Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Raport z weekendu

Portret użytkownika huka

Piątek
Karolina 26 lat, blondynka, twarz ładna, figura zgrabna, oczy niebieskie. Przyszła na spotkanie punktualnie, mróz, więc ciepła kawa na rozgrzewkę. Kawiarenka zaciszna, spokojna, jak na piątek, o tej wieczornej godzinie. W sam raz, do poznania się z drugą osobą. Celowo wskazałem miejsce na końcu sali. Teraz już tylko, wzbudzić w niej odpowiednie emocje…
Typ gaduły, widać, że uwielbia mówić, do tego optymistycznie patrzy na świat, a oczęta, ma jakby przyćmione, ledwie uchwytną mgiełką romantyzmu. Rozmowa szybko się rozkręciła. Dziewczę urodziwe, wieczór młody, wszystko może się stać, przyjemny dreszczyk emocji przebiega mi przez plecy. Spoglądam w jej śliczne oczy, czuję, że jest dobrze. Czerpię przyjemność z tego spotkania i mam dobry nastrój. Widzę, że i jej się udziela moje nastawienie. Czuję oznaki zainteresowania. Trzeba kuć żelazo, póki gorące, ale dziewczyna nie chce, wpaść do mieszkania. Trudno, lepiej nie wychodzić na desperata, nie zniechęcać jej, a jeśli, innej szansy nie będzie? Odprowadziłem ją na przystanek, całus w usta przy pożegnaniu. Kazałem napisać, jej jak dojedzie do domu, napisała i dziękowała za cudowny wieczór.
Sobota
Żaneta 32 lata, czarnowłosa, twarz pociągła, figura mega seksowna, oczy zielone. Dziewczyna zakończyła, niedawno trwający 8 lat związek, Czuć było, że po latach w związku, z niezbyt namiętnym facetem, miała ochotę się wyszumieć, ruchy miała kocie, a spojrzenie uwodzicielskie. Chłopak nie chciał ślubu i dzieci, ona sama rzuciła go, bo był niezdecydowany. Usiedliśmy na gorącej czekoladzie, od początku było czuć między nami chemię, seks unosił się w powietrzu. Całowaliśmy się namiętnie w kawiarence, pracownicy patrzyli się na nas wesoło, słyszę jak, jeden chłopiec mówi do koleżanki: Jacy wyposzczeni!
Koniec tej zabawy, decyzja, że idziemy do niej. W progu mieszkania zaczeliśmy się rozbierać, pod pretekstem, że trzeba się rozgrzać i szybko nago wskakujemy pod gorący pryśnic. Dopiero teraz widzę, jak bardzo pociąga mnie jej ciało, wysmukłe, opalone ciało, wysportowanej, długonogiej laski. Gorąca woda i równie, jak ona, gorąca dziewczyna, to najlepsza rozgrzewka na świecie. Pieszczoty i całowanki trwały długo, podczas nich dziewczyna stwierdza: On nigdy, nie chciał mnie ostro brać, ciągnąć za włosy i klepać po pupie…
- U mnie, masz to jak w banku Żaneta!
Pod prysznicem zrobiła mi loda, następnie wytarliśmy się wspólnym ręcznikiem, ona poszła naga jak lady Godiva, ścielić nasze, jak się śmiała małżeńskie łoże, ja pozbierałem z podłogi ubrania, wyjąłem z kieszeni spodni gumki. Ścieląc łóżko rozkoszy, dama krzyczy: Przynieś z kuchni wino i kieliszki. Wykonuje polecenie, gdy wracam panna kładzie się na łóżku z rozłożonymi nogami, jakby zapraszając mnie w siebie. Wylewam trochę wina, na jej słodkie ciało i zlizuję, pieszczoty, mineta. Widać, że jej ciało jest złaknione, chce więcej i więcej….
- Bierz mnie ostro, od czasu akademika nikt, mnie mocno nie wydymał! Zrobiłem jak chciała, o kobietę trzeba się zatroszczyć. Klepanie po pupie i ciągnięcie za włosy, działały na nią szalenie. Dziki seks, bez jakiś romantycznych ozdobników, Robiliśmy to, w tym łóżku, w którym przez osiem lat, jej były, nie chciał dać jej takiego seksu, a ona była dzika, jak żadna inna. Szalenie podniecała mnie myśl, że daje jej to czego, przez tyle lat łaknęła. Usnęliśmy wtuleni w siebie, około 3 rano. Pobudka i śniadanie, następnie znowu seks, taki sam, dziki i łapczywy, z tym samym, jej typowo kobiecym pragnieniem, by czuć się zdominowaną przez gościa, po nudnych latach wyrzeczeń u boku grzecznego nudziarza.
- Ale jeszcze to powtórzymy, dzikusie! – powiedziała, gdy wychodziłem z jej gniazdka rozkoszy.

