Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Akcje sklepowe

Podzielę się z Wami kilkunastoma wybranymi akcjami z ostatniego miesiąca.Smile Datami nie będę operował, ale rozdzielę to na jakieś okresy. Jako, że było tego dużo to trudno mi będzie sobie to wszystko przypomnieć, ale co tam. Jedziemy...


Najpierw przytoczę manewry w centrum handlowym w Płocku. Otóż postanowiłem wchodzić do odzieżowo-obuwniczo-biżuteryjnych punktów z zamiarem kupna czegoś fajnego dla wybrednej i imprezowej siostry na 18-stkę. Dla jasności dodam, że żadnej siostry nie mam;) Podobne ćwiczenia już robiłem zanim poznałem tę stronę. Ale jak sobie przypomnę moją postawę (m.in. totalny brak pewności siebie, brak uśmiechu, spuszczona głowa, unikanie kontaktu wzrokowego, pełna powaga, nerwowy głos, grzeczniutki ton) to trzeba się cieszyć, że szło mi tak dobrze. Moim celem był wtedy wyłącznie dotyk kobiecego ciała poprzez tzw. sprawdzanie przymierzonego przez ekspedientkę ubrania, łańcuszka, buta. Tym razem postanowiłem dążyć do tego samego, ale z zupełnie inną postawą wewnętrzną oraz z rozwinięciem tematu w sytuacjach "dobrze pachnących". Poprawiłem też słownictwo, zwroty, np. zamiast "A czy mogłaby Pani na chwilę przymierzyć?" to "Pani przymierzy to zobaczę jak to wygląda na nodze". Cel podstawowy osiągnąłem w ok. 98% przypadków. Z postawy jestem również zadowolony. Czasami trafiały się śmieszki, czasami suki. Zanim jeszcze przejdę d konkretnych akcji to dodam, że zasadniczo zwracam się do ekspedientek na Pani mimo że wybierałem głównie osoby w przedziale ok. 18-30. Nie wiem jak to jest z tym prawem handlowym czy chuj wie jak to się nazywa, ale z historii wiem, że jak zwracałem się na Ty, to one zasłaniały się tym, że one nie mogą do klientów się zwracać na Ty bez względu na wiek. Tylko właśnie czy to nie jest trochę taki ST? Co Wy na to? I teraz dam Wam parę przykładów z tego centrum handlowego. Oczywiście nie jestem w stanie przytoczyć całych rozmów tylko fragmenty. Ja cały czas byłem zasadniczo uśmiechnięty, więc tylko w szczególnych przypadkach dialogu będę dodawał, że np. target był uśmiechnięty.


Akcja I (wybierałem koszulki dla siebie)
...
Ja: A co powiesz o tym? Dobrze pasuje do takich spodni nie?


Ona: Chyba tak. To Pan sobie przymierzy.


Ja z takim fochowatym uśmieszkiem (nie wiem czy dobrze nazwałem): Przede wszystkim nie Pan dobrze. Trochę sztuczne i niepoważne, żeby dwie młode osoby zwracały się do siebie na Pan/Pani


Ona: Ale mnie nie wypada


Ja: Wypaść to może ząb


Ona: hahaha


Ja (gdzieś tam sięgając co innego jeszcze): Ta jest niezła nie


Ona: Jak weźmiesz obydwie to za tyle i tyle będzie


Dalej rozmowy dobrze nie pamiętam, ale mimo dość dobrych objawów targetu, tematu nie rozwinąłem - zabrakło męskiej energii


Akcja II (laska przymierza wybrane przeze mnie buty)
...
Ja: A Pani przymierzy to zobaczę jak na nodze wygląda.


Ona z delikatnym oburzeniem: Jaaa mam przymierzyć? Poza tym to nie mój rozmiar


Ja: Pani oczywiście przymierzy swój rozmiar


Ona zdejmuje swojego buta i zakłada na skarpetkę


Ja: Takie buty się nosi bez skarpetki. Pani zdejmie (oczywiście sympatycznym tonem)


Ona: Musi być w skarpetce. To niehigieniczne


Ja: Sama Pani wie jak ludzie przymierzają


Ona z uśmiechem: Pan się cieszy, że w ogóle przymierzam, bo mnie nie wolno jako ekspedientce


Ja przyglądając się na nogę: No właśnie tak się średnio cieszę, bo chyba źle Pani zapina tego buta


Ona lekko skrępowana: Faktycznie. Myślałam, że .. blablabla


Ja wskazując na inny but: Ten będzie pasował do charakteru siostry. A Pani przymierzy tego


Ona zdejmuje tamtego i chce zakładać następnego


Ja: Ale bez skarpetki jednak, bo to zupełnie inaczej wygląda


Ona...zdejmuje skarpetkę i zakłada następnego buta


Ja: Siostra ma szczuplejszą nogę w tym miejscu od Pani (generalnie za każdym razem inicjuję dotyk nogi/stopy, ale tego już szczegółowo nie rozpisuję), więc może być za ciasny, po tym jak widzę, że Pani się ledwo zmieściła


Ona: No ja mam właśnie nogę .. blablabla


Ja: Co Pani jeszcze doradzi takiego blablabla?


Ona: Hmmm. To mam być dla młodej osoby, a ja to już 25 lat mam, męża, dziecko, więc co mogę doradzić?


Ja: Hmmm. No faktycznie mocno zaawansowany wiek. Ma Pani w domu pewnie z 50 par butów to się w końcu Pani zna.


Ona w śmiech i się już tak rozgadała o sobie, że zaczęła aż nudzić.Smile A ja to ostatnio to a tamto. Kiedyś lubiłam blablabla


Ja: Mam kolejny dowód, że kobiety nie myślą racjonalnie, logicznie (dodam na marginesie, że zaczęła się motać - pokazywała inny kolor, fason, nawet inny rozmiar niż który ustaliliśmy jaki moja siostra lubi)


Ona z zaciekawieniem: A dlaczego?


