Po roku od odkrycia strony i po pół roku od zapisania się, coś się w końcu ruszyło, z resztą zupełnie przez przypadek. Po przeczytaniu niezłego zestawu treści od userów, zaciekawiony próbowałem je wykorzystać. Nawet z jakimś tam skutkiem, ale średnio mi to wychodziło, w dodatku na DG nie mam za bardzo czasu ani ochoty, zaś po próbach NG jedynym wrażeniem było "no to się nie wyśpię do jutra". PUA ze mnie nie jest i nie będzie, z resztą czy każdy musi być? Celibat może i męczy czasem, ale coś trzeba wybrać. Walnąłem wiec tym wszystkim i wróciłem do tego co lubię najbardziej, czyli do podróży i innych hobby, na które musiałbym poświęcić mniej czasu, gdybym zajął się jeszcze kobietami. Czasem tylko wieczorem mnie nękało że dostałem szansę od Was a nie zrozumiałem lekcji. Aż do soboty...
Wybrałem się w piątek na imprezkę, którą corocznie organizujemy w przedostatni weekend października. Ot, treking z noclegiem po drodze, każdy startuje tam gdzie mu się podoba i wspólna meta na wybranej uprzednio przełęczy, namioty, ognicho i w niedzielę do domu.
Na mecie zgadałem się z jedną laską z innej ekipy, którą parę lat temu spotkałem w PKS na Mazurach. Teraz zauważyłem, jakich 2 "cech" brakowało tym wszystkim, do których te pół roku temu podchodziłem lub udawałem, że się z nimi bawię w klubie. Po pierwsze uznałem, że mi się podoba, co sie zdarza 2 może 3 laskom na rok. Po drugie, nie spieprzyła tego wrażenia w 3 minuty, punkt dla niej.
I tu sie rozpoczęła seria zachowań/błędów, które opisane mogą spowodować odruchowy facepalm u doświadczonych. Teoretycznie powinienem spaprać całe spotkanie już po paru minutach. W dodatku "nieco" śmierdziałem po 2 dniach łazęgi. Zacząłem od komplementu. Ale po prostu mi się komplement wyrwał, bo wydawała się lżejsza niż jej plecak. Po drugie, nastawienie, jak zwykle w kontaktach z drugą płcią, momentalnie zmieniło mi się na "i tak to spieprzysz".(więc co się będziesz starał/spinał). W rozmowie ani się starałem na tajemniczego zgrywać np. rozmowy/pytania o pracę, byłe. Gadaliśmy jak starzy znajomi. Ani o odbijaniu jakichś ST itd. nie myślałem. Do tego zamiast zrobić jakiś "chłodnik" czy coś, z inną chociaż pogadać, gadałem z nią do późna, aż do momentu odśpiewywania obowiązkowego "bluesa o czwartej nad ranem". Po czym bez większych ceregieli powiedziałem, że idę spać, odgarnąłem śnieg i zabrałem się do rozbijania namiotu, ona zaś poszła do namiotu koleżanek i w zasadzie miało się na tym skończyć.
Po chwili jednak wróciła z info, że koleżanki już śpią i pytaniem, czy w związku z tym ją przygarnę na noc. Niczego się nie domyśliłem.
-Chrapiesz, wiercisz się w nocy? [szczere pytanie podyktowane wyłacznie troską o własny komfort]
-Nie
-to weź swoje manele i przychodź, parę kalorii ciepła się przyda [no i mi neg wyszedł bezwiednie]
W ogóle nie odebrałem tej propozycji jako tzw. miękką piłkę czy coś w tym rodzaju. W namiocie, każde szczelnie zakutane w swój śpiworek, kontynuowaliśmy nocne rozmowy, aż zapytała, czy może się przytulić. Sam bym na to nie wpadł. a może bym i wpadł, ale podczas jutrzejszego plucia sobie w brodę. Nieważne
-No dobra, przytul się
Przybliżyła się, gadamy dalej, z mojej strony zero reakcji, tu już nie wiem czemu. Po chwili:
-obejmij mnie...
Jakoś machinalnie i bez przekonania ją objąłem, dopiero teraz mi wpadło do tego durnego łba, że chyba jej się podobam, więc przy okazji ją pocałowałem. No i się zaczęło. Całowała trochę jak małolata - kompletnie bez wprawy za to nadrabiając zapałem, czym mnie trochę rozbawiła. W międzyczasie pozbyliśmy się śpiworów, części garderoby i w zasadzie co niektórzy domyślają się jak mogłoby się skończyć, jednak nawet dwoje napalonych młodych ludzi nie zastąpi porządnie napalonego pieca. Mróz zrobił swoje i trzeba było zarzucić projekt, z czego serdecznie się uśmialiśmy. I w sumie dobrze, bo i tak nie miałem gumki - nie noszę, bo w przy moim trybie życia służyłaby do tego, do czego gaśnica w samochodzie, czyli do corocznej wymiany na świeżą.
