Nie bede sie tutaj zwierzal bo zasadniczo nie jest to ani celem tego portalu ani mojego tematu, ale mam pewien problem i bez dania wstepu o mnie nie zrozumiecie gdzie on lezy. Wlasciwie to od zawsze w domu mialem trudna sytuacje, moja samoocena cierpiala na tym z roku na rok, cos na ksztalt patologii. Do tego w szkole wcale nie bylo lepiej, nie bylem lubiany i tez wplywalo to na moja samoocene bardzo ujemnie. Ujemnie na tyle ze po paru latach kiedy bylem troche starszy praktycznie zawalilem szkole i zostalem bez wyksztalcenia, bylo tez za duzo alkoholu, troche bojek, wiecie jak to jest jak na niczym czlowiekowi nie zalezy, albo moze niektorzy nie wiecie, to i lepiej
Przechodzac do mojego problemu xd otrzasnalem sie dzieki paru osobom i wrocilem na wlasciwy tor, skonczylem liceum, ogolem zaczalem pracowac nad soba w kazdej mozliwej plaszczyznie, zeby odciac sie od starych lat i chociaz troche podbudowac swoja samoocene. Duzo czytalem, nauczylem sie grac na instrumencie, zaczalem trenowac sporty walki, przelamalem sie nawet na tyle ze przy sprzyjajacych okolicznosciach udalo mi sie byc w dwoch zwiazkach (niestety w ostatnim po roku, kiedy juz znudzilem sie mojej pani, uslyszalem tyle na temat mojej osoby ze samoocena znow poszla mocno w dol). Chodzi mi zasadniczo o to ze po tym wszystkim, z moja psychika jest mi bardzo ciezko w relacjach z kobietami, to jaki bylem kiedys a to jaki jestem teraz to jak niebo a ziemia, gigantyczna roznica na plus. Kiedys kiedy mialem sie odezwac w towarzystwie, zwlaszcza kobiet, to na pol sie jakalem, nie potrafilem sklecic dobrze zdania. Teraz tak bardzo umiem zamaskowac swoja niepewnosc ze czesto slysze od kobiet ze jestem zabawny, uwazaja wrecz ze niczym sie nie przejmuje i jestem typem luzaka
zdarza mi sie czesto zainteresowac je na tyle swoja osoba ze chetnie daja swoj numer telefonu itd (np na uczelni na ktorej studiuje) ale w mojej glowie dalej siedzi niska samoocena przez ktora nie umiem sie przelamac. Do pewnego momentu idzie swietnie, robie dobre wrazenie, odbijam negi jesli takowe sa, wychodze na pewnego siebie itd. ale co dalej? Jestem bardzo analityczny i nie za bardzo wiem jak pojsc na zywiol, jak z zainteresowania przejsc do takiego pulapu w ktorym np ona tez bedzie wiedziala ze jestem zainteresowany, jak zaczac ja uwodzic? Wiem ze duzo jest w podstawach, ale dla mnie to takie skakanie na gleboka wode w stylu przytul ja na trzecim spotkaniu, nie potrafie tak
sa jakies mniej inwazyjne a rownie skuteczne srodki ktore pozwola mi sie malymi kroczkami przelamac? Czy nie da sie raczej z moja psychika nic zrobic i lepiej z gory kupic sobie psa i przerzucic sie na szachy? Z gory dzieki za przeczytanie moich wypocin i probe pomocy 
Nie po kolei ale co tam.
Przytulanie na trzecim spotkaniu to dość zdecydowany podryw - jeżeli twa wybranka serca właśnie złożyła śluby na zakonnicę... reszta kobiet nie będzie raczej tyle czekać.
Ja takie rzeczy inicjowałem na pierwszych spotkaniach i rezultat był taki że oprócz jednej kobiety reszta była na duże TAK.
Problem z pewnością siebie jest poważny, ale zrozum jedno - jeszcze się taki nie narodził, co by każdemu dogodził. Ludzie prawie zawsze, będą w tobie widzieli żula, menela itp. Czemu? Bo nikomu nie jest łatwo przyznać przed samym sobą że ten koleś który mu nie dorastał do pięt, teraz wystrzelił przed niego jak V-2 w Londyn 70 lat temu. Pieski ogrodnika i te sprawy.
A myślisz że kobiety takie pewne siebie? Skąd! Jeżeli muszą mieć 300 kontaktów na fb i pięciu facetów biegających wkoło siebie to się zachowują jakby były pępkiem świata, ale prawda jest taka że srają po gaciach każdego dnia czy aby nadal są atrakcyjne. Jakby nie srały, to by walidacji non stop nie potrzebowały. Nie ty jeden masz problemy na pokładzie, a to że z nimi walczysz, czyni się mężczyzną przez duże M.
Co do rozstania z laską i tego co ci wygarnęła. Osobiście radzę ci usiąść i przestudiować co ci wygarnęła, a jak masz za duży mętlik w głowie to obgadać to z kimś kto ma łeb na karku.
Być może faktycznie są tam paskudne wady do naprawy. Wyszedłeś z kurwidołka, i to dasz radę naprawić. Jedna stracona szansa to nic wobec całego oceanu dostępnych kobiet.
Druga sprawa to to, że część z tego wszystkiego to może być też typowa kobieca zagrywka - "facet zawsze winny wszystkiemu." Oraz chęć zostawienia sobie drogi powrotu, poprzez wyrycie w twej głowie obrazu że to wszystko twoja wina i to ty straciłeś ją, więc jak "łaskawie" któregoś dnia wróci (bo nikt sensowny jej nie chciał) to na kolanach przyczołgasz się dziękując Stwórcy za "jedyną w życiu szansę". Ten aspekt też rozważ. Ja cię nie znam, sam musisz zrobić swój rachunek sumienia.
