Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Domokrążcy, misjonarze albo monopoliści

Portret użytkownika Maleone

Słyszeliście może o patronie Polski żyjącym tysiąc lat temu? Misjonarz odważnie ruszył na ziemie Prus by nawrócić innowierców. Podobno nie tracił czasu by nauczyć się języka tubylców - użył tłumacza by oznajmić im, że wierzą w bzdury i dlatego powinni przyjąć nową religię. Nie wrócił stamtąd żywy.

Ta historia nasunęła mi się gdy przeglądnąłem forum i znalazłem na nim tematy identyczne jak kilka lat temu.

Ta odległa i niedorzeczna historia "misjonarza" przypomina mi postawę części ludzi chcących... zdobyć kobietę. Albo sprzedać komuś obcemu pakiet kanałów telewizyjnych - domokrążcy. Chodzi o to szczególne przekonanie, że przeszkodą stojącą na drodze do kobiecego łona jest... KOBIETA. To niedorzeczne, ale ludzie lubią niedorzeczne pomysły, masowo je uwielbiają.

Do czego zmierzam - w wielu a może i w większości sytuacji próba nabycia pewności siebie przez podrywanie kobiet to ślepa uliczka. Na tej stronie jest setki tematów gdzie ktoś się otwiera: oto boi się odezwać do kobiety a inni na to: "ona Cię nie ugryzie! miej jaja, zagadaj do dwóch dziennie, za tydzień do 10 dziennie" itd. Ja pierdole - po co mu takie zagadywanie? niektórym ludziom jest potrzebne się przytulić do mamy i poczuć ciepło, a nie przytulić się do obcej kobiety i poczuć ogień.

Nie jest moim celem nikogo obrazić, a tylko stwierdzić fakt: wielu "początkującym podrywaczom" zagadywanie nie pomoże, bo pytać o godzinę to można mężczyzn - nie ma ryzyka że któryś z nich pokaże cipkę. Bo o to przecież chodzi - po to radzi się jakiemuś chłopakowi pytaj bezpiecznie o godzinę, aby przypadkiem nie zapytał o cipkę. Według tej iluzji jest niby droga od jednego do drugiego. Ja takiej drogi nie widzę.

Dlatego nie jestem fanem kursów typu 'demonic confidence', nie podważam ich skuteczności ale myślę, że to metoda tylko dla szczególnego typu problemów, które nie są powszechne. Inaczej mówiąc po co komuś "niewyobrażalny stan pewności siebie"? aby pójść z kobietą do łóżka gdzie spotkają Cię może najlepsze chwile w życiu?

Pewność siebie jest ważna, ale nie o nią chodzi. To wiedzą przynajmniej instynktownie wszyscy i dlatego część z nich kombinuje: jak sprzedać produkt. Inaczej mówiąc: jaki opener. Część mężczyzn naprawdę myśli że jest istotne jakim otwarciem zagadasz do kobiety. Zastanawiają się co mówić aby wypaść dobrze. Są to posunięcia racjonalne - i to jest ich słabość. Skupiać się na tym co mówić i jak, aby wypaść atrakcyjnie powinien ktoś kto chce sprzedać komuś jakiś produkt - domokrążca. To trudny fach, i są tacy którzy osiągają w nim bardzo dobre rezultaty.

Tacy muszą się kontrolować i pilnować. Jakim tekstem odbić jej pytanie? Całe to myślenie zamyka się w przekonaniu że kobieta jest przeszkodą w drodze do seksu.

Skoro wyśmiewam popularne metody na "pewność siebie" to co innego proponuje? Proponuje na pewien czas olać ludzi: kobiety, kumpli, podryw. Nie po to by siedzieć samemu w domu i rzeźbić w gównie. Po prostu: jeśli masz problem z pewnością siebie to nie zdmuchniesz go pchając się na afisz. Jest sposób lepszy, bo trudniejszy: stań się kimś. Kobiety nienawidzą nudnych facetów, omijają ich zgrabnie niczym psie kupy na wybrukowanych bulwarach polskich miast.

