Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Jesteś oszustem - marionetką czy sobą? Koszmarne, luźne przemyślenia.

Portret użytkownika Nightmare

Jesteś oszustem - marionetką czy sobą? Koszmarne, luźne przemyślenia.

Kobieta = emocje, dlatego ten wpis będzie kierował się emocjami. Czasem zastanawiam się, gdzie jest granica między byciem sobą a laleczką kontrolowaną przez system (choćby przez społeczność PUA). Ludzie często, ba, w 99 procentach robią rzeczy, nawet podświadomie, by przypodobać się innym. To jest trochę tak jak ze stylem – moda kształtuje trendy. BTW, bardzo modne są ostatnio bordowe/butelkowe spodnie – podobają mi się bardzo, chociaż u mężczyzn bordowe wyglądają często dość… śmiesznie pedalsko. No patrzcie, znów system mną manipuluje. Bo tak się przyjęło… Przyjęło się, że jak mężczyzna ma kolorowe rurki, to już pedał. Ahh…

Ciężko jest odnaleźć tę granicę. Ciężko jest określić, ile NAS jest tak naprawdę w NAS. Weźmy sobie przykład płaczu. Męskich łez. Prawdziwi mężczyźni płaczą tylko gdy umiera Mufasa, co? Kobiety są strasznie szczęśliwe, gdy mężczyzna uroni przy nich łzę. Serio. Wtedy wiedzą, że mężczyzna jest spójny ze sobą i niczego nie udaj. A jak często się to dzieje? No „nie często”. Tak naprawdę to prawie nigdy. Mężczyźni boją się okazywać emocje. Bo to zagrozi ich pozycji w społeczeństwie. Pozycji wielkich macho. No i tak sobie żyją przy kobietach i jedyne, na co sobie pozwalają, to suche „kocham Cię”… Hamują emocje, bo tak każe system. Granica jest więc WEDŁUG MNIE gdzieś koło poczucia, że robimy coś wbrew sobie, by zadowolić innych.

Oczywiście uronienie łez to tylko jeden z nielicznych przykładów, których można użyć. Akurat mi pasuje, bo lubię szczere emocje. Żeby nie odbył się na mnie lincz dodam tylko, że nie chodzi mi o to, żeby facet latał do kobiety i ryczał jak bóbr, gdy ta złamie sobie paznokieć. Biorę pod uwagę iloraz inteligencji niektórych użytkowników i to dodaję, bo jak są niedomówienia, to potem widzę jakieś żenujące komentarze, na które nie mam czasu i nie chce mi się odpisywać.

Na portalu trąbią jakieś SunLighty i inne badziewia na temat szczerości w związku. Ciekawość mnie zżera, czy jest tak prosto, jak to opisujecie. Ciekawi mnie, czy wasza szczerość zawsze jest odbierana przez kobiety pozytywnie… W sumie to mnie to nie ciekawi, bo wiem jak jest. Wiem, że gdy powiesz kobiecie, że ładnie wygląda, ta zastanawia się, z kim ją zdradziłeś… Jak to prawi systemowe hasło – „nie ufaj nikomu”. Ludzie wolą doszukiwać się ukrytego dna, zamiast czasem komuś naprawdę zaufać. I tak, Wy, wielcy PUA, w każdym kobiecym zachowaniu szukacie ST, gierek i innych śmiesznych rzeczy. Nie mówię, że one nie występują, bo to naturalne, że kobiety prowadzą selekcję poprzez różnorakie zabawy, których sensu Wy i tak nigdy do końca nie pojmiecie. Mi też jest ciężko szczerze mówiąc (Gracjan miał rację mówiąc w pewnej lekcji: „ Nie staraj się zrozumieć postępowania kobiet, bo one same tego nie rozumieją”). Trochę umiaru, nie każda kobieta to wróg. W gąszczu sukotarcz i soczystych brzoskwinek na pewno da się odnaleźć kompromis.

