Witam.
Panowie/panie odrazu razu przejde do maritum problemu.
JAK NIE ANGAŻOWAĆ SIE ZA SZYBKO?.
Otóż poznalem spoko babke. Do pierwszego spotkania bylo wszystko ok. Az po nim jak by mi zaczęło bardziej zależyć. Dawalem z siebie dużo więcej przez co stracilem kontrolę. Pojawil sie nowy "kolega " w jej otoczeniu z mojej strony zlosc, zazdrość itp. Przez co nasza relacja poupadla. Nie chcę tej znajomosci niszczyc przez to ze nie potrafie zapanowac nad soba.
Licze na pomoc. I jeżeli trzeba opierdol..
Po pierwszym spotkaniu zaczęło Ci zalezec, no staaary wrzuć na luz.. No i co z tego że kolega nowy się pojawil. Nie jesteście razem więc skąd ta zazdrość i złość? Uhh stary problem leży po Twojej stronie.. Tu juz nie chodzi ze kazdy Ci tu doradzi rzeczy typu " zajmij się sobą " lub " zajmij się pasjami i nie myśl o typku " .. tylko musisz zmienić siebie. Niestety od podstaw, i nie ma tlumaczenia ze po 1 spotkaniu " poczules cos czego nigdy nie poczules " ;D
KC było?
Jeśli nie to już wgl jesteś w czarnej dupie. Podstawy i praca nad sobą.. A pannie nie zawracaj glowy póki z tej miękkiej ciapy nie ulepi się pewny siebie facet
- a co jeśli pewnego dnia będę musiał odejść, Puchatku? ...
- to wypierdalaj !!!
Tak KC BYLO.
TZN PODSTAWY SA OK . NIBY PROBLEMOW Z TYM NIE MIALEM.NO ALE ROZUMIEM. I WIEM MUSZE POPRACOWAC NAD SOBA JESZCZE.
TYPKA FAKTYCZNIE MUSZE OLAC.
KURKA
Gaudeamus igitur, iuvenes dum sumus. - Cieszmy się więc, dopóki jesteśmy młodzi.
Kolega pojawił się oczywiście przypadkowo ;-)Złość, zazdrość? Chyba w jej oczach masz szansę na bycie pieskiem dlatego wysyła Ci impulsy abyś się bardziej starał. Oczywiście jak się będziesz bardziej starał to Twoja pozycja będzie spadać. 90% z nas zadowoli się pozycją psa, który od czasu do czasu dostąpi zaszczytu zapłacenia za ciastka, które pani w naszym towarzystwie zje. Teraz jest już za późno moim zdaniem ale jak tylko wyczuwamy próbę przyklejenia nam etykiety psa poprzez np wzbudzenie zazdrości czy też rywalizacji z innym bratem musimy natychmiast jebnąć lusterko, przy czym im pani będzie bardziej atrakcyjna fizycznie tym bardziej target szlag trafi i zacznie działać. Może być też tak, że laska się zepnie, zwymyśla nas w głowie i się zaprze, że ni chuja! W tej sytuacji to jednak sto razy lepsze niż powolna degradacji relacji i wyjście z niej jako frajer.
Panowie - emocje zawsze na wodzy, twarz pokerzysty, lekki uśmiech.
Pozdrawiam
////Pani twierdzi, że jest w ciąży, po wizycie u lekarza przychodzi do mnie sms: "Byłam u lekarza, okazało się, że to nie ciąża tylko polip na macicy. Po tym co usłyszałam nie chcę Ciebie znać."
////
Expat. Masz rację. Teraz gdy tak spogladam na to na sucho. Wiem, zs dałem dupy. Znajoma mowila TROSZKE ODPUSC ALE NIE OLEWAJ. OW NOWY KOLEGA POPIESKUJE TY ZYSKASZ NIEDOSTEPNOSC TO WYGRALES. Ze jej nie sluchalem.
Jebane emocje. Muszę zaczac nad nimi panowac. Bo rozpieprze to na wlasne życzenie ..
Gaudeamus igitur, iuvenes dum sumus. - Cieszmy się więc, dopóki jesteśmy młodzi.