Kobiety potrafią być bezlitosne i sponiewierać przypadkowego miłego faceta jak szmatę. I nie ma w tym nic złego - gdybym był kobietą również nie traciłbym czasu na domokrążców podrywu. To jest właśnie sedno: stań się kimś zanim wyruszysz na ekspansję. Znajdź swoją życiową pasje, swoje silne strony i je rozwiń, albo przemodeluj wszystko i daj sobie szanse na konkretne przetasowanie. Ja pierdole - jak można być zdziwionym, że znów nie wyszło skoro się podchodzi do kobiety z ideą "zapraszam Cię do mojego świata" a w tym świecie jest zupełnie tak pospolicie jak wszędzie? tacy brną na ślepo w ogień miedzy jej nogami a potem bywają zaskoczeni dlaczego się kolejny raz tylko poparzyli.

Nie zachęcam aby wydać grubą kasę na domową hodowle egzotycznych piranii, albo by ruszyć autostopem przez Azję. Jest tysiące innych sposobów na to by posiąść historię i tajemnicę - czyli coś co pełen pasji możesz opowiedzieć innej osobie, a jej zaiskrzą się oczy bo tak wciągną ją twoje słowa. Żyjemy w epoce słów i symboli - jeśli nimi dysponujesz to rozmowa sama się toczy i nieważne jaki był opener albo schemat, to wtedy dodatki, a nie sedno. To może być sednem dla domokrążcy, który ma słaby towar, ale musi wykorzystać te 5 minut aby zaprezentować się jak najlepiej - wtedy liczy się każdy detal. Tacy rzeczywiście wierzą że kluczem jest pewność siebie więc ją polerują.

Mówiąc wprost: atrakcyjne kobiety mają dobry węch, jeśli wyczują nieporadność to ich to nie zrazi. Niejednej spodoba się spontaniczność i naturalność. Mogą wywęszyć za to pewność siebie, która niewiele oferuje. I na to jest sposób: odkrycie swojej pasji. One uwielbiają ludzi, którzy mają swój cel.

Oczywiście to nie jest recepta na sukces - niejeden domokrążca podrywu ma imponujące efekty i chwała im za to. Chciałem napisać Wam, że to nie musi być jedyna droga. Gdy już się nauczyłem podrywać, a potem gdy się nauczyłem o tym zapomnieć to miałem sytuacje w których kobieta sama mnie prawie prosi o seks bo tak tego chce. Kiedyś nigdy bym w coś podobnego nie uwierzył, jak wielu innych zaczynałem od idiotycznych niepowodzeń.

Tu jest drugi etap historii: "misjonarz" o którym wspomniałem na początku miał już coś wielkiego czego nie mają "domokrążcy": naturalne przekonanie że posiada to czego chcą obcy. I miał stuprocentową rację - w historii były całe nacje które niemal bez przymusu przyjmowały obcą religię. Jego przykład to prosta prawda że nie wystarczy mieć tego co jest lepsze - trzeba umieć to odpowiednio pokazać.

I to jest koniec schematu: ćwiczenia jak zagadać mogą Cię rozwinąć, ale bariera często tkwi etap wcześniej. Najpierw wystarczy coś w sobie odkryć lub to wnieść, by móc się rozwinąć. Wtedy masz choć jedno pole na którym jesteś nie do zagięcia i chuj Cie obchodzi kto co powie. Mając taki kawałek zaczynasz już w innym miejscu i nie trzeba pytać o godzinę ani się bawić w schematy rozmów bo to strata czasu, lepiej porozmawiać na luzie tak jak sobie zechcesz, przy okazji podotykać a od tego już bliziutko do zdejmowania ubrań.

Bo jest ostatni poziom kondycji, możesz go mieć krócej lub dłużej - nie każda to zauważy. Ale niejednej wystarczy pokazać kawałek swojego świata - jedną czy dwie rozmowy - a ona uzna że jesteś pierdolonym monopolistą. I będzie w szoku. Nie tylko uzna, że masz to czego szukała - uzna, że masz to jako jedyny. I ona zrobi wtedy naprawdę wiele aby to zdobyć, jeśli będzie musiała oszukać rodziców czy przyjaciółkę to to zrobi - i będzie miała słuszność.