„Boże daj mi kawałek szczęścia, daj mi radość i pozwól się śmiać” Niech mi jeden z drugim powie – odnajdujesz szczęście w doszukiwaniu się kobiecych zagrań? Odnajdujesz szczęście w powrocie z randki i zastanawianiu się, co spieprzyłeś, którego ST nie odbiłeś i dlaczego eskalowałeś dotyk na kolanie a nie na udzie? Błąd, jaki mężczyźni popełniają bardzo często, to to, że zamiast na prawdziwej, zdrowej interakcji, skupiają się na prowadzeniu rozmowy jak gdyby byli PUA. I tutaj dygresja z mojej strony – nigdy nie będziecie i mam nadzieję, że nie chcecie być PUA. Możecie być dobrymi uwodzicielami, ba, znajdując się na tym portalu to powinno być waszym celem, natomiast to wasza osobowość ma być pierwiastkiem dominującym w waszym JA.
Kolejne sprostowanie dla ułomnych: Nie neguję sensowności niektórych zasad PUA. Pragnę jedynie podkreślić, że życie to nie Simsy. Na życie człowieka składa się on sam – jako byt, oraz ogrom czynników kształtujących osobowość i tak dalej. Nie mam zamiaru o tym dywagować, to temat rzeka. Najważniejsze, co powinniście zapamiętać to:

Życie =/= Simsy

I powinno być dobrze Wink.

Odniosę się do zasady „nigdy nie okazuj kobiecie zainteresowania/bądź niedostępny”. Faktycznie, działa, ale tylko na początku. Kobieta, na której stosujesz ten „trick”, nie widząc Cię z innymi kobietami bądź nie wiedząc o Twoich kontaktach z innymi kobietami szybko straci Tobą zainteresowanie. Bo zrozumie, że tak naprawdę poza nią nie ma nikogo = jesteś mało atrakcyjny. Znów mamy powrót do spójności – udawałeś kozaka, który niby ma wiele alternatyw, a prawda „wyszła na jaw” i game over.

Bez urazy dla co po niektórych, ale dla mnie wielu z Was jest oszustami, którzy próbują oszukać innych i co najgorsze siebie. Wyrabiając sobie markę na portalu myślicie, że pozjadaliście umysły największych z największych i najmądrzejszych z najmądrzejszych. Nie będę wnikać ilu z Was daje satysfakcje akceptacja powszechnego społeczeństwa. Nie dbam o to, nie potrzebny mi jest Wasz poklask. Piszę prosto z serca. Piszę o tym, co jest według mnie ważne i słusznością jest nagłośnienie tego.

To samo tyczy się marionetek tak zwanego systemu PUA, które na spotkania z kobietami zabierają cały arsenał rutyn, gambitów, zasad i historyjek. Wniosek? Kobieta spotyka się z ogólnodostępną wiedzą, a nie z Tobą, drogi pseudouwodzicielu. To tak jakby siedziała w domu, pod ciepłym kocykiem, popijając kakao i przeglądała portal podrywaj.org odpisując na Twoją marną zaczepkę na GG/FB pod tytułem „Hej, co tam?”. Czy to jest to, czego chcesz od tego portalu? Chcesz być dzieckiem prowadzonym przez życie i relacje z kobietami za rączkę? „Rodzisz się sam, żyjesz sam, umierasz sam”. Decyduj o swoim życiu, póki możesz.

Ten tekst i tak nie poruszy posagiem Waszego dobrobytu, bo jesteście zbyt męscy, żeby przyznać się przed sobą (mi nie musicie nic udowadniać), że jesteście przynajmniej w pewnej części marionetkami uwodzenia. Przebudzenie prawdopodobnie nastąpi, gdy dojrzejecie do decydowania o swoim życiu.

Na szczęście niektórzy mężczyźni z tego portalu już dojrzali i to widać i słychać, bo nie kryją się z tym. I bardzo słusznie, panie Snoofie. O ile mogę sobie pozwolić na pochwałę postępowania tego człowieka – cieszę się, że pana blogi spotykają się z taką aprobatą i odzewem innych użytkowników, bo każde z tych przemyśleń uderza kwestię uwodzenia takiego, jakie jest w rzeczywistości – nie uschematyzowanego, nie usystematyzowanego. Ponadto często skupia się pan na kwestiach uczuć, które, moim subiektywnym zdaniem, powinny odgrywać kluczową rolę w procesie poznawania kobiet i mężczyzn, a niestety bardzo często są pomijane.

Kończąc już ten wpis, trochę uderzający w społeczność, pragnę poprosić każdego, kto go przeczyta, o chwilę refleksji. Nad swoim życiem, nad swoimi relacjami i przede wszystkim nad swoim postępowaniem.

Zastanów się, mężczyzno, czy jesteś oszustem, czy jesteś sobą.

Życzę każdemu tego przebudzenia ze snu zwanego PUA.
Mam nadzieję, że nie wszyscy jeszcze wzięli śmiertelną dawkę tabletek nasennych.

Odpowiedzi

Ciekawy wpis, dobrze że jest

Ciekawy wpis, dobrze że jest trochę contentu ze strony kobiet.