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
masz niską samoocenę w głowie, a fakty są całkiem inne: od gościa który zawalił szkole jesteś na studiach! Pracujesz zamiast pić! Trenujesz sporty walki zamiast wdawać się w bójki. Stary niejeden powinien brać z Ciebie przykład!!
Czujesz się niepewnym przy kobietach - a myślisz, że one są takie pewne i cwane jakie się wydają?! W ich głowach to dopiero galareta siedzi
Nie przejmuj się i nie zwalniaj tempa a same sukcesy przed Tobą ☺
To ciekawe, jak takie podstawy (studia/praca/sport) urastają do rangi wzorca
A jak jeszcze dorzuci pasję to klękajcie narody!
tak pół żartem pół serio oczywiście, bo skok rozwojowy bardzo duży, ale jak ktoś by nie znał jego punktu wyjściowego, to te elementy, które rozwinął są naprawdę podstawami podstaw do przyzwoitego funkcjonowania
Według mnie powinieneś poczytać DavidaX - poszukaj sobie w necie, oczywiście podejdź do lektury z lekkim dystansem bo branie jej na poważnie może być, według mnie, szkodliwe.
Ale takie myśli jak 'olej to co ona sobie o tobie pomyśli - rób swoje' są jak najbardziej konstruktywne.
Dodatkowo sobie obczaj na YT wykłady DeMello i o tym jak zachowują się "mechaniczni" ludzie, serio pozwalasz aby ktoś ot tak wpływał na twoje samopoczucie jakbyś był czyjąś kukiełką? Powagi
---------------------------------------------------------------
Think different
"Ale takie myśli jak 'olej to co ona sobie o tobie pomyśli - rób swoje' są jak najbardziej konstruktywne"
Przemyśl zanim zaczniesz radzić komuś nieustabilizowanemu, bo możesz poważnie zaszkodzić. Kiedyś sam to hasło łyknąłem w ciemno i wróciłem z obitym ryjem, bo nie kupowałem jej 'pieprzenia' robiąc swoje
Olewanie, to co ona sobie o Tobie pomyśli musi być Z GŁOWĄ!
Co by się nie działo, jakby nie było..to podjąłeś walka, a to jest mega duża sprawa, i szacun dla Ciebie! To powinien być zastrzyk pozytywnej energii dla Ciebie każdego dnia!
Rob swoje, a resztę dupc
YOLO.
"przelamalem sie nawet na tyle ze przy sprzyjajacych okolicznosciach udalo mi sie byc w dwoch zwiazkach (niestety w ostatnim po roku, kiedy juz znudzilem sie mojej pani, uslyszalem tyle na temat mojej osoby ze samoocena znow poszla mocno w dol)"
i
"Teraz tak bardzo umiem zamaskowac swoja niepewnosc ze czesto slysze od kobiet ze jestem zabawny, uwazaja wrecz ze niczym sie nie przejmuje i jestem typem luzaka Wink zdarza mi sie czesto zainteresowac je na tyle swoja osoba ze chetnie daja swoj numer telefonu itd (np na uczelni na ktorej studiuje) ale w mojej glowie dalej siedzi niska samoocena przez ktora nie umiem sie przelamac."
Te fragmenty pięknie pokazują jak gówno wspólnego ma nasza samoocena z powodzeniem u kobiet!
Według mnie albo za bardzo przejmujesz się tym co ona(inni) sobie pomyślą jeśli tak a nie inaczej zadziałasz albo jest to kwestią Twoich wartości (tak nie można). Pomyśl nad tym, pamiętaj że osiągnąłeś już dużo, ogarnąłeś swoje życie i będzie jeszcze lepiej, a to czy ktoś powie to tamto nie ma żadnego znaczenia. Gdyby tak było nie byłbyś w miejscu w którym jesteś. Polecam medytację i wyciszenie. A w niezręcznej sytuacji posłuchaj swoich instynktów i głosu w ciele. Powodzenia
pewność siebie to coś takiego,
że jak chcesz ją dotknąć za rękę to dotykasz a nie się zastanawiasz czy to zrobić
Dziewczyna nie wskoczy w twoją przestrzeń osobistą. Jeśli boisz się wejść w jej - nie jesteś jej wart
Piszesz że podstawy zawartej na tej stronie to skakanie na głęboką wodę, to od czego chcesz zacząć? Od podstaw podstawy?
"skuteczne srodki ktore pozwola mi sie malymi kroczkami przelamac?"
Lepiej zrobić jeden wielki krok, niż dwa małe, bo małymi przepaści nie przejdziesz. Jak czytałeś podstawy, powinieneś to wiedzieć.
"Nie bierz życia zbyt poważnie, bo całkiem z Ciebie ujdzie."
kiedy juz znudzilem sie mojej pani, uslyszalem tyle na temat mojej osoby ze samoocena znow poszla mocno w dol
"mojej pani" ?
a co ty jakimś psem jesteś czy co
już na wejście w relacji stawiasz się w takiej pozycji
jak byleś w dwóch związkach to chyba jednak sobie jakoś radzisz, a reszta to wytwór twojej psychy ... zresztą nawet w podstawach masz o iluzjach w kontaktach z kobietami
they hate us cause they ain't us