Dlatego nie musicie wierzyć, że w podrywie chodzi o to aby potrafić zdobyć każdą kobietę i umieć do każdej podejść. Bo jeśli jesteś jedynym dystrybutorem twojego świata to nie każda będzie chciała tego co Ty - dlatego że masz swój cel i swój styl bycia. A jednak -dlatego właśnie - będziesz miał możliwość za sobą porwać tę na którą się uprzesz. Zachęcisz ją delikatnie a sama da zielone światło albo nawet przybiegnie - bo kobieta nie jest przeszkodą. Kobiety chcą od życia tego co Ty, więc nie mów do nich w obcym języku.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Horseq

Dokładnie - główna

Dokładnie Wink - główna

Patronem Polski nie jest

Patronem Polski nie jest święty Wojciech, tylko św. (tfu!) Stanisław ze Szczepanowa - biskup krakowski, a przy okazji kurewski zdrajca Polski i sprzedawczyk.

Nie dziwota, że Polska jest pojebana, jak zdrajcy i kurewnicy zostają patronami tego kraju. Nasza elyta rządowa ma zajebiste wzorce, hehe....

Tak wiem, to forum o podrywaniu a nie polityka.pl, no ale nie mogłem się powstrzymać od komentarza Tongue

A co do bloga to zajebista i mądra treść.
Potwierdzam ją swoim przykładem (nie tylko całokształt, ale i ostatnie pomyślne zdarzenia z mego życia) Wink

Główna i ulubione.

Pozdrawiam i Salut.

Glowna Fajnie sie

Glowna
Fajnie sie czytalo
prawie wszystkie blogo fajnie sie czyta na tej stronie
JESTESCIE ZAJEBISCI!!!!!!!!

Portret użytkownika skaut

Jeszcze zyjesz, to dobrze.

Jeszcze zyjesz, to dobrze.

Portret użytkownika California

Zgłosiłem na główną, świetny

Zgłosiłem na główną, świetny wpis.

Chędogo. Jeden z najlepszych

Chędogo. Jeden z najlepszych wpisów, jakie tutaj przeczytałem. To jest ta treść, której tutaj nigdy nie za wiele, w dodatku umiesz pisać.

Dawno temu o tym wspominałem - mało wartościowym mądrości strony sprowadzają się do tego, żeby zamaskować bylejakość, opakować próżnię w pazłotko. Lipa niestety, bo wartościowe kobiety są bystre i spostrzegawcze, widzą przez to pazłotko jak rentgen na lotnisku gnata w torbie.

Naturę trudno oszukać, stąd marnemu facetowi, nieciekawemu, ciężko o solidną inner game Smile A bez tego można jedynie być wyuczonym sprzedawcą próżni w pazłotku. Myśl chyba najważniejsza - budowa poczucia własnej wartości i praca nad inner game POPRZEZ uwodzenie to ślepa uliczka. To tak jakby biegać za herbatą granulowaną nie mając dostępu do wrzątku - nawet jak upolujesz, nie zaparzysz żebyś się zesrał na bogato Laughing out loud

"Chodzi o to szczególne

"Chodzi o to szczególne przekonanie, że przeszkodą stojącą na drodze do kobiecego łona jest... KOBIETA. To niedorzeczne, ale ludzie lubią niedorzeczne pomysły, masowo je uwielbiają". Swietne. Ale żeby zrozumieć znaczenie tego zdania powyżej i całego Twojego bloga, trzeba trochę w czyśćcu poprzebywać. Ale nagroda jest faktycznie przednia.

Ja się nie zgadzam z Twoim

Ja się nie zgadzam z Twoim wstępem!
Twierdzisz że ktoś kto jest nieśmiały, nie potrafi podejść do kobiety i zacząć gadać jeżeli poświęci się jakiejś pasji, będzie się czymś interesował to od razu będzie potrafił podejść, gadać, uwodzić? Według mnie tu jest gówno prawda! Sam zaczynałem od pochodzenia i pytania się o godzinę, zagadywania w sklepie, spedzania więcej czasu w towarzystwie dziewczyn i wiem jaką moc niesie ze sobą dla początkującego to pierwsze, czyli zwykłe "siemasz, wiesz która godzina?"
Dla niektórych to może być głupie, ale wiem o czym mówię bo widzę jak mi to pomogło i jakie dało efekty.
Oczywiście nie przeczę że jeśli masz pasję, zainteresowania to lepiej Ci uwodzić kobiety, ba! w pełni się z tym zgadzam! Sam dużo poświęciłem czasu aby stać się z nudnego przeciętniaka kimś kim jestem obecnie i to właśnie przez pasje.