Rano parę razy odrzucała fona od koleżanek, bo mieliśmy lepsze rzeczy do roboty, aż w końcu przylazły jej zakomunikować, że o 11 mają PKS, a jeszce trzeba zejść.
-nie muszę jechać z nimi, nie chce mi się teraz wychodzić..
-to będziesz musiała jechać sama, bo drugiego kasku ani miejsca na plecak nie mam
-a ja myślałam że mówiąc zaparkowałem w xxxxx miałeś na myśli samochód, ty na prawdę jesteś dziwny. Ale spotkamy się jeszcze kiedyś? [pełna nadzieja w głosie]
-możemy się umówić na jakieś łażenie po górach
Spakowaliśmy się, aż usłyszałem z lekkim wyrzutem:
-no ale telepatycznie to my się nie umówimy
Wzięcie od niej tel. też mi do głowy nie wpadło, więc już trzeci raz mi pomogła. Na pożegnanie dostała całusa w czółko i obietnicę, że jak będę miał czas to zadzwonię. Po powrocie przeczytałem parę troskliwych SMS czy mi nie zimno nie było itd.
Mam czas w środę, więc umówiliśmy się w bardziej cywilizowanych warunkach, ciekawe co dalej. Szczerze to nie pamiętam jej twarzy, amnezja jakaś, ale pewnie ją poznam.
wnioski:
1. człowiek w samotności dziczeje. Do tego stopnia, że oczywistych sygnałów nie odbiera
2. może trzeba było pojechać samochodem? Albo nie, przynajmniej wracałem czymś, co lubię a nie czymś czym muszę.
3. Dzięki Wam, choć starałem sie zapomnieć o tej stronie itd, coś zmieniło się w moim podejściu. Nie potraktowałem samego faktu że się do mnie odezwała, jako dar od bogów. Nie doszukiwałem się czegoś podejrzanego w tym, że się mogłem spodobać. Również dzięki Wam nie bałem się, że ją spłoszę jak ją pocałuję albo "za wcześnie" spróbuję się do niej zbliżyć. To że nie podjąłem żadnych działań aż do ostatniej chwili, przypisał bym również do pierwszego wniosku
Odpowiedzi
Gen nie odchodź z stąd ...
pon., 2011-10-24 18:48 — CreasyGen nie odchodź z stąd ...
Ha,ha... ubawiła mnie ta
pon., 2011-10-24 16:49 — Hektor84Ha,ha... ubawiła mnie ta historia. Stary dobrze trafiłeś i fajnie Ci poszło, tylko nie rozkminiaj tego za dużo,bo to spierdolisz.
To jest najfajniejsza rzecz jaką się uczę z tej strony i wiedzy chłopaków, wyluzować i się nie przejmować, jak nie ta to inna. Coś mi się wydaje,że jak będziesz robił jak do tej pory to będziesz miał wszystko to co oczekujesz od tej dziewczyny, ale to tylko moja opinia
W sumie to Ci wszystko nieźle
pon., 2011-10-24 16:54 — tomek.frkW sumie to Ci wszystko nieźle wyszło.
Nie trzeba być chamem, aby zdobyć laskę. Wydaje mi się, że naprawde jej się podobasz. Coś takiego trudno spieprzyć, co nie znaczy, że się nie da
Wyślij jej jakiegoś sms-ka, żeby o Tb pamiętała

Masz u mnie + za ten motocykl
@gen, nie wiem czy capiło.
pon., 2011-10-24 17:50 — Gyver@gen, nie wiem czy capiło. Dym bukowy, którym żeśmy się kilka godzin wędzili, tępi węch masakrycznie. No ale już sie umyłem.
@Hektor, nie rozkminiam. Raczej napisałem "zanim zapomnę", np. żeby się ktoś ubawił.
Haha może lubi męski zapach;d
pon., 2011-10-24 18:48 — KrzychuuHaha może lubi męski zapach;d Szkoda że jej nie przeleciałeś wtedy to napewno by była twoja a jak i nie to masz jedna więcej w swoim notesiku człowieku masz tyle lat i się boisz ja mam 18 i jak nie mam gumek trudno wale a na koniec wyjmuje i tyle a w dodatku laski sie odrazu zakochuja po ostrym rżnieciu mieć pacjetke w łozku i jej nie zerznać chyba mały ci nie staje haha toć tego 10 latek by się domyślił;d
Ciesz sie, że masz dopiero 18
wt., 2011-10-25 04:57 — GyverCiesz sie, że masz dopiero 18 lat i nie spieprz sobie życia tak jak ja, bo co roku 2x trudniej cokolwiek z gościówą zdziałać, jak od młodości nie "ćwiczysz". Potem takie właśnie jaja mogą wyjść, że się nie domyślisz. BTW jeśli czas od ostatniego kontaktu pozasłownego z kobietą możesz liczyć w latach a nie w dniach, to też się lekko zmienia perspektywa.
