Po waszych poradach. Umówiłem się z nią na określoną godzinę i w określonym miejscu. Napisała kilka minut przed spotkaniem, że mam podejść trochę bliżej. Ja jej powiedziałem, że nie, że ma tam przyjść i będę tam czekał. Nie przyszła. Zadzwoniłem co jest. A ona 'mowilam, zebys podszedl' + napisała, że nie miałem daleko.
Powiem szczerze, że się zdenerwowałem. Że jak ona czegoś chce to musi to dostać a jak ma przyjść w wyznaczone PRZEZE mnie miejsce to jest kłopot. A więc trochę się posprzeczaliśmy oczywiście w sms, bo rozmownna to ona nie jest. W końcu jej napisałem. Że musze sobie to wszystko jeszcze raz przemyśleć i że napisze za tydzień i żeby o mnie nie myslala. Troche ja zdziwilo, ze pierw potrzebowalem 2 dni na przemyslenie sobie tego a teraz tygodnia. Spytala czy to nie jest jakis test. Wysmiewajac ja powiedzialem, ze powinna sie skupic na jednym chlopaku a nie jakies maniany odstawiac. Klasyczne 'nie bedziesz mi mowil co mam robic' odparłem, że nie mam zamiaru, bo nie jestem jej mamusią. Napisałem drugi raz to samo. Że odezwe się za tydzień i żeby nie myślała o mnie. Odparła, że się powtarzam. I na tym się skończyło.
Wiem, że sprawę spaprałem widowiskowo. Ale byłem nastawiony na pozytywne rozwiązanie sytuacji. A mianowicie o miłej rozmowie podczas spacerku. A wyszło wielkie gówno.
Co powinienem zrobić?
Zapomnieć o niej?
Sprawa przegrana?
"Napisała kilka minut przed spotkaniem, że mam podejść trochę bliżej. Ja jej powiedziałem, że nie, że ma tam przyjść i będę tam czekał. Nie przyszła. "
...zwłaszcza w takich chwilach, ale chuj tam stało sie.
Było nie odpisywać...esemesy to zło
Przemyśl sobie, czy naprawdę warto poświęcać czas, nerwy, myśli i pytać się o "taką" dziewczynkę.
Kurwa pomyśl co ona wnosi do Twojego życia takim zachowaniem? Normalny facet za tego typu zachowania może dostać w pysk, więc naprawdę odpuść sobie przede wszystkim dla Swojego dobra bo widzę, że męczy Cię jej zachowanie. Może i jest ładna ale nie myśl tylko i wyłącznie fiutem...
nie przyszła? jej strata next..
Kiedyś usłyszałem jedną bardzo mądrą rzecz, że na świecie nie ma ludzi normalnych i nienormalnych, tylko są ci pozamykani w zakładach i ci którzy nie zostali przebadani.
"Ja jej powiedziałem, że nie, że ma tam przyjść i będę tam czekał. Nie przyszła. Zadzwoniłem co jest. A ona 'mowilam, zebys podszedl' + napisała, że nie miałem daleko."
I tym przegrałeś całą sprawę.
Chłopie po co się wdawałeś w te smsowe gierki - tym tylko uświadomiłeś ją jakim jesteś frajerem - wybacz za określenie, nazywajmy rzeczy po imieniu. Wyobraź sobie jaką radość jej tym sprawiłeś. Trzeba było jej w rozmowie powiedzieć, że nie masz czasu dla osób które go dla Ciebie nie mają. Dzięki za znajomość, cześć.
Tyle w temacie, następnym razem mniej się angażuj i trzymaj emocje na wodzy.
MUSIC IS THE ANSWER - zapraszam do mojego świata.
http://youtu.be/nyC4bzXCZWM?t=52s
no tak. odpuszczam ją sobie już 5 raz. za każdym razem się kończy tak samo i tak samo boli. wiedziałem, że znowu dojdzie do takiej sytuacji a mimo to próbowałem. coż, sprawa zjebana. teraz tylko jebane miesiące tęsknoty..
dzięki za pomoc chłopaki
"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"
Odpuść raz na zawsze. Ja też "odpuszczałem" a non stop ciągnęło i wracałem. Powiedziałem koniec i looz...zająłem się sobą. Lato się zbliża i kobiet można poznać mnóstwo.
Odpuść sobie tym razem na serio. Inne też są. Po co pakować się z taką dziewczyną w znajomość. Już się Tobą bawi, co będzie potem? Pomyśl. Nie jest Ciebie warta.
