Witajcie
Jestem tu od niedawna, ale zauważyłem, że są tutaj userzy naprawdę solidni w kwestii kontaktów damsko-męskich. Więc walnąwszy dwa piwka na odwagę, postanowiłem poprosić Was o pomoc. W końcu po to też założyłem tutaj konto.
Istnieje kobieta, która działa na mnie w wyjątkowy sposób. Tylko chcę uprzedzić prawdopodobne komentarze. Nie jestem pieskiem. Nie łażę za nią, nie piszę nachalnie, nie beczę w poduchę gdy jej nie ma. Ale na początku, gdy ją poznałem zachowałem się, jak cipa. Wystraszony, ręce mi się trzęsły, głos drżał itp. Było to już hmmm... ze 3 lata temu. To był mój pierwszy wizerunek.
W ciągu tych trzech lat widywaliśmy się kilka razy, przypadkowo. Przy okazji, ja tez sie zminiłem. W jej miejscu pracy, na mieście i... chyba to wszystko. Ale wiele w tym czasie mi pomogła, za pomocą komunikatora internetowego, telefonu itp w kwestii rachunkowości, którą ona studiuje. W końcu ona poprosiła mnie o pomoc, dosyć niedawno parę miesięcy temu w naprawieniu kompa. Zrobiłem swoje, chciała mi zapłacić, ale powiedziałem, że postawi mi piwo za to i tyle. Zaznaczam, że w tym momencie byłem już tym pewnym siebie mężczyzną, któremu nie pociły się ręce na jej widok i nie dostawał oznak omdlenia. 
Spotkaliśmy się chyba po tygodniu, ale nie wziąłem piwa tylko kawę, aby nie marnować jej długu i okazji na kolejne spotkanie. Tylko, że... trochę to spieprzyłem. Miałem wykorzystać szansę na naprawienie wizerunku, a tymczasem byłem na kacu po niezłym weekendzie i z połowe czasu spedziłem na oglądaniu meczu w telewizorze tuż nad jej głową.
Dzisiaj po paru miesiącach postanowiłem upomnieć się znowu. Wymieniliśmy kilka smsów i umówiliśmy się w połowie tygodnia, że spłaci swój dług. Nie stwarzała przy tym wymówek, głównie o tym co pomyśli jej chłopak (wojskowy) co często stosowała wczesniej. Wgl gdy pytałem o niego przy ostatnim spotkaniu mówiła, że są ze sobą wtedy od półtora roku, ale to nic pewnego itp.
Proszę Was o pomoc nie jako jakiś desperat. To nie o to chodzi. Jestem mężczyzną, który zna swoją wartość i raczej nie narzekam na swoje relacje damsko-męskie. No właśnie nie narzekam, ale....
Nie wiem czy znacie uczucie, kiedy ma się w końcu dość. Kiedy idziesz na imprezę i patrząc na te laski w krótkich spódniczkach i jakże seksownym spojrzeniem, czujesz, że one nie działają na Ciebie, jak wcześniej. Okej zastanawiałem sie czy nie zmieniłem orientacji. Przez chwilę. Kilka sekund. Nie nie zmieniłem. Nadal jestem hetero 
Jest najpiękniejszą kobietą jaką kiedykolwiek poznałem, a zaufajcie mi, poznałem ich wiele. Gdy jestem przy niej to moim celem nie jest jak najszybsze wylądowanie z nią w łóżku. Jest niezwykle inteligentna, na co wcześniej u kobiet nie zwracałem uwagi. Dobra koniec o niej bo uznacie, że się w niej zakochałem. Zauroczyłem to lepsze określenie. Nie zdarzyło mi się to od dłuższego czasu.
Pytanie brzmi co zrobic na tym spotkaniu. Myślałem o tym, aby tym razem ominąć wszelkie knajpy i puby i poprostu wziąć piwo i iść gdzieś w jakieś plenerowe miejsce. Tak na luzie, normalnie.
Bardziej chodzi mi o to jak pokazać się z innej strony.

"Proszę Was o pomoc nie jako jakiś desperat. To nie o to chodzi. Jestem mężczyzną, który zna swoją wartość i raczej nie narzekam na swoje relacje damsko-męskie. No właśnie nie narzekam, ale.."
Pomyśl sobie że to Ty jesteś w wojsku a Twoją panne ktoś zaczyna podrywać...
Nutka obiektywnej krytyki mam nadzieję że pomoże.
Twierdzisz że nie narzekasz na relacje z kobietami, a wybierasz zajęta kobietę, naucz się traktować ludzi tak jakbyś sam chciałbyś być traktowany. Wątpię że tryskałbyś optymizmem jakby Twoją panne ktoś podrywał...