Jeśli nie mam gumy, nie pójdę do wyra. Jeśli nie mam kasku i zbroi, nie wsiadam na motocykl, jeśli "wypiłem" chociaż kropelkę, wsiadam za kierownicę dopiero pojutrze. BHP i rozsądek wcale nie są takie złe
W tym wypadku jednak "winowajcą" był mróz, teraz już w górach lekko nie ma. Jeśli jesteś w stanie "dymać" przy -5 to gratuluję, mnie by się zwyczajnie nie chciało.
Hehe nie no przy -5 to nie
wt., 2011-10-25 17:13 — KrzychuuHehe nie no przy -5 to nie zdarzyło się ale przy 5 w samochodzie;)No i zależy jaka to laska jak jakaś hb 4 to się nie dziwie bo jak 8 to bym nawet na dworzu ją porostu mam takie fantazje hehe ostatnio w windzie sie bawiłem paluszkiem na pol stopie ale laska zafascynowana była puzniej mi spokoju przez cały wieczor nie dawała pisała ze wariat ze mnie ze jeszcze takiego nie spotkała itd az jej dosyc miałem.Własnie ja mam 18 to bym miał na to czas zrób cos nie odpowiedzianego zaryzykuj czasem. Mam prawko od maja a juz 5 razy pijany jechałem nie było innej obcji musiałem i wiesz co to jest nawet fajne duzo adrenaliny hehe a Ci najwidoczniej tego brak nie namawiam zebyś jezdzil bez kasku czy pijany ale w tej sytuacji akurat mogłeś bez chociaz jeszcze nic straconego jak się ustawilście i zaryzykuj jak musisz. powodzenia
gdybyś nie podawał wieku, 18
śr., 2011-10-26 01:26 — joker22gdybyś nie podawał wieku, 18 lat to byłoby max, i to jeszcze w dodatku niedojrzałe bardzo 18...odpowiedzialność to jest męska cecha, a jeżdżenie po alkoholu to wyraz szczeniactwa, głupoty i debilstwa, gratuluję
kolego Krzychuu... za ten
śr., 2011-10-26 08:45 — Guestkolego Krzychuu... za ten tekst o alkoholu i prowadzeniu to osobiście bym stąd wypieprzył. No kur... głupi jesteś!
Co do tej jazdy "po pijaku",
śr., 2011-10-26 15:00 — EasyBeśCo do tej jazdy "po pijaku", to mi to kiedyś bardzo ładniej mój Kumpel (no, Przyjaciel) wytłumaczył.
Ty - że Ty byś się rozwalił, to trudno, ale powiedz mi, co by się stało, jakbyś wjebał w kogoś naprzeciwko?
A z naprzeciwka jechałbym akurat ja?
Jak byś wtedy żył? Co wtedy byś zrobił, gdybyś kumpla zabił?
Jego Przypowieść była jeszcze krótsza, i bardziej uderzająca.
-----------
Co do bloga - Aaaaale się uśmiałem. Z tego smrodu, i pod koniec ze dwa razy
Masz jakąś tam ironię (autoironię), powinieneś częściej wprawiać się w pisaniu. Serio.
Co do przygód Twoich - po prostu, teraz już WIESZ, że wystarczy czasem jeden, malutki krok. Kobieta sama daje wskazówki.
Teraz - po prostu zachowuj się normalnie, tylko jeśli kobieta poświęca swój czas dla Ciebie, to zaczynasz mieć podejrzenia. A jak zaczynasz mieć podejrzenia, to już jest wszystko jasne.
I bez dupiatych (wybacz) wymówek, że czegoś tam dawno nie robiłeś. Jak mi powiedział szef w pracy:
"No co Ty, Krzychu. Pisanie pracy magisterskiej jest proste jak jebanie."
weź to pod uwagę.
Bierz telefon, i dzwoń, że będziesz np. fafnastego miesiąca na rajdzie, i tam a tam będziesz dostępny. Sama postara się Cię zdobyć. Założę się!
Trzymam kciuki.
I opisz kolejne fajne wypady.
" Mam prawko od maja a juz 5
śr., 2011-10-26 16:39 — Muka" Mam prawko od maja a juz 5 razy pijany"
- No po prostu podejść i zajebać
Fajny blog;)