Napiszę tu coś, co zawsze się sprawdza i powoduje, że nie masz takich problemów:
DYWERSYFIKACJA
Pisałem to już nie raz, że jak obstawiasz jeden target i relacja jakoś tam idzie, to jest duże prawdopodobieństwo, że albo puszczą Ci nerwy albo przeinwestujesz i zejdziesz do roli wydymanego psa liczącego w dodatku kasę na raty od kredytu, który na wyjazd z nią do Ciechocinka zaciągnąłeś
////Pani twierdzi, że jest w ciąży, po wizycie u lekarza przychodzi do mnie sms: "Byłam u lekarza, okazało się, że to nie ciąża tylko polip na macicy. Po tym co usłyszałam nie chcę Ciebie znać."
////
Przyjaźń w sytuacji, gdy on w jej oczach jest na 90% frajerem? Przecież ona będzie sobie na każdym etapie tej relacji zdawać sprawę z tego, że mu zależało. Mało tego jeszcze się zaczną manipulacje co jakiś czas na zasadzie "a stuknę impulsik, że może się coś zmienia".
Nie, po czymś takim jedyne wyjście to z klasą to zamknąć i nie popełniać więcej szkolnych błędów w początkowej fazie poznawania.
////Pani twierdzi, że jest w ciąży, po wizycie u lekarza przychodzi do mnie sms: "Byłam u lekarza, okazało się, że to nie ciąża tylko polip na macicy. Po tym co usłyszałam nie chcę Ciebie znać."
////
PUA wiem napewno jedno, ze to bd zajebista lekcja na przyszlosc.
W sumie to dobrze bo wkoncu bd tylko lepiej.
Uwazacie ze to juz spalona relacja. A gdyby wycofac sie na jakiś czas??
Gaudeamus igitur, iuvenes dum sumus. - Cieszmy się więc, dopóki jesteśmy młodzi.
Pua zmierzam do SAMOROZWOJU..
No wlasnie do spotkania ona dawala więcej, później micos odwalilo bo inaczej nie moge tego nazwac dalem dupy. Pozniej dawalem wiecej z siebje. A gdy pojawil sie kokega to juz koniec zazdrosc, jakies akcje.
Dobrze para nie bd ale zeby osiagac relacje chociaz Ff
Gaudeamus igitur, iuvenes dum sumus. - Cieszmy się więc, dopóki jesteśmy młodzi.
Sam bd musial wnioski wyciagnac, odpowiednie wnioski i to zmienic:-)
Gaudeamus igitur, iuvenes dum sumus. - Cieszmy się więc, dopóki jesteśmy młodzi.
Dobrze, że są takie akcje bo czlowiek moze się uczyć na błędach. Np. W moim przypadku fajne 30 są teraz i będą jak będę miał 45 lat więc nie ma pośpiechu. Patrząc z dystansu na niektóre swoje działania mozna czasami dojść do wniosku, "że nie dziwię jej się k..." albo coś w tym stylu. Najgorsza jest konieczność styku z daną osobą codziennie po fuckupie. Ja tak mam teraz z matką dziecka, z którą nie wyszło i z kumpelą z pracy, która po olaniu mnie nie widzi problemu w prawie codziennym zagadywaniu i w sumie prowokowaniu do dalszego pieskowania. A pieskowalem tak, żegdybym to nnapisał szczerze to byloby tu ze 100-150 komentarzy z wiadrem zasłużonych pomyj i moze nawet jakąś grupę interwencyjną by wyslali.. także spoko bez spiny
Przyjme tez i krytykę bo zasluzylem na to swoim postępowaniem..
Gaudeamus igitur, iuvenes dum sumus. - Cieszmy się więc, dopóki jesteśmy młodzi.
opowiadaj, septo...
make my evening
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
dla gościa z 4500 plusów mogę powiedzieć.. mam szansę na rekord minusów.. no to zaczynamy: nie uwierzycie w to, ale chuj, tak było, ja też w to nie wierzę.. zaraz po tej akcji stwierdziłem, że potrzebuję pomocy i trafiłem na tę stronę. Dzięki Bogu.