Ale teraz jeszcze z innej beczki, scenariusz załóżmy taki:
-zostawia tamtego faceta, jest z Tobą, a teraz pomyśl skoro tamtego zostawiła dla innego(Ciebie), również Tobie może zrobić to samo, nie wiem jak Ty ale ja nie chciałbym być z taką kobietą.
Dobra rada od serca, tyle jest kobiet na świecie... zapomnij o niej, będzie na prawdę dla Ciebie lepiej.
*Sprawa jest prosta, albo znajdę drogę, albo ją sobie utoruję.
*Płeć męska to kwestia urodzenia, bycie mężczyzną to kwestia wyboru.
"Więc walnąwszy dwa piwka na odwagę, postanowiłem poprosić Was o pomoc."
Jak ty musisz pić dwa piwa by mieć odwagę na napisanie posta to by zdobyć się na podejście do nie znajomej kobiety musiałbyś wyżłopać cysternę wódy
nie no żart 
"Pytanie brzmi co zrobic na tym spotkaniu. Myślałem o tym, aby tym razem ominąć wszelkie knajpy i puby i poprostu wziąć piwo i iść gdzieś w jakieś plenerowe miejsce. Tak na luzie, normalnie"
Nie myśl nad tym co zrobić tylko po prostu to zrób. Pełen spontan, albo wyjdzie albo nie wyjdzie. Obierając jakiś scenariusz spotkania będziesz się tylko nie potrzebnie stresował. Podejdź do tego jak napisałeś- "Tak na luzie, normalnie". Tak będzie najlepiej.
"Bardziej chodzi mi o to jak pokazać się z innej strony"
I znowu- idąc z nastawieniem by pokazać się z innej strony może się okazać że pokażesz się z dupy strony. Dlaczego? Bo będziesz chciał na siłę zademonstrować wartość i tak naprawdę wyjdą na światło dzienne wszystkie twoje braki, uwierz mi że to nie będzie dla Ciebie korzystne. Wyjdzie nie naturalnie i sztucznie. Ktoś Ci napisze- zrób to czy tamto ale nie ma chuja by to zadziałało bo jak naprawdę chcesz się pokazać z innej strony to musiałbyś poświęcić wiele miesięcy pracy nad swoim charakterem i ułomnościami. Tylko wtedy miało by to ręce i nogi. Sorry, ale nikt nie jest ponad procesem, nie ma drogi na skróty. Pierw daj coś z siebie i nie chlej tyle.
Także recepta jest jedna- idź tam na spontanie i nawet się kurwa nie waż pokazywać od dobrej strony, nie waż się pokazywać wartości czy imponować czymkolwiek jak robią to szpanerzy i lamusy. Wartościowi faceci nie starają się (nie myśl z chamstwem i arogancją- bo możesz być jednocześnie zajebiście miły a zarazem wartościowy). Dziękuję i trzymam kciuki.
Nigdy nie rań SIEBIE! Podrywaj tylko takie które NAPRAWDĘ ci się podobają
Dzięki Perry fajnie napisane
Do Brodatego. Wychodzę z założenia, że każdy w życiu dąży do szczęścia. Czy to kariera zawodowa, związki, a nawet codzienne życie. Myślę, że jeśli byłbyś szczęśliwy z kobietą w związku to nie zwracałbyś uwagi na inne kobiety i nie umawiałbyś się z nimi, prawda? A rozstania to przecież normalna sprawa... Chyba, że żyjesz na innej planecie, któa jest idealna, ludzie nie krzywdzą się, nie rozstają, nie rozwodzą itp.
Poza tym gość jest na miejscu. Nie na zagranicznej misji czy coś.
Perry chodzi bardziej o to, że jest to dla mnie nowa sytuacja. Pierwszy raz pytam ludzi z internetu o swoje prywatne sprawy. Nie było łatwo. To dla Was komplement i szacunek. I proszę Cię, nie chleję dużo
"Także recepta jest jedna- idź tam na spontanie i nawet się kurwa nie waż pokazywać od dobrej strony, nie waż się pokazywać wartości czy imponować czymkolwiek jak robią to szpanerzy i lamusy. "
Przyznam szczerze, że do niedawna taki byłem. To takie sztuczne pompowanie swego ego. Najgorsze jest to, że to działa na panny. Wiele razy tego doświadczyłem. Ale na szczęscie zdałem sobie z tego sprawę, że przyciąga to tylko sztuczne laski. Jakie pompowanie takie laski
"Nawet jeśli wszyscy już w Ciebie zwątpili, pokaż że się mylili, nie czekaj ani chwili dłużej"
Tu chodzi o coś takiego jak zasady, i to zasady moralne. Jasne, nie każdy musi je mieć. Można sobie swobodnie dążyć do szczęścia bez żadnych ograniczeń.