Nie brnij w takie gówno, bo szkoda Twoich nerwow. Panna chce zrobic z Ciebie takiego chochola z ktorym potem sama nie bedzie chciala byc.
Na tego esa, odpisalbym - "idziesz czy nie?, jak masz mi cos do powiedzenia to zadzwoń", albo wogle olal. Zrobiles jak zrobiles. Byles w porzadku. Twoja domina czuje jednak nad Toba wladze, i zachowuje sie nie wlasciwie. Ukarz ją za to namiętnym opierdolem, bądź zerwij te relacje. Pamietaj, tylko nie przez sms.
-Oceń moją wypowiedź, dam Ci cukierka.
no właśnie.. robiłem trochę błędów, a mianowicie pisałem z nią sms 24/7. w końcu przestałem. to zaczeła mnie obwiniać, ze sie psuje miedzy nami, bo odpuscilem. to tak sie zastanawiam. skoro pisze sms z taka iloscia chlopakow a nawet z bylym chlopakiem to co to zmienia, gdy ja nie pisze -,^.. wzialem to za gierke. i po prostu zaczalem olewac. niech ona pisze a ja sobie poczekam (taka zasade przyjalem). ale wyszlo jak wyszlo. jak napisalem na samym poczatku 'odezwe sie za tydzien' mysle, ze zadzwonie do niej po 2 tygodniach i powiem jej, ze mi nie pasuje jej zachowanie i jak tak ma postepowac to moze sie zabierac z mojego zycia. myslicie, ze to dobra opcja? czy raczej juz nie powinienem sie odzywac do niej?
no i jeszcze co zrobic jak ona do mnie napisze (bo sie przelamie)? ona nalezy do takich co prosto w oczy nie umie, bo uwaza ze jest niesmiala wiec wszystko musi w sms zalatwiac -,-.. jak dostane od niej cos w stylu 'co tam' to mam ja zlac i w ogole nie odpisac, zaczekac az zadzwoni czy cos takiego? przegladajac to forum wszedzie sie spotykam z wyrazeniem 'sms to zlo'.. poprostu nie wiem jak mam postapic. ciagnie mnie do niej ale nie powinienem tak ciagle za nia latac.
"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"
"pisałem z nią sms 24/7. w końcu przestałem. to zaczeła mnie obwiniać, ze sie psuje miedzy nami, bo odpuscilem."
I dobrze. Jak obwiniała, trza Jej było powiedzieć że musi się bardziej starać.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Jezeli bardzo Ci na niej zalezy czyt. jestes uzalezniony, to mozesz podzialac, ale to juz troche masochizm ( wiem na wlasnym przykladzie). Na sms odpisalbym "jak masz mi cos do powiedzenia zadzwon, pogadamy jak biali ludzie". Podczas rozmowy polecam olewczy i zimny stosunek, a ewentualne spotkanie, ktore to ona ma zaproponowac - niech przyjdzie po Ciebie do domu. Musi byc bardziej ulegla. Pierwszy sie nie odzywaj. Jak jej zalezy to zje ją ciekawosc, glownym daniem bedzie pytanie "czemu sie nie odezwal" i zrobi jakis ruch.
-Oceń moją wypowiedź, dam Ci cukierka.
no tak, ale wiecie jak to jest.. serce chce a rozum nie. niestety serce zawsze wygrywa. kusi mnie, zeby jej to wszystko wygarnac, ze nic nie wnosi do mojego zycia, ze w sms pisala, ze jej zalezy ale jakos tego nie pokazywala i ze to wszystko mnie za wiele kosztuje. no ale jak..? spotkac sie z nia po tym tygodniu i to zakonczyc..? czekac az ona zrobi jakis ruch? olewac ja az ona zaproponuje, ze chce pogadac? czy po prostu juz teraz sobie wbic do łba, że ona nie jest dla mnie i zająć się sobą?