A było to tak.. Pracujemy razem i od kiedy się zgadaliśmy, mieliśmy w lodówce wspólne mleko do kawy (wiem słeet). Po tym jak pierwszy raz odmówiła mi spotkania pomyślałem, że kolejne zaproszenie będzie nieszablonowe.. kupiłem jej płatki śniadaniowe, wsadziłem do lodówki z napisanym jej imieniem. Już w tej chwili jest słabo, ale najlepsze przed Wami. Szatan, bo jedynie on mógł mnie zmusić do wymyślenia czegoś takiego, podsunął mi pomysł żebym UWAGA - otwarł te jebane płatki i wsadził tam czekoladę z karteczką, że zapraszam ją w ten i ten dzień, na taki i taki ewent, no i oczywiście zamknął płatki tak żeby nie było widać. Reakcji się domyślcie.
A teraz chłopcy/Panowie śmiać się i uważać, na psy, koty, ostre przedmioty, jak będziecie się turlać po podłodze.
Pół roku tutaj wiele mi dało. Kurwa 30 letni ojciec córki - no nie mogę...
łeeeeee... to nie było monte? Rozczarowałeś mnie:P
ale UWAGA!!!
który zacznie drzeć z septo łacha - wypierdole z hukiem
/w starym kawale to był pedał-pirotechnik/
(moderatorzy mogą)
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Monte to ja miałem zamiast mózgu. Siara w chooy. Wartość z tego wpisu niech będzie taka, że każdy, który uważa się za mniej wartościowego, bo coś spierdolił - niech sobie zapamięta mój post, bo bardziej spierdolić się nie da. A wcale nie czuję się obecnie mniej wartościowy (wtedy się czułem rozjebany w drobny mak).
To jest nic. Ja kiedyś wyszedłem po laskę na lotnisko w zbroi rycerza
Na szczęście ja podymałem zdrowo po tym temacie
Jak sobie przypomnę reakcje ludzi i jak mnie zaczepiła straż lotniskowa to jeszcze dziś się czerwienie 
////Pani twierdzi, że jest w ciąży, po wizycie u lekarza przychodzi do mnie sms: "Byłam u lekarza, okazało się, że to nie ciąża tylko polip na macicy. Po tym co usłyszałam nie chcę Ciebie znać."
////
Najlepsze, że robiąc coś takiego myślisz sobie, że jesteś zajebisty - prujesz nożyczkami opakowanie "nestle kukurydzine z miodem" w pogotowiu taśma klejąca i karteczka z wygrawerowanym kurna gotykiem "Aniu dla Ciebie.." i czekolada wedla z jakimś zajebistym nadzieniem żurawinowym.. no żal kurwa.. szkoda, że to nie są gry komputerowe gdzie dajesz sobie po czymś takim load game i zaczynasz jeszcze raz. Tak jak Bill Murray w "dniu świstaka" wystarczyło, że się zabił, wtedy budził się jeszcze raz tego samego dnia i mógł zrobić wszystko od nowa.
Expat - jak dymałeś, to się nie liczy. To była po prostu nierynkowa cena. Swoją drogą - jaka była pora roku ?
Tak a propos, bo zakładam, że jednak w zimie to nie było, rozgrzana blacha kojarzy mi się z moim jedynym numerkiem na masce samochodu w lesie, który swoją drogą padł po tekście "zobaczymy co o teraz robią sarny ?" pamiętam, że miałem na tyłku odparzenia - lato + silnik dał swoje.. miejcie zawsze ze sobą kocyk albo ceratę na wszelki wypadek ...
Chcesz zamieść problem pod dywan. Tylko co jest problemem, to że się angażujesz czy to że nie ogarniasz swoich emocji: zazdrości, złości itd.
"Dawalem z siebie dużo więcej przez co stracilem kontrolę. Pojawil sie nowy "kolega " w jej otoczeniu z mojej strony zlosc, zazdrość itp. "
Ze swojego doświadczenia powiem ci, że można się zaangażować bez złości i zazdrości. I wszysko jest wtedy tak jak powinno- czyli prawdziwie idealnie.