Ale ja rozumiem Brodatego i wbieram jego postawę. Nie twierdzę, że świat jest idealny i ludzie się nie zdradzają. Brodaty, jak mniemam, też nie. Powtarzam, tu chodzi o zasady.
Jeśli ja ich nie będę mieć, to kto? Od kogo mam ich oczekiwać, jak nie od siebie? Ja nie zdradzam i staram się być fair, mimo że sto razy albo i więcej były okazje. A nawet chęci. I jakoś żyję!!!
To, że jest iluś podłych i małych ludzi nie znaczy, że żeby znaleźć swoje szczęście trzeba ślepo walczyć o siebie w taki sam sposób. Życie to jednak coś więcej, przynajmniej dla mnie.
Tzn ty chcesz pokazać jej swoją drugą stronę czy naszą? Jeśli naprawdę teraz jesteś zajebistym człowiekiem to nie musisz odwalać teatrzyków, żeby ktoś to zauważył. Twoja osoba ma mówić sama za siebie, inaczej to z tego wyjdzie niezła kicha.
To proste... A Ty Perry wstydź się, że nie pamiętasz treści książki, której cytat wrzuciłeś na bloga.
ZeusS napisał...
"Jest najpiękniejszą kobietą jaką kiedykolwiek poznałem, a zaufajcie mi, poznałem ich wiele. Gdy jestem przy niej to moim celem nie jest jak najszybsze wylądowanie z nią w łóżku. Jest niezwykle inteligentna, na co wcześniej u kobiet nie zwracałem uwagi"
i uwaga, uwaga, tadam!
odpowiedź na Twój problem, czyli to jak bardzo nie chcesz jej wyruchać i wszystko to co się z tym wiąże...
http://www.podrywaj.org/blog/syn...
ps. A starym wizerunkiem się nie martw, tylko nie rozpisuj się z nią przez neta i smsy.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
"To proste... A Ty Perry wstydź się, że nie pamiętasz treści książki, której cytat wrzuciłeś na bloga"
Nie bardzo rozumiem co ma ten fragment książki do tego co napisałem w komentarzu do tego tematu.
Nigdy nie rań SIEBIE! Podrywaj tylko takie które NAPRAWDĘ ci się podobają
Naprawdę ciekawy blog.
Ale źle zrozumiałeś to "jak bardzo nie chcę jej wyruchać". Nie jest tak, że nie pociąga mnie seksualnie. Wręcz przeciwinie działa na mnie, jak mało która. To jest normalne, że mężczyzna kieruje się atrakcyjnością zewnętrzną kobiety. Jeśli nie sprawia, że sztywniejesz to za nic nie zainwestujesz w relacje.
@marso nie czuję bezradności, a zakład byś przegrał. Nie napisałem też słowa o związku, więc nie wiem dlaczego odrazu chcesz wrzucać mnie w jego wir.
"Nawet jeśli wszyscy już w Ciebie zwątpili, pokaż że się mylili, nie czekaj ani chwili dłużej"
Wiadomo, że Ci się podoba, inaczej nie było by tego tematu. Chodzi o to, że najpierw chcesz dostać od niej potwierdzenie w postaci czułości, która pozwoli Ci zrobić następny krok w stronę sexu. Problem w tym co zrobiłeś, żeby zaciągnąć ją do łóżka, bo wygląda na to że niewiele, a kontaktu między wami, co gorsza przez neta, było sporo. Czytaj co septo napisał pod spodem.
Zasada przy tzw. powrotach z zaświatów, gdzie wracasz jako odmieniony osobnik jest taka: zero kontaktu przez okres zmiany, totalna odbudowa i zmiana, powrót z inną kobietą o którą ona będzie zazdrosna. Wykonałeś jedno z trzech założeń. Skuteczna metoda, ale w takim podejściu jest jedna wada - wszystko robisz pod nią, a to może w każdej chwili się obrócić przeciwko Tobie, więc musisz być wyjątkowo stanowczy, co do niej i przede wszystkim co do samego siebie.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
żeby mieć szanse na jej zdobycie, musisz być gotowym ją stracić. Cholernie ważna maksyma.
miałem podobnie jak Ty z dziewczyną, która do dziś działa na mnie inaczej niż pozostałe, już nie tak mocno jak kiedyś, ale cały czas. Dlatego wiem, że mój czas spędzany tutaj jeszcze nie dobiegł końca. Z tą "nią" - wiele szans i za każdym razem z mojej strony postawa asekurancka, taka gra na zero z tyłu, która kończy się friendzonem.
na początku mojego pobytu na stronie, nie chciało mi się wierzyć w to, co tutaj chłopaki mówili, ale to jest prawda: żeby zdobyć kobietę, nie możesz traktować tego na zasadzie celu jak w sporcie - musisz być po prostu konkretny, nie udawać, dążyć do bliskości i kalkulować utratę, z zachowania status quo, nic dobrego nie wynika.
