Witajcie! Pierwszy post i w dodatku bardzo ciężkiej sytuacji ale prawdopodobnie nie beznadziejnej. Nie będzie tutaj o złamanym sercu czy o jej powrocie a bardziej o tym jak się zachować bo nie do końca potrafię zrozumieć jej motywy zachowania. Zacznę może od początku. Sprawa wygląda tak - byłem z laską 5 miesięcy. Wszystko było niby zajebiście do momentu 3 miesiąca.jednak zaczęło się sypać Oporowo. Dałem dupy bo zaczęliśmy się spotykać jak ona miała faceta z którym była przez 4 lata. No i z dnia na dzień zaraz po odejściu od niego zaczęła być ze mną. Wtedy postawiłem twardy warunek "Jesteś z nim to zapominaj o mnie i widzimy się ostatni raz" poskutkowało tym że laska zdecydowanie postawiła na mnie. Wszystko było na prawdę świetnie, codziennie widywaliśmy się po kilka godzin, nie było chwili bez sms/telefonu. Zacząłem poświęcać dla niej wszystko od kariery poprzez znajomych itd. (Fakt faktem problemem jest też fakt że posiadają wspólnych znajomych, a ja z nią niestety możemy policzyć tylko kilku, problem jest także jej niskie poczucie wartości - niestety, totalnie nie wierzy w swoje możliwości.) Okazało się w pewnym momencie że koło niej zaczął krążyć jej były, jaki to on biedny jak schudł, zemdlał w pracy (taka cipa) fakt faktem ja gdzieś poświęciłem pewne rzeczy dla niej i to był mój błąd - straciłem w którymś momencie poczucie własnej wartości i pewność siebie. Oni widywali się w szkole a po tych spotkaniach - totalnie nie mogłem jej ogarnąć. Była zimną kobietą która udawała niewiniątko i wyrzucała mi jak ona go zraniła -miała poczucie winy -traktowała mnie z dystansem. Domyślałem się o co chodzi ale nigdy nie wywaliłem kawy na ławę, raz zasugerowałem że może to chodzi o niego to wybuchła z pretensją że jak mogę w taki sposób o niej myśleć, że ona nie jest taka. Miesiąc temu niby się rozstaliśmy, potrzebowała czasu żeby poukładać sobie jak to nazwała bałagan uczuć. Dawała nadzieję na powroty bla bla bla... W sobotę spotkaliśmy się pierwszy raz od miesiąca (Chociaż non stop utrzymywaliśmy kontakt SMS/telefon aczkolwiek ostatni tydzień telefon był cały czas wyłączony a ona nie wychodziła w ogolę z domu niby potrzebowała samotności ((Z nikim się nie spotykała mam 100% pewność)) - dodam że w momencie kręcenia czy podrywania jej rozmowy telefoniczne trwały nie raz po kilka godzin - jej się to zwyczajnie podobało) W sobotni wieczór laska stwierdziła że przemyślała wszystko i postanawia wrócić do byłego. Określiła że w pewnym momencie zabrakło mi silnej woli i mogła zrobić ze mną co chciała a nie na tym polega siła faceta.Oczywiście zrobiliśmy po piwku no i doszło do łóżka (Laska była dziewicą do momentu aż ze mną tego nie zrobiła kilka miesięcy temu), w między czasie wpadł jej były ją skontrolować (Tak tak robił to zawsze) ale prosiła żebym się nie pokazywał i go spławiła. Dokończyliśmy temat jednak była w niesamowitym stresie więc odpuściłem. Następnego dnia rano przyznała mi się ze łzami w oczach że nie jest pewna tego co robi, ale nie ma wyjścia. Kilka dni temu dokończyliśmy sobotnią rozmowę - stwierdziła że nie chce tracić ze mną kontaktu, zależy jej na mnie jako na człowieku i przyjacielu a przez cały okres związku ze mną nie umiała się wyleczyć z uczucia które żywiła do niego. (rozstawali się kilka razy, bo koleś jest anty imprezowy a ona uwielbia imprezy itd, bez szkoły, brak perspektyw, taki burek osiedlowy a ona z racji swego wieku spędziła z nim 1/4 całego swego żywota - więc pewnie przywiązanie) stwierdziła że musi kolejny raz chyba się przejechać żeby wyleczyć się z niego całkowicie a on naobiecywał jej jak to się zmienił i musi sprawdzić czy tak jest na prawdę - niby że chodzi o jej honor (W kwestii honoru jeszcze miesiąc temu mówiła ze nie pozwoliłby jej na to żeby wrócić do niego po tym wszystkim co przeżyła) ale prosi żebym był gdzieś obok - tylko na razie żebyśmy ograniczyli kontakt bo musi poukładać wszystko do końca ale decyzji nie zmieni - chce być z nim chociaż nie jest wcale tego pewna. Natomiast jeżeli chodzi o nas i nasze stosunki to nie chce robić mi nadziei ale kiedy ją przycisnąłem - powiedziała że nie wie co będzie ale jest szansa że wrócimy do siebie jednak musi sprawdzić tamtego bo nie wie czy rzeczywiście się zmienił.