Na szczęście z ręką na sercu mogę stwierdzić, że przebudziłem się z PUA już jakiś czas temu (; Dużo bardziej mi zależy na rozwoju osobistym.

Portret użytkownika SunLight

"Na portalu trąbią jakieś

"Na portalu trąbią jakieś SunLighty i inne badziewia na temat szczerości w związku. Ciekawość mnie zżera, czy jest tak prosto, jak to opisujecie. Ciekawi mnie, czy wasza szczerość zawsze jest odbierana przez kobiety pozytywnie…

Nie jest prosto. Jest niesamowicie ciężko. Nie wyrazisz tego żadnymi słowami Wink. Pamiętaj - byle do przodu.

Bardzo podoba mi sie ten wpis

Bardzo podoba mi sie ten wpis Wink

Portret użytkownika Karlito

Ktos tu kiedys napisal: "

Ktos tu kiedys napisal: " kupa czasu poswiecona zeby zostac pua a potem duzo pracy zeby znowu byc soba"czy jakos tak. Cos w tym jest. Ja na szczescie otrzasnalem sie z mojego Pua dream. Pzdr

Portret użytkownika Rafał89

Tak... Jestem na początku tej

Tak... Jestem na początku tej drogi. Właściwie przeżywam ogólny rozwój siebie poprzez czytanie różnych książek i na podstawie własnych przemyśleń. Właśnie też się zastanawiałem nad tym (PUA), ponieważ mam przeczucie, że stosowanie się do tego wszystkiego wypacza z uczuć. Oczywiście zależy jak kto do tego podchodzi, ja te wszystkie wskazówki uważam za ważne i pomocne, ale koniec końców staram być się sobą. Prawda jest jednak taka, że to też nie jest do końca możliwe, ponieważ kobiety wolą tego macho zamiast gościa wrażliwego jakim jestem - dlatego nie mogę się odsłonić zbyt szybko. Nie podoba mi się to, że bycie szczerym przeszkadza zamiast pomaga w poznawaniu kobiet. Obawiam się, że pogodzenie wszystkiego nie jest możliwe. Niemniej do doskonałości się dąży, ale nigdy jej nie osiąga.
Pozdro

Portret użytkownika Klasyczny

Nightmare masz racje pisząc o

Nightmare masz racje pisząc o powrocie do własnego "ja" po przygodzie z PUA, ale wiesz co? To jest cholernie potrzebne. Po 1. Rozbity facet po zwiazku nie ma pewności siebie. PUA nakazuje mu rozwój osobisty- motywacja jest błędna, ale liczy sie rozwój. Facet dzięki rutynom i innym wyuczonym zagraniom podchodzi do kobiet. Tak oczywiście- jest sztuczny, dostanie zlewkę, ale podejdzie bo Style kazał zrobić x podejść w poradniku, a chłopaki na stronie potwierdzili, że działa, ale nie działa bo nie był sobą... Po porażkach jak już nie bedzie bał sie podchodzić i będzie pewny siebie w końcu uda mu się poznać fajną dziewczynę. PUA jest potrzebne, a wszystkie triki pomagają uświadomić sobie, że jest się zajebistym. Ja w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że te NLP i NLS mogą być szczere, to nie musi być wymuszona zagrywka. Dotarło to do mnie jak wspomniałem początek mojego zwiazku, 5 lat temu i nie znałem wtedy PUA. Poprostu byłem sobą i z nią rozmawiałem, a na podrywaj.org poznałem tylko nazwy normalnych trików- NA TYM POLEGAŁ PRZEŁOM!!! Teraz jestem lepszą wersją siebie sprzed związku. Do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć i mieć dystans do strony- myśleć o tym co jest tu napisane, a nie wykonywać jak robot i płakać że nie jest sie zajebistym!

Portret użytkownika Hudson

A ja mam w dupie rutyny:) Nie

A ja mam w dupie rutyny:) Nie chce mi się już uczyć żadnych historii z dzieciństwa, które się nie zdarzyły czy innego chujstwa.

Taki ze mnie leń, że wolę cisnąć na spontana czy tylko na jakimś ogólnikowym planie, bez zastanawiania się co miałem teraz powiedzieć.

Oczywiście kiedyś wierzyłem, że te super teksty to jakiś złoty środek, ale się raz czy dwa przejechałem, więc to olałem, normalny etap w rozwoju;)

Portret użytkownika panxyz

I jakie samouwielbienie,

I jakie samouwielbienie, kiedy wiesz, że ludzie lubią Cię za to kim jesteś na prawdę.