Wracając do tematu, to uważam że nic nowego tu nie zostało odkrytego bo wiele blogów czytałem o tym że to czym potrafimy zainteresować jest jednym z naszych największych atutów. Ale jako podsumowanie jest ok i fajnie się czyta Smile, bo widać że umiesz pisać! Czekam z niecierpliwością aż przeczytam kolejny tekst napisany przez Ciebie Wink

I podkreśle jeszcze raz, choćby nie wiem jak ktoś miał rozwiniętą osobowość, był interesującym człowiekiem, a był niepewny siebie to nie będzie uwodził kobiet jak pewny siebie, interesujący mężczyzna, bo będzie się bał! bał podejść, bał informacji zwrotnej od kobiety (zlewki), i wielu innych rzeczy.

To samo jak walczysz z lekiem, np. strach przed ciemnościami. Małymi kroczkami! tylko i wyłączenie!!

Pozdrawiam,
Paweł!

Portret użytkownika Maleone

"Twierdzisz że ktoś kto jest

"Twierdzisz że ktoś kto jest nieśmiały, nie potrafi podejść do kobiety i zacząć gadać jeżeli poświęci się jakiejś pasji, będzie się czymś interesował to od razu będzie potrafił podejść, gadać, uwodzić?"

Tak, jeśli wyrzucić z twojego pytania słowa "od razu". W to puste miejsce taki chłopak powinien poczytać sobie lekcje Gracjana i wyciągnąć z nich wnioski, jeśli to zrobi to będzie miał szanse przenosić góry.

Portret użytkownika panxyz

"Stań się kimś" dla kobiet ?

"Stań się kimś" dla kobiet ? - co za pierdulenie, dlaczego miałbym nie być sobą ? Dobrze nad sobą pracować ale po co dążenie do niemożliwego obrazu "kogoś" w swojej głowie ? Po to by zamoczyć ? W dodatku jeszcze stresować się "jeszcze nie jestem tym kimś". O posiadaniu pasji i zainteresowań zawsze pisałem jednak użycie stwierdzenia "być kimś" dla mnie całkowicie błędne.
Co do zdobywania pewności siebie, ja polecam zdobywać ją na różnych poziomach, iść na tańce (wszędzie doradzam), na tych słynnych plażowaniach (dla mnie etap konieczny, ale dawno skończony) gdzies w klubie zagadać, jak ktoś ma problem z wystąpieniami publicznymi to zgłaszać się do wszystkich referatów i prezentacji w szkole (brawo ja), robić nowe rzeczy itd.
Reszta mi się podoba, Pozdro Smile

Portret użytkownika Maleone

">Stań się kimś< dla kobiet ?

">Stań się kimś< dla kobiet ? - co za pierdulenie, dlaczego miałbym nie być sobą ? Dobrze nad sobą pracować ale po co dążenie do niemożliwego obrazu "kogoś" w swojej głowie ? Po to by zamoczyć ?"

Nie czuje żebym napisał to co mi przypisujesz, ale może tak da się odczytać mój tekst. Chociaż nie identyfikuje się z Twoim przedstawieniem sprawy, to i tak będę bronił takiego zdania.

Życie to jest pierdolona sytuacja konfliktu. O jedzenie, materie, czas, status, zdrowie, szacunek, władze, o miłość i o zazdrość. Jedną z broni jest zdolność adaptacji siebie do warunków w jakich przyszło działać. A lepszym i trudniejszym posunięciem jest zmiana warunków pod swoje dyktando.

"dążenie do niemożliwego obrazu "kogoś" w swojej głowie ? Po to by zamoczyć ?"

Dokładnie tak. Ale można też tego nie robić, nie "dążyć do niemożliwego". Konflikt i tak będzie trwał i mielił wszystko. Na rozmowę kwalifikacyjną o dobrą pracę też można pójść z nastawieniem: "po co się zmieniać dla nich i być kimś innym". Zostając ojcem również można powiedzieć "mam porzucić gry komputerowe po to aby odgrywać dobrego tatę?" Konflikt toleruje wszystkie rozwiązania - też wierność sobie. Życzę czytającym to aby musząc wybierać brali w życiu to co czego sami chcą.

Portret użytkownika Fanir.