Kazałem jej żeby spojrzała mi w oczy i powiedziała że mnie nie kocha. W odpowiedzi usłyszałem: "Nie powiem Ci tego, nie umiem powiedzieć Ci takich rzeczy bo jeśli bym Ci to powiedziała - okłamałabym Cie,a ja już nie chce kłamstw"
Kontakt ze mną niby dla niej jest ciężki bo gdy rozmawia ze mną czy spotyka - boi się że podwinie się jej noga i znowu zacznie myśleć o mnie i będzie się motać a nie chce znowu mieć kotła w głowie. Fakt faktem nasze ostatnie rozmowy kończą się zwyczajnie albo awanturą bo zapytam nie tak jak potrzeba, albo też przyczepie się do jakiegoś szczegółu (Nigdy tak nie było) Może też przestać rozmawiać z nią o "nas"? Może to jakieś wyjście? Teraz chce chwili jak to nazwała kwarantanny bo jak stwierdziła musi zbudować barierę która pozwoli jej spokojnie żyć bez obawy że podwinie jej się noga i zacznie myśleć o powrocie do mnie a chce tego uniknąć żeby jej poprzedni lolo nie miał pretensji. Dodam tylko że mam idealny kontakt z jej rodzicami, wręcz ludzie mnie uwielbiają natomiast jest zupełnie odwrotnie w przypadku tamtego gościa - typ ją manipuluje w taki sposób że laska zupełnie inaczej traktuje nawet swoich rodziców. A z jej zachowania, wynika jasno że zależy jej na tej znajomości i jest totalnie niepewna tego czy dobrze wybrała i czy jej decyzja jest słuszna (Były jak się z nim rozstała to poszedł na osiedle i naopowiadał jaką to jest kurwą że go zostawiła) Aaa jeszcze przewinął się motyw o tym że jak jest jej tak ciężko - to ja znikne z jej życia. Zakończyło się to jej płaczem, i strachem o to co będzie bo nie chce mnie tracić.
Ale do rzeczy panowie, co zrobić? Jutro wyjeżdża z nim i jego znajomymi nad morze, stwierdziła że przez ten czas nie będziemy się w ogóle kontaktować i to w jakiś sposób jej pomoże to wszystko poukładać. Dać jej wolną rękę i nie odzywać się? Niech zacznie myśleć i tęsknić? Czy być chujem takim jak on i pokazać że mnie to wszystko męczy, wywalić swoje uczucia i niech wie? Myślę o powrocie do niej zwłaszcza po słowach które usłyszałem tylko jak działać? Co zrobić żeby faktycznie zaczęła o mnie myśleć, bo tego nie ma w żadnym poradniku.
Jak postąpić? Być przyjacielem czy zerwać kontakt? Być obok i czekać na okazję czy totalnie olać i zagrać twardego że jak tak wybrała to teraz niech żałuje co straciła? Podpowiedzcie, pomóżcie, doradźcie.
Dla NIEJ ADIEU
To ja jestem SPRITE
Taak...stary ciesz się, że mineło 5 miesięcy a nie 4 lata.
Byłbyś w podobnym położeniu a diamteralnie gorszej sytuacji.
Oszczędź sobie zmartwień, smutków i tych wszystkich chwil kiedy będziesz myślał o niej podczas gdy ona będzie bawiła się z tamtym gościem.
Jak chcesz romantycznego podsumowania to wiedz - jak się kogoś kocha to na całego a nie zastanwiając się czy tego czy może jednak tego drugiego?
Kluczem i wskazówką niech będą jej słowa:
"Określiła że w pewnym momencie zabrakło mi silnej woli i mogła zrobić ze mną co chciała a nie na tym polega siła faceta."
I jeśli będziesz teraz grzecznie czekał jak piesek na swoją panią to właśnie postąpisz dokładnie tak jak można najgorzej w tym momencie.
Stary tyle światów przed Tobą do poznania tyle dziewiczych lądów do odkrycia a Ty chcesz cumować w pruchniejącym porcie?
bede troche drastyczny ale coz...
tepic takie suki jak ona!
skoro widocznie miala lepiej z Tb niz z nim, to juz problem siedzi w jej glowie i nic na to juz nie poradzisz. jedyne co to mozesz sie przyczynic do tego ze jej sie "odwidzi" ale wowczas miej na nia wyjebke kompletna.
teraz pozostaje tylko zerwac kontakt, i zajac sie przedewszystkim soba! odnow kontakt ze znajomymi ktorych "posiweciles" dla niej, daz do spelnienia zawodowego i rob to na co masz po prostu ochote!
popracuj troche na pewnoscia siebie, wez sie za sport jesi wczesniej goscil on w Twoim zyciu sporadycznie- na pewno na dobre Ci to wyjdzie, a pozatym nie bedziesz wtedy o niej myslal.
zerwij kontakt-niech wie jaka szanse stracila.
po jakims czasie pewnie bd chciala do Cb wrocic- wtedy Ty zdecydujesz czy bd ona zaslugiwala i byla godna otrzymania drugiej szansy.
tymczasem zajmij sie soba i innymi kobitkami
pozdro
"Jeśli wiesz ile jesteś wart, zdobądź to i walcz o to!!!, ale musisz być gotowy na porażki, a nie zwalać winę i mówić, że nie jesteś tu, gdzie chcesz przez niego, mnie czy kogoś tam-tchórze tak robią a Ty nie jesteś tchórzem!!! Jesteś chyba lepszy, CO??!!
Reszta ma rację. Zerwij definitywnie kontakt nie pisz, nie dzwoń, a jeśli zadzwoni nie odbieraj. Jeśli spotkasz ją spotkasz bądź chłodny nie daj się nabrać na jej "gierki" skoro chce być z tym kolesiem niech będzie z nim, a tobie da święty spokój. Na moje oko może to wyglądać tak że: Jej znowu z tym kolesiem nie wyjdzie i będzie chciała wrócić bo ma Cię pod ręką jesteś wg. niej przecież na każde jej zawołanie. I tu wtedy powinna się zdziwić;). Życzę powodzenia i wytrwałości w zmianach Pozdrawiam!
"Nie dałem rady" jest 10 razy cenniejesze niż powiedzenie "co gdyby" Ponieważ gdybając nigdy nie wyjdziesz na arenę!