nie wiem poprostu nie wiem co mam zrobić, rozkładam ręcę i licze, że to sie samo jakos rozwiaze. bedac szczerym chce powiedziec, ze jestem od niej mega uzalezniony, bardzo zakochany itp itd. i juz naprawde bym wolal zyc przy niej w klotni niz odejsc od niej, bo zawsze bede mial swiadomosc, ze ona jest gdzies blisko. a tak? bede tylko myslal, ze ma swoje zycie, cieszy sie nim i pewnie o mnie zapomni lada moment. wiem, ze nie powinienem o niej myslec w ogole. na razie sie zrazilem tylko do pocalunku z nia, bo jak sobie wyobraze ile jezykow juz miala w ustach to..sami wiecie
zawsze wychodzi tak samo, powinienem sie przyzwyczaic, ze nie moge jej miec. ale bol jest taki sam.. teraz obiecalem sobie, ze to ostatnia proba do niej ile mozna wciaz ta sama dziewczyne 'meczyc' wydawalo mi sie, ze cos z tego bedzie. no poprostu juz mialem plany odnosnie nas. i nagle..? niewiadomo czemu cos sie zepsulo. oczywiscie to ja zostalem obwiniony, bo nie pisalem 2 dni. no to mowie, ze sobie to przemyslalem przez te 2 dni i musimy powaznie porozmawiac. prawda taka, ze chcialem zrobic 2 kroki do przodu(akurat wolna chate mialem) wiec wiadomo, przygotowalem wszystko. no ale do tego spotkania nie doszlo. to nastepnego dnia sprobowalem znowu i to spotkanie jest opisane tam na samym poczatku tematu.
zbierajac to wszystko do kupy:
1. chce odpuscic i zyc wesolo
2. chce, aby zatesknila i sie odezwala
3. no i ciagnie mnie do niej jak cholera
4. czekam az ona zrozumie i moze w koncu pokaze, ze jej zalezy
a więc sami widzicie jaki jest stosunek + : -
1 : 3
"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"
"nie wiem poprostu nie wiem co mam zrobić, rozkładam ręcę i licze, że to sie samo jakos rozwiaze. bedac szczerym chce powiedziec, ze jestem od niej mega uzalezniony, bardzo zakochany itp itd. i juz naprawde bym wolal zyc przy niej w klotni niz odejsc od niej, bo zawsze bede mial swiadomosc, ze ona jest gdzies blisko. a tak? bede tylko myslal, ze ma swoje zycie, cieszy sie nim i pewnie o mnie zapomni lada moment"
CO TY PIEPRZYSZ!!!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
krótko mówiąc.. najlepiej to zakończyć teraz. bez żadnych rozmów czy ogolnie próby kontaktu. że tak powiem, mam wziąć walizki się spakować i się wyślizgnąć z jej życia, gdy ona będzie spała?
"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"
dodam jeszcze, ze nie uwazam ja za jakas idealna. patrze na nia z dystansem. widze, ze ma wady m.in. to ze nie umie pogadac w 4 oczy tylko w sms to zalatwia i to ze jest niesmiala. moze to mnie najbardziej do niej ciagnie? ja to biore jak jakies wyzwanie. jak np. pilkarz robi wszystko, zeby strzelic gola. ale jak jest zmeczony to odpoczywa przez jakis czas. mniej wiecej tak samo ja robilem. staralem sie robic wszystko, sluchalem porad starszych. ale juz mnie troche to zmeczylo. wiec sobie odpuscilem, zeby pozniej znowu moc sie odbic od dna i wspiac jeszcze wyzej. no ale teraz to ja wpadlem do jakiejs dziury bez dna, z ktorej poki co zadnego wyjscia nie znajuduje
"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"
Największą wadą jest to że Ciebie nie szanuje!!! Za to już powinieneś mieć na nią wywalone.
W starciu na gierki na poziomie emocjonalnym, facet nie ma większych szans. Tak naprawdę chodzi o to żeby utrzymać garde do momentu gdy kobieta poczuje iż nie jesteś byle łajzą i da Ci wygrać.
Kiedyś usłyszałem od swojej panny zdanie- jeśli kobiecie zależy, to każde rozstanie/pogorszenie relacji- boli ja dwa razy bardziej.
Ja na Twoim miejscu ustalił bym zasady swojego postępowania- sztywne i się do nich stosował.
Nie zaszkodzi za każdy odpał ukarać ją podrywem koleżanek. Takie tresowanie jamnika;)
www.podrywaj.org/blog/wspolczesn...
Nic dodac nic ujac. Pewnych rzeczy sie nie przeskoczy
-Oceń moją wypowiedź, dam Ci cukierka.
panowie. sprawa jest prosta
.. po przeczytaniu tego blog'a sporo do mnie dotarło i poprostu sporo też dostrzegłem. a więc teraz biore sie za siebie. bo niestety przez ta 'osobe' musialem odpuscic sporo treningow a wiec trzeba wrocic do starych norm. znajac ją to sama się nie odezwie, niestety ja też nie zamierzam tego robić a wieć wychodzi nam jedno, wielkie, ważne słowo: WOLNOŚĆ.
dzięki wielkie, że nie daliście mi się złamać i potrafiliście mi przemówić do rozumu
. pozdrawiam i życzę miłego dnia ;>
"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"