Hej!!
Chciałbym opisać po krótce historie spotykania się z pewną dziewczyną.
Poznaliśmy się w pracy, jakiś miesiąc temu. Oczywiście od razu wpadła mi w oko i zagadałem po pracy czy nie pójdziemy gdzieś dziś wieczorem. Zgodziła się bez dwóch zdań, temat główny jaki sie przewijał to związki i seks. Dowiedziałem się, że rozstała się z chłopakiem 2 miesiące temu itp.
W pracy na początku staraliśmy się nie rozmawiać, ale z czasem zaczeliśmy po kryjomu chodzić na przerwy, fajki itp.
Chciałbym tylko dodać, że jestem jej przełożonym i dziewczyna jest ode mnie młodsza o 7 lat. Dlatego też nie chciałem, żeby współpracownicy wiedzieli o tym, że się spotykamy.
Zaczęliśmy spotykać się dosyć często. Raz poszliśmy na wspólną imprezę pracowniczą, w trakcie jej trwania ulotniliśmy się i wylądowaliśmy u mnie na chacie, ale oprócz jakiegoś tam miziania i całusów do seksu nie doszło.
Później w następny weekend wybraliśmy się poza miasto i cały weekend spaliśmy u mnie na chacie, ale nie naciskałem na seks. Zaczęła ona gadać, że mnie traktuje na dłużej i że powstrzymamy się na razie od seksu, po drugie ona nie chce się stresować z gumami i w tym miesiącu ma pójść do ginekologa w wiadomym celu.
Oczywiście podczas tych nocy u mnie, bawiliśmy sie w różne rzeczy, palcówki itp, wspólne kąpiele.
Dobra do sedna....ja się generalnie trochę podjarałem, bo naprawdę fajna z niej dziewczyna i stałem się lekko zazdrosny. Wypytywałem się z kim idzie dziś itp...typowy zaborczy debil.
Dziś spotkałem ją po drodze do pracy, zaczęliśmy rozmawiać i okazało się , że ona chce troszke to wszystko spowolnić, że to wszystko za szybko się dzieje. Dziś w pracy unikała mnie jak ognia..więc wziąłem ją na chwilke na bok dowiedzieć się o co chodzi. Ona zaczęła mi się tłumaczyć, że ma zły dzień, po drugie słyszała plotki, że o nas gadają i że sie boi, że może stracić prace. Ja ją zacząłem zapewniać, że od plotek jeszcze nikt nie stracił pracy i że w pracy nic takiego nie robimy( nie obsciskujemy sie ani nie całujemy), więc nie powodu do obaw.
Generalnie zarzuciła mi dziś pierwszego chłodnika, no a ja oczywiście obsrany na maska jestem (wiem nie powinienem). Dziś po pracy nie chciała rozmawiać, bo się spieszyła bo umówiła się z kolegą z klasy z liceum, więc ja nie naciskałem.
Wiem, że popełniłem błędy, bo stałem się zaborczy, ale tak mnie trzasnęło z nią, że sam do końca tego nie kontroluje..
Więc pytanie do Was....przeczekać, nie odzywać się w pracy i czekać, aż ona się odezwie teraz? oczywiscie jak się odezwie to nie napalać się i na spokojnie czy wypytać się dalej o co chodzi
Sorki za długi tekst, mam nadzieje, że jakoś mi pomożecie:)
Czy wiesz jak poderwać piękną dziewczynę?
Tak..., i nie napalać się
"Kobieta powinna powstrzymać swoje kokieteryjno-prowokacyjne zachowanie, aby umożliwić mężczyźnie wykształcenie pozagenitalnych form osobowej komunikacji"
Reputacja. Chroń jej reputację.
Jeśli wyjdzie z sytuacji z twarzą i bez etykietki "Sypia-z-szefem", będzie jej łatwiej wejść w związek z Tobą. Pomóż jej w tym.
Nam się to może wydawać dziwne, że kobieta przejmuje się opiniami postronnych osób. Wręcz czujemy się zadowoleni, że koledzy w pracy wiedzą o naszych podbojach, bo dzięki temu urasta nasza wielkość, nie? U kobiet jest odwrotnie. Czytaj, co pisze Gracjan: panicznie boją się wyjść na dziwki.