Niedziela
W domu, byłem o godzinie 13.00, zupełnie wykończony, zajeździła mnie lady Godiva! Kąpiel, pizza, a gdy byłem już najedzony, rzuciłem się na łóżko, wtedy do mej głowy, dociera myśl: Przecież dziś o 17.00, mam trzecią randkę! Spoglądam na zegarek 15.00. Marsz do golenia, trzeba się szykować! Podczas golenia dostaje esemesa, wiadomość od 24 letniej Ukrainki Oksany, podałem jej numer w piątek. Przeprasza, że dopiero odpisała, ale cały weekend pracuje, może się spotkać w tygodniu, odpisuje, że pasuje mi środa, po 17.00 w centrum. Po kilku minutach, dziewczę odpisuje, że zgoda.
Czekam na dziewczynę, w umówionym miejscu, gdy podchodzi do mnie, dawno niewidziany, kolega Adam. Czuję od niego woń alkoholu.
- Z imprezy wracasz?
- Taa, a Ty, co tutaj robisz?
- Z dziewczyną się umówiłem.
- Ciebie te baby zgubią! Pamiętasz, jak byliśmy mali i bawiliśmy się na osiedlu w Drużynę A? Teraz znowu puszczają powtórki w TV
- Tak, fajnie
- Zawsze chciałeś odgrywać Buźkę, a ja tego czarnego w irokezem
Kolega pobiegł na autobus, a chwilę później zjawiła się ona.
Ania 27 lat, ciemna blondynka, oczy piwne, figura szczupła, rozbrajający uśmiech na usteczkach przy przywitaniu. Usiedliśmy w prawie pustej kawiarni, rozmowa od początku dobrze przebiega, narzucam tematy wesołe i intrygujące, wprowadzające nas w dobry nastrój. Opowiada, jak minęła jej sobota, ja opowiadam szczerze, o tym jak mi minął wieczór. I tak, mi nie wieży, ale w jej oczach widać błysk, promienieje i rozkwita, gdy mówię o przyjemności, a nie bawię się w grzeczne rozmowy, jakbym był jej wujkiem. Myśli, że żartuję, ale i tak bierze mnie za takiego drapieżnego, którego nie można ulokować w szufladce przyjaciel bądź terapeuta.
- Z Ciebie, to jest niezły bajerancik!
Eskaluje dotyk, delikatnie i bez pośpiechu, jest podkręcona. Przesadziłem, jednak trochę z dreszczykiem emocji, dałem zbyt mało zaufania i poczucia bliskości. Dziewczyna płoszy się, niczym łania, gdy zwietrzy drapieżnego wilka. Musi już po 1,5 godziny iść. Macham jej na pożegnanie, gdy jest kilka metrów dalej, obraca głowę i widzi, moje machanie. Odmachuje energicznie, śmiejąc się i rusza dalej.
Zimno sprawia, że burczy mi w brzuchu, jadłem tylko dwie kanapki Żanety i małą pizze, a jest godzina 18.30, siostrzyczka mieszka blisko, więc wpadam na pomysł, aby do niej zadzwonić.
- Cześć, wróciliście już ze mszy? Rano byliście, a wiesz… blisko was jestem, jak chcesz to wpadnę. Czy jestem głodny? Twych pyszności z chęcią spróbuje.
Wkrótce przekraczam próg, gościnnego rodzinnego domu i zaskoczenie, w środku słyszę głos małego Pawełka. Siostra spogląda na mnie znacząco i mówi: Pomidorówka Cię rozgrzeje. Ciężko dzieciaki w domu trzymać, ale już się ostatnio pochorowali, to zamiast prowadzać ich po dworze, bawią się w mieszkaniu.