Portret użytkownika Hudson

Nie wiem czy mnie lubią, poza

Nie wiem czy mnie lubią, poza tym aż tak bardzo na sympatii mas mi nie zależy:) Jestem jaki jestem, nie chcę nikogo grać.

Wiesz takie gierki w końcu wychodzą na jaw. Nigdy się nie poczuje się człowiek komfortowo w relacji gdzie musi grać. Lasce mam się podobać taki jaki jestem, a ta osoba którą gram.

Portret użytkownika Smart

ej umówisz się ze mna xd ?

ej umówisz się ze mna xd ?

"Hamują emocje, bo tak każe

"Hamują emocje, bo tak każe system" - czasem jest to doświadczenie emocjonalne. I nie koniecznie jest hamowanie, bo często wraz z wielkim faceta pociąga chwilowo kobieta i nie ma w tym miłości.

"Bez urazy dla co po niektórych, ale dla mnie wielu z Was jest oszustami, którzy próbują oszukać innych i co najgorsze siebie." - bywa.

W jakimś stopniu byłem marionetką ale już od dawna nie jestem.

"Prawdziwi mężczyźni płaczą

"Prawdziwi mężczyźni płaczą tylko gdy umiera Mufasa, co? Kobiety są strasznie szczęśliwe, gdy mężczyzna uroni przy nich łzę. Serio. Wtedy wiedzą, że mężczyzna jest spójny ze sobą i niczego nie udaj. A jak często się to dzieje? No „nie często”. Tak naprawdę to prawie nigdy. Mężczyźni boją się okazywać emocje. Bo to zagrozi ich pozycji w społeczeństwie. Pozycji wielkich macho. No i tak sobie żyją przy kobietach i jedyne, na co sobie pozwalają, to suche „kocham Cię”… Hamują emocje, bo tak każe system."

Jakie to piękne i szlachetne. Normalnie Paulo Coelho...

A faceci to faceci - tacy po prostu są. Nie widzę tu związku z apodyktycznym systemem, udawaniem czy złem wcielonym.

Ze swojej strony mógłbym napisać, co mnie wkurza w kobietach i posiłkować się identycznymi argumentami - z frazesami o dyktatorskim systemie na ustach. Tyle, że mi się nie chce...

Portret użytkownika Antek_

Fakt, Wy kobiety

Fakt, Wy kobiety uzewnętrzniacie wszystkie swoje emocje. My faceci często dusimy je w sobie. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak nas te emocje mówiąc dosadnie "rozpierdalają" od środka, Was kochane kobiety po prostu wywaliłaby w kosmos na samym początku. Ale wydaje mi się, że te trzymanie ich w sobie czyni nas silniejszymi. Czasami są wyjątki od reguły i wtedy gdy ktoś nie panuje nad tym napięciem wewnętrznym szuka uzewnętrznienia w męskim płaczu, alkoholu, bójkach itp.

"Odniosę się do zasady „nigdy

"Odniosę się do zasady „nigdy nie okazuj kobiecie zainteresowania/bądź niedostępny”. Faktycznie, działa, ale tylko na początku. Kobieta, na której stosujesz ten „trick”, nie widząc Cię z innymi kobietami bądź nie wiedząc o Twoich kontaktach z innymi kobietami szybko straci Tobą zainteresowanie. Bo zrozumie, że tak naprawdę poza nią nie ma nikogo = jesteś mało atrakcyjny. Znów mamy powrót do spójności – udawałeś kozaka, który niby ma wiele alternatyw, a prawda „wyszła na jaw” i game over."

Pójdę tutaj krok dalej i powiem, że w większości kobiety nawet już na samym początku interakcji wyczuwają (mimo że nie wiedzą, nie sprawdziły jakkolwiek namacalnie), "że tak naprawdę poza nią nie ma nikogo = jesteś mało atrakcyjny". Nawet mimo dobrego aktorstwa. Wiem, brutalne to co napisałem, ale to prawda Smile

Z kolei faceci, którzy okazują kobiecie dużo zainteresowania i prawią im komplementy, nawet te płytkie, lamerskie, ale otaczają się sporą ilością kobiet i kobiety widzą, że się nimi inne kobiety interesują i ich zagadują, wdzięczą się do nich, są na lepszej pozycji niż Ci "niedostępni zimni twardziele" z zajebistą mową ciała i profesjonalnym podejściem do kinetyzacji, do wywoływania niesamowitych emocji itd.