Ale kiedy powychodzisz na

Ale kiedy powychodzisz na miasto, będziesz poznawał nascie osób dziennie, poszerzał grono znajomych, robił szalone rzeczy, o których potem mozesz porozmawiac, a twoją pasją będzie właśnie plażowanie, wychodzenie do klubów i ogólne poznawanie nowych ludzi, to będziesz atrakcyjny dla kobiet.Znam wiele osób, które są w czyms naprawde dobre, mają ciekawe pasje, ale nie potrafią się tym podzielić z kobietami. Co z tego, ze jestem zajebistym muzykiem/tancerzem/sportowcem skoro nie mam zadnego doswiadczenia z kobietami?

"Ale kiedy powychodzisz na

"Ale kiedy powychodzisz na miasto, będziesz poznawał nascie osób dziennie, poszerzał grono znajomych, robił szalone rzeczy, o których potem mozesz porozmawiac, a twoją pasją będzie właśnie plażowanie, wychodzenie do klubów i ogólne poznawanie nowych ludzi, to będziesz atrakcyjny dla kobiet."

Że CO??? Po chuj Ci, że się brzydko spytam, "poznawanie nastu osób dziennie"? Nie słyszałem o nikim fajnym, kto by miał tyle czasu, żeby zapierdalać po mieście i szukać kolegów.

Może dla "kobiet" 14-19 jest w tym coś atrakcyjnego, a i to nie wiem. Zagadywanie do dup w galeriach handlowych i łażenie po klubach uważasz za pasję, którą się warto chwalić wartościowej lasce? Powodzenia Smile

Portret użytkownika Fanir.

Podałem tylko przykład.Oprócz

Podałem tylko przykład.Oprócz pasji obycie towarzyskie też trzeba posiadać.

Portret użytkownika Hef

Moim zdaniem trzeba jeszcze

Moim zdaniem trzeba jeszcze pokazać to że sie ma ciekawe życie.Samo to że je sie posiada nic nie zmieni skoro nikt na swiecie nie będzie o tym wiedzial.Niestety ludzie mają tendenencje do bycia przesadnie skromnymi więc jak pokazać to ciakwe zycie?

Portret użytkownika Fanir.

Są też ludzie, którzy się

Są też ludzie, którzy się nadmiernie chwalą.W to też nie należy popadać. Ogółem przesłanie bloga bardzo dobre.Cała zajebistosc tkwi w tobie, a nie regułkach wyuczonych na pamięć...Wiele osób omija fundamenty, które są najważniejsze.

Portret użytkownika Biały Jeleń

Ciekawy i zacny tekst. Jednak

Ciekawy i zacny tekst.
Jednak jak niektórzy już zauważyli - to, o czym piszesz, to jedno, a jakieś umiejętności miękkie czy obycie towarzyskie to druga sprawa.

Mam pytanie dot. Twojego tekstu - czy pisząc o kobietach pisałeś o kobietach w ogóle, czy o tych atrakcyjnych z wierzchu jak i wewnętrznie?
Pytam, bo rozbawił mnie ten tekst - "Kobiety nienawidzą nudnych facetów". Generalnie chyba mało kto lubi nudnych ludzi, a doświadczenie własne i cudze uczy, że jednak kobiety i mężczyźni, to jednak ten sam gatunek i aż tak różni nie są i kobitki też potrafią być naprawdę nudne i naprawdę leniwe. Czasem zastanawiam się, czy nie bardziej niż faceci...
Co gorsza, często bardzo ładnie i sprytnie to zamaskują i dopiero po czasie wychodzi, że oprócz oglądania seriali po pracy, to niewiele rzeczy je interesuje.
A co jeszcze gorsze - potrafią mieć pretensje, że facet coś ze sobą robi: do mnie miała pretensje, że nie mam dla niej czasu, bo - uwaga, uwaga - "biegam".
To ja, głupiutki, myślałem, że moje bieganie jest nie dość, że prozdrowotne, to i prozwiązkowe, bo w końcu sport = lepsza kondycja = lepszy seks. Ale jednak niekoniecznie...
Tak więc rozwój dla siebie, a nie dla kobiety i wymagać od nich też! A nie, że facet ma być taki, siaki i owaki, a ja wpierdalam chipsy przed telewizorem i świecę dupą.

Portret użytkownika Maleone

"czy pisząc o kobietach

"czy pisząc o kobietach pisałeś o kobietach w ogóle, czy o tych atrakcyjnych z wierzchu jak i wewnętrznie?"