Chcesz być kołem zapasowym? Wybrała tamtego, a Ciebie trzyma na wypadek gdyby się nie udało. Odpowiada Ci takie coś? Gdzie Twój honor? Weź daj sobie spokój, aż przykro się Ciebie czyta. Odpuść, zerwij kontakt.
Właśnie o to chodzi że nie mam siły na to żeby być drugim ale zmotywowałem się do tego żeby pokazać jej zmianę, swoją zmianę - że już nie jestem słodkim frajerem tylko facetem z jajami którego straciła bo tak tak teraz już wiem że sfrajerzyłem. Pokazałem właśnie że jestem bez honoru, że nie jestem odporny na jej gierki. Właśnie dlatego mam olbrzymią ochotę pokazać jej jak bardzo pomyliła się wybierając tamtego - a chciałbym na którejś imprezie pokazać mu że lolo totalnie nie pasuje do naszego otoczenia a laska czuje się w nim idealnie (Pech chciał że jej siostra jest z moim najlepszym przyjacielem, mieszkają razem więc jestem gdzieś do kontaktu z nią zmuszony) A chciałbym na twarzy lola zobaczyć zmieszanie, chciałbym widzieć jak ona zaczyna myśleć o mnie nie o nim i to w ilościach przekraczających zdrowy rozsądek. Chce zrobić żeby dosłownie znowu ocipiała na moim punkcie. Może to gdzieś jest zapisane jako mój punkt honoru. A czy wrócić do niej? Dla mnie jeżeli nawet wrócić to zanim jeszcze przeczytałem wszystkie artykuły postanowiłem że nawet jakby ocipiała to sobie poczeka 2-3 miesiące zanim zacznie być ze mną tak żeby nie była za bardzo pewna siebie. Ehh taka zemsta to chyba dobry wybór ?
Obojętność to najmocniejsza zemsta a nie pokazywanie komuś coś na siłę.
Zostaw ten temat.
Ciesz się nowym lepszym życiem bez napinania i niezdrowego stresu.
I tak na marginesie: jeszcze się nie zmieniłeś, w takim czasie to nierealne.
Obojętność oczywiście - chcę zacząć od momentu kiedy wróci z tego wyjazdu - zresztą i tak w tym momencie jak z dnia nadzień zmienie swoje zachowanie to wyda jej się to najdziwniejszą z możliwych rzeczy. Nie twierdze że się zmieniłem - na siłę to i koza się zaprze.
"Obojętność to najmocniejsza zemsta a nie pokazywanie komuś coś na siłę."
Jasne że tak! Tylko właśnie chciałbym jej uświadomić co straciła ?
) Dodatkowo typ jest na tyle pieprzonym dupkiem - że chciałbym na jego twarzy widzieć po raz kolejny gorycz porażki. A obojętność włączę od momentu który wróci - niestety dzisiaj jeszcze poudaje pieska (będzie dzwonić żeby się pożegnać) w poniedziałek mam badania no i przede mną zabieg chirurgiczny ale to nie istotne. Właśnie wtedy mam zamiar zastosować obojętność - niech zacznie myśleć ;)A że nowe lepsze życie bez stresu było by lepsze - jasne ! Kto powiedział że go nie chcę ? Pytałem o podejście jak mam się zachować - być tym przyjacielem którego ona chce ale oddalić się i zlewać chłodnikiem czy całkowicie wyłączyć się z jej życia na jakiś czas? Niech tęskni, myśli a w konsekwencji ulegnie?
Dodam tylko że dziewczyna jest niesamowicie emocjonalna. Szargają nią tylko i wyłącznie emocje nie zdrowy rozsądek.
kiedy bd do Ciebie dzwonila z tym "pozegnaniem" nie przedluzaj rozmowy, zycz im dobrej zabawy i tyle.
" przede mną zabieg chirurgiczny" - ona wie? skoro chce zebys zostal ejj przyjacielem to ciekawe czy przyjdzie jej do glowy zadzwonic do Ciebie i się zapytać jak się czujesz itp...
"Jeśli wiesz ile jesteś wart, zdobądź to i walcz o to!!!, ale musisz być gotowy na porażki, a nie zwalać winę i mówić, że nie jesteś tu, gdzie chcesz przez niego, mnie czy kogoś tam-tchórze tak robią a Ty nie jesteś tchórzem!!! Jesteś chyba lepszy, CO??!!
Wie, nawet interesuje ją dokładny termin kiedy to będzie. Na dobrą sprawę dzwoni zawsze kiedy tamtego nie ma w pobliżu. Wczoraj przez przypadek jechałem autem i mijałem najpierw ją z koleżanką to tylko się uśmiechneła ale widziałem jej zmieszanie, a później widziałem ją z byłym - tamten wkurwił się że ciągle jestem gdzieś w pobliżu. Prawdopodobnie miała awanture bo wieczorem zadzwoniła w takim nastroju iż od razu stwierdziłem że nie jest tak różowo jakby chciała - może tamten już popełnia błędy?