Jeżeli się boisz utraty, co może wynikać z poczucia niedostatecznego przygotowania do walki - musisz popracować nad tym i pomyśleć dlaczego tak się dzieje, z czego wynika i spróbować to wyeleminować. Porad i mądrych zdań można znaleźć tutaj tysiące.
Ważne jest to, że ciągle myślę, że ona ma przewagę nade mną. Tym, że gdy mnie poznała byłem innym, ciotowatym chłopczykiem. I dalej się to za mną ciągnie podświadomie, bo świadomie o tym nie myślę. Stawiam siebiewyżej, tak jak powinno być.
Też nie zrozum mnie źle. Nie jestem nią zaślepiony. Nie stawiam sobie ją za cel i żadna inna nie istnieje. Ciągle spotykam się z innymi, poznaję kobiety, tylko, że przy żadnej z nich nie czuję się tak dobrze jak przy niej. Z większością wogóle nie lubię spędzać czasu..
Dzięki septo, chyba najtrafniej to ująłęś.
"Nawet jeśli wszyscy już w Ciebie zwątpili, pokaż że się mylili, nie czekaj ani chwili dłużej"
"Wiadomo, że Ci się podoba, inaczej nie było by tego tematu. Chodzi o to, że najpierw chcesz dostać od niej potwierdzenie w postaci czułości, która pozwoli Ci zrobić następny krok w stronę sexu."
Trafnie.
"Problem w tym co zrobiłeś, żeby zaciągnąć ją do łóżka,..."
W zasadzie raz spotkaliśmy się na dyskotece. Ona była ze znajomymi, ja ze swoimi. Chciałem odrazu do niej podbić, ale zatrzymałem się, pomyślałem rozsądnie i ją zignorowałem. Prze chciwlę nawet myślałem, że jest tam ze swoim chłopakiem, więc tym bardziej odpuściłem. Zamiast tego poprostu zacząłem rozmawiać z innymi kobietami w klubie i z nimi się bawić, ale umiarkowanie, tylko tak żeby ona to widziała.
Zadziałało. Mijając mnie pierwsza zaczepiła, uśmiechnęła się. Udałem zaskoczonego, że ją pierwszy raz widzę. Chwilę odczekałem i podszedłem do niej pod barem. Zaczęliśmy rozmawiać, luźna atmosfera. Potem wziąłem ją na parkiet, aby zainicjować dotyk, no i... nie uważam, że przesadziłem z nim, ale może trochę się zbytnio podjarałem. Zapomniałem o kontrolowaniu jej rakcji. No i się ewakuowała...
Dlatego porady "Problem w tym co zrobiłeś, żeby zaciągnąć ją do łóżka," nie zupełnie do mnie trafiają. Łatwo się zagalopować. Taaaa działa to wtedy, kiedy chcesz pannę "zaliczyć". I jak nie ta to inna. Jest ich masa.
Wiem, jak to jest kiedy za wszelką cenę dążysz do seksu. W końcu mam to czego chciałem i nagle wszystko się komplikuje. Nie zastanawiałem się co może stać się dalej, jak tę znajomość odbiera kobieta. Liczy się tylko to, żeby ją jak najszybciej "wyruchać". Miałem nawet przypadek, że po miesiącu znajomości, panna zaczyna mi mówić, jak to fajnie wziąc ślub, dzieci itp. Czerwona lampka i ewakuacja. I zaznaczam, nigdy nie wspominam o związku.
No i potem te chujowe spojrzenia z ich strony. Jak na jakiegoś skurwiela. Wiem, że to niektórym imponuje. Swego czasu mi też imponowało. Ale to było wcześniej.
Okej, chyba wiem co jest nie tak.
"Nawet jeśli wszyscy już w Ciebie zwątpili, pokaż że się mylili, nie czekaj ani chwili dłużej"
Pan kotek był chory i leżał w łóżeczku.
Aż przyszedł pan doktor - "Jak się masz koteczku?"
Łeb mnie nawala,no ja pierdolę,
Przecież to była tylko flaszka,4 sikacze i 2 jabole.
Pan doktor wzruszony koteczka wyznaniam,
obdarzył go receptą i tym oto przykazaniem:
"Nie pij tyle świnio jebana,
maczałbyś mordę od wieczora do rana!"
"Kolejny żul" myśli doktor sobie,
muszę sobie golnąć, bo kurwa nie wyrobię...
Niech ten wierszyk odda mą poradę dla założyciela tematu:)
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)