Ja: Jeszcze parę minut temu powiedziałaś (wyczułem moment i przejście z mojej strony na Ty), że różowego koloru nie cierpisz, żebyś nie założyła, a teraz pokazujesz różowe buty i mówisz, że chętnie byś sobie takie kupiła.


Ona: No nie, bo ... (i coś tam bez sensu się tłumaczy). A Pan zawsze .. blablabla


Ja: Jesteśmy w młodym wieku. Przynajmniej ja na pewno (taka słodka ironia z uśmiechem z mojej strony), więc trochę dziwnie zwracać się Pan/Pani


Ona: Ale ja nie mogę


Ja: Ale ja Ci pozwalam


Ona: No chyba że tak


Ja wskazując buty: A z tych tutaj to te mi się wydają fajne


Ona: Ja to blablabla. No ale jak Pan uważa


Ja odwracam i podnoszę głowę: Strzelam focha


Ona: No zapomniałam się.


Ja: Żeby mi to było ostatni raz


Ona: Jesteś bardzo pewny siebie


Ja: Próbuję dotrzymać Ci kroku


Ona znowu się rozgadała o sobie, że dawno na żadnej imprezie nie była itp itd.


Ja: Zagadujesz mnie. No fajnie się gada, ale ja tu przyszedłem kupić buty, więc wróćmy do butów


No już więcej dialogu nie pamiętam, ale niestety znowu zabrakło męskiej energii, żeby przejść od rozmowy luźnej na tory domykowe (choćby numerem). Zacząłem się "Nią" bawić, bo czułem z każdą minutą coraz większą dominację w tej rozmowie. Można śmiało powiedzieć, że stopiłem sukotarczę, ale wyrazistych miękkich piłek nie poczułem. Z jednej strony miałem wyjebane na info o mężu, ale też nie czułem nazwijmy "dobrego momentu". To chyba wynika trochę z tego, że zawsze gdy chcę nr to go dostaję, z tym że po numer "zgłaszam się" wtedy, gdy czuję, że jest on niemal jak w banku. A przecież zawsze można zaryzykować nawet przy średnio splażowanej lasce. Najwyżej nie da i chuj. Muszę się jednak tego w końcu nauczyć. Kurczę. Nie myślałem, że tak trudno będzie mi przypomnieć sobie dialogi sprzed miesiąca. Chyba zacznę akcje na dyktafon nagrywać hehe. Wszystkich akcji sklepowych w różnych miastach, w różnych galeriach handlowych w przeciągu ostatniego miesiąca było szacuję blisko setki. Co prawda żadnej nie domknąłem (różne przyczyny), ale spore doświadczenie tylu rozmów i dotyków z najpiękniejszymi młodymi dziewczynami powinno zaprocentować. Jak nie zauważyłem w sklepie w mojej subiektywnej skali co najmniej HB8 to zaraz wychodziłem i do nastepnego punktu szedłem. Myślę z resztą, że podryw ekspedientek jest w takim miejscu utrudniony, bo one często zasłaniają się, że są w pracy itp. Co do zwracania się zawsze początkowo na Pani to uznałem też, że tak lepiej z tego względu, że gdy od wejścia będę walił na Ty, to ona wyczuje, że gość tu raczej na zakupy nie przyszedł tylko na podryw. Jak jej się taki alarm załączy to już z przymiarzania nici, a tak to chociaż tyle. Teraz będę chciał się przerzucić na klientki w galeriach - z jednej strony level wyżej, a z drugiej mogę bezpośrednio przejść na Ty i one nie będą się pracą zasłaniać. Przytoczę może jeszcze jedną fajną akcję, choć było ich więcej, ale już dialogi pozapominałem


Akcja III


Ona już po wstępnej gadce o osiemnastce siostry założyła buta


Ja patrzę na buta/stopę: Widzę, że ma Pani syndrom Martina (wymyślone dla zainteresowanych). No i stopę ma siostra blablabla


Ona z zaciekawieniem (wychwyciła): Jaki syndrom?


Ja: Nieważne. Po prostu koleżanka mi kiedyś opowiadała o tym jak stopy, ich kszałt są odzwierciedleniem osobowości (i zmieniam temat wracając do buta)


Ona: Ale co to znaczy ten syndrom Martina? To jaką mam osobowość?


Ja stanowczo, ale z uśmiechem: Ja tu przyszedłem kupić buty, a nie o Pani osobowości opowiadać


W końcu odpuściła, a ja idiota tematu nie pociągnąłem.


Były jeszcze inne fajne akcje sklepowe, ale chuj w pamięć strzelił. Parę razy świetnie rozbiłem sukotarczę, puszczałem negi. W sumie ze 2-3 panny na te 50-70 się w ogóle nie ugięły, żeby przymierzyć buta/łańcuszek. Mam nadzieję, że osoby, które uskuteczniały podobne akcje podzielą się swoimi doświadczeniami.Smile

Odpowiedzi

Wisła czy Mazovia? Bo chyba

Wisła czy Mazovia? Bo chyba nie Tayger/TSS

zabrzmiało mi bardzo znajomo

zabrzmiało mi bardzo znajomo Wink
ale wiesz co wam polecę? 4 barmanki w Warce nad wisłą;) nie dość że całkiem całkiem ładne to do tego mocno chętne, nawet zbytnio nie trzeba się starać Wink

W sumie szkoda że już wakacje i wyjeżdżam bo moglibyśmy ustawić się na jakieś City Game Laughing out loud