Jej matka kazała odsunąć się na bok - przeczekać 2 miesiące kiedy jej minie oczarowanie a zaczną się problemy które mieli przez całe 4 lata.
dzownila a Ty odebrales- staraj sie tak nie robic juz!
kiedy tylko ona zdzwoni nie odbieraj od razu, tylko od czasu do czasu. ograniczaj odbieranie po jakims czasie- odbieraj co drugi, co trzeci telefon. niech wie ze juz nie ma Cię "na taka wlacznosc"/"na juzna,na teraz" jak to bylo wczescniej. a tlumaczenia dlaczego nie odebrales mozesz smialo jakies wymyslac- byles pogiegac,na piwie z kumplami, na silowni, kupowales sobie jakies nowe ciuszki - niech wie ze nie jestes bezczynnhy,ze cos ze soba robisz i nie myslisz tylko o niej,ale masz tez inne zajecia, zmieniasz sie (silownia,bieganie/zmiana stylu ubiernia esli jest potrzebna itp)
"Jeśli wiesz ile jesteś wart, zdobądź to i walcz o to!!!, ale musisz być gotowy na porażki, a nie zwalać winę i mówić, że nie jesteś tu, gdzie chcesz przez niego, mnie czy kogoś tam-tchórze tak robią a Ty nie jesteś tchórzem!!! Jesteś chyba lepszy, CO??!!
Nie odbierałem
To rozmowa z wczorajszego wieczoru.
Tak właśnie będzie tymbardziej że w poniedziałek mam badania przedzabiegowe a ona wraca niby w środę
Sama stwierdziła że tam się nie będzie odzywać - i dobrze bo mi było by samemu pewnie trudniej a tak dodatkowo wiem że nie mogę
) No a później to już zleci - po zabiegu będę miał zakaz używania komórki więc na pewno kontaktu nie będzie a jeśli będzie to najkrótszy z możliwych 
bierz się porządnie-raz a dobrze- za siebie, to i efekty szybko będą

powodzenia
"Jeśli wiesz ile jesteś wart, zdobądź to i walcz o to!!!, ale musisz być gotowy na porażki, a nie zwalać winę i mówić, że nie jesteś tu, gdzie chcesz przez niego, mnie czy kogoś tam-tchórze tak robią a Ty nie jesteś tchórzem!!! Jesteś chyba lepszy, CO??!!
Nie obrażam przeciwnika, stwierdzam fakt - koleś ranił ją kilka razy zdradzał itd a ona wraca do niego
Z tąd moje stwierdzenie. Oczywiście że popełniłem błędy bo nie miałem pojęcia że do kobiet trzeba podchodzić strategią
Po co mi ona - raczej chodzi o uczucie. Swoją drogą we wtorek usłyszałem że "Chce żebym sobie ułożył życie"
W odpowiedzi usłyszała: "A co jak je ułoże, a Ty będziesz chciała wrócić" na to ona: "POCZEKAM" i teraz pytanie czy to nie jest zachowanie właśnie tak jak ona chce - czy może sprawdza swój grunt pod stopami? W moim przypadku wygląda to tak że laska jest z niewielkiego miasta, ja prowadzę w zasadzie nocne życie i grywam tu i uwdzie. Wie że ze mną mogła pójść wszędzie, najlepsze kluby, wszędzie znajomi, darmowe wejściówki, drinki - on? Jego jedyni znajomi to kumple z klatki obok. Ambicje ma chłopak tęgie bo nie może biedaczysko matury zrobić, ja już dawno zapomniałem jak wygląda ten papierek. Kwestia jest też tego typu że ona totalnie nie mogła zabłyszczeć w moim środowisku - w tamtym biła inteligencją na kilometr, potrafiła dosrać innym w moim otoczeniu nie miała komu imponować. Czy taki brak pewności siebie jest zdrowy? Fakt faktem mimo iż nie umiała błyszczeć w takim towarzystwie to jednak ciągło ją cały czas do wielkiego świata do którego mój jak to nazwałeś "KONKURENT" nie ma wejścia.
"(...) prosi żebym był gdzieś obok - tylko na razie żebyśmy ograniczyli kontakt bo musi poukładać wszystko do końca ale decyzji nie zmieni - chce być z nim chociaż nie jest wcale tego pewna. Natomiast jeżeli chodzi o nas i nasze stosunki to nie chce robić mi nadziei ale kiedy ją przycisnąłem - powiedziała że nie wie co będzie ale jest szansa że wrócimy do siebie jednak musi sprawdzić tamtego bo nie wie czy rzeczywiście się zmienił."- Już za sam tak bardzo żenujący tekst w jej wykonaniu, na Twoim miejscu zaśmiałbym się jej głośno i radośnie w twarz. No stary, kurwa, to jest chore i mam nadzieję, że dobrze o tym wiesz. Aż nóż się w kieszeni otwiera, jak czyta się coś takiego. To jest na zasadzie: "Nie jestem pewna czego chce, zaczęło mi się nudzić, więc wrócę do byłego poszukać szczęścia i wrażeń, a jak nie wypali, to czekaj grzecznie na mnie, jak piesek merdający ogonem, to pani może wróci i pogłaszcze". To jest takie żenująco- śmieszne, że miejscami aż przykre, że takie rzeczy się mogą rodzić w kobiecej głowie. Kurwa, jaka szansa? Wspaniałomyślnie pani mówi, że jest szansa na powrót, a oczywiście Twoje zdanie w tej kwestii nie ma najmniejszego znaczenia, nie ważne czy Ty będziesz chciał wówczas wrócić, Ty masz tylko grzecznie czekać, aż pani podejmie decyzję. Tia, niedobrze się robi od tego typu tekstów... Co za, kurwa (za przeproszeniem) nieopisana wręcz łaskawość ze strony jaśniepani. Stary, pierdol ten chory układ, ewakuuj się z tego bagna, póki czas i miej swój honor!