Nie naciskaj więc. Bo tak: romansu w pracy długo się w tajemnicy utrzymać nie da. Zawsze znajdzie się osoba, mająca interes (jakikolwiek) w tym, żeby na głos powiedzieć "to wy się macie ku sobie???!!!!" Ludzie mają oczy i uszy, kobiety zwykle większą intuicję, wyczytają coś z języka ciała, a jeśli jeszcze plotki krążą, to dodadzą 2+2 i mamy skandalik, półuśmieszki, żarciki itp.
Nie bądź zaborczy. Niech się spotyka z kim chce. Nie jesteś w stanie temu zapobiec, nawet gdybyście byli małżeństwem. Gdy będziesz siłą wymuszał, to ona się poczuje uwięziona. A z więzienia się ucieka... Zostaw więc wszystkie drzwi otwarte.
Nie pytaj ciągle "o co chodzi, czemu jesteś zamknięta, czy mogę coś zrobić?" Pozwól rzeczom się dziać. Wręcz to TY STAŃ SIĘ NIEDOSTĘPNY DLA NIEJ. Troszkę. Nie za dużo. Niech się ustawi w kolejce do Ciebie.
- Masz chwilkę, Rysa82?
- Nie teraz, Marysiu. Wieczorem przyjdź.
A jeśli przyjdzie pewnego dnia i powie "Słuchaj, ta sytuacja jest dla mnie za ciążka, przestańmy się spotykać"?
Twoja reakcja: "OK, rozumiem" - odwracasz się na pięcie i odchodzisz. NIE TŁUMACZYSZ, NIE ŻĄDASZ WYJAŚNIEŃ.
Zresztą, co ja się tu mądrzę. Zaraz Gen się wypowie. A gdy Gen przemówi, sprawa jest jasna.
Nie słuchać Gena i nie zmieniać "zasłużonego"
Chyba nie ma co zbyt wiele pisać - panience welon, Mendelssohn i te rzeczy się marzą - i to z Tobą w roli głównej. Fakt, po wielu piwach już jestem, ale takie pierwsze skojarzenie wystąpiło...
Rysa82 - ile Ty masz w końcu lat??? W profilu podajesz, że 18, w takim wypadku nic się tu nie zgadza...
vv
Ona rozdaje karty, a Ty się temu poddałeś. Teraz jeszcze zgodziłeś się na jej warunki.
Niedobrze, ale rozumiem Ciebie. Mi też ostatnio koleżanka z pracy zrobiła whiskas z mózgu.
Pamiętaj! Rób to na co masz ochotę.
P.S.
Jak to możliwe, że ona boi się o utratę pracy skoro to Ty jesteś jej przełożonym i zapewne w dużej mierze od Ciebie zależy jej dalsza kariera?
Jedyna moja miłość to Perła Chmielowa!
jak na moje nie ma problemu dla ciebie.
to tylko mala przeszkoda w dazeniu do celu (strach przed osmieszajacymi plotkami ludzi).
jesli jestes wyraznie zadrosny i dales jej to odczuc to zmien postepowanie (nie pytaj gdzie idzie, nie wydzwaniaj w trakcie jej spotkania, nie pokazuj frustracji).
ciagnij ta znajomosc tak jak wczesniej odciagaj od tematu plotek, uspokajaj ja.
w najgorszym przypadku skoro jest twoja podwladna to prace moze gdzies indziej znalesc.
dalej rob swoje- spotkania spotkania sex.
ukasz26
rysa82 - Może sprawdź magiczne działanie chłodnika. U mnie nawet podziałało. Nawet nie udało mi się zrobić chłodnika dłuższego niż jeden dzień, bo panna sama codziennie do mnie zagaduje.
Co do pracy, to lepiej nie okazywać sobie czułości. Po pracy bądźcie parą, ale w pracy traktuj ją jak każdego innego pracownika. Proponuję nawet opieprzyć ją delikatnie tak trochę na pokaz. Niestety praca ma to do siebie, że zawsze znajdzie się jakiś "życzliwy" wspólpracownik, który może narobić prolemów.
Jedyna moja miłość to Perła Chmielowa!
No i tak tez