim postepowaniem pokazales swoja wysoka wartosc i ze tak powiem rozwaliles jej sukotarcze
Teraz ty jestes gora. Jezeli zauwazysz nadal zainteresowanie z jej strony, pociagnij to daleje, bycmoze bedzie warto. Nie przekonasz sie jak nie sprobujesz. Tylko pamietasz ze musisz zachowaywac sie konsekwentnie. Skoro stales sie z dnia na dzien facetem z jajami, taki musisz pozosatc do konca waszej znajomosci
powodzenia!!! 
"Czas to mistrz z którym nikt nie ma szans"
Jeżeli dziewczyna jest wartościowa i Tobie odpowiada topewnie że tak. Pocątkowto trochę skopałęś ale później dobrze ramę trzymałeś. Odbijaj St i trzymaj ramę i powinno być dobrze. My jej nie znamy jeżeli Ci odpowiada to to kontynuuj.
Całe życie pracujesz na szacunek, stracić możesz w sekundę swój dobry wizerunek.
ZLOT W ŁODZI 25 stycznia
http://www.podrywaj.org/forum/zl...
mocny chłop, podoba mnie się to. na spotkaniu było wszystko ok. moim zdaniem za jakiś czas powinieneś zaproponować spotkanie i zacząć normalnie do niej bajerzyć znowu hehe (najwyżej dobry poligon z niej). nie podobało mi się jedynie to że to było z Twojej strony wszystko takie sfochowane. To powinno być na luzaku w tonie "mam to wszystko w dupie ale jestem szczęśliwy, nie wkurwiają mnie Twoje gierki tylko mam z nich beke". Trybisz? Bo wiesz, fochy to dla Panien są zarezerwowane...
semper fidelis
Najwarzniejsze ze wypracowal sobie pozycje kolesia mocno stapajacego po ziemii. Teraz aby tylko nie dal sie wciagnac w jej gowniane gierki, odbijal ST i bedzie wszystko git
"Czas to mistrz z którym nikt nie ma szans"
sneaks co masz na myśli?

Chodzi mi o to żeby walił kino i ją pojechał w ślimaka, no proste!
semper fidelis
ale zauważcie jak mocno sobie wziął do serca że to on dyktuje pierwsze spotkanie!!
dobre. Wiesz, człowiekiem trza być jakbyście byli już w związku to spoko można chodzić na różne kompromisy. Ale kurwa pokazał jej jaja i to było spoko. Oprócz fochów. Niech się uczą coponiektórzy
semper fidelis
Naprawde chlopakowi naleza sie slowa uznania ze wzial sobie to tak do serca ze to on dyktuje termin pierwszego spotkanie.
"Czas to mistrz z którym nikt nie ma szans"
Też tak myślę, że jak nie spróbuję to się nie przekonam.Wiem, że popełniłem błędy na początku, ale teraz już ich nie popełnię. Coś wspominała, że może na juwenalich może mnie wychaczy. Ja na to że jutro jestem umówiony, w piątek i w sobotę też. Zobaczymy co ona na to.
Mam takie wrażenie że jej sukotarcza trochę pękła, ale nie do końca.
To prawda że smsy to takie trochę fochy, ale rozmowa była luźna, tzn że nie szukam nic na siłę, że poznaję ciągle ludzi i jeżeli oni mnie olewają to ja mówię pa pa.
Raz się żyje...
Nie pierwsza i nie ostatnia...
Nie spotykaj się z jedną kobietą, bo to niezdrowe...
Wyjsc z ramy przyjaciela to jak probowac staranowac tira rowerem...
"Czas to mistrz z którym nikt nie ma szans"
sneaks w takim układzie totalnie się różnimy w ocenie typa. moim zdaniem chłopak sporo wie, odbija st, nie daje się zdominować, NIE DAŁ SIĘ WEPCHNĄĆ W RAMĘ PRZYJACIELA, powiedział że nie bedzie jej przyjacielem i koniec. Wygrał zimną wojnę, zainteresowanie z jej strony będzie - jestem prawie pewny. Niewiem czy Ty to dobrze przeczytałeś..
semper fidelis
Podpisuję się pod tym. Gość jest znacznie lepszy w te klocki od wielu ludzi czytujących tą stronę. Co z tego, że był needy, jak to jest nasza wspólna cecha, skoro wybrnął z sytuacji z jajami jakich mu większość ( w tym ja ) może pozazdrościć?