Btw. taka moja drobna dygresja: W żadnym wypadku nie jestem zwolennikiem rozwiązań siłowych, ale chciałoby się niekiedy obić twarz w takiej sytuacji, jak taki fajtłapa bez perspektyw i nie ogarniający życia, jak jej były bierze kobietę na litość, ciągnie ją za sobą w te całe gówno i jest kulą u nogi dla laski. Właśnie z takich sytuacji biorą się toksyczne związki, jak zamiast wspólnie się inspirować i motywować, jedna ze stron, która jest totalnie niezaradna, ściąga w dół i podcina skrzydła drugiej. Chociaż, żeby nie być oskarżonym o brak obiektywności, muszę stwierdzić, że przynajmniej w pewnym sensie, oboje są siebie warci.
Zobacz ile już tylko w samym tym tekście, który napisałeś, wcisnęła Ci kitu, iluzji i, ogólnie rzecz biorąc, pierdół do potęgi n-tej. Większość tych jej wzniosłych tekstów, wynikających z jakże "szlachetnych" pobudek zastąpić można równie dobrze stwierdzeniem w stylu: "Spierdalaj, znudziłeś mi się". Większości jej tekstów, wyznań, bajek i historii nie powstydziliby się nawet sami bracia Grimm. Tak więc, należy to, co ona mówi, traktować z przymrużeniem oka i między bajki włożyć. Ona jest tak nieziemsko niedojrzałą, niezdecydowaną i nieogarniętą, wręcz chorą osobą, która żyje w świecie iluzji i magii typu bajeczki Disneya, że aż strach się za taką zabierać i cokolwiek w związku z nią w dłuższej perspektywie planować. Za kilka lat, będąc z Tobą, równie dobrze mogłoby się okazać, że nagle dowiedziałbyś się, iż ona nie jest pewna tego, co czuje, myśli o byłym, cały czas go kocha etc. Wtedy straciłbyś te kilka lat, teraz tracisz TYLKO kilka miesięcy. Jest chujnia, nie mówię, że nie, ale mogłoby być znacznie gorzej. Wciągnęłaby Cię nosem, przeżuła, a następnie wypluła, a tak jesteś tylko lekko "nadgryziony"- kwestia czasu i regeneracji.
Największym błędem w całej tej sytuacji jest to, że poświęciłeś dla niej aż tak wiele i uzależniłeś swoje życie od bycia z nią. Nigdy, pamiętaj NIGDY nie należy poświęcać dla ŻADNEJ kobiety całego swego życia, kariery etc.Znajdziesz sobie jakąś normalną osobę, z mniejszym bagażem emocjonalnym i stopniem popierdolenia i tego radziłbym się trzymać.
P.S. Chciałem się jeszcze odnieść do kilku fragmentów Twojego wątku, bo jest sporo naprawdę zacnie wyglądających, dorodnych kwiatków (chodzi o wypowiedzi jaśniepani) ale w końcu stwierdziłem, że nie warto, szkoda zachodu i nie chcę nadwyrężać palców od pisania, bo tamta osoba nie jest warta jakiejś większej uwagi.
"Don't trust the smile, trust the actions"
"Jak taki fajtłapa bez perspektyw i nie ogarniający życia, jak jej były bierze kobietę na litość, ciągnie ją za sobą w te całe gówno i jest kulą u nogi dla laski. Właśnie z takich sytuacji biorą się toksyczne związki, jak zamiast wspólnie się inspirować i motywować, jedna ze stron, która jest totalnie niezaradna, ściąga w dół i podcina skrzydła drugiej."
Dla mnie tekst roku, ale jak widać jej przywiązanie do niego jest silniejsze od wszystkiego innego co zdrowe. "Zobacz ile już tylko w samym tym tekście, który napisałeś, wcisnęła Ci kitu, iluzji i, ogólnie rzecz biorąc, pierdół do potęgi n-tej. Większość tych jej wzniosłych tekstów, wynikających z jakże "szlachetnych" pobudek zastąpić można równie dobrze stwierdzeniem w stylu: "Spierdalaj, znudziłeś mi się".
Mogło by tak być chociaż na dobrą sprawę stałem się frajerem - popełniłem wszystkie kardynalne błędy jakie są opisane na tej stronie - to dlatego prawdopodobnie mnie zostawiła a nie chce ranić. Tak jak napisałem jest niesamowicie emocjonalną osobą. To emocje kierują nią nie ona nimi. Ten gdy miałczał dostał co chciał - a kiedyś ja będąc silnym facetem, z pasją, świetną pracą, i ograniczonym czasem byłem tym czego ona szukała - później zwyczajnie zostałem frajerem. Wiesz LeTombeur na dobrą sprawę ona jest inteligentną kobietą, pełną fajnych cech jak i beznadziejnych wad. Wszystkie problemy jednak zaczynają się z nią w momencie kiedy dosłownie zaczynają Władać nią emocje, było ok do czasu kiedy tamten nie zaczął miałczeć - a ja nie zostałem frajerem.
Nie no laska zagrała klasycznie. Jakie to kobiece ! Takie pierdolenie, że aż uszy bolą. Moja panna swego czasu sprzedała mi niemal identyczny tekst, i konkluzja była taka sama: mam czekać, bo ona nie wie, nie rezygnuje ze mnie, potrzebuje czasu. Itp, itd.
Gdy dziewczyna sypie takimi tekstami, to jedno jest pewnie, jak zresztą zacni koledzy zauważyli - ona nie ma odwagi powiedzieć wprost: "Spierdalaj. Nie jestem już Tobą zainteresowana - tylko nie za daleko. Krąż w pobliżu, bądź moją satelitą. Jak mi nie wyjdzie kiedyś, to z braku laku możesz być Ty.". Nosz kurwa mać ! Masz przecież męski honor, masz ?! Często czytając na forum, odnoszę wrażenie, że my faceci nie mamy honoru ! Ja nie jestem dobrym przykładem, też mam swoje perypetie, ale staram się to zmienić droga długa, ale się nie poddaje.