Rozbieram się i wchodzę do kuchni, w której siedzi przy kawie Kasia, siostrzeniec i jej syn przybiegają się przywitać. To się wpakowałem - myślę w duchu. Nie daję jednak niczego po sobie poznać, widzę, że jest ucieszona, całuję ją w policzek i siadam obok. Krótka rozmowa o wszystkim i niczym, siostra podaje zupę. Gdy się posilam, one dyskutują jakby nigdy nic, ale czuję pod stołem, że dłoń Kasi przesuwa się po mym udzie.
Gdy skończyłem, Kasia rzuca: Nie lubię, po zmroku wracać przez park – wypowiadając słowa, spogląda na mnie znacząco.
- Odprowadzę was – mówię.
Gdy ubieramy się, Pawełek, jak to dziecko, mówi: a czemu wujek ostatnio u nas nie sypia? Temat podchwytuje siostrzeniec: Czemu mój wujek, częściej śpi u Ciebie, niż u mnie? A siostra, spogląda na mnie jakoś dziwnie, trochę rozbawiona, trochę zdziwiona. Gdy wychodzimy, czuję ulgę, ze nie ma czasu, aby zasypać mnie swymi morałami. W drodze przez park mały, zarzuca mnie taką ilością pytań, że mało rozmawiam z jego mamusią. Gdy dochodzimy po jej dom, stwierdzam – Już 20.00 jutro muszę rano wstać.
- Zanocuj u nas. Zapraszamy, prawda synku?
- Tak, tak zanocuj! – krzyczy Pawełek.
Usiadłem, na wygodnej sofie, przy samych kaloryferach, ona pilnowała syna, aby umył dobrze zęby, położyła go do łóżka i po jakiś 15 min przyszła do mnie. Z początku, sili się na zwykłą rozmowę:
- Siostra mówiła mi, że prawie cały Luty przeleżałeś w łóżku z grypą, mogłeś zadzwonić, zrobiła bym Ci rosół, zakupy, zatroszczyła się o Ciebie. Samemu chory..
- Nie byłem sam, zakupy robili mi sąsiedzi, nadrabiałem przez czas grypy, zaległości z Internetem. Gdybyś do mnie przychodziła, zaraziłabyś się i kto wtedy, opiekował by się dzieckiem, gdybyś leżała z gorączką w łóżku?
- Jutro, idę do pracy, na 11.00, a mały, też na tą, godzinę do szkoły. Wstanę wcześniej, zrobić Ci kanapki.
- Dziękuję, ale sam mogę zrobić, czemu masz się zrywać z mego powodu, jak…
- Jak dobra żonka? – śmieje się zalotnie, mówiąc te słowa.
Siada obok mnie, po chwili się całujemy, jest mocno spragniona, jej pocałunki są soczyste, zachłanne. Podczas pieszczot, gry wstępnej zauważa, że mam podrapane przez Żanetę plecy.
- I jak, dobra była ta szmata, która takie kocie pazury miała?
- Ty jesteś najlepsza i najładniejsza – mówię z szelmowskim uśmiechem, po czym zatykam jej usta, namiętnym pocałunkiem. Kochamy się dziko, bez ozdobników, trochę jak z Żanetą, jedyna różnica w tym, że w Kasi, brak jest tego pragnienia, bym ją ostro i mocno zdominował, jest dzika w łóżku, ale nie ma skłonności do nadmiernej uległości.
Rano faktycznie robi mi kanapki, całuje na drogę, tuli się do mnie, w jej oczach widać, jakieś blaski tkliwości. Gdy jestem, już w windzie dzwoni siostra:
- Jak jeszcze, jesteś u nas na osiedlu, wpadnij na śniadanie.
Dziękuje jej serdecznie, ale spieszę się, zresztą nie chce zbyt dużo opowiadać.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Abelart