Pisałem o takiej na jaką się kto uprze.

Właściwie zgadzam się całkowicie z Twoim komentarzem. Jednak te kwestie to może być temat na osobny wpis na blogu.

Podoba mi się myślenie, że kobiety i mężczyźni "to jednak ten sam gatunek i aż tak różni nie są". Być może jestem po jakimś tam momencie rozczarowania rzeczywistością i teraz na chilloucie podchodzę do ludzi - nie oczekuje od nich niczego. A oczekiwać, że czymś Cię zaskoczą i nie będą pospolici to już jest spore wymaganie, też wobec kobiet. Może z niektórymi dziewczynami idzie czasem za łatwo tylko dlatego że one po prostu nie mają zbytnio w czym wybierać? Oby nie Wink

"A co jeszcze gorsze -

"A co jeszcze gorsze - potrafią mieć pretensje, że facet coś ze sobą robi: do mnie miała pretensje, że nie mam dla niej czasu, bo - uwaga, uwaga - "biegam"."

Bo wiele z nich nie wie czego chce, albo wydaje im się, że wie...

Masa facetów też nie wie czego chce, albo wydaje im się, że wiedzą. Tyle, że u faceta to się inaczej objawia niż u baby.

Ogólnie ludzie w większości mają problem z ogarnięciem swojego najbliższego otoczenia - a co gorsza - z ogarnięciem samych siebie...

Później mamy do czynienia z takim rozdarciem wewnętrznym babsztyli typu: nie biegaj, bo przez to nie poświęcasz mi odpowiedniej ilości czasu - ojej, ojej. Przestaniesz biegać, siądziesz przed telewizorem, a ona zacznie Ci suszyć głowę, że nic nie robisz tylko siedzisz na kanapie, brzuch Ci rośnie i nie jesteś już dla niej atrakcyjny. Pieprzenie w stylu Greenpeacu i żywności GMO.

Dlatego twardym trzeba być, a nie miętkim i nie ulegać babskom w tego typu kwestiach, i nie tylko im zresztą...

Niestety, takich pierdół nie da się uniknąć, stąd tyle gadania tu na stronie o trzymaniu ram wszelakich.

Moim zdaniem prawdziwa

Moim zdaniem prawdziwa wartość nie tyle bierze się z pewności siebie ale raczej jest wynikiem pasji do czegoś. Jeśli uwielbiamy coś robić, bezwzględnie czujemy z tego przyjemność i się wciągamy do tego stopnia że nikt już nam nie powie że się na tym nie znamy, to można powiedzieć że jesteśmy pewni co do tego że mamy w sobie coś wyjątkowego. Coś czego nie mają inni. Jeśli jeszcze przekonamy kobietę do tego co daje ta wyjątkowość i ona będzie wierzyć że nikt inny jej nie ma, to będzie nasza. Nie da się tego zrobić od razu ale z czasem. Nie jest to trudne, wystarczy to powtarzać aż stanie się prawdą, jak w TV. Trzeba przy tym się bronić bo tak naprawdę kobieta pragnie zastąpić naszą pasję, pasją do siebie. Kiedy to się stanie straci do nas zainteresowanie. Takie obstawanie przy swoim potrafi wręcz rozj***ć mózg kobiecie Wink Będzie Twoja bo nie ma wyjścia, pragnie być twoją pasją tak bardzo jak Ty pasjonujesz się swoim hobby Smile Dlatego nie ma sensu ich słuchać tylko pokazać jaja obstając przy swoim.

Portret użytkownika Fan

Ten misjonarz to Balboa?

Ten misjonarz to Balboa? Laughing out loud Jest taki jeden polski święty, co został zamordowany, że wolicie nie wiedzieć Smile

Fajny blog, a co do pewności siebie nie jest super najważniejsze w podrywie. Ja jestem w niektórych sytuacjach nieśmiały i wykorzystuję to na swoją korzyść. Nie raz zje mnie panna, co ma 30 lat a ja do niej podbijam, wręcz sram po gaciach, żeby jej facet zaraz nie przyszedł bo mi spuści wpierdol i przy tym nie jestem jakiś pewny siebie. Wtedy jestem 'słodziak nieśmiały'. I myślicie, że to nie działa? Wszystko działa. Pewność siebie (jak każda inna cecha) to jak NÓŻ. Możesz albo się skaleczyć, albo zrobić kanapeczke Wink

Portret użytkownika Hef

No jak podchodzisz do

No jak podchodzisz do dziewczyny mimo strachu ze zaraz dostaniesz wpierdol, tylko po to bo masz chęc ją poznasz to moim zdaniem pokazujesz jaja i pewność siebie.