Kolego basej, radzię Ci - spierdalaj od niej jak najdalej. Nie walcz ! Nie rób tego, nie obmyślaj chytrego planu jak ją do siebie przekonać. Nie tędy droga ! Wracając do byłego, nie szanuje Ciebie, nie szanuje Twoich uczuć. Ma na Ciebie wyjebane. Jedyne co możesz zrobić, to zerwać wszelki kontakt. I myśl o sobie - o swoich uczuciach ! Bądź egoistą. Ta laska już swoją szansę zmarnowała.
Drastycznie nie odbieraj telefonów, nie odpisuj i NIE CZYTAJ od niej SMSów. Jak się zobaczycie, to tylko cześć i lecisz swoją drogą. Ona już Ciebie nie może mieć ! I musi poczuć, co straciła. Po powrocie do byłego, będzie się cieszyć, korzystać z życia, ale - powroty nie są zdrowie, i stare problemy prędzej czy później powrócą. Wtedy Ciebie już dla niej nie będzie. Co ja piszę, TERAZ Ciebie już dla niej nie ma ! Zakoduj sobie to w głowie.
Radzimy Ci dobrze - sami przeżyliśmy różne perypetie z kobietami. Szkoda, że takiej nauki nie wynosimy z domu rodzinnego, od ojca, tylko jesteśmy karmieni iluzjami a potem spotykają nas takie niespodzianki.
Głowa do góry ! Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni, a Ty już będziesz wiedział, jak nie należy się zachowywać w przyszłości.
Pozdrawiam !
Bo prawdziwy RockAndRolla chce kurewsko dużo ...
Być może macie wszyscy racje, chociaż to wszystko jest kurewsko ciężkie zwłaszcza że panienka zwyczajnie z NAJWYŻSZEJ półki, dlatego może jest dużo Ciężej. Spierdolić spierdole na jakiś czas, zobaczymy czy jeszcze jej się o mnie przypomni jak straci? Głowe mam w górze a myśli jeszcze bardziej
Kwestia tego czy jeżeli przekona się że straciła coś lepszego niż poprzedni obecny - to czy zacznie mieć jakiekolwiek uczucia. Problem leży być może też w tym że z jednego związku wskoczyła w drugi. Może tu był problem? Teraz to nie istotne - skupiam się nad tym jak wrócić do swoich zajęć, hobby pasji itd. A co ma być zwyczajnie będzie - nie potrafie jak wy rozumieć jej zachowań czy słów. No właśnie dałem jej największy w świecie wybór bo doprowadziła mnie do wkurwienia - że może sobie wybrać: Albo chce żebym był albo niech o mnie zapomni najszybciej jak może. Wybrała że chce żebym był jak to napisałeś jej "satelitką". Więc mogła sama dokonać wyboru bo ja jej jasno dałem do zrozumienia że jestem gotowy na to by z niej zrezygnować i pójść w pizdu. Aż tak by grała - czy zwyczajnie domyśla się tego że jej z byłym nie wypali i chce żebym był jej zabezpieczeniem w razie czego?
Dokładnie tak. Jesteś jej zabezpieczeniem, gdyby nie wyszło z byłym. Mam nadzieję, że już wkrótce pójdziesz po rozum do głowy i posłuchasz naszych rad. Jednak to Twoje życie - żyj jak chcesz. Skoro odpowiada Ci układ bycia przyjacielem z fiutkiem - Twój wybór. Ale już współczuję twojej psychice, bo to, że się na niej odbije, jest pewne, jak to, że 2 + 2 = 4.
Bo prawdziwy RockAndRolla chce kurewsko dużo ...
Absolutnie nie pasuje mi taki układ, chodzi jednak o to że ona wcale nie jest swojego wyboru pewna, waha się a nie chce pokazać matce że znowu źle wybrała - matka to jej autorytet a jak wiadomo czasami człowiek chce imponować własnym autorytetom. Rad? Posłucham jak najbardziej - problem może pojawić się wtedy gdy nie wyjdzie jej z byłym i ona rzeczywiście zechce do mnie wrócić. Tylko wtedy pytanie? Olać ją czy może wrócić - ale na zasadach które ja przedstawię. No i 100 % wyprowadzka z tego miasta gdzie jego jest pełno. Tylko czy moje dywagacje są słuszne czy po prostu powinienem ją olać w zupełności tak jak mówicie? Najgorsze jest to że jednak spotykać się będziemy bo jej siostra jest dziewczyną najlepszego kumpla, mieszkają razem a niestety jestem tam częstym gościem. Czy jeśli bym dał jej szansę a nie sfrajerzył się tylko pogrywał w gierki o których dopiero na tej stronie się dowiedziałem. Jeśli to ja bym dominował to czy to miało by jakikolwiek sens? Są inne kobiety jest ich cała masa - na brak zainteresowania z ich strony nigdy nie mogłem narzekać ale też nigdy nie wiedziałem że na kobiety są strategie,sposoby,techniki. Po poprzedniej byłej leczyłem się z całego zakichanego uczucia 3 lata. Teraz obawiam się że z leczeniem może być jeszcze gorzej. Niestety ona wie że po rozstaniu rozpierdoliłem się i żadną siłą nie moge się ogarnąć (Do dzisiaj bo ona wyjeżdża a ja jeszcze gram pieska ale już nie tak użalającego się nad sobą
) Raczej pokazuje jej pewność siebie i to że nie jestem już kluchą - kiedy wróci będzie totalna zlewka a już teraz mówi że chce się ze mną spotkać widać właśnie zaczyna się bać a kiedy dostała kilka truizmów zwyczajnie nie dośc że zrobiła się jakby cieplejsza to dodatkowo miałem wrażenie że przeraziła się tego że jej plan powtórnie został właśnie rozbity
Chce jeszcze dzisiaj jak będzie się ze mną żegnać zostawić jej otwartą pętle.. tak żeby cały ten wyjazd upłynął jej pod znakiem ciekawości, myślenia i po prostu zwyczajnej tęsknoty - a już teraz zapowiedziała że nie wytrzyma momentu w którym do mnie nie zadzwoni - czyżby wracało przyzwyczajenie do mnie? :)Tyle że niestety się pomyli bo kontaktu ze mną mieć nie będzie - BASEJ jest poza zasięgiem sieci jak długo to się okaże
Wczoraj były chyba zrobił jej awanturę po tym jak byłem w pobliżu - jej dzisiejszy nastrój na to wskazuje
Więc może to właśnie działa na moją korzyść? 