A ty masz przejebane, bo albo całe życie będziesz wycofany i tracisz dostęp z pozytywów zaangażowania, albo nauczysz się ogarniać siebie (swoje mechanizmy, zachowania i przekonania, które powodują to że wpadasz w zazdrość i złość.
Na domiar 'złego' powiem ci, że relacje z zaangażowaniem bez tych emocji idą w górę i są niebo lepsze i z każdym dniem są jeszcze lepsze itd.
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
A jeśli dziewczyna opowiada o innym chlopaku ktory np kiedyś się jej podobal? wiadomo, ja np. wtedy troche dziwnie się czuje i moze jestem lekko zazdrosny, ale tlumacze sobie to tak, że gdyby wolała jego, to by się ze mną nie spotykała/całowala/spedzala czasu.
Ale czy da się całkowicie odciąć od takiej.. w sumie 'nieuzasadnionej' zazdrości?
Jestem ciekawy Twoje opinii.
ja mam w sobie dwie zazdrości: dobrą i złą.
Zła zazdrość:
ona opowiada ci o byłym i ty masz w głowie jaka to jest dziwka, że tamten to głupi kutas i żeś ty sam jakiś pojebany.
Dobra zazdrość:
wyciągasz wnioski i bierzesz dobre strategie, którymi posługiwał się tamten gość, by samemu lepiej i efektywniej żyć.
Jak u mnie z tym jest?
Mam dobrą i złą zazdrość. Wczoraj miałem złą, jak moja dziewczyna poszła z kolegą na balet. Źle się czułem. Wkurwiałem się, klnąłem, przybity i przygnębiony, zrezygnowany.
Innym razem, też gdzieś poszła i było normalnie, zająłem się tym co lubię i cieszyłem się, że ona ma z kim gdzieś tam wyjść.
Która zazdrość by to nie była, ja zawsze mówię o tym swojej dziewczynie. Po prostu: 'jestem zazdrosny o X. Wkurwia mnie to jak na niego patrzysz. Jak on cię dotyka mam ochotę was rozjebać. To dlatego, ze cię kocham i staram się i czuję się wtedy niedoceniony, zaniedbany itd."
TEchnika:
1. Jestem X (stan emocjonalny), gdy... (podanie co ona robi źle)
2. Czuję się wtedy X
3. Reakcja drugiej strony.
4. Ustalenie wspólnego postępowania.
To jedna metoda. Gdy partnerka jest ogarnięta to da ci to czego ty potrzebujesz, w moim przypadku da mi:
- doceni mnie
- zadba o mnie
"Ale czy da się całkowicie odciąć od takiej.. w sumie 'nieuzasadnionej' zazdrości?"
Oj z tym jest bardzo ciężko u mnie. Chociaż jestem mega do przodu. Czasami The Work'uje przekonanai związane z zazdrością. Uważam, że aby się odciąć od takiej 'nieuzasadnionej' zazdrości należy mieć naprawdę silne poczucie własnej wartości niewynikające z czynnika zewnętrznego (czyli żebyś był zależny sam od siebie, a nie twoje poczucie wartości zależne od dziewczyny) oraz nie możesz być od niej uzależniony.
Miałem okres wcześniej, że w ogóle nie czułem zazdrości nieuzasadnionej, a wczoraj mi powróciła. I z tą zazdrością jest jeden fajny trick: nic w tym złego jak nie psuje relacji. I to pomaga, bo mam lepszy związek, bo stosuję wyżej opisaną technikę.
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
hades1988 tu raczej pytanie powinno brzmieć, czemu sie tak szybko angażuję ?
brak innych kobiet ?
pewności siebie ?
doświadczenia ?
przyjaciół ?
pasji ?
zajęcia ?
ty nie masz leczyć objawów tylko powód choroby
they hate us cause they ain't us
Ulrich trafiłeś pół na pół:), i tak masz rację muszę leczyć ów powody
Gaudeamus igitur, iuvenes dum sumus. - Cieszmy się więc, dopóki jesteśmy młodzi.
Dlatego na początku znajomości warto obracać naraz kilka targetów - wtedy ryzyko zbyt szybkiego zaangażowania znacząco maleje
Ciekawe zresztą skąd się to bierze - czy jest to nastawienie z przekonaniem, że związanie się z panną sprawi, że nasze życie nagle będzie prawdziwym rajem?