Co z tego, że mógł mieć wiele innych lasek, skoro to akurat jest wyzwanie? Na prościźnie niczego się nie nauczysz. Pozdrawiam!
hehe no co? twarda sztuka! a skąd wiesz że nie miał innych dup w tym czasie w sensie czy sie nie spotykal? on opisal ten konkretny przypadek, bo widac dupencja w jego mniemaniu konkretna hb9 napisal. więc moja odp na pytanie brzmi:
TAK, MOŻE COŚ Z TEGO BYĆ
semper fidelis
nie no, kurwa, blagam, nie piszcie tak o wychodzeniu z ramy przyjaciela, bo to jednak nie jest taranowanie tira rowerem. mam dobry cytat na to:
Dzięki chłopaki za wszystkie odpowiedzi.
Oczywiście że się spotykałem i spotykam z innymi:)
Jak nie wyjdzie trzeba sobie powiedzieć: nie pierwsza i nie ostatnia:)
Teraz poczekam na jej ruch. Jeżeli ma coś z tego być, to chyba tylko się przekonam jeżeli centralnie w kino uderzę.
Co Wy na to ?
Raz się żyje...
Nie pierwsza i nie ostatnia...
Nie spotykaj się z jedną kobietą, bo to niezdrowe...
nieee, poczekaj po tym spotkaniu jeszcze pare dni i sie zadzwon umow. Spotkanie, podczas fajnej rozmowy kino i nagle lizu lizu
bedzie dobrz, ale kurwa wróć potem i napisz jak było.
semper fidelis
te wzajemne negocjacje terminu trwały tyle, ze miałem wrażenie, ze juz 3 miesiące minęły zanim sie zgadaliscie
Błędy: niepotrzebnie przerywałeś chłodnik w sytuacji, kiedy to ona miała w danym dniu dać znać
Zgadzam się z KRZEMKIEM, ze warto powalczyć, bo na razie to 1:1 Nawet jezeli w tym czasie dup nie wyrywał, bo cala sytuacja za bardzo go stresowała, to i tak czas wykorzystał, bo był to dobry trening i doswiadczenie na przyszlosc
Byle wytrwał poza ramą psiapsióły
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Oczywiście, że dam znać.
To prawda, że nie mogę teraz ramy przyjaciela sobie narzucić. Mam wrażenie, że coś takiego będzie próbować.
Raz się żyje...
Nie pierwsza i nie ostatnia...
Nie spotykaj się z jedną kobietą, bo to niezdrowe...
Wczoraj na koncercie stałem sobie ze znajomymi i tu nagle widzę że mój target przechodzi z koleżanką. Przechodziła niedaleko. Powiedziałem cześć, ona również i poszła dalej. Ja na to nic, ale widziałem jak po kilkunastu metrach odwróciała się i spojrzała na mnie.
Raz się żyje...
Nie pierwsza i nie ostatnia...
Nie spotykaj się z jedną kobietą, bo to niezdrowe...
Chciałem uderzyć do laski centralnie. Rzuciłem propozycję spotkania (dzień i godzina) z dodatkowym tekstem rozweselającym. Ona odmówiła bo coś tam coś tam (akurat mało ważne) i chciała przenieść spotkanie na inny termin. Ja znowu podaję termin taki i taki, a nie jej. Ona że ok. Już wtedy czułem że nic z tego nie będzie, ale sobie pomyślałem że nic nie tracę.
W dzień kiedy mieliśmy się widzieć odpisuje że nie może bo coś tam coś tam (znowu nieważne) i że zrozumie jak się na nią pogniewam. Mówi, że wie że postępuje nieładnie itp. Tak jak przeczuwałem tak się skończyło. W związku z tym że nie lubię jak ktoś próbuje mnie ugłaskać to tylko bardziej mnie zdenerwowało. W dodatku potwierdziły się moje przypuszczenia, że dwa razy okłamała mnie perfidnie. Z racji tego że nie nawidzę tego, powiedziałem jej o tym że mnie okłamała, że mnie nie ruszają jej zagrywki i mam z nich ubaw. Ona krótko, że ok. Na tym się sprawa zakończyła. Z mojej strony zero kontaktu i położyłem sobie lachę na nią.
Panowie, ja żyję według zasady: nie idź tam gdzie Ciebie nie chcą.
Raz się żyje...
Nie pierwsza i nie ostatnia...
Nie spotykaj się z jedną kobietą, bo to niezdrowe...
Od zakończenia minął już miesiąc także już dawno mam ją gdzieś. Teraz obracam 3 panienki także nawet jakby się odezwała to raczej nie znalazłbym dla niej czasu.
Raz się żyje...
Nie pierwsza i nie ostatnia...
Nie spotykaj się z jedną kobietą, bo to niezdrowe...