Jeśli będzie chciała do Ciebie wrócić kopnij ją w dupę !Znasz powiedzenie "Nie wchodź dwa razy do tej samej rzeki"? . Szkoda zdrowia, psychiki, czasu i przede wszystkim szkoda TWOJEGO ŻYCIA.
"Nie dałem rady" jest 10 razy cenniejesze niż powiedzenie "co gdyby" Ponieważ gdybając nigdy nie wyjdziesz na arenę!
Co ty myślisz, że po wysłaniu kilku truizmów i jakiś pierdół z tej strony ona wróci do ciebie?. To cię rozczaruje, NIE WRÓCI!!! BO NADAL JESTEŚ MENTALNIE FRAJEREM!!!! będzie z tobą pogrywała i nadal będziesz siedział w kucki i myślał o niej. Myślisz, że jak jebniesz jej otwartą pentle to ona wróci do ciebie czy coś?. Ona ci rzuci jednym SHIT TESTEM i znów zaskamlesz.
Nie zmienisz się z dnia na dzień. Ja pracuje nad sobą ponad rok, odkąd mnie była kopneła w dupę. Owszem mam sukcesy, ale też i porażki, też ostatnio pewna SHB zawróciła mi w głowie, że zajamniczyłem i myślałem o niej rostrzęsiony mimo, że wiedziałem że źle robie. I co panna to wyczuła i wróciła do byłego. Wiec ja też jestem jeszcze nadal FRAJEREM!!! ,ale nadal pracuje nad sobą.
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
Hmm skądś to znam. W oparciu o część z tych informacji już w niedalekiej przyszłości powstanie głęboka analiza psychologiczno-społeczna, która pozoli uchwycić to co nieuchwytne, skategoryzować to co nieskategoryzowane.
"Jak postąpić? Być przyjacielem czy zerwać kontakt? Być obok i czekać na okazję czy totalnie olać i zagrać twardego że jak tak wybrała to teraz niech żałuje co straciła? "
LEWA KURDE STRONA!!! - czytaj ze zrozumieniem i wyciągaj wnioski.
"A chciałbym na twarzy lola zobaczyć zmieszanie, chciałbym widzieć jak ona zaczyna myśleć o mnie nie o nim i to w ilościach przekraczających zdrowy rozsądek."
Na cholerę Ci to? Samoocena cierpi? Dowartościować się musisz?
Jeśli tak to coś stwórz, coś zbuduj bo dowartościowywanie się kosztem innych nie świadczy dobrze o człowieku.
Mam w pracy jednego takiego palanta i jak by Ci to powiedzieć... nikt go nie lubi ani nie darzy szacunkiem. naprawdę zależy Ci na tym żeby stać się skończonym chujem któremu każdy ma ochotę na dzień dobry wyjechać z bani?
Nabierz szacunku do samego siebie i dystansu - bo z tego co widzę chcesz komuś "dojebać" a sam jesteś pełen kompleksów.
"- zresztą i tak w tym momencie jak z dnia nadzień zmienie swoje zachowanie to wyda jej się to najdziwniejszą z możliwych rzeczy. Nie twierdze że się zmieniłem - na siłę to i koza się zaprze."
Hmmm zmiana zachowania to jedno, zmiana osobowości to drugie.
Nikt zmiany zachowania nie odbierze jako gry lecz jako twoje nastawienie względem kogoś. Problem pojawi się gdy zmienisz zachowanie a nie zmienisz charakteru. Jak jesteś palantem to będzie to widać w zachowaniu choćbyś starał się dobrze grać.
"Dodatkowo typ jest na tyle pieprzonym dupkiem - że chciałbym na jego twarzy widzieć po raz kolejny gorycz porażki."
Znowu... i co Ci to da? Chciałbyś? Kompleksy dokarmiasz?
I co? Narobisz lasce sieczki w głowie, potem rzucisz i będziesz kozak? Będziesz taki sam palant jak jesteś - tyle tylko że z połechtanym ego.
"Być może macie wszyscy racje, chociaż to wszystko jest kurewsko ciężkie zwłaszcza że panienka zwyczajnie z NAJWYŻSZEJ półki, dlatego może jest dużo Ciężej. "
Wybacz. Myślę że o "z najwyższej półki" to będziesz mógł porozmawiać za kilka lat.
Chyba tyle w temacie.
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
"Na cholerę Ci to? Samoocena cierpi? Dowartościować się musisz?
Jeśli tak to coś stwórz, coś zbuduj bo dowartościowywanie się kosztem innych nie świadczy dobrze o człowieku."
Absolutnie nie chce się dowartościować, tylko bardziej w pewnym stopniu chce żeby wróciła.
"Nabierz szacunku do samego siebie i dystansu - bo z tego co widzę chcesz komuś "dojebać" a sam jesteś pełen kompleksów."