Lubie na misjonarza!

Lubie na misjonarza! Smile

Portret użytkownika Maleone

Dzięki za ciekawe komentarze,

Dzięki za ciekawe komentarze, spoko że wywiązała się dyskusja.

Co do zarzutów - niektóre są bardzo celne, tyle że nie wykluczają moich "racji". Inne przypisują mi pomysły, których nie napisałem: nigdzie nie kwestionowałem, że ważną role odgrywa obycie towarzyskie. Stwierdziłem co innego: brak pewności siebie w podchodzeniu do dziewczyn niekoniecznie wynika z nieśmiałości. Tak jest może i w większości przypadków. Niejeden osowiały chłopaczyna zamiast od razu podbijać z rozmową do pięknych panien bardziej by sobie ułatwił sprawę jakby najpierw przeczytał kilka ciekawych książek na jakiś temat. Chyba że poczyta np. o obróbce odlewów stalowych, a potem będzie chciał tym tematem uwieść jakąś cizie. Takiemu na pewno przyda się pewność siebie zahartowana jak stal. Ale jak zauważył Marlon - można iść w zaparte ze swoim tematem i nawiązać bliski kontakt: one lubią na misjonarza Wink

Portret użytkownika Vimes

Chodziło mi to po głowie od

Chodziło mi to po głowie od dawna, a nie potrafiłem ubrać tego w słowa. To jest prawdziwy hm... manifest Naturalizmu w podrywie. Dobrze, że ktoś coś takiego napisał. Wpis wędruje do ulubionych. Polecam wszystkim "Naturalom" i nie tylko Smile

Portret użytkownika BAYT

dobre

dobre

Mimo iż nie zgadzam się w

Mimo iż nie zgadzam się w pełnej rozciągłości z wpisem to Maleone naprawdę mądrze prawi i przyjemnie operuje językiem Wink Zasłużona główna

Znam wielu kolesi, którzy nie są kimś, są obrzydliwie pospolici w swojej codzienności, co najwyżej z pasją alkoholową itp., a dupy się koło nich kręcą i to niekiepskie (z wyglądu przynajmniej). Sam do końca tego zjawiska nie rozgryzłem, ale myślę, że oni po prostu umieją się zaprezentować (naturalnie, bez wyuczenia) w sposób atrakcyjny dla kobiety, i najczęściej działa to u nich nieświadomie.

Tacy potem mają "podstawy" by głosić, że laski są łatwe, puste, puszczalskie, bo oni po prostu SĄ, wykażą (choć niekoniecznie) banalną inicjatywę, dadzą trochę naturalnie powstałych (wcale niewyszukanych) emocji, trochę męskiej powinności (a i to nie jest warunek niezbędny) i laski upieczone. Pewnie jakąś tutaj rolę odgrywa oklepany na stronie social, bycie liderem, ale kobiety muszą to odczytać emocjami, a nie logiką.. a może czas iść spać, bo nie wiem czy z sensem jeszcze piszę.. sprawdzę jutro Smile

MALEONE Słuchaj z uwagi na

MALEONE Słuchaj z uwagi na to że chce pójsc na studia na dietetyka poszedłem do liceum żeby zrobic maturę, cwiczę regularnie na siłowni ale nie jestem jakims wyrzeźbionym koksem, tłuszczyku troche mam. Bardzo staram się w szkole o dobre oceny (przez całę gimnazjum i podstawówke miałem praktycznie same 2 więc postanowiłem to zmienic) i co jestem jakiś "pospolity" i nie wiem... nudny? Piękne kobiety skreślą mnie na miejscu i zbesztają z błotem? Jak tak to co mam zrobic żeby taki nie byc? Co mam wprowadzic jeszcze do mojego życia? W którym nawet na chodzenie po mieście i zagadywanie do kobiet nie mam zbytnio czasu? Czekam na jakieś pomysły z twojej lub innej strony

Portret użytkownika Jay

coś w tym jest, prawdy sporo

coś w tym jest, prawdy sporo z pewnością.. Smile