Zazdroszczę;) Gdzie ty

Zazdroszczę;) Gdzie ty poznajesz te kobiety?

Portret użytkownika huka

Te z weekendu przez Internet,

Te z weekendu przez Internet, tylko Kasie, dzięki siostrze.

Portret użytkownika Jons

im więcej Twoich raportów,

im więcej Twoich raportów, tym częściej korci mnie żeby skomentować - "a później się obudziłem" Wink

No cóż... poczytamy jeszcze, poczekamy jeszcze.

Portret użytkownika Dominikkow

Trochę jakbym czytał

Trochę jakbym czytał romansidło sensacyjne.

"Kasia rzuca: Nie lubię, po zmroku wracać przez park – wypowiadając słowa, spogląda na mnie znacząco.
- Odprowadzę was – mówię"

Dialog jak z taniego TVN'owskiego romansiedła.

"zrobiła bym Ci rosół, zakupy, zatroszczyła się o Ciebie. Samemu chory."
Coś nie tak... bo która laska zwraca się do faceta "zatroszczyłabym się"? Zatroszczyć można się o dziecko. Nie neguję, mogła tak powiedzieć, ale ma to charakter "upupienia". Nie ma w tym nic seksualnego.
Dalej jest o tym, jak laska się na Ciebie rzuca mimo podrapanych pleców. Nie przypominam sobie, aby moi kumple nawet 10/10 opowiadali takie historie. Laski nie chcą być tą "kolejną", bo to koliduje z ich ambicją bycia tą "jedyną". Nawet jeżeli chodzi o seks, to udają niedostępne - i to mimo podniecenia seksualnego - żebyś ty nie pomyślał o niej, jaka jest łatwa. Laska, która daje się bez oporów zazwyczaj woła ~200 po albo przed.

"Rano faktycznie robi mi kanapki, całuje na drogę, tuli się do mnie, w jej oczach widać, jakieś blaski tkliwości."
Możliwe, że była jakaś wygłodniała emocjonalnie. Ale takie dziewuchy zwykle panicznie boją się odrzucenia/ porzucenia.

Portret użytkownika Jons

Daj artyście szansę ... za

Daj artyście szansę ... za 5,50 w koszach w Tesco w całym kraju, czemu nie?!
Taki trochę Harlequin, a trochę "Między ustami a brzegiem pucharu"
Ja lubię i czekam na te raporty...

Portret użytkownika huka

Mogę opisywać, jak wiele razy

Mogę opisywać, jak wiele razy dostawałem kosza, ale czy to będzie motywować do podrywania...

Portret użytkownika Guest

buehehehehe.... a już

buehehehehe.... a już myślałem, że tego Adama po drodze z rozpędu jeszcze wydymasz:)

lubię takich typków:) śmieszni są:P

Portret użytkownika vanarmin

Fajnie piszesz, dobrze się

Fajnie piszesz, dobrze się czyta, nawet jeśli byś to zmyślił bądź podkoloryzował - ale nie sądzę Wink
Skoro w taki sposób umiesz pisać to i bajer musisz mieć dobry.

Przeczytałem i jestem w

Przeczytałem i jestem w stanie uwierzyć. Dla mnie jest tyko dziwne, że przez 8 lat tak dziewczyna nie robiła nic ostrego z chłopakiem... Trochę też się wystraszyłem jak zaczął się wątek z siostrą, ale na szczęście była tam Kasia Smile Czekam na kolejne raporty!

Portret użytkownika Heathcliff

Hm Na moj stary nos basnia

Hm
Na moj stary nos basnia pachnie trochę;)
Pan 32 lata pierwsze randki wszystko zero oporow szybka chata... i cos w opisach zgrzyta kto kumaty ten wie

Opcja 2:pol daniel warszawski
Opcja 3:seksoholizm

Ale pisz pisz troche kolorytu na zimę hehe

Portret użytkownika huka

Ok, postaram się pisać

Ok, postaram się pisać lepiej, mniej się skupiać na sobie, więcej na technikach podrywu.