Nie mam żadnego kompleksu, popełniłem wszystkie radykalne błędy które są wytknięte na tym forum - z tąd moja ocena sytuacji. Okres wylewania łez dawno minął.
"Jak jesteś palantem to będzie to widać w zachowaniu choćbyś starał się dobrze grać."
Już nie mam jak grać i w co grać. Po prostu chcę żeby ona zauważyła że w pewien sposób mnie straciła, a nie wiedziałem jak się zachować - skoro chce bliskości...
"Znowu... i co Ci to da? Chciałbyś? Kompleksy dokarmiasz?
I co? Narobisz lasce sieczki w głowie, potem rzucisz i będziesz kozak? Będziesz taki sam palant jak jesteś - tyle tylko że z połechtanym ego."
Nie chce narobić jej sieczki w głowie - czytaj ze zrozumieniem. Chcę żeby po prostu wróciła, żeby widziała że popełniła błędy. Nie wiedziałem jak się zachować - tyle. Koleś jest dupkiem bo ją bił, zastraszał, i był po prostu dnem. Nie dawał jej żadnych perspektyw na fajne życie i nadal jej nie da. Teraz nakładł jej do głowy że właśnie się zmienił, że jest cudowny itd... Jak myślisz przez 4 lata się nie zmienił - to zmienił się przez 5 miesięcy?
Wybacz. Myślę że o "z najwyższej półki" to będziesz mógł porozmawiać za kilka lat.
Mówie o jej atrakcyjności jej wględem innych dziewczyn.
Wybrała innego, a Ty chcesz by wróciła. I czekasz na nią grzecznie aż, da Ci znać. Jesteś frajerem. A kobiety do frajerów nie wracają.
"Już nie mam jak grać i w co grać. Po prostu chcę żeby ona zauważyła że w pewien sposób mnie straciła, a nie wiedziałem jak się zachować - skoro chce bliskości..."
To przestań się nią przejmować.
"Koleś jest dupkiem bo ją bił, zastraszał, i był po prostu dnem. Nie dawał jej żadnych perspektyw na fajne życie i nadal jej nie da. Teraz nakładł jej do głowy że właśnie się zmienił, że jest cudowny itd... Jak myślisz przez 4 lata się nie zmienił - to zmienił się przez 5 miesięcy?"
Jak damski bokser to pogadaj z kim trzeba, weźcie go na przejażdżkę pod miasto wpierdolcie tak żeby nie miał siły łazić i uprzedźcie że jak nie przestanie to... i prawdopodobnie będzie zmiana w ciągu kilku godzin.
Jeśli chodzi o laskę. Jak głupia i ślepa to niech siedzi. Jak dla mnie bezmyślność dyskwalifikuje laskę, choćby nawet SHB10.
Sorry niech ponosi konsekwencje swojego postępowania.
"Mówie o jej atrakcyjności jej wględem innych dziewczyn."
Tym bardziej z ocenianiem zaczekaj. Dorośniesz i nauczysz się myśleć tą dużą głową to będziesz osądzał.
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
Koledzy Ci tu bardzo dobrze radzą, olej ją i ten związek! Weź jakiś kumpli i nie wiem idźcie gdzieś do pubu albo się czymś zajmij, siłownia, książki itp. Z laski jest sierota i niedorajda życiowa taka sama jak z tego faceta. Chcesz być z taką? Przestań się zadowalać byle czym i zacznij nad sobą pracować dla siebie a nie dla niej chyba że lubisz robić za pajaca. Sam byłem w podobnej sytuacji przez 3 miesiące grałem w niewiadomo co z laską która jak mi powiedziała wciąż kocha byłego mimo że ten ją zdradził i wykorzystał od ich ‘związku’ minął rok, a sam ‘związek’ trwał niewiele dłużej, wcześniej też była z chłopakiem rok i ten też ją rzucił. Myślałem ach tyle wycierpiała więc odemnie dostanie więcej ciepła, miłości itp. itd. A ona to po prostu wykorzystała, chociaż wydawała się naprawdę w porządku, znałem ją kilka lat. Byłem cipa i zachowywałem się jak palant. Do dziś nie mogę uwierzyć jak można się na kimś tak przejechać. Wiem co czujesz bo podejrzewam że się w niej zakochałeś. Ale to minie, faza namiętności nie trwa długo.
W ciągu ostatnich kilku dni daliście mi sporo do myślenia, przy okazji pojechało się na kilka imprez, poznałem kilka dziewczyn które defacto ją znają (nie miałem zielonego pojęcia - kumple mnie wywozili w różne dziwne miejsca) pewnie będzie szum jak się dowie - mam wyjebane. Właśnie od tego momentu przestałem się przejmować. Będzie chciała wrócić? Pfff to będzie musiała solidnie się napracować - nie ma już przed sobą frajera którego ze mnie zrobiła (Ocipiałem na jej punkcie i właśnie byłem pizdą a nie facetem.) a ja sobie właśnie przestaje marzyć o jej powrotach. Schodzę na ziemie. Macie racje byłem frajerem - teraz wydaje mi się że przestaje nim być bo zwyczajnie mam gdzieś to co ona w tym momencie robi, przestaje mnie to całkowicie obchodzić. Za dużo mnie to wszystko kosztowało i emocjonalnie i egzystencjalnie. Zwyczajnie niektóre laski na nas chyba nie zasługują
A co do damskiego boksera - sprawę się ogarnie, tylko niech do mnie doleci to że znowu ją uderzył bo o pierwszych awanturach (2 tygodnie razem) już słyszałem
) A teraz grzecznie wsiadam w auto i jadę do nowo poznanej przyjaciółki
) Szykuje się długa noc... 