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Mało tego! Nie wiem czemu ale interakcja z wieloma kobietami na raz wpływa bardzo pozytywnie na resztę (oczywiście nie chwalimy się tymi tematami i zakładam, że nie jesteśmy w związku - zasady first!). Prawdopodobnie wzrasta nasza pewność siebie...
////Pani twierdzi, że jest w ciąży, po wizycie u lekarza przychodzi do mnie sms: "Byłam u lekarza, okazało się, że to nie ciąża tylko polip na macicy. Po tym co usłyszałam nie chcę Ciebie znać."
////
@expat
Jak dla mnie to w sztuczny sposób budujesz tą pewność siebie. Dla mnie mocnym podłożem jest samorealizacja fizyczna jak i umysłowa. Siedzę na diecie, chodzę na siłownię i czasami mam tak, że po prostu chcę jeb*ąć wszystko, bo to jednak trochę męczące jest w dzień w dzień jeść to samo. Ale wtedy przypominam sobie o celu jaki chcę osiągnąć i dalej brnę w zaparte. Podobnie jest z nauką programowania. Napotykam na problem, nie idzie go rozwiązać i się poddaję ale po czasie sobie myślę "nie no, dam radę, udowodnię to sobie !" i jak mi się uda to duma rozpiera niesamowicie
Inaczej człowiek zachowuje się mając kilka wyjść awaryjnych, a inaczej gdy jest skazany na jedną opcję. Wchodzicie już bardzo głęboko, w rozwój, samodoskonalenie charakteru i osobowości. Przykład kilku panien naraz jest bardziej błahy. Przeciętnemu człowiekowi łatwiej jest zachować spokój i dystans wiedząc, że za rogiem czeka kolejna opcja. Z pracodawcą też inaczej negocjujesz mając 3 inne oferty czekające na twój podpis, a inaczej gdy nie masz żadnych. Spotykanie się z wieloma kobietami również powoduje wzrost pewności siebie, a to dlatego bo mamy dzięki temu coraz więcej doświadczenia, co przekłada się na coraz więcej zdrowego dystansu.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Przecież nie chodzi o sypianie z trzema naraz, a o sam początek znajomości. Czy umówienie się kilka razy na obiad/kino/kawę z powiedzmy 3 kobietami w tygodniu jest już zbrodnią? A jeśli z którejś z tych znajomości zaczyna rozwijać się coś konkretniejszego to pozostałe idą w odstawkę. A skąd u mnie takie przekonania? Między innymi z doświadczenia - po miesiącu spotykania się z jedną panną, zasugerowałem jej, że to dziwne że z tego co wiem spotyka się również z moim kumplem. A ona na to: przecież nie jesteśmy razem i nie jestem twoją własnością. Miała rację.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Nonsens. W zeszły piątek spotkałem się 1. raz z nową panną. Mam teraz nałożyć sobie klapki na oczy i spotykać się tylko z nią? Przecież ani ona ani ja tak naprawdę nie wiemy, czy będzie w ogóle druga randka, a co dopiero coś większego.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Tu się zgodzę. Generalnie mam wrażenie, że duża grupa mężczyzn angażuje się znacznie szybciej niż kobiety - nawet o wiele za szybko. I stąd te pretensje. Kobiety mają w tym przypadku znacznie chłodniejszy umysł.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Moja sytuacja jest podobna do Twojej. Umówiłem się z laską drugi raz i znowu była z jakimś kolesiem. To był jej brat, ale że go znałem wcześniej nie było żadnego problemu. Na poczatku mielismy jechac razem na kawe, ale potem on pojechał z nami do baru. Tam postawiłem im po kebabie i piwie, trche posiedzielismy i pogadalismy, ale to juz nie bylo to samo. Teraz nie wiem czy zrobiłem dobrze bo mielismy byc tylko we dwoje (już drugi raz),a wyszlo inaczej. Nie wiem czy to ona trakuje mnie jak sponsora do kupowania kebabów czy ja robie cos źle? Sytuacja jest podobna i tez wyglada na to ze dopiero sie uczymy.
tomuś